Widok
102? co to musiało byc za uczucie... Ostatnio zrobiłem ponad 70 w parę sekund na takim asfalciku niedaleko Śnieżki. Fantastyczne przyśpieszenie. A przed chwilą też wróciłem z gór , zjeżdżałem z Huty w Bystrzyckich (kto pamięta na Polanicy tan podjazd?) niestety w nocy i z zaparowanymi okularami. No i ze Śnieżnika ale tam nie ma szybkiego zjazdu - kamole.
Sławek napisał(a):
> Bulwar, skwerek i jazda po chodniku na swietojanskiej w
> godzinach szczytu to była podstawa treningu !
Ja wtedy urządzałem sobei z kumplami treningi na zamkniętej i będącej w budowie estakadzie kwiatkowskiego :D Raz nawet miałem ładny lot, jak kolega jadący przede mną zahamował ostro i ustawił rower w poprzek, a ja jadąc kilka metrów za nim i będąc rozpędzony do 40km/h(mój piękny Sigma BC300 mi to pokazywał) nie dałem rady wyhamować mojego Rometa Safari SU i zakończyło się pięknym lotem przez kierę i rower kolegi i lądowaniem na świeżym asfalcie ;] Bilans: szycie brody i pęknięta kość w kolanie, widełki w Romecie tak zgięte że koło przednie było bliżej tyłu niż dolna rur a ramy :P No ale u Mytnika za jakieś kosmiczne pieniądze mi to ładnie wzieli w imadło i napraostowali :D
> Zywy, fucktycznie ktos tam jechał i machał :)
No baa! :D ;]
> Bulwar, skwerek i jazda po chodniku na swietojanskiej w
> godzinach szczytu to była podstawa treningu !
Ja wtedy urządzałem sobei z kumplami treningi na zamkniętej i będącej w budowie estakadzie kwiatkowskiego :D Raz nawet miałem ładny lot, jak kolega jadący przede mną zahamował ostro i ustawił rower w poprzek, a ja jadąc kilka metrów za nim i będąc rozpędzony do 40km/h(mój piękny Sigma BC300 mi to pokazywał) nie dałem rady wyhamować mojego Rometa Safari SU
> Zywy, fucktycznie ktos tam jechał i machał :)
No baa! :D ;]
pozdrawiam
Żywy
Żywy
No to teraz wiemy gdzie lezy tajemnica sukcesu...w odblaskach na kołach:-)).
Co do poczatkow to pamietam jak smigalem na moim skladaku Romet mega wielki dystans jakim byla odleglosc miedzy kinem Fala, a podstawowka SP17 - dla niewtajemniczonych ok 2 km w obie strony chyba:P. A co do V'ek to pamietam, ze to byl moj pierwszy powazny zakup do rowerku MTB (wtedy wykonany w technologi "im wieksza masa tym lepiej").... wtedy dopiero bylo "czuc" moc hamulcow, a znajomi patrzyli sie jak na urzadzenia z kosmosu conajmniej;-).
Co do poczatkow to pamietam jak smigalem na moim skladaku Romet mega wielki dystans jakim byla odleglosc miedzy kinem Fala, a podstawowka SP17 - dla niewtajemniczonych ok 2 km w obie strony chyba:P. A co do V'ek to pamietam, ze to byl moj pierwszy powazny zakup do rowerku MTB (wtedy wykonany w technologi "im wieksza masa tym lepiej").... wtedy dopiero bylo "czuc" moc hamulcow, a znajomi patrzyli sie jak na urzadzenia z kosmosu conajmniej;-).
Ej, ja nie miałem wtedy V-ek! :(
Ale co do dystnasów to pamiętam że jak byłem 5 klasie to się założyłem z sąsiadem że zrobię jednego dnia 60km i zrobiłem! :D Pojechałem ze starszymi kolegami do Kamienia i później wokół domu kręciłem żeby dobić jeszcze :P Oczywiście wszystko tak aby mam się nei dowiedziała ;] Ale wszystko i tak wyszło wieczorem jak się przez to pochorowałem i miałem 40*C gorączki :P
Ale co do dystnasów to pamiętam że jak byłem 5 klasie to się założyłem z sąsiadem że zrobię jednego dnia 60km i zrobiłem! :D Pojechałem ze starszymi kolegami do Kamienia i później wokół domu kręciłem żeby dobić jeszcze :P Oczywiście wszystko tak aby mam się nei dowiedziała ;] Ale wszystko i tak wyszło wieczorem jak się przez to pochorowałem i miałem 40*C gorączki :P
pozdrawiam
Żywy
Żywy
Hehe, kiedyś to były wyprawy na zasadzie "dobra, jedziemy, tylko jakby starsi pytali to ciiii...!"
no to też nieżly wynik! :-) A mój łatwiej osiągnięty, bo wjozłem się na kole starszym kumplom Ale mój brat w dwa lata temu(miał wtedy 8lat) zrobił ze mną 45km po lesie, co prawda w okolicach Słupska, gdzie nie ma prawie gór, ale tak czy owak! :-) Ha! Dumny z niego byłem, jestem i będę! :D
no to też nieżly wynik! :-) A mój łatwiej osiągnięty, bo wjozłem się na kole starszym kumplom
pozdrawiam
Żywy
Żywy
Ja pamietam jeden wypad na półwysep w 1999 roku, wracałem i zasypiałem na rowerze na Morskiej..... Licznik mi pokazał 226km, co do dzis jest moim najwiekszym dziennym przebiegiem !! Nawet zapisywałem juz wtedy treningi :) 22 Lipca roku pańskiego 1999: 226km 9h15min, srednia wyszła 23,52. Ale jaja, potem miałem 12 dni wolnego :D
www.trek.gd.pl
Kiedyś przejechaliśmy z kumplem 1120 km w pięć dni, w tym w ostatnim dniu 320 km z Zakopanego do Piotrkowa Tryb. przez Jurę K.-C. Drugiego dnia zaliczyliśmy niezły zjazd gdzieś w Beskidach. Wtedy pierwszy raz w życiu przekroczyłem 90km/h. W Nowym Targu zjedliśmy we dwóch arbuza, który ważył prawie 9 kg. Miało się zdrowie... :D
