Nie wiem czy jeszcze ten pan pracuje ale jak chodziłem na kurs w 2009 roku to niestety na niego trafiłem. Skracał czas, palił podczas jazdy, potrafił nie zjawić się na umówione spotkanie, albo mieć na tą samą godzinę umówione 2 kursantów ale najbardziej denerwujące było jego za raz wracam, zdarzało się że na jakimś blokowisku na przymorzu czekałem na niego 15 minut. Szczytem wszystkiego było jednak jak pan Ryszard wyskoczył sobie na obiad do baru mlecznego. Zdecydowanie za długo zwlekałem ze zmianą instruktora, ale przyznam że nie było z tym problemu. Po 25 godzinach zmarnowanych z panem Ryszardem trafiłem na pana Wiesława którego z czystym sumieniem mogę polecić, zupełnie inna atmosfera i podejście do kursantów. Zdałem za 3 razem, wykupując jeszcze parę godzin z panem Wiesławem.