Widok
To wina rodziców nie dzieci bo rodzic powinien zwrócić uwagę i wychowywać. Trzeba innych szanować nie każdemu odpowiada robić zakupy jak bachory się drą nie wspomnę o pracujących którzy ten hałas muszą znosić po kilka godzin a taka mamuśka jedna z drugą ma gdzieś i idzie dalej. Brak szacunku dla innych i tyle w temacie
Ja się spotykam raczej z kulturą i dobrym wychowaniem w Baninie. Może na parkingu kiss and ride pod szkołą jest słabo bo nie każdy rozumie, że to nie obwodnica i tutaj chwilę się czeka. W biedronce jest różnie zależy na kogo trafisz - jak w każdej innej biedronce, ale raczej pozytywne doświadczenia stamtąd. W Baninie z brakiem kultury i chamstwem (łokcie, rozpychanie się itp.) spotkałam się tylko w kościele. Byłam dwukrotnie i dwukrotnie prawie wypchnięto mnie z ławki, jak intruza, a przecież to kościół i to jest zastanawiające. Już nie chodzę. dzięki.
Mam całkowicie odmienne zdanie. Niejednokrotnie będąc sam, lub z małym dzieckiem, mając 2-3 produkty, byłem przepuszczany w kolejce. Z uśmiechem i sympatią. Odwdzięczam się uśmiechem, ale i sam kilkakrotnie przepuszczałem osoby z małymi zakupami, mając zawalony wózek. Wydaje mi się, że problem leży gdzie indziej. Wszyscy pędzimy, każdy się śpieszy, nie widzi nic dookoła siebie. Obsługa Biedronki nie wyrabia, bo jest ich zbyt mało. Zatrudniono panów z Ukrainy, i co?? Znalazł się Janusz, który nie mógł dowiedzieć się od nich gdzie leży piwo za 1,59 i napisał do jakiejś gazety. Efekt? Nie ma Ukraińców, nie ma i rąk do pracy. Szkoda, że człowiek człowiekowi wilkiem. To tylko jeden mały przykład, więcej nie ma sensu pisać. Zwolnijcie trochę, czy to w sklepie, czy na drodze. Uśmiechajcie się do siebie, bądźcie życzliwi. Wiecie, że na tym forum największą aktywnością wykazują się mieszkańcy Banina? A wiecie, że większość to jad, hejt, nienawiść, zazdrość, itp.? Może należy zacząć zmiany od siebie, a może po prostu skazani jesteśmy na życie w takim klimacie...
każdy sobie niezgodnie z prawem postawił domek na narzędzia albo ma źle odprowadzaną wodę deszczową, to i nie mówi "dzień dobry", bo może sąsiad uzna, że krzywo na niego spojrzałeś i doniesie, to lepiej się nie odzywać ;)
Serio tak jest - nie mówią dzień dobry, bo w domu są nauczeni, że sąsiad pewnie donosiciel i złośliwy (bo imprezy robi w nocy, albo trawę kosi o 6 rano), więc masz go unikać.
Serio tak jest - nie mówią dzień dobry, bo w domu są nauczeni, że sąsiad pewnie donosiciel i złośliwy (bo imprezy robi w nocy, albo trawę kosi o 6 rano), więc masz go unikać.
Od lat, w każdą niedzielę, włączam się do ruchu bez najmniejszego problemu. Ludzie wzajemnie ustępują sobie miejsca z uśmiechem. Myślę kolego, że nigdy nie byłeś w Baninie na Mszy Św., a tylko prostacko szukasz pretekstu żeby dowalić "katolom". A może wystarczy zamiast burackiej miny, przywołać na facjatę zwykły uśmiech?