Widok
Myślę, że często jest tak, ze po kilku latach bycia razem, po zrealizowaniu 80% planu (mieszkanie/dom, dziecko/dzieci, praca, 2 psy i 1 kot), nastepuje znudzenie obu stron związkiem. Mężczyzna wtedy szuka uznania u innych kobiet, żeby poczuć się bardziej męski i dlatego np. na sylwestrze, weselu u rodziny lub innych "potańcówkach", okazuje się "jurnym byczkiem gawędziarzem" lub królem parkietu (cały czas zerkając na młode panny, zeby podziwiały jego kondycję)...i tu minus dla jego żony, że zapomina pochwalić jego męskość i zaradność, kiedy w końcu po 2 miesiącach naprawił przysłowiowy cieknący kran itd. facet musi czuć się facetem nawet po 15 latach związku.
Kobieta szuka tego samego - uznania i fascynacji, chce się podobać, chce być adorowana, szczebiocze i hihocze na tym samym weselu/sylwestrze, gdy tylko widzi, że jakiś gość na nią patrzy...i tu minus dla jej męża, bo kobieta chce czuć się kobietą nawet po 15 latach związku.
Pozdrawiam ;-)
Kobieta szuka tego samego - uznania i fascynacji, chce się podobać, chce być adorowana, szczebiocze i hihocze na tym samym weselu/sylwestrze, gdy tylko widzi, że jakiś gość na nią patrzy...i tu minus dla jej męża, bo kobieta chce czuć się kobietą nawet po 15 latach związku.
Pozdrawiam ;-)
Miłość jest prosta - kocham, nie kocham - wszystko!
Ludzie jednak dodają do tego pożądanie, seks, związki, posiadanie... ale nie można winić za to miłości;)
Słowa za to proste nie są, bo ludzie traktując je lekko rozmywają ich znaczenie. Potem nigdy nie wiadomo co autor miał na myśli. A Antyspołeczny pisze zbyt długie posty:D
Ludzie jednak dodają do tego pożądanie, seks, związki, posiadanie... ale nie można winić za to miłości;)
Słowa za to proste nie są, bo ludzie traktując je lekko rozmywają ich znaczenie. Potem nigdy nie wiadomo co autor miał na myśli. A Antyspołeczny pisze zbyt długie posty:D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Hektorze, tak wiem czytałam już gdzieś tego posta z "super doświadczoną partnerką" i nawet skomentowałam :) ale coz..
co do twojej magii prawdziwej miłosci... to chyba czasem takie cuda się zdarzają, ale ja znam 2 sytuacje i jedną z autopsji ze to nie wystarczyło. Trzeba na bieżąco pielęgnować uczucie aby ta magia cały czas trwała.
co do twojej magii prawdziwej miłosci... to chyba czasem takie cuda się zdarzają, ale ja znam 2 sytuacje i jedną z autopsji ze to nie wystarczyło. Trzeba na bieżąco pielęgnować uczucie aby ta magia cały czas trwała.
"W prawdziwym życiu na początku jest ślub, a potem kilkadziesiąt lat życia z tą osobą, dzień po dniu... szara rzeczywistość."
Dlaczego szara rzeczywistość ?
Życie jest wspaniałe we dwojga , tylko należy je od samego początku prawidłowo kształtować. A później z życia , umiejętnie czerpać przyjemności całymi garściami . Z sexem włącznie .
Tylko przed tym ślubem należy dobrze się zastanowić , czy wybrana osoba jest tą odpowiednią i czy mamy jednakowe poglądy na przyszłe życie.
Dlaczego szara rzeczywistość ?
Życie jest wspaniałe we dwojga , tylko należy je od samego początku prawidłowo kształtować. A później z życia , umiejętnie czerpać przyjemności całymi garściami . Z sexem włącznie .
Tylko przed tym ślubem należy dobrze się zastanowić , czy wybrana osoba jest tą odpowiednią i czy mamy jednakowe poglądy na przyszłe życie.
Bo te amerykańskie filmy ukazują tylko zakochanie i to wyłącznie jego pierwszy początkowy etap. Na końcu tych filmów jest czasem ślub.
Niby to głupie, jednak jak widać na przykładzie ich społeczeństwa, wiele osób bierze sobie ten wzorzec na poważnie.
Efektem jest największa liczba rozwodów na świecie.
W prawdziwym życiu na początku jest ślub, a potem kilkadziesiąt lat życia z tą osobą, dzień po dniu... szara rzeczywistość.
Życie które wymaga od nas takich rzeczy jak pokora, zrozumienie, uległość, cierpliwość, wyrzeczenie, poświęcenie i wszystko inne, co jest całkowitym zaprzeczeniem nowoczesnego sposobu bycia.
Powiem to jeszcze raz, jedno to nasze wyobrażenie o związku, pragnienie odnośnie małżeństwa jakie mają single lub zakochani, drugie to rzeczywistość mierzona w latach małżeńskiego pożycia;)
Niby to głupie, jednak jak widać na przykładzie ich społeczeństwa, wiele osób bierze sobie ten wzorzec na poważnie.
Efektem jest największa liczba rozwodów na świecie.
W prawdziwym życiu na początku jest ślub, a potem kilkadziesiąt lat życia z tą osobą, dzień po dniu... szara rzeczywistość.
Życie które wymaga od nas takich rzeczy jak pokora, zrozumienie, uległość, cierpliwość, wyrzeczenie, poświęcenie i wszystko inne, co jest całkowitym zaprzeczeniem nowoczesnego sposobu bycia.
Powiem to jeszcze raz, jedno to nasze wyobrażenie o związku, pragnienie odnośnie małżeństwa jakie mają single lub zakochani, drugie to rzeczywistość mierzona w latach małżeńskiego pożycia;)
Ale chwalisz się czy żalisz?:)
Nie do końca pojmuję tą ciętą ripostę (to sarkazm jest - chociaż gdy trzeba to podkreślić to psuje to efekt).
Widzę jednak do czego zmierzamy, więc przepraszam za zawyżanie poziomu, niech twe... hmm... "rubaszne zaloty" przyniosą oczekiwane owoce, a pupy koleżanek znów pojawią się na twoich kolanach. Ja dopijam piwo i idę spać:) Żyj w zdrowiu:)
Nie do końca pojmuję tą ciętą ripostę (to sarkazm jest - chociaż gdy trzeba to podkreślić to psuje to efekt).
Widzę jednak do czego zmierzamy, więc przepraszam za zawyżanie poziomu, niech twe... hmm... "rubaszne zaloty" przyniosą oczekiwane owoce, a pupy koleżanek znów pojawią się na twoich kolanach. Ja dopijam piwo i idę spać:) Żyj w zdrowiu:)
Czytam powyższe i dochodzę do wniosku ,że niektórzy mają wynaturzone spojrzenie na wspólne życie dwojga.
Dzisiaj współżycie dwojga ludzi polega przede wszystkim na partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu.
Tzn. , że każdy z partnerów ma swoją rolę we współżyciu małżeńskim i wzajemnie się uzupełniają.
Innym czynnikiem przetrwania związku małżeńskiego jest zdrowa tolerancja wobec siebie i wzajemne zaufanie.
Seks to zupełnie inny rozdział.
Natomiast jeśli jedna ze stron wiąże się z drugim człowiekiem głównie dla celów materialnych ,to taki związek na pewno długo nie potrwa.
Później następują drobne nieporozumienia .Jedna ze stron zawsze coś chce . I zawsze jest jej za mało.
Okazuje się później , że w tym naszym związku jest zupełnie inaczej niż w tym amerykańskim filmie ...
Dzisiaj współżycie dwojga ludzi polega przede wszystkim na partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu.
Tzn. , że każdy z partnerów ma swoją rolę we współżyciu małżeńskim i wzajemnie się uzupełniają.
Innym czynnikiem przetrwania związku małżeńskiego jest zdrowa tolerancja wobec siebie i wzajemne zaufanie.
Seks to zupełnie inny rozdział.
Natomiast jeśli jedna ze stron wiąże się z drugim człowiekiem głównie dla celów materialnych ,to taki związek na pewno długo nie potrwa.
Później następują drobne nieporozumienia .Jedna ze stron zawsze coś chce . I zawsze jest jej za mało.
Okazuje się później , że w tym naszym związku jest zupełnie inaczej niż w tym amerykańskim filmie ...
Ina, ale on tu szuka super-sexu z doświadczoną partnerką.
Seks na forum... do niedawna robiło się to inaczej.
Druga osoba się budzi, tej pierwszej się odechciewa i wtedy ta druga może pokazać jak bardzo jej zależy. Pokazać że już rozumie, że dostrzega znaczenie miłości ofiarowanej za darmo, w czasach niechęci, miłości silnej i bezwarunkowej. Może to okazać tak mocno że ta pierwsza znów to poczuje. To jak powtórne zakochanie - podchody, starania, zdobywanie...
Magia prawdziwej miłości.
Seks na forum... do niedawna robiło się to inaczej.
Druga osoba się budzi, tej pierwszej się odechciewa i wtedy ta druga może pokazać jak bardzo jej zależy. Pokazać że już rozumie, że dostrzega znaczenie miłości ofiarowanej za darmo, w czasach niechęci, miłości silnej i bezwarunkowej. Może to okazać tak mocno że ta pierwsza znów to poczuje. To jak powtórne zakochanie - podchody, starania, zdobywanie...
Magia prawdziwej miłości.
driver#1 po to jest to forum, żeby sobie pogadac:) a tak na poważnie to cały czas uważam że lepiej być samemu niż w byle jakim związku. To co piszecie jest prawdą, że obie strony muszą się starać. Tylko w większości wypadków starania powinny być w tym samym momencie, bo nie ma potem bardziej sfrustrowanych ludzi, którzy się starają i nie otrzymują nic w zamian, a druga osoba się budzi "do starania o związek" jak pierwszej odechciewa się. A tak tez czasem bywa. A wracając do początku postu są jeszcze normalne singielki w Trójmieście. Ja mam nadzieje że w najbliższym czasie trafi się więcej "normalnych" facetów:D
Jakość? Istnieje różnica między naszymi wyobrażeniami a rzeczywistym życiem. Miło jest mówić i wyobrażać sobie związek, inaczej to wygląda w praktyce, gdy mijają lata, pojawia się rutyna, codzienność, zmęczenie, odmienne oczekiwania, kłopoty w pracy, dzieci, pieniądze... kryzys 5, 7, 11, 15 roku związku...
"Papier" przyjmie każdą bzdurę, zwłaszcza tą brzmiącą wzniośle, dającą wiarę i nadzieję - życie jednak weryfikuje nasze wyobrażenia.
Dobre chęci to zbyt mało by cokolwiek zbudować.
Istniejąc w związku - dla jego dobra - musimy sobie to tłumaczyć tak jak Ty.
Jeśli nie jest to nasz pierwszy związek, to wiemy że już to przerabialiśmy. Też na początku było idealnie, potem trochę gorzej, potem już okropnie i koniec był nieuchronny. Reszta zależy tylko od tego jak bardzo lubimy się oszukiwać. Co ciekawe, wraz z wiekiem idzie nam to coraz lepiej. I pewnego razu zdajemy sobie sprawę że jesteśmy za starzy by znaleźć sobie kogoś po zerwaniu i jesteśmy skazani na osobę z którą jesteśmy lub na samotność.
Nasze lęki zwyciężają nad rozsądkiem.
Ani my, ani nasze uczucie nie staje się lepszym.
Efektem nie jest miłość, tylko zrezygnowanie ("danie za wygraną").
Jeśli chociaż 1/10 tego co piszesz na tym forum jest prawdą to bliżej ci do tego o czym ja mówię niż do tego co próbujesz przedstawić w tym konkretnym temacie.
"Papier" przyjmie każdą bzdurę, zwłaszcza tą brzmiącą wzniośle, dającą wiarę i nadzieję - życie jednak weryfikuje nasze wyobrażenia.
Dobre chęci to zbyt mało by cokolwiek zbudować.
Istniejąc w związku - dla jego dobra - musimy sobie to tłumaczyć tak jak Ty.
Jeśli nie jest to nasz pierwszy związek, to wiemy że już to przerabialiśmy. Też na początku było idealnie, potem trochę gorzej, potem już okropnie i koniec był nieuchronny. Reszta zależy tylko od tego jak bardzo lubimy się oszukiwać. Co ciekawe, wraz z wiekiem idzie nam to coraz lepiej. I pewnego razu zdajemy sobie sprawę że jesteśmy za starzy by znaleźć sobie kogoś po zerwaniu i jesteśmy skazani na osobę z którą jesteśmy lub na samotność.
Nasze lęki zwyciężają nad rozsądkiem.
Ani my, ani nasze uczucie nie staje się lepszym.
Efektem nie jest miłość, tylko zrezygnowanie ("danie za wygraną").
Jeśli chociaż 1/10 tego co piszesz na tym forum jest prawdą to bliżej ci do tego o czym ja mówię niż do tego co próbujesz przedstawić w tym konkretnym temacie.