Widok
Ja też się z Wami zgadzam mimo iż nie żałuje że mam dzieci i bardzo je kocham to jednak odczuwam pustkę....
Dzieci nie zastąpią faceta i w sercu zawsze jest miejsce dla Niego...
Chciałabym się o Niego troszczyć,martwić,dawać mu szczęście i miłość...
Co z tego że jestem "wolna" ? Nie dlatego że tak chciałam - tak poprostu sie potoczyło moje życie ...Wolałabym być "zajęta", być z kimś kogo mogłabym kochać i kto kochałby mnie....
Dzieci nie zastąpią faceta i w sercu zawsze jest miejsce dla Niego...
Chciałabym się o Niego troszczyć,martwić,dawać mu szczęście i miłość...
Co z tego że jestem "wolna" ? Nie dlatego że tak chciałam - tak poprostu sie potoczyło moje życie ...Wolałabym być "zajęta", być z kimś kogo mogłabym kochać i kto kochałby mnie....
Hehe, jak Ty dobrze dobierasz wiek dziecka, by wszystko pasowało;)
Wolność odpada bo to noworodek, a brak samotności bo to student:D
Tyle że rzadko która kobieta staje się samotną matką nim dziecko nie ma kilku lat;) No a jak ma odpowiedni wiek, to określenie "samotna matka" już do niej nie pasuje;)
Nie wiem też kto się tych pieniędzy bardziej uczepił, ja czy Wy:P
Ciekawi mnie to, że niezależnie od wszystkich czynników, kobiety mówią że to nie chodzi o pieniądze, a jednak zawsze domagają się tych alimentów.
Dla mnie jest w tym coś niesprawiedliwego, że mężczyzna traci dziecko, a do tego musi jeszcze płacić alimenty. To raczej kobieta powinna mu płacić odszkodowanie, że odbiera mu dziecko;)
Pozdrawiam
PS: Drizzitka, nie jestem przewrażliwiony i żadna kobieta krzywdy mi nie uczyniła - idę z prądem tematu;)
Moje relacje z kobietami są bardziej niż pozytywne:)
Odpukać:P
Wolność odpada bo to noworodek, a brak samotności bo to student:D
Tyle że rzadko która kobieta staje się samotną matką nim dziecko nie ma kilku lat;) No a jak ma odpowiedni wiek, to określenie "samotna matka" już do niej nie pasuje;)
Nie wiem też kto się tych pieniędzy bardziej uczepił, ja czy Wy:P
Ciekawi mnie to, że niezależnie od wszystkich czynników, kobiety mówią że to nie chodzi o pieniądze, a jednak zawsze domagają się tych alimentów.
Dla mnie jest w tym coś niesprawiedliwego, że mężczyzna traci dziecko, a do tego musi jeszcze płacić alimenty. To raczej kobieta powinna mu płacić odszkodowanie, że odbiera mu dziecko;)
Pozdrawiam
PS: Drizzitka, nie jestem przewrażliwiony i żadna kobieta krzywdy mi nie uczyniła - idę z prądem tematu;)
Moje relacje z kobietami są bardziej niż pozytywne:)
Odpukać:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
"Dla mnie jest w tym coś niesprawiedliwego, że mężczyzna traci dziecko, a do tego musi jeszcze płacić alimenty. To raczej kobieta powinna mu płacić odszkodowanie, że odbiera mu dziecko;)"
Bez przesady;) Ja bym z przyjemnością przystała na układ, że dziecko jest w połowie czasu u mamy i w połowie u taty:) I wtedy bez alimentów, ale ze wspólnym utrzymaniem dziecka.
Ale cóż;) Wszak, ile razy usłyszałam,że on ma życie prywatne i jak ja mogę wymagać by zabierał dziecko na weekend raz w miesiącu;)
To niech chociaż alimenty mu przypominają, że ma dziecko, skoro sam nie pamięta;)
Bez przesady;) Ja bym z przyjemnością przystała na układ, że dziecko jest w połowie czasu u mamy i w połowie u taty:) I wtedy bez alimentów, ale ze wspólnym utrzymaniem dziecka.
Ale cóż;) Wszak, ile razy usłyszałam,że on ma życie prywatne i jak ja mogę wymagać by zabierał dziecko na weekend raz w miesiącu;)
To niech chociaż alimenty mu przypominają, że ma dziecko, skoro sam nie pamięta;)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Też jestem zdania że właściwym rozwiązaniem byłoby by dziecko było połowę czasu u jednego a połowę u drugiego rodzica. Jeszcze lepiej gdyby mieszkali drzwi w drzwi i dziecko samo mogłoby utrzymywać 100% kontakt z obojgiem rodziców według własnych potrzeb.
Jestem jednak przeciwnikiem "jednego weekendu w miesiącu", bo to za mało by utrzymała lub utworzyła się jakaś więź. To tylko takie "mamusi chce od czasu do czasu poszaleć, więc podrzuca komuś dziecko na weekend". Zyskuje na tym tylko ona, bo i dziecko i ojciec tracą.
Te alimenty nie przypominają mu że ma dziecko, tylko że miał dziecko które zostało mu odebrane a on ma płacić za to że związek się rozpada - podwójna kara.
Dlatego przez setki lat panował patriarchat - bo uważano że emocjonalność kobiet sprawia że są zbyt okrutne do sprawowania władzy:P
Jestem jednak przeciwnikiem "jednego weekendu w miesiącu", bo to za mało by utrzymała lub utworzyła się jakaś więź. To tylko takie "mamusi chce od czasu do czasu poszaleć, więc podrzuca komuś dziecko na weekend". Zyskuje na tym tylko ona, bo i dziecko i ojciec tracą.
Te alimenty nie przypominają mu że ma dziecko, tylko że miał dziecko które zostało mu odebrane a on ma płacić za to że związek się rozpada - podwójna kara.
Dlatego przez setki lat panował patriarchat - bo uważano że emocjonalność kobiet sprawia że są zbyt okrutne do sprawowania władzy:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Ale nikt mu dziecka nie zabrał. To on sam sobie tak życie ułożył, że nie ma czasu na dziecko. Ja się już przestałam prosić. Szkoda moich nerwów.
Natomiast co do szaleństw....no cóż;) Nawet matce polce się może chcieć pobawić:)
Natomiast co do szaleństw....no cóż;) Nawet matce polce się może chcieć pobawić:)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
To Twój punkt widzenia, a jakby mógł wyglądać jego?
Nie znam sytuacji, więc trudno mi się wypowiedzieć.
Gdyby spojrzeć na to jako na przykład ogólny, to mogłoby być tak, że facet nadal coś czuje do kobiety z którą był i kocha dziecko. Spotykanie się z nim tak rzadko, zwiększa jego cierpienie wynikłe z tęsknoty, do tego jest i ona, za którą tęskni lub coś do niej czuje i każde takie spotkanie to często rozdrapywanie ran. W efekcie dla własnego zdrowia psychicznego, by nie oszaleć, trzeba zerwać pewne więzy i iść do przodu z życie.
Spróbuj sobie to wyobrazić, Waszą sytuację, tylko z jego perspektywy i połączony z elementem miłości jaki był między wami gdy byliście razem.
Czasem mi się wydaje że kobiety uważają mężczyzn za roboty bez uczuć. To że ich często nie okazujemy, to nie znaczy że ich nie mamy. Po prostu społeczeństwo oczekuje od nas bycia twardymi, ale przeżywamy wszystko. Często nawet silniej niż Wy, kobiety, bo nie możemy się pozbyć tych uczuć w tak łatwy sposób jak wy - zwyczajnie wyrzucając je na świat.
Nie znam sytuacji, więc trudno mi się wypowiedzieć.
Gdyby spojrzeć na to jako na przykład ogólny, to mogłoby być tak, że facet nadal coś czuje do kobiety z którą był i kocha dziecko. Spotykanie się z nim tak rzadko, zwiększa jego cierpienie wynikłe z tęsknoty, do tego jest i ona, za którą tęskni lub coś do niej czuje i każde takie spotkanie to często rozdrapywanie ran. W efekcie dla własnego zdrowia psychicznego, by nie oszaleć, trzeba zerwać pewne więzy i iść do przodu z życie.
Spróbuj sobie to wyobrazić, Waszą sytuację, tylko z jego perspektywy i połączony z elementem miłości jaki był między wami gdy byliście razem.
Czasem mi się wydaje że kobiety uważają mężczyzn za roboty bez uczuć. To że ich często nie okazujemy, to nie znaczy że ich nie mamy. Po prostu społeczeństwo oczekuje od nas bycia twardymi, ale przeżywamy wszystko. Często nawet silniej niż Wy, kobiety, bo nie możemy się pozbyć tych uczuć w tak łatwy sposób jak wy - zwyczajnie wyrzucając je na świat.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Anty jest spore grono facetów, którzy sami porzucają żony, dzieci, a potem płaczą, jak się okazuje, że mają płacić alimenty, czy wymaga się od nich zajęcia się potomstwem. I w miarę spokój jest, dopóki była żona, nie znajdzie sobie kogoś. Wtedy nagle rozpoczyna się wielka batalia i szum. Były mąż ma prawo poukładać sobie życie, a ona nie?
- Kto ty?
- Dobra wróżka
- Ale dlaczego z siekierą?
- Widzisz jak ty mało wiesz o dobrych wróżkach :)
- Dobra wróżka
- Ale dlaczego z siekierą?
- Widzisz jak ty mało wiesz o dobrych wróżkach :)