Widok
"~hedles...wątpię, żebyś dał radę jechać 90km/h z tej górki na rowerze."
Nie twierdze, że jadę szybciej niż jakikolwiek jadący tam samochód, tylko ze zdaża mi się jechać szybciej bo samochody jadą przecież obok mnie to widzę. Inna sprawa że jak już pisałem sciezka ma zakręty i barierki wiec nie da się jechać na maksa, a mimo to czesto jadę na równi z samochodem. Tak więc jak bym jechał ulicą ktora jest prosta to wątpię bym tamował ruch komukolwiek kto jedzie przepisowo z dozwoloną w miescie prędkością.
"dla rowerzystów nie istnieją przepisy ruchu drogowego, chyba że im sprzyjające - taki wniosek można wyciągnąć po przeczytaniu powyższych postów."
Umknęło ci, że pisaliśmy o sytuacji gdy droga jest pusta i brak ruchu. Nie pcham się na ulicę w mieście gdy jeżdzi po niej pełno samochodów, bo najzwyczajniej w świecie nie lubię być zawalidrogą i wiem że jest to irytujące. Ale jak jest 7 rano w sobotę i prawie nic nie jeżdzi to nie widzę problemu nawet jak mam obok ścieżkę, zwlaszcza jak ulica jest wygodniejsza ze względu na brak zakrętów, krawężników czy studzienek.
Poza tym nie wrzucaj mnie do wora z innymi tylko dlatego ze też jeżdzą na rowerze.
Nie twierdze, że jadę szybciej niż jakikolwiek jadący tam samochód, tylko ze zdaża mi się jechać szybciej bo samochody jadą przecież obok mnie to widzę. Inna sprawa że jak już pisałem sciezka ma zakręty i barierki wiec nie da się jechać na maksa, a mimo to czesto jadę na równi z samochodem. Tak więc jak bym jechał ulicą ktora jest prosta to wątpię bym tamował ruch komukolwiek kto jedzie przepisowo z dozwoloną w miescie prędkością.
"dla rowerzystów nie istnieją przepisy ruchu drogowego, chyba że im sprzyjające - taki wniosek można wyciągnąć po przeczytaniu powyższych postów."
Umknęło ci, że pisaliśmy o sytuacji gdy droga jest pusta i brak ruchu. Nie pcham się na ulicę w mieście gdy jeżdzi po niej pełno samochodów, bo najzwyczajniej w świecie nie lubię być zawalidrogą i wiem że jest to irytujące. Ale jak jest 7 rano w sobotę i prawie nic nie jeżdzi to nie widzę problemu nawet jak mam obok ścieżkę, zwlaszcza jak ulica jest wygodniejsza ze względu na brak zakrętów, krawężników czy studzienek.
Poza tym nie wrzucaj mnie do wora z innymi tylko dlatego ze też jeżdzą na rowerze.
A dlaczego on miałby jechać z Łostowickiej 90km/h, żeby jechać równo z samochodami? Coś nie widzę znaku podwyższenia prędkości:
http://tinyurl.com/oy2k9ce
Auta mogą tam jechać 50 km/h i rower tyle jadąc nie może być wyprzedzany bez naruszenia przepisów.
Chyba, że przyjmujemy logikę "on narusza, to mnie też wolno". Ale wtedy, zauważywszy pojazd poruszający się 60 km/h możemy z czystym sumieniem jechać 150?
http://tinyurl.com/oy2k9ce
Auta mogą tam jechać 50 km/h i rower tyle jadąc nie może być wyprzedzany bez naruszenia przepisów.
Chyba, że przyjmujemy logikę "on narusza, to mnie też wolno". Ale wtedy, zauważywszy pojazd poruszający się 60 km/h możemy z czystym sumieniem jechać 150?
"udział wynika z ilości, jest więcej samochodów niż rowerów, gdyby ilości były odwrotne...wolę nie myśleć, co by się działo na drogach"
Ilość nie ma znaczenia, jeżeli masz 100 wypadków, to 60 kierowców było sprawcami i 40 rowerzystów. Jeżeli wypadków będzie 1000, to kierowców 600 i 400 rowerzystów. To jest procent sprawców jedynie ze zdarzeń samochód rower i nijak się odnosi do ogólnej liczby samochodów czy rowerów.
Więcej rowerzystów, to potencjalnie więcej wypadków, ale udział w sprawstwie niekoniecznie się zmieni.
Ciut liczb:
ogół wypadków z rowerzystami: 4723
przyczynili się do nich: 1716
Czyli winni w około 36% wypadkach. Jeżeli tendencja spadkowa się utrzyma, to niedługo poniżej 1/3 sprawców to będą rowerzyści.
Warto też pamiętać, że ogólnie na drogach jest bezpieczniej, mimo wzrostu liczby pojazdów liczba wypadków zmniejsza się z poziomu 5-6 tysięcy w pierwszej dekadzie do powyżej 3 tysięcy w 2013.
Ilość nie ma znaczenia, jeżeli masz 100 wypadków, to 60 kierowców było sprawcami i 40 rowerzystów. Jeżeli wypadków będzie 1000, to kierowców 600 i 400 rowerzystów. To jest procent sprawców jedynie ze zdarzeń samochód rower i nijak się odnosi do ogólnej liczby samochodów czy rowerów.
Więcej rowerzystów, to potencjalnie więcej wypadków, ale udział w sprawstwie niekoniecznie się zmieni.
Ciut liczb:
ogół wypadków z rowerzystami: 4723
przyczynili się do nich: 1716
Czyli winni w około 36% wypadkach. Jeżeli tendencja spadkowa się utrzyma, to niedługo poniżej 1/3 sprawców to będą rowerzyści.
Warto też pamiętać, że ogólnie na drogach jest bezpieczniej, mimo wzrostu liczby pojazdów liczba wypadków zmniejsza się z poziomu 5-6 tysięcy w pierwszej dekadzie do powyżej 3 tysięcy w 2013.
Małe sprostowanie. Nie liczba wypadków a liczba ofiar śmiertelnych. spadła z 5,5 do 3 tys/rok. Dlaczego tak się stało? Przede wszystkim bezpieczniejsze auta (wyposażone w ABS, czasem ESP, poduszki powietrzne, dużo sztywniejszą karoserię) oraz zmniejszenie średniej prędkości jazdy (minimalizacja skutków) a także większe poszanowanie dla prawa a tym samym rzadsze przekraczanie dopuszczalnej prędkości. W ostatnich latach pojawił się kolejny czynnik zwiększający bezpieczeństwo jazdy - kamery samochodowe, pozwalające na nagranie i karanie osób łamiących przepisy. Dzięki temu rośnie kultura jazdy.
Jak jadę przepisowo i widać, że mam zainstalowaną działającą kamerę to liczba agresywnych zachowań osób nieprzestrzegających przepisów PoRD drastycznie spadła. Oni nie chcą być karani, a skuteczną metodą na ostudzenie gorącej głowy jest obiektyw na nią skierowany.
Jak jadę przepisowo i widać, że mam zainstalowaną działającą kamerę to liczba agresywnych zachowań osób nieprzestrzegających przepisów PoRD drastycznie spadła. Oni nie chcą być karani, a skuteczną metodą na ostudzenie gorącej głowy jest obiektyw na nią skierowany.
Chyba jesteś kolejnym gościem z dużymi uprzedzeniami i dlatego nie widzisz jasno rzeczywistości.
Jeżdżę od 20 lat samochodem, w mieście, w trasie, za granicą.... Nigdy, powtarzam nigdy, nie miałem problemu z rowerzystami. Trzeba pamiętać o tym, że rowerzysta będzie zachowywał się trochę jak pieszy. A więc, nie będzie czekał w nieskończoność na zielone światło na pustej jezdni i nie wynika to z jego złej woli, ale z prostego powodu ustawienia wszystkich skrzyżowań pod samochody, tak aby miały zapewniony w miarę płynny przejazd.
Za to nie ma dnia, aby nie było problemów z kierowcami. Polecam na przykład zjazd ze Słowackiego w lewo na Grunwaldzką. Nie ma takiej zmiany świateł, aby jakiś buc nie skręcał z prawego pasa do jazdy prosto.
Jeszcze jedno, od roku wsiadłem na rower, bo właśnie takich buców miałem dość i stania notorycznie w korkach. Wbrew temu co często można wyczytać na forach, moim zdaniem nie ma wielkiego konfliktu na płaszczyźnie: piesi-rowerzyści-kierowcy. Nigdy nie spotkałem się z aktami agresji, czasami kierowcy zajeżdżają drogę wbrew przepisom, ale jestem w stanie to zrozumieć ze względu na przebieg ścieżki. Na dodatek zwykle przepraszają.
Jeżdżę od 20 lat samochodem, w mieście, w trasie, za granicą.... Nigdy, powtarzam nigdy, nie miałem problemu z rowerzystami. Trzeba pamiętać o tym, że rowerzysta będzie zachowywał się trochę jak pieszy. A więc, nie będzie czekał w nieskończoność na zielone światło na pustej jezdni i nie wynika to z jego złej woli, ale z prostego powodu ustawienia wszystkich skrzyżowań pod samochody, tak aby miały zapewniony w miarę płynny przejazd.
Za to nie ma dnia, aby nie było problemów z kierowcami. Polecam na przykład zjazd ze Słowackiego w lewo na Grunwaldzką. Nie ma takiej zmiany świateł, aby jakiś buc nie skręcał z prawego pasa do jazdy prosto.
Jeszcze jedno, od roku wsiadłem na rower, bo właśnie takich buców miałem dość i stania notorycznie w korkach. Wbrew temu co często można wyczytać na forach, moim zdaniem nie ma wielkiego konfliktu na płaszczyźnie: piesi-rowerzyści-kierowcy. Nigdy nie spotkałem się z aktami agresji, czasami kierowcy zajeżdżają drogę wbrew przepisom, ale jestem w stanie to zrozumieć ze względu na przebieg ścieżki. Na dodatek zwykle przepraszają.
Niektórych retoryka sprowadza się do tego, że skoro jadą w nocy, jest pusto, nikogo nie ma na drodze to można jechać jak się chce, nawet wbrew przepisom, bo...nikogo nie ma.
W tym miejscu nasuwa się pytanie: a co jeśli nagle ktoś się pojawi, co wtedy, będziecie się tłumaczyć, że "było pusto na drodze"?
Czasami późno wieczorem wracam z pracy do domu, jest już pusto, aż korci trochę przyspieszyć, w szczególności że jeżdżę dość szybkim autem ale pomny życiowego doświadczenia i nieoczekiwanych zdarzeń na drodze zwyczajnie tego nie robią (pomijając już czyhającą na datki drogówkę).
Ergo, rowerzyści argumentujący łamanie przepisów ruchu drogowego w sposób przywoływane w powyższych komentarzach, przepraszam ale zachowują się jak debile, innego określenia na to nie znajduję.
W tym miejscu nasuwa się pytanie: a co jeśli nagle ktoś się pojawi, co wtedy, będziecie się tłumaczyć, że "było pusto na drodze"?
Czasami późno wieczorem wracam z pracy do domu, jest już pusto, aż korci trochę przyspieszyć, w szczególności że jeżdżę dość szybkim autem ale pomny życiowego doświadczenia i nieoczekiwanych zdarzeń na drodze zwyczajnie tego nie robią (pomijając już czyhającą na datki drogówkę).
Ergo, rowerzyści argumentujący łamanie przepisów ruchu drogowego w sposób przywoływane w powyższych komentarzach, przepraszam ale zachowują się jak debile, innego określenia na to nie znajduję.
Czy Ty rozumiesz co piszesz? Czy sens logiczny zdania jest dla Ciebie istotny, czy jedynie przekazywanie emocji? Może pisz wiersze?
Najpierw piszesz, że "jeśli ktokolwiek jeździ niezgodnie z przepisami, zagraża innym uczestnikom ruchu, amen. ", a potem na zarzuty, że napisałeś nieprawdę ( a napisałeś), stwierdzasz, że z zaprzeczenia tego Twojego pierwszego zdania wynika stwierdzenie, że "że skoro jadą w nocy, jest pusto, nikogo nie ma na drodze to można jechać jak się chce, nawet wbrew przepisom".
To ja też może wejdę w Twoja retorykę. Powiem, że każdy, kto kradnie, zabija. Kto się sprzeciwi, zostanie nazwany złodziejem, a co najmniej propagatorem złodziejstwa.
Najpierw piszesz, że "jeśli ktokolwiek jeździ niezgodnie z przepisami, zagraża innym uczestnikom ruchu, amen. ", a potem na zarzuty, że napisałeś nieprawdę ( a napisałeś), stwierdzasz, że z zaprzeczenia tego Twojego pierwszego zdania wynika stwierdzenie, że "że skoro jadą w nocy, jest pusto, nikogo nie ma na drodze to można jechać jak się chce, nawet wbrew przepisom".
To ja też może wejdę w Twoja retorykę. Powiem, że każdy, kto kradnie, zabija. Kto się sprzeciwi, zostanie nazwany złodziejem, a co najmniej propagatorem złodziejstwa.
"Niektórych retoryka sprowadza się do tego, że skoro jadą w nocy, jest pusto, nikogo nie ma na drodze to można jechać jak się chce, nawet wbrew przepisom, bo...nikogo nie ma.
W tym miejscu nasuwa się pytanie: a co jeśli nagle ktoś się pojawi, co wtedy, będziecie się tłumaczyć, że "było pusto na drodze"?"
Mam wrażenie, że ty myślsz że my tu piszemy o jezdzieniu slalomem po Grunwaldzkiej z zamkniętymi oczami bez trzymanki, albo o rozkładaniu sie z leżakiem na środku Huciska...
W tym miejscu nasuwa się pytanie: a co jeśli nagle ktoś się pojawi, co wtedy, będziecie się tłumaczyć, że "było pusto na drodze"?"
Mam wrażenie, że ty myślsz że my tu piszemy o jezdzieniu slalomem po Grunwaldzkiej z zamkniętymi oczami bez trzymanki, albo o rozkładaniu sie z leżakiem na środku Huciska...
"zwrócił mu grzecznie uwagę,..."
....co poniektórzy, różnie rozumieją i uważają to pojęcie.
Rowerzystów jest dużo, kierowców aut - oszołomów jest jeszcze więcej, więc statystycznie każdy powinien mieć przynajmniej jeden taki incydent w pamięci...a tak nie jest. Za to jest kilka osób, które spotykały się z tym wielokrotnie...co może oznaczać, że problem jest całkiem gdzie indziej (to tak do przemyślenia).
....co poniektórzy, różnie rozumieją i uważają to pojęcie.
Rowerzystów jest dużo, kierowców aut - oszołomów jest jeszcze więcej, więc statystycznie każdy powinien mieć przynajmniej jeden taki incydent w pamięci...a tak nie jest. Za to jest kilka osób, które spotykały się z tym wielokrotnie...co może oznaczać, że problem jest całkiem gdzie indziej (to tak do przemyślenia).