W żeńskim, katolickim ogólniaku miałam zajęcia przystosowania do życia w rodzinie prowadzone przez położne z dyplomem. Na obiekcje rodziców pierwszoklasistek siostra dyrektor niezmiennie...
rozwiń
W żeńskim, katolickim ogólniaku miałam zajęcia przystosowania do życia w rodzinie prowadzone przez położne z dyplomem. Na obiekcje rodziców pierwszoklasistek siostra dyrektor niezmiennie odpowiadała, że dla swojej szkoły zawsze sprowadza możliwie najlepszych nauczycieli z danej dziedziny. Protesty cichły w mgnieniu oka. I słusznie, bo miała rację. Dziś doceniam to jeszcze bardziej niż wtedy.
zobacz wątek