Wybraliśmy się na niedzielny obiad. Zamówiliśmy zupy, kurczaka w sosie porowym i wołowinę po syczuańsku. Zupy nie zrobiły furrory, ale dało się je zjeść. Natomiast drugie dania to jakieś totalne nieporozumienie. Wołowiny nie dało się pogryźć- mięso było najgorszej jakości i nie miało zupełnie smaku, a kurczak pływał w sosie- ale nie porowym -tylko tłuszczowym. Por był twardy aż trudno było go pogryźć. Ponadto jeszcze nigdy z czymś takim się nie spotkałam ale podany kurczak pochodził prawdopodobnie z gotowanej wcześniej zupy. Makaron który wzięliśmy jako dodatek do dania ociekał tłuszczem, z czym wcześniej również nigdy się nie spotkałam, gdyż kuchnia chińska słynie przecież z minimalnej ilości tłuszczu używanego do smażenia. Jedynym plusem jest fakt, iż po nie zjedzeniu kurczaka i zgłoszeniu kelnerce, że moim zdaniem kurczak jest niejadalny - pozycja ta została anulowana przy płatności. Ogólnie wyszłam z restauracji głodna i zła.