Widok
wyproszenie ze sklepu bo dziecko płacze
Byłam dziś z córką w galerii handlowej. W jednym ze sklepów córka zaczęła płakać próbowałam h uspokoic-2latka. Nic to nie dało. W pewnej chwili podchodzi do mnie sprzedawczyni i mowi ,,proszę wyjść że sklepu bo kasjerki nie słyszą klientów, , Dziecko nie wrzeszczalo :/
Myślę że to nie złośliwość ze strony kasjerki tylko po prostu było to uciążliwe w pracy, sama powinnaś była wyjść na chwilę... Jak dziecko się uspokoi to wrócić. Mówię z doświadczenia. Pracuje w handlu i co się naslucham płaczu i histerii to moje :) gdyby oczywiście to było jednorazowe zajście to bez przesady... Ale wyobraź sobie ile takich akcji zdarza się w ciągu dnia? Czasem miło spojrzeć też z innej strony.
Ja bym poszła do kierownika i powiedziała że zaszła jakaś pomyłka ponieważ zostałaś wyproszona ze sklepu. Sama mam dziecko w wieku gdzie wszystko wymusza płaczem,i gdyby ktoś mnie wyprosił wyśmiałam bym go. Owszem każdy ma swoje wychowanie, jeden odpuści, drugi wyjdzie,a trzeci będzie nadal w sklepie. Dziecko to jest tylko dziecko.
Też pracowałam w handlu,ale nie przyszło mi na myśl, by wyprosić płaczące dziecko.
Też pracowałam w handlu,ale nie przyszło mi na myśl, by wyprosić płaczące dziecko.
Pracuje w handlu juz parę ładnych lat i nie przyszło mi do głowy wypraszac klientów z takiego powodu... pani która cię poprosiła o opuszczenie sklepu chyba miała okres albo menopauze, innego wytłumaczenia nie widzę . Jeśli twoje dziecko przeszkadzało tobie w zakupach to zapewne innym tez i powinnaś coś z tym zrobić :)
Dziecko to tylko dziecko oczywiście że tak, może płakać i histeryzowac jak najbardziej... Ale to dorosły decyduje co w takiej sytuacji zrobi!!! Akurat autorka wątku próbowała uspokoić dziecko ale ile jest sytuacji że rodzice stosują taktykę "nie zwracam uwagi 'czyli ja i moje dziecko jesteśmy pepkami świata. Niech wszyscy się męczą bo ja nie wyjdę ze sklepu. I jeszcze najlepsza rada - idź do kierownika... Ludzie są strasznie roszczeniowi w tych czasach, i na nikogo oprócz siebie nie patrzą
Nasze dzieci nie są pępkami świata :) Jesli próba uspokojenia nic nie dała, wychodzę ze sklepu, żeby nie uprzykrzać zakupów pozostałym. Gdy wybieram się na zakupy, to robię to głównie w celu zakupu, ale ma to też być swego rodzaju odpoczynek od domowych obowiązkow, przyjemność. A płaczące dziecko ... odbiera mi tę przyjemność. Postaw się w roli pozostałych klientek. My jako matki musimy umieć dostosować si do sytuacji tak, by nasze dzieci nie były czyjąś zmorą. Dla przykładu - 2 tyg temu, wybraliśmy się do restauracji z dziećmi 4 i 6 lat. Nie są aniołkami, ale nauczeni, że poza domem trzeba trzymać fason. Obok nas rodzina, 3 chłopców, na oko 8 i bliźniaki po 6 lat. Kłótnie, krzyki, zabieranie z talerza. Hałasują, bo to, że kręcą się na krzesłach mi nie przeszkadza, chcą, niech się szarpią, ale nie darcie się na całą restaurację, a rodzice zero reakcji- poza rzuceniem, że jak się nie uspokoją, to nie będzie lodów. No a może przed wejściem trzeba było uprzedzić, że lody będą, jak będzie odpowiednei zachowanie? Ludzie coraz głośniej komentowali zachowanie chłopców, a po rodzicach spływało. I tak 3 dzieci i 2 tępych rodziców uprzykszyło obiad kilkunastu osobom, my deser odpuściliśmy, bo krzyków mieliśmy dość. Jeśli my, rodzice nie zapanujemy nad naszymi dziećmi, to inni tego nie zrobią. Moje dzieciaki nie sa idealne, ale na pewno dużo cichsze niż wspomniane trio. A 2-latek jednak sporo już rozumie i nie można odpuścić, bo na tym polega własnie wychowanie dziecka. To nie niemowlę, które nie rozumie.
Miałam taką koleżankę... Praktycznie nie reagowała na skrajne zachowania dziecka.
Jakieś było jej zdziwienie gdy w jakiś czas później "wyproszono" jej dziecko nie tyle ze sklepu, co... z przedszkola. Zajęcia przedszkolne kontynuowało już w przedszkolu dla dzieci upośledzonych i z różnymi dysfunkcjami.
Są więc różne "wypraszania" i dla dobra dziecka warto wyciągać wnioski.
Jakieś było jej zdziwienie gdy w jakiś czas później "wyproszono" jej dziecko nie tyle ze sklepu, co... z przedszkola. Zajęcia przedszkolne kontynuowało już w przedszkolu dla dzieci upośledzonych i z różnymi dysfunkcjami.
Są więc różne "wypraszania" i dla dobra dziecka warto wyciągać wnioski.
Wszystko jest w porządku.
Każdego dnia trafiamy na różnych ludzi, którzy w zależności od swojego "stopnia życiowego wtajemniczenia", różnie radzą sobie z sytuacjami. My sami wzrastamy przez takie sytuacje...
Dla mnie ta scena jest nie do oceny. Nie było mnie tam.
Interesujące jest, że często "kobiety kobietom gotują ten los"...
Ilekroć jestem świadkiem takiej sytuacji, staram się chociaż uśmiechem okazać matce zrozumienie (łap nie wyciągam do zabawiania i nie stroję min) czy ustąpić miejsca w kolejce.
Pomyśl sobie jaka jesteś zarąb...ta :), że radzisz sobie z macierzyństwem, które w tych kopniętych mentalnie czasach jest wyzwaniem.
Za 20 lat, przy wspólnej kawce, będziecie z córką śmiały z tego co dziś Cię smuci.
Ps
Osobiście, nie potrafiłam i nie potrafię (dzieci rosną) "odpoczywać" bez dzieci, na zakupach. Jestem wdzięczna, że mogę spędzać z nimi czas i pokazywać im życie, pośród Ludzi i "ludzi".
Pocieszę Cię, że pośród klientów sklepu, z którego Was wyproszono, byli i tacy, dla których sytuacja została brzydko rozwiązana.
Ps2
Kilka dni, po urodzeniu Syna, mieliśmy skierowanie na badanie kontrolne. W trakcie i po badaniu (usg), niesamowity płacz a trzeba było ubierać Maluszka na korytarzu. Na tym korytarzu, plecami do nas siedział starszy pan i czekał na wizytę w gabinecie vis a vis. Kiedy ubierałam płaczące Dziecko, zaczął przeklinać i domagać się bym "uciszyła bachora". Trwało to chwilę. Pomyślałam, że ten człowiek jest chory i musi bardzo cierpieć. Nie chciałam żeby w szale coś mu odpier...ło. Zawinęłam Bąbla w koc i ewakuowałam się z nim do auta. Tam spokojnie ubrałam i nakarmiłam.
Każdego dnia trafiamy na różnych ludzi, którzy w zależności od swojego "stopnia życiowego wtajemniczenia", różnie radzą sobie z sytuacjami. My sami wzrastamy przez takie sytuacje...
Dla mnie ta scena jest nie do oceny. Nie było mnie tam.
Interesujące jest, że często "kobiety kobietom gotują ten los"...
Ilekroć jestem świadkiem takiej sytuacji, staram się chociaż uśmiechem okazać matce zrozumienie (łap nie wyciągam do zabawiania i nie stroję min) czy ustąpić miejsca w kolejce.
Pomyśl sobie jaka jesteś zarąb...ta :), że radzisz sobie z macierzyństwem, które w tych kopniętych mentalnie czasach jest wyzwaniem.
Za 20 lat, przy wspólnej kawce, będziecie z córką śmiały z tego co dziś Cię smuci.
Ps
Osobiście, nie potrafiłam i nie potrafię (dzieci rosną) "odpoczywać" bez dzieci, na zakupach. Jestem wdzięczna, że mogę spędzać z nimi czas i pokazywać im życie, pośród Ludzi i "ludzi".
Pocieszę Cię, że pośród klientów sklepu, z którego Was wyproszono, byli i tacy, dla których sytuacja została brzydko rozwiązana.
Ps2
Kilka dni, po urodzeniu Syna, mieliśmy skierowanie na badanie kontrolne. W trakcie i po badaniu (usg), niesamowity płacz a trzeba było ubierać Maluszka na korytarzu. Na tym korytarzu, plecami do nas siedział starszy pan i czekał na wizytę w gabinecie vis a vis. Kiedy ubierałam płaczące Dziecko, zaczął przeklinać i domagać się bym "uciszyła bachora". Trwało to chwilę. Pomyślałam, że ten człowiek jest chory i musi bardzo cierpieć. Nie chciałam żeby w szale coś mu odpier...ło. Zawinęłam Bąbla w koc i ewakuowałam się z nim do auta. Tam spokojnie ubrałam i nakarmiłam.
"Pracuje w handlu juz parę ładnych lat i nie przyszło mi do głowy wypraszac klientów z takiego powodu... " a ja nigdy nie pracowałam w handlu, ale kilka razy w życiu zdarzyło mi się opuścić sklep (czy to z ubraniami, czy spożywczak"), bo np. komuś dziecko się darło lub ktoś niemiłosiernie śmierdział. Podejrzewam, że takich ludzi jak ja jest więcej. Dla sklepu mniejsza strata wyprosić śmierdziela lub drące się dziecko niż stracić więcej klientów, zirytowanych tą sytuacją.
Lukrecja-
jakos tak zerknełam ..przez przypadek --i zgadzam sie z Toba
nie rozumiem powyzszych wpisów--tak radykalnych wobec sytuacji--albo be albo ok
kobieta z dzieckiem miała mały problem i nadzijez,e sie dzieciak uspokoi i zrobi co musi
BO CZESEM SIE ZDARZA Z,E MAMA MUSI Z DZIECKIEM ZROBIC TE ZAKUPY
niech nikt nie wmawia ,ze nie robił tego nigdy
jesli to naprawde przeszkadzało--a to musaio byc wyjatkowe darcie(sama pracowałam w marketach)
to mozna było
zrobic to nie urazajac nikogo--z wyczuciem poprosic i z odpowiednimi słowy
co innego--"prosze wyjsc!
ja-das ist korrekt!
a co innego "przepraszam,rozumiem z,e to tylko dziecko ale czy moglaby pani..."
a jeszcze inaczej---kiedy sprzedawca ma pod reka lizaka--i sytuacja rozładowana
jakos tak zerknełam ..przez przypadek --i zgadzam sie z Toba
nie rozumiem powyzszych wpisów--tak radykalnych wobec sytuacji--albo be albo ok
kobieta z dzieckiem miała mały problem i nadzijez,e sie dzieciak uspokoi i zrobi co musi
BO CZESEM SIE ZDARZA Z,E MAMA MUSI Z DZIECKIEM ZROBIC TE ZAKUPY
niech nikt nie wmawia ,ze nie robił tego nigdy
jesli to naprawde przeszkadzało--a to musaio byc wyjatkowe darcie(sama pracowałam w marketach)
to mozna było
zrobic to nie urazajac nikogo--z wyczuciem poprosic i z odpowiednimi słowy
co innego--"prosze wyjsc!
ja-das ist korrekt!
a co innego "przepraszam,rozumiem z,e to tylko dziecko ale czy moglaby pani..."
a jeszcze inaczej---kiedy sprzedawca ma pod reka lizaka--i sytuacja rozładowana
Ale błysnęłaś dowcipem i inteligencją! Udowodniono naukowo, że płacz dziecka to jeden z najbardziej przykrych i najmniej komfortowych dźwięków dla człowieka (i dla kobiet i dla mężczyzn, i dla dzieciatych i dla bezdzietnych), więc jeśli próbujesz mi wmówić, że Ciebie płacz dziecka nie rusza lub jest dla Ciebie przyjemny, to oznacza tylko tyle, że jesteś psychopatką.
O ile dało się zauważyć, to wątek nie jest o wypraszaniu kogokolwiek z samolotu czy innego podobnego miejsca.
Tam niestety inni MUSZĄ znosić płacz dziecka.
W sklepie tak nie jest i racje mają osoby, które piszą, ze można było wyjść i uspokoić dziecko poza sklepem.
Niestety... wymaga to odrobiny kultury i zrozumienia dla innych ludzi, poza pępkiem świata, jakim jest własne dziecko.
Gdyby autorka wątku była w stanie to pojąć, nie zakładałaby go.
Tam niestety inni MUSZĄ znosić płacz dziecka.
W sklepie tak nie jest i racje mają osoby, które piszą, ze można było wyjść i uspokoić dziecko poza sklepem.
Niestety... wymaga to odrobiny kultury i zrozumienia dla innych ludzi, poza pępkiem świata, jakim jest własne dziecko.
Gdyby autorka wątku była w stanie to pojąć, nie zakładałaby go.