Widok
oszustwo kontenerowa 30
witam, pisze w zwiazku z oszustwem jakie mnie dzisiaj spotkalo,mam na mysli o zwyklej pracy sprzatanie biura 2 razy w tygodniu praca bardziej na dorobienie sobie pieniazkow niz na stale ,ale puki co ciezko jest cos sensownego znalesc,dzwonilem do pani doroty zadzwonilem wypytalem o szczegoly fajnie i milo mi sie rozmawialo umowilem sie z nia dzisiaj na 9 ,przyjechalem pod wskazany adres kontenerowa 30 ale w biurze wszyscy zdziwieni co ja tutaj robie a do pani doroty dzwonilem raz byl sygnal a pozniej juz wylaczony tel.pytam sie dlaczego ludzie tak postepuja i rzucaja kazdemu klody pod nogi... chcialem ostrzec jesli znow takowe ogloszenie by sie pojawilo.. numer tel do rzekomo pani doroty 667-220-092 i firmie na kontenerowej 30
Po pierwsze na 9 nikogo nie było w biurze, a siedzę przy drzwiach wejściowych więc nie ma możliwości, żebym ciebie przegapiła. Może pomyliłeś adres, bo jakoś nikt z współpracowników nie widział tu nikogo na rozmowę o 9!!!! W ciągu dnia były dwie kolejne osoby na rozmowę i jakoś trafiły! Co do stawki, uważam że 20 zł za godzinę sprzątania jest uczciwą stawką, a jeśli komuś to nie odpowiada to nie musi się zgłaszać! Zastanawia mnie skąd wiedziałeś, że trafiłeś na kontenerową 30, bo na bramie nie ma numerku tylko nazwa firmy!!! Zanim zaczniesz oczerniać sprawdź dokładnie adres pod jaki przybyłeś!!
pani siebie osmiesza,nie mozna tak ludzi oszukiwac,po pierwsze dlaczego nagle numer telefonu mial sygnal za drugim podejsciem byl wylaczony tel? po drugie numerek widnieje kontenerowa30 na niebieskim tle, po trzecie pytalem sie w biurze i byli bardzo zdziwieni co ja tutaj robie, poprostu wiecej pokory,z tego co inni zauwazyli to ma pani pare wcielen.. tak wogole to rozumiem jesli mialaby byc praca i nagle z jakis powodow nie mozna byloby pracowac trudno zycie ktos byl wczesniej czy praca poznajomosci trudno sie mowi, tylko jesli z kims sie czlowiek umawia to nie robi drugiemu pod gore, jestesmy w XXI wieku zawsze mozna sie skontaktowac..
Kontenerowa 30 to nie jest jedna firma. Radzę na przyszłość więcej rozwagi. A poza tym, z internetu umiemy korzystać tak, by ludziom tylko obsmarowywać, a wyszukać po nazwie firmy w Sieci i zadzwonić to nie łaska? Ten temat jak widzę służy tylko pluciu na Bogu ducha winnych ludzi i dowartościowywaniu samej siebie. Żałosne, że ludzie odbijają na innych własne niepowodzenia. Żałosne do bólu, do kwadratu, do upierdliwości.
Więc pomylił Pan adres, bo na naszej bramie nie ma numerku na niebieskim tle, jedynie nazwa firmy. A "wiele wcieleń" związanych z numerem telefonu to nie żadne oszustwo a pomyłka sieci telefonicznej, która za wcześnie przekazała numer nowej osobie! Proszę bezpodstawnie nie wysuwać oskarżeń bo jakoś inne osoby trafiły bez problemu i skontaktowały się ze mną.
Tak sobie czytam, czytam i w związku z tą lekturą mam takie spostrzeżenia. Jeżeli umawiała się Pani z przyszłym potencjalnym pracownikiem, na dany dzień na 9:00, to zapewne wcześniej mieliście jakiś kontakt, chociażby telefoniczny. Więc On jak i Pani mieliście do siebie nr telefonów. Zamiast, jak to Pani mówi siedzieć i czekać, wystarczyło stracić ok. 5gr i wykonać telefon "do niesłownego pracownika". Bo tak Pani sugeruje. Nadto, skąd ten człowiek posiadał numer Pani telefonu -jak okazuje się teraz- "krążący po wszystkich", włącznie z "J.Owsiakiem". Ponadto "krzyczy" Pani na człowieka, że "nie prawda..., bo nie ma numeru..., jest wiele firm itd". To tym bardziej nie należało umawiać się w dżungli, co mogło spowodować i spowodowało jak widać zamieszanie. Może lepiej było umówić się w Parku Oliwskim, nie podając "która ławka", aniżeli na jakiś schodach, w jakimś budynku bez numeru o 9:00. Jeszcze jest Pani zdziwiona, że się nie spotkaliście?
Khy, przepraszam, to może ja spojrzę przez okno. Widzę sporą halę produkcyjną, której daleko do określenia dżungli, pustkowia albo czegoś takiego. Chyba nie oczekujecie, że na rozmowę o (współ)pracę, która to współpraca miałaby przebiegać fizycznie na terenie firmy - spotkanie będzie umówione gdzieś 30 km dalej? Cóż, pracuję już ładne kilka lat, ale takich zwyczajów i obyczajów w biznesie to ja jeszcze nie widziałem.
@Wild - jeśli potencjalny pracownik nie stawia się na umówioną godzinę to nikt do niego nie będzie dzwonił z pytaniem "czy pan/pani przyjdzie". W 99.9% kandydat po prostu ma gdzieś taką rozmowę bo naczytał się w sieci niepochlebnych opinii o takiej firmie i mówi sobie, że on tam pracować nie będzie. Gorzej - jeśli mu się zwyczajnie nie chce, ale tacy to w ogóle nie powinni się brać za jakąkolwiek robotę bo zajmują stanowisko komuś innemu.
Zdziwiło mnie też coś innego - jak dzwonię i umawiam się, to chociaż miałbym tylko miotłą zamiatać to bym się wcześniej dowiedział dla kogo będę pracował, w jakiej firmie. Bo sytuacja wygląda tak, że pod adresem mieści się kilka firm, ja idę na portierkę i mówię "ja do tej pani co do której dzwoniłem" a na pytanie gdzie pracuje odpowiedź "a bo ja wiem?". Znając nazwę firmy nie ma możliwości aby pracujący obok ludzie nie wiedzieli o co chodzi! A tu - ja do pani Doroty! ...no proszę...
Zdziwiło mnie też coś innego - jak dzwonię i umawiam się, to chociaż miałbym tylko miotłą zamiatać to bym się wcześniej dowiedział dla kogo będę pracował, w jakiej firmie. Bo sytuacja wygląda tak, że pod adresem mieści się kilka firm, ja idę na portierkę i mówię "ja do tej pani co do której dzwoniłem" a na pytanie gdzie pracuje odpowiedź "a bo ja wiem?". Znając nazwę firmy nie ma możliwości aby pracujący obok ludzie nie wiedzieli o co chodzi! A tu - ja do pani Doroty! ...no proszę...
Ja jak idę na rozmowę w okolice ,której nie znam zawsze pytam dokładnie jak trafić by nie błądzić i czy właśnie jest jakieś oznakowanie budynku itp. by nie mieć takich sytuacji .Wystarczyło więc spytać przez telefon o takie rzeczy niż później mieć pretensje ,że źle się trafiło. W sumie po tym co tu pisze uważam ,że wina leży po obydwu stronach i braku właściwej komunikacji między tymi osobami.
No tak Gościu, ale jak aplikujesz do jakiejś firmy to raczej wiesz jak ona się nazywa a jak błądzisz po innych firmach mieszczących się pod tym samym numerem to potrafisz się kogoś zapytać.
Nikt z Księżyca się nie urwał przecież.
Zaryzykuję stwierdzenie, że niedoszły kandydat nie przeszedł przez pierwszy etap selekcji - spostrzegawczość, trzeźwe myślenie, umiejętności komunikacji z innymi.
Nikt z Księżyca się nie urwał przecież.
Zaryzykuję stwierdzenie, że niedoszły kandydat nie przeszedł przez pierwszy etap selekcji - spostrzegawczość, trzeźwe myślenie, umiejętności komunikacji z innymi.