Widok
z myślą
Cudowne światło.
I nagle wszystko to,
co nierealne,
stało się takie oczywiste,
takie bliskie.
Cudowny promień
nad naszymi głowami,
Cudowny zapach,
malinowy zapach wiary!
I pokocham te bezsenne noce,
gdy powietrze pachnie potrzebą Ciebie,
Kiedy myśli przepełnione Tobą
wypływają
i płyną niczym nektar miłości,
po ustach,
po brodzie,
po szyi...
Zadomowię się
w tych porankach
o kolorze szafirowych emocji.
Wezmę je do siebie,
upchnę
w każdy centymetr mojego ciała!
sto sześćdziesiąt siedem
centymetrów rozkoszy,
osiemnaście centymetrów
więcej pożądania,
trzysta pięćdziesiąt dwa
centymetry miłości.
I nagle wszystko to,
co nierealne,
stało się takie oczywiste,
takie bliskie.
Cudowny promień
nad naszymi głowami,
Cudowny zapach,
malinowy zapach wiary!
I pokocham te bezsenne noce,
gdy powietrze pachnie potrzebą Ciebie,
Kiedy myśli przepełnione Tobą
wypływają
i płyną niczym nektar miłości,
po ustach,
po brodzie,
po szyi...
Zadomowię się
w tych porankach
o kolorze szafirowych emocji.
Wezmę je do siebie,
upchnę
w każdy centymetr mojego ciała!
sto sześćdziesiąt siedem
centymetrów rozkoszy,
osiemnaście centymetrów
więcej pożądania,
trzysta pięćdziesiąt dwa
centymetry miłości.