Widok

psy kontra bikerzy

Byłem dziś pokręcić w TPK, ale niestety byla masakra. Dużo ludzi pobrało urlopy po świetach i ze swoimi ukochanymi pieskami wyruszyło bez smyczy i kagańców na teren Trojmiejskiego Parku Krajobrazowego. Na odcinku 200 m w okolicach Matemblewa spotkałem bez smyczy i kagańców 10 psów - w tym m.in dwa pitbule, sznaucera, itp. W jednym momencie otroczyły mnie cztery duże psy wtym jednemu z mordy kapało już na buty, a właścicielka woła: "Biszkopcik, zostaw pana! On nic dla ciebie nie ma" No comments.

To jest temat bumerang. Zastanawiam się co my jako bikerzy możemy zrobić? Szukałem jakiegoś regulaminu TPK mówiacego o zakazie wprowadzania luzem psów na teren. Nie znalazłem. Ale nawet jeśli jest taki zapis to jest on martwy. Po TPK jeżdżę 20 lat, ale nie pamiętam bym widział tam policjanta czy strażnika parku. Takie psy stawnowią dla nas bikerów spore zagrożenie (jak i dla zwierząt w Parku). Czy ktoś ma jakiś pomysl co możemy z tym wspólnie zrobić? Ja spróbuję zainteresowac tym tematem media i zadzwonię też do TPK. A na razie kupię gaz pierpzowy. Co polecacie? Żelowe czy chmmurowe?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
psów jest za dużo a życie w bloku nie jest dla nich przyjemne. co proponujesz w takim razie? pousypiać? przecież to człowiek udomowił psa, nie pies człowieka. i nie ma się co bulwersować, że ludzie spuszczają psy ze smyczy. aha, z doświadczenia wiem, że pies prawidłowo socjalizowany nie rzuca się ani na dzieci ani na rowerzystów. głównie robią to psy, które po spuszczeniu ze smyczy czują się jakby się urwały z łańcucha. pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
To wypróbowane w praktyce, czy tylko teoria?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zdajesz sobie sprawę, że to postawa agresywna, wyzywająca, próba dominacji. Jak się psiakowi zacznie zdawać, że nie masz racji, to może zaatakować.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
o zdrowie psa niech sie wlasciciele martwia. jak za mna jakis uparcie goni (b. rzadko), czy biegne czy to jade, wystarczy sie raptownie odwrocic i pochylic (na rowerze najpierw zahamowac:P) zeby wzrok znalazl sie mniej wiecej na tym samym poziomie. generalnie pies glupieje i czai o co chodzi-beka:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Tak naprawdę nie ważne jest czy pies jest na smyczy czy luzem w kagańcu bo obie te sprawy załatwiają problem.

W praktyce nie da się po potrąceniu wyjąć gazu i wycelować w rowerzystę. No chyba że ktoś przewidzi że zaraz zostanie potrącony i przyjmie pozycję bojową z gazem ale ja w takim przypadku proponowałbym się poprostu odsunąć.

Agresja w stosunku do rowerzystów jak i właścicieli psów ma jakieś podstawy i nie wzięła się z nikąd. Problem psów stanowi jednak większe zagrożenie zwłaszcza dla dzieci. Moim zdaniem psów zwłaszcza tych dużych jest w mieście za dużo a życie w bloku nie jest dla nich przyjemne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hm, dziwi mnie konwencja Twojej odpowiedzi, ponieważ to Ty jako pierwszy odpowiedziałeś na mój post, który dotyczył słów jednego z użytkowników, twierdzącego, że przepisy mówią o wyprowadzaniu każdego psa na smyczy I w kagańcu. z tego co napisałeś, wnoszę, że w tej kwestii mamy takie samo zdanie więc ten temat już pominę. druga sprawa: czy znasz jakieś prawa właścicieli psów poza prawem do zapoznania się ze swoimi obowiązkami? jeśli chodzi o gaz to szczerze mówiąc nie uważam żeby w obronie własnej przed psem było to najgorsze rozwiązanie, to fakt. co do użycia gazu przeciw rowerzyście, rzeczywiście, prawdopodobnie spowoduje upadek. ale czy na pewno ten, kto zostanie potrącony na pierwszym miejscu stawia dobro potrącającego? tak samo jak używający gazu rowerzysta, zastanawia się, czy do goniącego go psa za chwilę nie podejdzie dziecko lub nie nachyli się człowiek? jeśli chodzi o świadomość zarówno właścicieli zwierząt jak i rowerzystów, tutaj znowu się zgadzamy. sprawa ścieżek. napisałam, że pytanie dlaczego rowerzyści nie poruszają się jedynie po ścieżkach jest niedorzeczne. znam, niestety doskonale problem znikających ścieżek. i ostatnia sprawa wyrozumiałość. oczywistym jest, że nie miałam na myśli wyrozumiałości w obliczu faktu pogryzienia, natomiast uważam, że agresja, jaką prezentują niektóre osoby w stosunku do posiadaczy czworonogów jest również nie na miejscu. tak jak tras rowerowych jest za mało, tak miejsc do wychodzenia z psami. myślę, że trzeba się jakoś podzielić miejscami obleganymi i przez jednych i przez drugich. teoria idealistyczno - optymistyczna. pozdrawiam Cię i życzę udanych jazd bez uczepionego u nogawki psa :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Proponuję napisać artykuł "Co mnie gryzie", jeżeli jest to taki gryzący temat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
anal.logicznie: poruszanie sie rowerem po chodzniku podlega karze przebica opon art 666.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co za różnica, co jest marginesem, a co nie? Ważne jest to, żeby w lesie zachowywać się zgodnie z prawem i dobrymi obyczajami - czyli nie puszczać luzem psa, nie niszczyć ściółki itd.

Przypomnę jeszcze jeden przepis - art. 166 Kodeksu wykroczeń: Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem,
podlega karze grzywny albo karze nagany.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tyle tylko, że biegające luzem psy to akurat zdecydowana większość w trójmiejskich lasach. Prawdziwym rarytasem jest natrafienie w TPK na psa na smyczy, natomiast niemal zawsze jadąc rowerem natrafia się na psa rzucającego się na rowerzystę, ignorującego zupełnie właściciela - nie wnikając, czy chce sobie tylko pobiegać i obszczekać, dla zabawy capnąć łydkę, czy też naprawdę zaatakować.

pozdr
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ta rozumując: biegające luzem psy to również margines...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> ...ale rozjeżdżających (niejednokrotnie unikalną) sciółkę leśną

zupełny margines. 99% rowerzystów jeździ albo drogami (często zrytymi sprzętem leśnym) albo ścieżkami (ubitymi już aż nadto przez pieszych).
Za tych ryjących rynny i kopiących hopki po rezerwatach niech się bierze SL i Policja, podobnie jak za kiepsko ułożone psy biegające luzem po lesie.

> lub płoszący zwierzęta

rowerzysta płoszy zwierzęta nie bardziej niż piechur. A w odróżnieniu od psów - nie goni ich i nie zagryza
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
...ale rozjeżdżających (niejednokrotnie unikalną) sciółkę leśną lub płoszący zwierzęta pewnie już widziałeś
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie, i ten zapis dotyczy głównie psów. Niestety nie widziałem do tej pory w lesie szczekających bikerów bez kagańców goniących sarny. Ale za to widziałem takie psy ;)

popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak już napisałem są przepisy UCHWAŁA nr XX/476/08 RADY MIASTA GDAŃSKA z dnia 28 lutego 2008 roku.
Nie twierdziłem, że każdego psa zawsze trzeba wyprowadzać w kagańcu i na smyczy, tylko że są przepisy które to regulują.
Ciekawe ilu z 30 000 właścicieli psów w Gdańsku czytało jakie ma obowiązki.

Wśród rowerzystów nie brakuje kretynów, gdyż na rower może wsiąść "każdy" ale to jest inny temat.
Użycie gazu przeciw psu nie wyrządi mu krzywdy, użycie gazu przeciw rozpędzonemu rowerzyście może spowodować upadek z roweru.
Rowerzyści nie poruszają się jedynie po ścieżkach rowerowych gdyż w wielu miejscach ich nie ma.
Jak można mieć wyrozumiałość gdy rzuca się na Ciebie z zębami pies. Co grozi upadkiem, raną a następnie serią zastrzyków.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wypróbowałeś też na sobie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmmm, no faktycznie masz rację....jest przepis, ale jeżeli jest możliwość puszczania psa luzem na terenie odosobnionym (pewnie teraz trudno o taki) to co to za teren może być?.....łąka?....No ale na łące również może się przypałętać jakiś biker...i co wtedy?

A propos tej ustawy....jest tam również napisane, że jest zakaz niszczenia ściółki leśniej czy płoszenia zwierząt, ale to tylko tak na marginesie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Sam masz ujemny IQ i pewnie nigdy psa nie miałeś a nawet nie pogłaskałeś.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
nie ma przepisów nakazujących wyprowadzanie psa na smyczy I w kagańcu, chyba że jest to pies rasy agresywnej.
owszem, są miejsca wydzielone, trudno jednak dojeżdżać tramwajem cztery razy dziennie żeby psa w takim miejscu wyprowadzić. powinny być one na każdym osiedlu, a nie kilka w całym mieście. Gdańsk jest raczej spory.
co do przepisów na temat sprzątania, chyba nikt nie oponował że takie przepisy nie istnieją?
są również właściciele psów, którzy wzięli je ze schroniska, z ulicy bądź odebrali katującemu je właścicielowi ( mój przypadek)
tak samo jak wśród właścicieli psów są ludzie niezrównoważeni, tak samo wśród osób poruszający się na rowerach. sama kiedyś zostałam potrącona przez rowerzystę, na chodniku. widziałam również inne takie przypadki. nie oznacza to jednak, że na spacer udaję się z gazem łzawiącym. można by również zapytać, dlaczego rowerzyści nie poruszają się jedynie po ścieżkach rowerowych, przecież są one do tego przeznaczone. ale nikt normalny nie zada takiego pytania. trochę wyrozumiałości, życzliwości i rozsądku wystarczy żebyśmy wszyscy nie stawali sobie na drodze. pozdrawiam wszystkich bikerów i właścicieli psów.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Są przepisy nakazujące wyprowadzanie psa na smyczy i w kagańcu.
Są przepisy które nakazują sprzątać po swoim pupilu.
Są w Gdańsku miejsca wydzielone do wyprowadzania psów.
Są też właściciele psów którzy je kupują nie zastanawiając się czy mają odpowiednie warunki żeby trzymać psa i czy będą mieli gdzie go wyprowadzać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry