Widok
Szczerze mówiąc to ja nie jestem pewien tego że tu istnieje.
Moje sny czasem są bardziej realne niż ten świat. A patrząc na pewne ludzkie zachowania, na przyjmujące się idee, mam wielkie wątpliwości co do tego że zrodziły to umysły realnych ludzi.
A koniec świata? W jakim sensie? Czym jest koniec świata?
Wszechświat umrze? Nasza planeta imploduje? Może umrze na niej życie? Czy dla mnie będzie to czymś więcej niż moja własna śmierć?
Może powinienem wierzyć w Katolicki koniec świata? Zginie wiele złych ludzi a potem nastanie Królestwo Niebieskie - ejj, ale jako to koniec świata, skoro źli umrą i królować będzie dobro? I dlaczego w horrorach pokazują że to jacyś źli/szaleńcy chcą wywołać koniec świata - kto tam właściwie jest dobry i zły?
Myślę że gdybym miał obstawiać, to jest większa szansa że dojdzie do jakiegoś przewartościowania świata niż jego końca w sensie zagłady.
Może układ gwiazd pozwoli na otwarcie przejścia do świata Bogów, jak wierzono dawniej;)
Oby stało się cokolwiek, bo jakaś zmiana jest nam niezbędna:)
Moje sny czasem są bardziej realne niż ten świat. A patrząc na pewne ludzkie zachowania, na przyjmujące się idee, mam wielkie wątpliwości co do tego że zrodziły to umysły realnych ludzi.
A koniec świata? W jakim sensie? Czym jest koniec świata?
Wszechświat umrze? Nasza planeta imploduje? Może umrze na niej życie? Czy dla mnie będzie to czymś więcej niż moja własna śmierć?
Może powinienem wierzyć w Katolicki koniec świata? Zginie wiele złych ludzi a potem nastanie Królestwo Niebieskie - ejj, ale jako to koniec świata, skoro źli umrą i królować będzie dobro? I dlaczego w horrorach pokazują że to jacyś źli/szaleńcy chcą wywołać koniec świata - kto tam właściwie jest dobry i zły?
Myślę że gdybym miał obstawiać, to jest większa szansa że dojdzie do jakiegoś przewartościowania świata niż jego końca w sensie zagłady.
Może układ gwiazd pozwoli na otwarcie przejścia do świata Bogów, jak wierzono dawniej;)
Oby stało się cokolwiek, bo jakaś zmiana jest nam niezbędna:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Wydaje mi się, że to nie jest tak do końca, że nasza ciemna strona prosi się o wypuszczenie....my jesteśmy jej ciekawi ^^. Mimo przykładnego obywatela, wzorowego człowieka..takiego bez skazy-chcemy dobrze zgrzeszyć..chcemy poczuć jak to jest i poznać "TO" uczucie, które wiemy, że jest złe.
A z tym końcem świata...tak-też na to czekam-ale niestety naukowcy twierdzą, że jeszcze trochę pomęczymy się na tym świecie
A z tym końcem świata...tak-też na to czekam-ale niestety naukowcy twierdzą, że jeszcze trochę pomęczymy się na tym świecie
Ojj tam, kilka zawirowań? wystarczy że nikt nie patrzy:P
...albo ze dwa piwka;)
...lub przekonujący podszept kogoś z boku.
Nie ma się co okłamywać, ciemna strona prosi się o wypuszczenie - a skoro to część nas, to po części chcemy to zrobić.
Powód często nie jest potrzebny, wystarczy chwila nieuwagi.
Dlatego trzeba być ciągle czujnym:) A największym wrogiem czujności jest rutyna... i Ci, którzy bardzo powoli przenoszą naszą akceptacje z punktu A do punktu B.
Wystarczy spojrzeć na świat sprzed 20 lat. Nikt nie spycha nas w mrok. Przekonuje nas tylko, że przesunięcie się do przodu o centymetr jest dla nas korzystne, lub dla nas jest niczym, a dla innych jest wszystkim. Godzimy się na to nikłe ustępstwo. Mijają miesiące i lata, a centymetry zmieniają się w metry i kilometry. A pewnego dnia, gdy zdajemy sobie sprawę że straciliśmy coś cennego (młodość, miłość, ideały), zadajemy sobie pytanie "jak to się mogło stać?"
Najzabawniejsze, że ludzie tak robią od setek lat:)
Jedyna nadzieja w tym końcu świata, za kilka miesięcy:P
...albo ze dwa piwka;)
...lub przekonujący podszept kogoś z boku.
Nie ma się co okłamywać, ciemna strona prosi się o wypuszczenie - a skoro to część nas, to po części chcemy to zrobić.
Powód często nie jest potrzebny, wystarczy chwila nieuwagi.
Dlatego trzeba być ciągle czujnym:) A największym wrogiem czujności jest rutyna... i Ci, którzy bardzo powoli przenoszą naszą akceptacje z punktu A do punktu B.
Wystarczy spojrzeć na świat sprzed 20 lat. Nikt nie spycha nas w mrok. Przekonuje nas tylko, że przesunięcie się do przodu o centymetr jest dla nas korzystne, lub dla nas jest niczym, a dla innych jest wszystkim. Godzimy się na to nikłe ustępstwo. Mijają miesiące i lata, a centymetry zmieniają się w metry i kilometry. A pewnego dnia, gdy zdajemy sobie sprawę że straciliśmy coś cennego (młodość, miłość, ideały), zadajemy sobie pytanie "jak to się mogło stać?"
Najzabawniejsze, że ludzie tak robią od setek lat:)
Jedyna nadzieja w tym końcu świata, za kilka miesięcy:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Większość ludzi nie zna nawet samych siebie.
Chyba każdy z nas, nie raz się zaskoczył;)
Czego zatem można oczekiwać po innych?
Dlatego wszystko jest iluzją, niczego nie można być pewnym i nie warto mówić że się kogoś "ma", bo to raczej coś chwilowo trwa...
Zazwyczaj, w mniejszym lub większym stopniu "coś na niby";)
Zatem lepiej być samemu, czy cieszyć się przyjemną, acz prawdopodobnie nieprawdziwą teraźniejszością?:)
Chyba każdy z nas, nie raz się zaskoczył;)
Czego zatem można oczekiwać po innych?
Dlatego wszystko jest iluzją, niczego nie można być pewnym i nie warto mówić że się kogoś "ma", bo to raczej coś chwilowo trwa...
Zazwyczaj, w mniejszym lub większym stopniu "coś na niby";)
Zatem lepiej być samemu, czy cieszyć się przyjemną, acz prawdopodobnie nieprawdziwą teraźniejszością?:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
To zależy co jest alternatywą;)
W końcu sama napisałaś: "Lepiej nie mieć nic , niż coś na niby...."
Tyle że cokolwiek się "ma", samo "mieć" jest iluzją.
Nigdy nie wiesz Co "masz".
A ostatecznie nic tak naprawdę nie jest Twoje.
W końcu sama napisałaś: "Lepiej nie mieć nic , niż coś na niby...."
Tyle że cokolwiek się "ma", samo "mieć" jest iluzją.
Nigdy nie wiesz Co "masz".
A ostatecznie nic tak naprawdę nie jest Twoje.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Alex,niestety kobiety,które szukają tylko romansu-inaczej mówiąc:sexu,to wszyscy mówią na nie dziwki,bo kobieta,to tak,jak wy faceci,którzy sobie tak poczynacie,nigdy nie jest usprawiedliwiona,wam facetom wszystko uchodzi na sucho,bo facet...zresztą jestem zwolenniczką bycia z jednym partnerem,a nie skakania z kwiatka na kwiatek,to nie w moim stylu...