Widok
zadbany,wysoki,przystojny i ... żonaty - poszukiwany :)
Witaj :) jeśli jesteś taki jak w tytule- to się odezwij.
Postanowiłam dać sobie szansę na uśmiech, na spędzanie czasu w przyjemny sposób, na pocałunki, na miłe rozmowy... Na co dzień mam 33 lata, jestem z Gdańska, pracuję, gotuję, jestem żoną, a mąż na wyjazdach dobrze się bawi,ale nie zamierzam się rozwodzić - hhmmm samo życie.
Jestem zadbana, miła, sympatyczna, ładna, lubię dobre jedzenie, film, spacery. Cenię sobie dyskrecję. mail: niebanalnakobieta@wp.pl
Postanowiłam dać sobie szansę na uśmiech, na spędzanie czasu w przyjemny sposób, na pocałunki, na miłe rozmowy... Na co dzień mam 33 lata, jestem z Gdańska, pracuję, gotuję, jestem żoną, a mąż na wyjazdach dobrze się bawi,ale nie zamierzam się rozwodzić - hhmmm samo życie.
Jestem zadbana, miła, sympatyczna, ładna, lubię dobre jedzenie, film, spacery. Cenię sobie dyskrecję. mail: niebanalnakobieta@wp.pl
muzułmanin się znalazł byłeś przynajmniej w takim kraju? tam kobieta jest traktowana jak pies parę dni temu wróciłem z takiego kraju i tam kobiet nie ma na ulicach bo muszą siedzieć w domu itd. i to jest uczciwe? oceniacie i oceniacie a sami tutaj widzę są tac wszyscy krystaliczni. jej sprawa i tych co do niej odpisują jej na email oburzacie się jak to wy byście musieli swoją dziurę wystawiać
zapewniam Cię jaj mi nie brakuje charakter też mam płytkie to Ty masz myślenie płytcy to są Ci którzy tylko potrafią kogoś krytykować a często bywa że kocioł przygaduje garnkowi ja nie mówię czy ona dobrze robi jeżeli moralnie się z tym dobrze czuje pokarz jej właściwą drogę skoro zaliczasz się do ludzi lepszych może sie nawróci podobno każdy zasługuje na szansę
Poczytalem te wszystkie wasze wypowiedzi i stwierdzam ze jest wnich zarowno troche sensu jak i totalnej glupoty. Z jednej strony z wami sie zgadzam, ze to tak "troche nie ladnie" ze gdy maz pracuje zagranica zona bawi sie w najlepsze. Sam stracilem w ten sposob zone. Ale jest tez druga strona i tu popieram takie kobiety. Panowie gdybysmy dbali o nasze zony, a zamiast wyjezdzac bez nich zostanmy na miejscu albo zabierzmy je ze soba. Przeciez tologiczne ze kazdy czlowiek potrzebuje bliskosci, czulosci, namietnosci. Nie jeden facet na wyjezdzie tez zbyt grzecznynie jest. Takze droga kolezanko dla ciebie mam dobra rade. Albo zrob cos by byc z mezem na codzien albo daj sobie spokoj z malzenstwem. Natomiast tak czy siak bardzo chetnie sie z Toba spotkam. Moj adres indianin@windowslive.com. 0ozdrawiam
Popieram bodzia w 100% !! ja mam podobną sytuację - mój mąż pracuje zagranica,przyjeżdża do domu co 1,5-2 m-ce . Niewiem co tam robi ,ale wiem ,że poznał mnóstwo znajomych przez neta z okolic gdzie jest ,bo się wydało.Twierdzi,że to tylko "wirtualne" znajomości ,że nawet z żadną z tych Pań nie spotkał się nigdy w realu.Ale śmiem wątpić ,jeśli ma fotki w telefonie i w świeta dostaje smsy od jednej z nich. Ja siedzę grzecznie w domku jak przykładna żona, nie szukam "wrażeń" by się odegrać. Ale właśnie przeważnie jest taka reakcja ,że chcemy się odegrać jak w takiej sytuacji. Więc nie oceniajcie tej dziewczyny , bo to on jej dał powody ,że dała ten post !!! Ja się jej nie dziwię i poniekąd ją rozumiem...
Sam miałem znajomych w sieci. Młody byłem więc czemu nie. Nie szukałem jednak znajomości do flirtu czy czegoś w tym rodzaju. Zwykła znajomość, jakiś kawał aby się rozluźnić, rozmowy o byle czym. Nic więcej. (oczywiście znajomych w realu także posiadałem ;) )
Tylko z jedną poczułem, że mogę coś więcej. I tak została moją żoną..niestety lub stety.
Co najgorsze - doszła do wniosku, że skoro ją poznałem w sieci to równie dobrze mogę "poznać" kogoś innego i ją zdradzić. Jednym z ultimatum było wyrzekniecie się swoich znajomych, zakaz gry online (nawet w ET, gdzie gadać nie ma czasu z powodu akcji..), rezygnacja z konta na portalu społecznościowym i kilka podobnych.
Problem w tym, że już jak się jest z kimś, to trzeba zaufać. Ja nie szukałem przygód, ale ona wiedziała swoje (jak grochem o ścianę)..Ze skrajności w skrajność.
A, że żona świetnie potrafiła odwracać kota ogonem, sam przed sobą zacząłem się czuć winny i mieć wyrzuty sumienia nawet logując się na facebook...bo ją zdradzam....śmieszne, prawda?
Nie chodzi o to aby wszędzie doszukiwać się dowodów zdrady przez partnera. Zakazywać, kontrolować, wypominać każdego smsa. Często pozory mylą a nasza wyobraźnia podsuwa nam Bóg wie co głowy.
Bez zaufania nie da rady...tak samo jak bez rozmowy o tym co nas boli..o ile partner potrafi słuchać.
..sam nie wiem po co to piszę. Żono, czytasz?....a może lepiej nie czytaj..bo znowu wyjdzie na to, że z obcymi gadam ;)
Tylko z jedną poczułem, że mogę coś więcej. I tak została moją żoną..niestety lub stety.
Co najgorsze - doszła do wniosku, że skoro ją poznałem w sieci to równie dobrze mogę "poznać" kogoś innego i ją zdradzić. Jednym z ultimatum było wyrzekniecie się swoich znajomych, zakaz gry online (nawet w ET, gdzie gadać nie ma czasu z powodu akcji..), rezygnacja z konta na portalu społecznościowym i kilka podobnych.
Problem w tym, że już jak się jest z kimś, to trzeba zaufać. Ja nie szukałem przygód, ale ona wiedziała swoje (jak grochem o ścianę)..Ze skrajności w skrajność.
A, że żona świetnie potrafiła odwracać kota ogonem, sam przed sobą zacząłem się czuć winny i mieć wyrzuty sumienia nawet logując się na facebook...bo ją zdradzam....śmieszne, prawda?
Nie chodzi o to aby wszędzie doszukiwać się dowodów zdrady przez partnera. Zakazywać, kontrolować, wypominać każdego smsa. Często pozory mylą a nasza wyobraźnia podsuwa nam Bóg wie co głowy.
Bez zaufania nie da rady...tak samo jak bez rozmowy o tym co nas boli..o ile partner potrafi słuchać.
..sam nie wiem po co to piszę. Żono, czytasz?....a może lepiej nie czytaj..bo znowu wyjdzie na to, że z obcymi gadam ;)
Tu nawet nie chodzi o zaufanie. Chodzi o fakt iz jesli decydujemy sie z kims byc, a juz tym bardziej w zwiazku malzenskim to liczymy na to ze ta osoba bedzie blisko, bedziemy czuli jej cieplo, poczucie bezpieczenstwa itp. Ja rozumiem, ze w dzisiejszych czasach za pieniadzem trzeba gonic, chocby na sam koniec swiata, by to zycie jakos godnie przezyc. Jednak czy warto z. Tego tytulu tracic cos tak cennego jak milosc czy chociazby bliskosc drugiej osoby? Ja uwazam ze nie. Pieniadz mozna znalezc wszedzie lecz raz utraconej milosci juz nie.