Widok

rozszerzenie wspólnoty małżeńskiej

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Jak wyglada rozszerzenie wspólnoty małżeńskiej o mieszkanie.
Gdy jeden z współmałżonków dostał takie w spadku/ darowiznie przed slubem i po ślubie mieszka z małżonkiem.
Teraz chcemy własnie rozszerzyć tą wspolnote małżenską o to mieszkanie u notariusza plus wpis do ksiag wieczystych.
jak wyglada sprawa gdy dojdzie do rozpadu małżeństwa. Czy jedna ze stron bedzie musiala spłacić drugą? Czy tez nie? Czy mieszkanie bedzie do podziału po połowie ... chodzi o to, ze w razie rozpadu czy bedzie można wymeldowac tą osobę dobrowolnie czy tez nie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
miód malina kup swoje mieszkanie i po problemie, a nie łasisz się nie na swój majątek . pazerność facetów nie zna granic. ja nigdy w życiu bym nie dopisała męża do mojego domu, nawet jak by był najlepszym mężem i ojcem moich dzieci. nigdy !!! co moje to moje i koniec
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Miód malina pisze, że już spłacil połowę mieszkania, czyli... wniósł do wspólnego gospodarstwa jedynie połowę wartości mieszkania, a żona wniosła w całości mieszkanie (czyli dwa razy tyle co ty), także kolego, oszukujesz żonę takimi kalkulacjami. Poza tym nie dałeś tego "wkładu" żonie do ręki, by rozdysponowała tym, jak chce ale remontowałeś mieszkanie, by także tobie żyło się w nim lepiej, wygodniej. Ale nie, to co włożyłeś to absolutnie wszystko jest na konto żony, dla ciebie z tego nie ma nic. Przecież jakbys mieszkał gdzieś indziej, to nie trzeba by było remontować, płacić rachunków...
Ja nie generalizuję mężczyzn. Mało tego, mam wiele przykładów facetów tak różnych od ciebie, np. mój maż.
A co do alimentów, to jak żona nie miałaby z czego płacić, skoro gdzieś wyżej napisałeś, że po rozwodzie byłaby w lepszej sytuacji materialnej niz ty.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ewa, to nie życzę tobie, aby twój mąż kiedyś przestał się dokładać do rachunków. On także tobie to kiedyś wypomni ile włożył w TWÓJ dom!
Albo powie tobie "To są moje pieniądze i tobie na rachunki nie dam!"

Powodzenia z takim myśleniem! Pozostanie tobie sąd, i rozprawy na twój koszt, a on weźmie sobie prawnika.
Nie będziesz miała na rachunki, mieszkanie będzie się zadłużać - i tyle będziesz miała z twojej chciwości!

Piszesz, że łaszę się na nie swój majątek?
Kobieto, ja połowę wartości mieszkania już dawno spłaciłem w rachunkach! Kupiłem samochód, którym jeździ tylko żona, bo sam nie mam prawa jazdy. To co ja chcę, gwarantuje mi już prawo! Ja chcę to jedynie mieć dodatkowo na piśmie.
Kiedyś twój facet powie tobie, co jest moje to moje i koniec, a ty będziesz na ulicy z dziećmi! Pozdrawiam
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
A
Czytaj ze zrozumieniem, bo wszystko dobrze wytłumaczyłem.

Jeśli żona jest właścicielką mieszkania, to niech sobie sama remontuje i opłaca rachunki, a od pieniędzy męża trzyma się z dala!

Postaw się teraz z drugiej strony.
Jeśli właścicielem mieszkania będzie tylko twój mąż i on zechce się rozwieść, ty bedziesz musiała sie wyprowadzić i sądownie walczyć o majątek. Czy będziesz miała na to pieniądze? Wiesz ile to kosztuje?
Zakładam, że nie, więc... zostajesz sama na ulicy i się bujasz, a on układa sobie nowe życie! I powie " Co jest moje, to jest moje!" - nie kpijcie sobie kobiety.

Jeśli natomiast bedziesz miała z mężem umowę, on będzie zobowiązany tobie połowę spłacić!
Masz zatem dach nad głową!

Mi jedynie chodzi o sprawiedliwy podział i ochronę obojga!
A w gębie można być mocnym tutaj na forum, jednak w sądzie liczyć sie będzie tylko prawo! Do własności! Nie zgodzisz się z wyrokiem, to się odwołuj i za to zapłać z własnej kieszeni.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Dobre głupoty piszesz. Tylko nie wziełeś jednego pod uwagę.
Niektóre kobiety zarabiają lepsze pieniądze od mężów!!!!
Skoro kupiłeś samochód ,a nie zrobiłeś prawka ,toś d..a i twoja
wina ,że nie korzystasz z zakupu. Jesteś uzależniony od zony
by cię woziła.
Zazwyczaj kobieta kiedy jest zmuszona świetnie sobie daje radę bez faceta.
To ty się boisz
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Tak, jasna... Zaraz napiszesz, że robisz to z miłości do żony (bo ją niby ochraniasz przed czymś).
Jej mieszkanie, to niech sama opłaca mieszkanie i remontuje, tak? A ty to niby nadal miałbyś tam mieszkać za free, bo nie jesteś właścicielem? Gdzie tak jest, że jak się mieszka nie na swoim, to nie trzeba nic placić? Poza tym tylko ty wnosiłeś pieniądze, własną pracę do mieszkania, nie? Żona tylko żyła na twój koszt. Nic w domu nie zrobiła, ze swojej pensji niczego do domu nie kupiła. Fajnie swój wkład w pieniądzu czy pracy wyliczać ale żony to już nie.
Facet, chcesz żonę okantować i tyle, i zabezpieczyć tylko siebie. W momencie, kiedy ty musisz się z żoną wykłócać o to, że ma cię ustanowić współwłaścicielem a ona tego bardzo nie chce, w małżeństwie jest źle i to bardzo. I w takiej sytuacji zmuszasz żonę, żeby przepisała na ciebie połowię mieszkania? W normalnym, kochającym się małżeństwie w ogóle nie byloby problemu.
Słysząc takie historie, to Bogu dziekuję za mojego męża. Kiedyś w żartach wśród znajomych maż stwierdził, że on ze mną nie może się rozwieźć, bo gdyby tak się stało, to musiałby spłacać nasze mieszkanie (mamy kredyt a ja nie pracuję) i jeszcze wynająć cos obok, żeby mieszkać blisko dzieci, bo nie wyobrażałby sobie widzieć je np. raz w tygodniu. No i mógłby nie podołać finansowo, albo kosztowałoby to go tyle czasu, że juz nie miałby siły spotkać się z dziećmi.
A co do kosztów to wiem, jakie są - pracowałam w kancelarii prawnej. Poza tym jeśli twierdzisz, że chcesz na piśmie tylko to, co ci prawo gwarantuje i tak, to koszty sprawy poniosłaby żona, jako strona przegrana.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Tak uważasz?
Ja tobie niczego nie sugeruje, ani tego czy jesteś d*pa, ani tego czy zarabiasz mniej od męża, bo mnie to nie obchodzi.

Żałosna jest twoja ocena mojej osoby, czytając tylko kilka moich postów.
Świadczy to, albo o twojej wypaczonej dumie, albo niskiego poczucia wartości. A może jedno i drugie?

Ja mam taką pracę, że do dzisiaj nie miałem dostatecznie dużo czasu, aby zająć się prawkiem i właściwie to nie specjalnie mi na nim zależy.
Nie mam kompleksów z tego powodu, jak ludzie, którzy za wszelką cenę chcą je zdobyć i podchodzą do egzaminu po kilkanaście razy - frustraci.

Osobiście również się cieszę, że kobieta daje sobie radę sama, gdy musi. Bo mam kilka takich koleżanek. Ale część z nich myślała tak jak ty i dzisiaj z dziećmi siedzi u rodziców i jest zdana tylko na nich.
A gdy im doradzałem wcześniej, to nie słuchały - ot cała twoja moc w gębie tutaj się kończy, a zaczyna rzeczywistość!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
W każdym bądź razie, ja od jutra będę prawnie posiadał połowę mieszkania i będę miał to na papierze.
A przyda sie mi to, gdyby żona zaczęła mnie na przykład szantażować mieszkaniem lub nakazała opuścić mieszkanie, bo znalazła sobie innego faceta - taki przykład tylko :)

Ja tam od jutra będę szczęśliwszy... a wy się procesujcie o swoje dalej
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Dobre,psycholog się nam objawił.
Ja jestem dumna i mam niskie poczucie wartości , bo stwierdziłam że
d*pa jestes?
Chyba jednak ty jesteś frustratem.Podpierając się pracą ,obowiązkami i .......blelelelel . Ja na miejscu twojej małżonki ,2razy bym się zastanowiła
nad twoim zachowaniem . Zreszta sam piszesz ,że to ty płacisz za rozszerzenie majątku.

Mi nie zależy na pieniądzach męża , każde z nas ma też swój odrębny
majątek ,który będzie należał do naszych dzieci.
Ty po prostu się boisz o majątek .
Więc nie masz perspektyw na lepszy status ,a i w małżeństwie nie jest dobrze.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
O i od jutra bedziesz szcęśliwszy? a jednak chyba ,ze d*pa jesteś to słabo powiedziane.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
jaolkafasolka, o jaki status tobie chodzi? Bo nie rozumiem.
Ja zabezpieczam swoje interesy, tak jak żona swoje - to się nazywa równouprawnienie!

Cieszę się, że prawo jest po środku i daje mi taką możliwość - chętnie z niej skorzystam.

A za dwa może trzy lata jak dobrze pójdzie kupię sobie jeszcze jedno mieszkanie i powiem żonie " Co jest moje, to jest moje!" :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Życzę ci 5 mieszkań i mądrzejszej małżonki . Wtedy ona zabezpieczy się
i nazwie to równouprawnieniem . Ona tez chętnie skorzysta.
I powie "kochanie co twoje ,to moje" wspólnota majątkowa jest the best
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
I o to chodzi właśnie!
Chcesz mieć wszystko osobno, to nie wychodź za mąż!
Albo daj przed ślubem mężowi dokumenty i umowy do podpisania - ciekawe jak by wyglądał wasz ślub później? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nasze małżeństwo po 20 latach ma się dobrze ,wiec nie wiem o co ci
chodzi? Małżeństwo ,to związek osób ,a nie majątku.
Ciekawe czy ja byś miał widok na majatek ,to byś tak chętnie te głupoty
opowiadał?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
To ja tylko nieśmiało zapytam - a co by było gdyby Państwo Malina nie mieli mieszkania, musieli wynajmować - czy środki które by włożyli w te mieszkanie uważaliby jako wkład własny w zakup tego mieszania od właściciela? To tak na marginesie ale oddaje dokładnie sytuację.

Druga sprawa - o wkładzie własnym możemy mówić wówczas gdy pieniądze idą na zakup a nie na utrzymanie mieszkania. Ani też robienia wnętrz przed czym w którymś wcześniej poście przestrzegałam. Pan Malina po prostu wykorzystał sytuację, biedną małżonkę nic nie świadomą która być może niebawem dołączy do naszego grona jako ta porzucona co to mąż nie chce alimentów płacić albo płaci za niskie i jeszcze wredota chce pół mieszkania.

Kuku ruku - jeszcze info do Ciebie - niestety na odwołanie tej jakby nie patrzeć darowizny masz 6 miesięcy - 180 dni - i ani dnia dłużej. Zatem jeśli przez pół roku po np. zdradzie (ale nie tylko) mąż będzie walczył o wasz związek i dasz się przekonać to wiedź ze np. 185 dni później może złożyć pozew o rozwód a Ty pozostaniesz w konieczności spłaty jego części. Niestety sprawy majątkowe są trudne - nikt przecież nie mówi że małżeństwo to igraszka. Najlepiej kiedy oboje nic nie mają albo mają po tyle samo.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ale dlaczego ciągle mnie oskarżasz?
Ja jestem za równouprawnieniem i z niego korzystam.
Majątek, to widzi moja żona i to ile zarabiam, więc jeśli ona chce to, co moje, to i ja chcę to, co jest jej - już prościej się nie da napisać.
Czego TY jeszcze nie rozumiesz? Za chwilę znów mnie obrazisz?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Do Ja .........bardzo nieśmiało stwierdzam ,iż masz rację co do pana Malinki.Łożenie na nieruchomość ,nie jest gwarancją nabycia mieszkania.
Po za tym jak stwierdziłaś ,za mieszkanie trzeba płacić.

Co do tych 180dni to ja wiem ,że prawo takie ma zastosowanie od kiedy osoba się dowie o takim fakcie ,a nie od daty rozszerzenia.
Ale może się mylę.Jutro mogę to sprawdzić

Co do pana cud miód malina ,to nie zamierzam pana obrażać ,bo zaraz kończę prackę .
Uważam ,że pan pasożytuje na majątku małżonki.
Życze przyjemnego dzionka jutro.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chcesz mieć wszystko osobno, to nie wychodź za mąż! tak mądrze napisal pan malina. A gdzie w małżeństwie miejsce na miłość, zaufanie, szacunek, życzliwość względem małżonka? I gdzie wreszcie miejsce na szczęście, bo jak sam malina napisał, po ustanowieniu go współwłaścicielem będzie szczęśliwszy. Dla niego małżeństwo to jedynie jakaś forma kontraktu, umowy, zabezpieczenia własnego tyłka i wyliczanki, ja tyle i tyle włożyłem, poświęciłem to mi się tyle i tyle należy. W małżeństwie kochającym się, szczęśliwym, nawet jak mieszkanie jest jednej osoby, tak naprawdę jest wspólne, bo nikomu nie przyjdzie do głowy oszukiwać, szantażować czy wyrzucać drugiej strony. Maliny małżeństwo jest głównie na papierze a na mój nos może się kiedyś skończyc.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie do końca macie rację, bo jeśli mąż udowodni że to z jego pieniędzy utrzymywana była nieruchomość, to może walczyć o zwrot poniesionych kosztów.

jolkafasolka, to nie ja pasożytuje na majątku małżonki, tylko ona na moim, bo bez mojego wsparcie nie miałaby na utrzymanie. Musiałaby sprzedać mieszkania po zaniżonej cenie, kupić inne i jeszcze władować w wyposażenie, czyli ostatecznie miałaby gorzej.
Ale ja się szantażować nie pozwolę i postawiłem jasne warunki, od jutra wszystko będzie jasne jak słońce :) Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A
Po raz kolejny zwracam Tobie uwagę, żebyś czytała ze zrozumieniem to, co napisałem.
Umowa będzie mnie chroniła przed szantażem ze strony żony lub przez prośbą o opuszczenie lokalu, gdyby związała sie z innym facetem - w dodatku napisałem to tylko jako przykład!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry