zapraszam do najbliżej położonej Ciebie kuchni. Ja już byłam u siebie w robocie. W sumie zamiast meliski zaliczyłam sok jabłkowy, ale też się liczy.
A Ty, Halewicz, nie drzyj się tak żeby inni przestali szeptać ;)
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.