Widok
Tego nie wiedza najstarsi Indianie.
Zresztá... Ktora?
http://www.youtube.com/watch?v=sLHz6UQ562Q&feature=related
Zresztá... Ktora?
http://www.youtube.com/watch?v=sLHz6UQ562Q&feature=related
Schodzę sobie czasem z pięterka dołożyć do pieca i posłuchać bulkania kropkowego wina. Czasem nawet nocha przystawię do wylotu rurki i wchłonę w siebie całą moc aromatu drożdżowego przetworu. Balsam na moje zmęczone ciało.
Węgierskie wino smakuje dobrze. Rozlewa się po żyłach powolutku nutą podsuszonych winogron. To dobra odskocznia od jabłkowego codziennika. Jest uczciwe, jak słowo leśnika. I jak słowo leśnika pozbawione dwuznaczności.
Sfora międli skostniałe resztki jakiegoś woła.
Kociarstwo chwilowo udaje, że micha ciepłego mleka jest wystarczającym przywilejem po trudach dnia.
Ptaszory wreszcie siedzą cicho.
A ja mam dwa wyjścia.
Pierwsze - dać za jakieś cztery miechy spróbować kropce jej wina.
Drugie, zakopać je w sobie tylko wiadomym miejscu i dać Kropie spróbować dopiero jesienią.
Jest dylemat, co?
Nie wie ktoś, gdzie mogę się pogapić na ekranizację Millenium Larssona? Prześladuje mnie ta osa.
Węgierskie wino smakuje dobrze. Rozlewa się po żyłach powolutku nutą podsuszonych winogron. To dobra odskocznia od jabłkowego codziennika. Jest uczciwe, jak słowo leśnika. I jak słowo leśnika pozbawione dwuznaczności.
Sfora międli skostniałe resztki jakiegoś woła.
Kociarstwo chwilowo udaje, że micha ciepłego mleka jest wystarczającym przywilejem po trudach dnia.
Ptaszory wreszcie siedzą cicho.
A ja mam dwa wyjścia.
Pierwsze - dać za jakieś cztery miechy spróbować kropce jej wina.
Drugie, zakopać je w sobie tylko wiadomym miejscu i dać Kropie spróbować dopiero jesienią.
Jest dylemat, co?
Nie wie ktoś, gdzie mogę się pogapić na ekranizację Millenium Larssona? Prześladuje mnie ta osa.