Widok
Życie z psychofagiem
słyszeliście kiedyś kawałek o gotowaniu żaby?
Jeżeli włożysz żabę do wrzątku to żaba wyskoczy oparzona. Jeżeli tą samą żabę wsadzisz do letniej wody to ona nie wyskoczy. Jeżeli wodę będziemy powoli podgrzewać to żaba niestety się ugotuje.
Podobnie jest z ludźmi w toksycznych związkach oni pozwalają się krzywdzić, bo proces ich niszczenia trwa bardzo długo.
Jeżeli włożysz żabę do wrzątku to żaba wyskoczy oparzona. Jeżeli tą samą żabę wsadzisz do letniej wody to ona nie wyskoczy. Jeżeli wodę będziemy powoli podgrzewać to żaba niestety się ugotuje.
Podobnie jest z ludźmi w toksycznych związkach oni pozwalają się krzywdzić, bo proces ich niszczenia trwa bardzo długo.
Chciałabym poświęcić ten wątek ludziom żyjącym w toksycznych związkach, żeby mogli poczuć że ktoś ich rozumie i może dać im siłę do wyjścia z takiego chorego świata.
Ja sama długie lata tkwiłam w takim związku i wiem jak trudno jest przejrzeć na oczy. Ile czasu zajmuje nam przekonanie samego siebie, że to nie z nami jest coś nie tak, tylko z tą drugą osobą.
Ja sama długie lata tkwiłam w takim związku i wiem jak trudno jest przejrzeć na oczy. Ile czasu zajmuje nam przekonanie samego siebie, że to nie z nami jest coś nie tak, tylko z tą drugą osobą.
autorko, rozumiem Cie doskonale, sam się kiedyś męczyłem 4 lata, z nadzieją, że coś się kiedyś zmieni...
jest jeden plus takiego związku - po zakończeniu wiesz czego na pewno NIE chcesz, i nikomu więcej nie pozwolisz sobie wejść na głowę.... wiem po sobie, chociaż to było baardzo dawno temu, pamiętam do dziś tą lekcję :)
jest jeden plus takiego związku - po zakończeniu wiesz czego na pewno NIE chcesz, i nikomu więcej nie pozwolisz sobie wejść na głowę.... wiem po sobie, chociaż to było baardzo dawno temu, pamiętam do dziś tą lekcję :)
> boisz się powtórki i masz problem z zaufaniem po raz kolejny :/
Fakt.
Ale w zasadzie nie ma wyboru. Trzeba zaufać kolejny raz, jeśli nie chce się zostać samemu do końca życia.
Każde doświadczenie, nawet złe, coś wnosi do naszego życia.
Od nas samych zależy, czy te doświadczenia nas zbudują i wzmocnią, czy zadziałają destrukcyjnie.
Fakt.
Ale w zasadzie nie ma wyboru. Trzeba zaufać kolejny raz, jeśli nie chce się zostać samemu do końca życia.
Każde doświadczenie, nawet złe, coś wnosi do naszego życia.
Od nas samych zależy, czy te doświadczenia nas zbudują i wzmocnią, czy zadziałają destrukcyjnie.
Owszem, ale jeden jest duży ;). Myślę, że w naszym otoczeniu jest spora grupa osób, która ma tego typu przejścia za sobą. Często nie mówi się o nich głośno, póki związek trwa, bo ma się nadzieję na poprawę, bo jest uczucie, bo są dzieci etc. Czasami dopiero później, kiedy zaczyna się inne życie, zdajemy sobie sprawę, jakie było nasze życie. Nie opieram się tu na swoim przykładzie, ale znam co najmniej 3 osoby z mojego otoczenia żyjące w takim toksycznym związku :(
Sadyl ma rację, że jeżeli nie chce się być samemu do końca życia to trzeba zaufać kolejny raz...bo czymże jest relacja bez zaufania?
Wydaje mi się, że ludzie za bardzo żyją przeszłością, przez co zacierają sobie sami wizję dobrej przyszłości, boją się ryzyka z obawy, że po raz kolejny wdepną w podobne bagno... a przecież takim myśleniem sami przyciągamy do siebie złe rzeczy.
Mało tego, osoba, która wyszła z toksycznego związku często sama sobie niszczy następną relację właśnie przez obawy, przez to, że się zachowuje zapobiegawczo, dokładnie tak, jakby była pewna, że obecny partner zrobi z nią to, co poprzedni...
Wydaje mi się, że ludzie za bardzo żyją przeszłością, przez co zacierają sobie sami wizję dobrej przyszłości, boją się ryzyka z obawy, że po raz kolejny wdepną w podobne bagno... a przecież takim myśleniem sami przyciągamy do siebie złe rzeczy.
Mało tego, osoba, która wyszła z toksycznego związku często sama sobie niszczy następną relację właśnie przez obawy, przez to, że się zachowuje zapobiegawczo, dokładnie tak, jakby była pewna, że obecny partner zrobi z nią to, co poprzedni...
@mycholina, Anglicy mają powiedzenie "short cut is better by far", co można przetłumaczyć (dla nieznających angielskiego), jako: krótkie cięcie jest lepsze w dłuższej perspektywie.
Osobiście byłem raz w toksycznym związku, męczyłem się dobre trzy lata, po czym udało mi się to zakończyć w miarę nieinwazyjnie. Później trafiały mi się równie toksyczne panie i gdy zauważałem u nich te same toksyczne mechanizmy, które zaczynały rządzić naszą relacją, natychmiast kończyłem taki związek, nie pochylając się zbytnio nad tym. Po prostu koniec i już. Nie stać mnie mentalnie na damsko-męskie gry towarzyskie, szkoda mi czasu. Jestem w tym wieku, że się już nie zauroczę i nie zakocham jak nastolatek.
Osobiście byłem raz w toksycznym związku, męczyłem się dobre trzy lata, po czym udało mi się to zakończyć w miarę nieinwazyjnie. Później trafiały mi się równie toksyczne panie i gdy zauważałem u nich te same toksyczne mechanizmy, które zaczynały rządzić naszą relacją, natychmiast kończyłem taki związek, nie pochylając się zbytnio nad tym. Po prostu koniec i już. Nie stać mnie mentalnie na damsko-męskie gry towarzyskie, szkoda mi czasu. Jestem w tym wieku, że się już nie zauroczę i nie zakocham jak nastolatek.
Tak samo jest z socjalizmem i jego wzrostem, wzrostem obciążeń podatkowych. Jak codziennie przez cały rok płacimy drobne kwoty (a w kolejnym roku jeszcze więcej) to tego nie zauważamy. Ale gdyby każdy z nas pod koniec grudnia musiał wykonać przelew do konta państwa na 20.000 zł, to zaraz byłaby manifestacja, tłumy na ulicach, rewolucja i koniec socjalizmu i utrzymywania 700 tysięcy nierobów urzędników (tzn. są bardzo pracowici, ale wykonują nikomu niepotrzebną pracę).
http://www.for.org.pl/pl/Rachunek-od-panstwa-za-wydatki-w-roku-2014
http://www.for.org.pl/pl/Rachunek-od-panstwa-za-wydatki-w-roku-2014
@Mycholina:
Czyli robisz najgorsze, co można zrobić. Zamiast zaangażowania, motyli itp.. obserwacja :/
Ktoś gdzieś npaisał, że jest w wieku, w którym zakochanie i "chemia" już nie rusza.
Jakieś prawie dokładnie 10 lat temu (miałem wówczas jeszcze trójkę z przodu ;]) też sądziłem, że już wszystko przeżyłem. Jestem odporny na "chemię" a motyle pozostawiam młodszym.
Jakże się myliłem :D
Te 10 lat temu myślałem, że przez ostatnie 5 lat zdobyłem więcej doświaadczenia, wiedzy, niż przez całe wcześniejsze życie.
I nadal tak myślę. Co rok jest to coraz bardziej aktualne :D
Ludziom, którzy nie czują radości z nowej relacji.. a są obok niej..w poozycji obserwatora... mogę jedynie współczuć :/
Czyli robisz najgorsze, co można zrobić. Zamiast zaangażowania, motyli itp.. obserwacja :/
Ktoś gdzieś npaisał, że jest w wieku, w którym zakochanie i "chemia" już nie rusza.
Jakieś prawie dokładnie 10 lat temu (miałem wówczas jeszcze trójkę z przodu ;]) też sądziłem, że już wszystko przeżyłem. Jestem odporny na "chemię" a motyle pozostawiam młodszym.
Jakże się myliłem :D
Te 10 lat temu myślałem, że przez ostatnie 5 lat zdobyłem więcej doświaadczenia, wiedzy, niż przez całe wcześniejsze życie.
I nadal tak myślę. Co rok jest to coraz bardziej aktualne :D
Ludziom, którzy nie czują radości z nowej relacji.. a są obok niej..w poozycji obserwatora... mogę jedynie współczuć :/