Widok
Jest też coś takiego jak zakłócanie porządku które może odbywać się także w dzień.
https://www.infor.pl/prawo/wykroczenia/charakterystyka-wykroczen/748270,Zaklocanie-spokoju-dziennego.html
https://www.infor.pl/prawo/wykroczenia/charakterystyka-wykroczen/748270,Zaklocanie-spokoju-dziennego.html
Właśnie nie rozumiem jednego, po co ludzie decydują się na mieszkanie/dom szeregowy skoro nie potrafią się dogadać z sąsiadami i nie liczą się z tym, że dom to nie muzeum tylko się w nim „żyje” i chcąc nie chcąc będą dobiegać różne hałasy. Albo się godzisz z tym, ze nie jesteś sam albo zamieszkaj w domu jednorodzinnym bez sąsiadów zza ścianą.
buractwo nie zna granic ani nic na to nie działa,nawet zamieszkanie w domu wolnostojącym.moi sąsiedzi mają 3 bydlaki takie;latają,wyja,ujadają,gryzą się,na prawdę strach przed nimi,najgorsze że cały czas ujadają a właściciel kark jeszcze podjudza.i nic nie daje zwracanie uwagi.łysy kark to rzecz niereformowalna
prawda. prawo nie dziala. nie dziala bo pis daje przyklad jak je niszczyc, albo sie nie stosowac. przyklad to kontrole drogowe- zniknely prawie zupelnie- chyba po to by nie draznic potenclajnych wyborcow. kiedys, 2-3 lata temu nie mozna bylo przyejechac , dzien, w dzien, na budowlnych kontrole. dzisiaj prawie zniknely. jezdze codziennie i widuje 2-3 na tydzien. to samo w innych miejscach. prawo nie dziala. to samo policja zukowska- kiedys bylo ciut skutecznijsza. dzis ma sie nie wtracac. chyba ze krew sie leje. takie ma przykazania z gory. wiem to od brata, ktory jest w policji w innym miescie na pomorzu. tyle
Tak może napisać tylko osoba oderwana od rzeczywistości, która pojęcie o policji i sądach ma z elementarza pierwszoklasisty. Policja i prokuratura z automatu wszystko umorzy - brak dowodów, a nawet jeśli są to osoba zgłaszająca ma możliwości samodzielnie reprezentować się przed sądem bądź ma stałe zatrudnienie i stać ją na adwokata. Tak, mają taką formułkę, która działa - jak jesteś uczciwym obywatelem i masz pensję to kopa w d... i broń się sam, ale jak jestes bezrobotnym alkoholikiem, znaczy się osobą z problemami zdrowotnymi, to się tobą zajmiemy. Zdecydujesz się na sąd - 4 lata w plecy, wezwania do sądu, strona pozywająca ma obowiązek dostarczenia przekonujących dowodów, opłaty za adwokata, założenie sprawy w sądzie, być może biegłego sadowego, który jak będzie miał focha to napisze, że psy sa od szczekania, w przypadku przegranej w sprawie cywilnej musisz dodatkowo pokryć koszty adwokata pozwanego. tak, dawajcie dalej głupie porady na forum, bo przeczytaliście w elementarzu, że policja jest cacy. Lepiej się wyjdzie jak się otruje starą kiełbasa tego psa, niż będzie się procesowac z wlaścicielem.
A co ci sąsiedzi maja zrobic ? Zabić psa , mój pies jest wyprowadzany trzy razy , łącznie spędza ze mna w lasach po około 3-4 godz dziennie , przed praca 35 min, po pracy 2-3 godz i wieczorem krotki spacer i i tak jak ktoś idzie to szczeka , cos trzaśnie lub walnie głośno to szczeka , to jest pies i trudno żeby pies nie szczekał , dziwne by było jak by mialczal , proponuje poczytać orzecznictwa sądów w takich sprawach , ogólnie jeśli pies jest zadbany i wyprowadzany to nic zrobic nie można .
polska to kraj postagrarny,tylko tu trzyma się takie ilości psów.jest to pozostałość lub ciągłość życia na wsi 90 procent społeczeństwa.do tego dochodzi kompletne nie liczenie się z otoczeniem. do wypowiedzi o USA dodam że tak dzieje się we wszystkich krajach zachodnich,dodam tylko ze po drugim ostrzerzeniu\mandacie,pies jest zabierany
Jesteśmy w Polsce a nie w USA , a dwa co taki właściciel ma zrobic z psem bo wszyscy wszystko negują tylko co właściciel który np ma yorka i jak jego nie ma to pies szczeka 20 razy w ciagu 8 godz a sąsiadowi to nie pasuje ?Mysle ze i właściciele psów i ci co nie maja powinni troche się zastanowić bo moze to sąsiad jest dziwny i wszystko mu przeszkadza bo jest przewrażliwiony na punkcję swojego dziecka
Trudno żeby pies nie szczekał? Gratuluję myślenia, najlepiej niech pies na łeb wejdzie. Poczytaj sobie o tym jak wychowuje się psa a potem udzielaj się na forum. Sama mam psa, który jest charakterny, ale jak zwrócę uwagę jest spokój. Wszystko zależy od tego co właściciel ma w głowie...
Odnośnie przeszkadza nią sąsiadom to osobiście potwierdzam, że kiedyś miałam podobna sytuację i po kilkukrotnych wizytach TOZ pies nie był już zostawiany sam sobie. A wył godzinami od rana do wieczora, to że pies ma co jeść nie znaczy że jest zadbany. Pies też ma psychikę i uczucia.
Odnośnie przeszkadza nią sąsiadom to osobiście potwierdzam, że kiedyś miałam podobna sytuację i po kilkukrotnych wizytach TOZ pies nie był już zostawiany sam sobie. A wył godzinami od rana do wieczora, to że pies ma co jeść nie znaczy że jest zadbany. Pies też ma psychikę i uczucia.
No moja głowę nie wchodzi mam psy polujące i tak mam świadomość że jak mnie nie ma to ktoś się kręci do około domu to raz na jakis czas zaszczepiają i siedzą w domu , tak samo jak w nocy chodzi pod domem zwierzyna i wyczują to zaczynaja szczekać muszę sie obudzić , wyciszyć je i isc dalej spać , myśle ze to naturalne zachowanie .
co trzeba miec we lbie, albo czego tam nie ma, zeby laczyc kwestie lapania bandziorow drogowych z przypisywaniem komus bycia ubekiem/ komuchem. odpowiadam: samemu sie bylo/ byl ktos z rodziny. I / albo samemu sie jest bandytą drogowym ,jezdzacym tak ze juz niedlugo albo sie do bozi trafi, albo kogos sie tam wysle.no i jest sie tym "komuchem". ma abc racje. mieszkaniec (?) , uwazaj co piszesz/ robisz/ myslisz...
Ja tego nie rozumiem. Jeśli ktoś ma ogród czy działkę to niech jego pies chodzi po posesji i załatwia się na działce i niech właściciel sprząta po swoim pupilu. Co to znaczy , że psa się wyprowadza na pole czy drogę czy komuś pod płot . W blokach to się psy wyprowadza ale tutaj? Przecież tu maja ludzie swoje ogrody
Nawyki z blokowiska bo niczyje a tu zdziwienie ,że ktos sobie nie zżczy. Ostanio widziałem jak paniusi kundel centralnie sr*.....ł komus pod furtką.Chamstwo totalne! Zatrzymałem sie zwróciłem babie uwagę i zrobiłem fotki i oznajmiłem będziesz gwiazda banińskiego forum chamko. spier...ła jak trzeba a g..o zostało komus pod furtka bo paniusia sprzatać po kundlu nie mysli.
Jako psiarz z familijnego proszę uprzejmie o dokładne wskazówki (może jakąś mapkę) którymi ulicami mogę według Państwa spacerować z psem tak, abym widokiem swojej parszywej gęby rodem z czworaków i fetorem mojego psa nie drażnił wrażliwych zmysłów Państwa zamieszkujących tą elitarną część naszej miejscowości. Domniemuję, źe fakt posiadania przeze mnie woreczków i każdorażowego sprzątania nieczystości pozostawionych przez mojego śmierdzącego kundla nie upoważnia mnie do spacerów w pobliżu Państwa hacjend gdyż podstawowym problemem jest sama obecność mnie i mojego śmierdzącego zwierzęcia w zasięgu Państwa wrażliwych zmysłów powodująca przykrość a wręcz odrazę i bezpośrednio wpływająca na spadek prestiżu Państwa okazałych posiadłości ziemskich. Wytyczenie jasnych granic w obrębie których ja i podobne mi prostactwo z Familijnego mamy prawo się poruszać pomoże nam wszystkim w utrzymaniu ładu, naturalnego porządku ( należy znać swoje miejsce w szeregu) i w zachowaniu Państwa wysokiej samooceny i poczucia bezsprzecznie należnej wyższości. Z góry dziękuję za wskazówki i kłaniam się Państwu uniżenie.
Dziękuję za cenną radę, niestety pies raczej nie znajdzie nowych opiekunów - po pierwsze długi czas spędził w schroniskowym boksie i nawet za darmo nikt go nie chciał, po drugie traktujemy go jak pełnoprawnego członka rodziny ( pewnie wpływ plebejskich genów o czym ktoś życzliwy o niezaprzeczalnie szlachetnym pochodzeniu wspomniał wcześniej) i propozycja pozbycia się go jest dla nas porównywalna z wystawieniem naszego dziecka na chińskim rynku na organy do przeszczepów. Ale dziękuję za cenną poradę i nadal czekam na wskazówki którymi rejonami naszej miejscowości mam wg Państwa prawo się poruszać przepraszając równocześnie za dzisiejszy poranny spacer którym mogłem kogoś zirytować lub urazić.
Piękna odpowiedź! :) Natomiast do tych, którzy wypominają plebejskie geny - cóż, wystarczy trochę doedukować się z historii i kultury - w zamożnych arystokratycznych rodach psy żyły wraz z ludźmi, w ich posiadłościach. Natomiast traktowanie psa jako gorszego gatunku, tępionego, przypinanego do łańcucha - to była zawsze domena niższych warstw społecznych. Więc cóż... wszystkie agresywne anty-psie komentarze dobitnie pokazują, z jakiej warstwy wywodzą się ich autorzy - niestety najniższej.
Otóż rozczaruję Cię drogi abc - bywamy bardzo często za granicą, na zachodzie. Bywamy tam też z naszymi psami. Obserwacje? Proszę bardzo:
- psów jest mniej niż u nas - ludzie decydują się na nie bardziej świadomie
- jest większa kultura posiadania psa - właściciele przykładają większą wagę do wychowania psa
- w większości państw sprzątanie po psach jest na wyższym poziomie, niż u nas - ale dotyczy to również sprzątania po ludziach. Poza tym są śmietniki, co ułatwia wszystkim utrzymywanie porządku
- psy są traktowane z o wiele większą życzliwością, niż u nas. Nikt nie ma problemu z tym, że ktoś idzie na spacer z psem. W wielu krajach istnieje znacznie większa możliwość wchodzenia z psem na plażę, do sklepów, do muzeów, restauracji itp. niż u nas.
Ogólnie żyje się łatwiej i spokojniej. Ale to kwestia kultury - tych osób, które mają psy i - uwaga - również tych osób, które psów nie mają. Ci, którzy psów nie mają, nie są tak agresywni wobec właścicieli, jak u nas. Ci, którzy psy mają, przykładają większą uwagę. Więc jeśli chce Pan jakiś wniosków z zachodu, to proszę: polskich właścicieli należy wiele nauczyć i równie wiele (albo i więcej) tolerancji i kultury muszą nauczyć się ci, którzy psa nie posiadają.
- psów jest mniej niż u nas - ludzie decydują się na nie bardziej świadomie
- jest większa kultura posiadania psa - właściciele przykładają większą wagę do wychowania psa
- w większości państw sprzątanie po psach jest na wyższym poziomie, niż u nas - ale dotyczy to również sprzątania po ludziach. Poza tym są śmietniki, co ułatwia wszystkim utrzymywanie porządku
- psy są traktowane z o wiele większą życzliwością, niż u nas. Nikt nie ma problemu z tym, że ktoś idzie na spacer z psem. W wielu krajach istnieje znacznie większa możliwość wchodzenia z psem na plażę, do sklepów, do muzeów, restauracji itp. niż u nas.
Ogólnie żyje się łatwiej i spokojniej. Ale to kwestia kultury - tych osób, które mają psy i - uwaga - również tych osób, które psów nie mają. Ci, którzy psów nie mają, nie są tak agresywni wobec właścicieli, jak u nas. Ci, którzy psy mają, przykładają większą uwagę. Więc jeśli chce Pan jakiś wniosków z zachodu, to proszę: polskich właścicieli należy wiele nauczyć i równie wiele (albo i więcej) tolerancji i kultury muszą nauczyć się ci, którzy psa nie posiadają.
Niestety również nie trafiony komentarz :) Wypowiedź mieszkańca domu wolnostojącego. Swoją drogą, przez ponad 10 lat zamieszkania w Baninie pod moim ogrodzeniem psia kupa znalazła się raz. Śmieci po ludziach, resztki z budów przywiane wiatrem - dużo częściej. Czy ktoś tu przypadkiem nie rozdmuchuje sztucznie problemu? Może trochę mniej wrogości i agresji i wszystkim będzie się żyło przyjemniej?
Najlepszym rozwiązaniem jest pójść do sąsiada i zwrócić mu uwagę, że przeszkadza hałas. Jeśli to nie pomoże, a reakcja straży miejskiej również nie poskutkuje, sąsiedzi, którzy narażeni są na uporczywe szczekanie, mogą również skierować sprawę do sądu z powództwa cywilnego. Podstawą roszczeń może być art. 144 kodeksu cywilnego, który stanowi, że właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.
Proponuję zaproponować sasiadowi jakiegoś behawioryste. Koszt wizyty 80-100 zł. A zawsze coś doradzi zaproponuje cwiczenia. Trzeba jednak pamiętać że zmiany u psa nie powstaną z dnia na dzień. Jest to kwestia czasu i ćwiczeń. Więc jeżeli sąsiad będzie cwiczyl z psem to jest nadzieja ze za jakiś czas będzie lepiej. Bo czy całkowicie pies przestanie szczekac. Nie. Bo to naturalne ze psy szczekaja. Choćby jak się bawia.