Widok
Ślubna re(we)lacja
Dzien zaczelam pobudka okolo 6 rano.
Strasznie mnie stres trzymal caly dzien. Liczac od 9 gdy poszlam do fryzjera wszystko dzialo sie jak na wariackich papierach. Nie mialam ani chwili odpoczynku.
U fryzjera spotkalam sie z naszym fotografem Arturem Łastowskim, ktory od tej chwili pstrykal fotki. Wrocilam do domku i szybciutko razem z mama zabralysmy sie za bukiet. Robilysmy go wedle mojego pomyslu. Ja nigdy nie ukladalam kwiatow wiec stresu bylo przy tym duuuzo.
Potem szybko jechalismy do Narzeczonego po storczyki na dekoracje sali, przy okazji nasze mamy szybko stroily samochody.
Mialam isc na makijaz, ale zabraklo na to czasu i zrobilam na szybko w domu.
No i juz zaraz miala wybic 14.00 czyli czas sie ubierac. no i chwile pozniej przyjechal Narzeczony z rodzicami, szybkie przypiecie butonierki, blogoslawienstwo rodzicow i juz wyjezdzalismy do kosciola.
W kosciolku wciaz sie stresowalam lecz gdy podszedl do nas o. Sebastian i nas bardzo milo przywital, caly stres znikl.
Msza byla cudowna, taka typowo dla nas, zadne z nas sie nie pomylilo przy przysiedze, bylismy bardzo spokojni. Nim sie spostrzeglismy juz organista gral Mendellsohna.
Po wyjsciu oczywiscie zyczenia i jacys chlopacy przyniesli biale golabki
no to je wypuscilismy.
Impreza rowniez sie udala, goscie zadowoleni. Skonczylismy po 2 ale ja poczulam ulge bo bylam sie juz bardzo zmeczona i prawie zasypialam na stojaco. Dodam, ze nie lubie tego typu imprez tanczonych wiec trudniej mi bylo sie w tym odnalezc.
A teraz kilka fotek, najpierw od naszego fotografa Artura Łastowskiego, ktorego od razu przepraszam za jakosc, ale tak mi sie zeskanowaly.







i kilka zdjec od znajomych i rodziny:


moja swiadkowa uklada tren


i juz sie udalo :)






tu z rodzicami i moim rodzenstwem

i z chrzestnym



Teraz czekamy na bezdeszczowy dzien aby pojechac na sesje plenerowa. Na weselu dostalismy maly bonusik od fotografa w postaci kilkunastu zdjec, ktore sa sliczne i nie moge sie doczekac calosci.
Strasznie mnie stres trzymal caly dzien. Liczac od 9 gdy poszlam do fryzjera wszystko dzialo sie jak na wariackich papierach. Nie mialam ani chwili odpoczynku.
U fryzjera spotkalam sie z naszym fotografem Arturem Łastowskim, ktory od tej chwili pstrykal fotki. Wrocilam do domku i szybciutko razem z mama zabralysmy sie za bukiet. Robilysmy go wedle mojego pomyslu. Ja nigdy nie ukladalam kwiatow wiec stresu bylo przy tym duuuzo.
Potem szybko jechalismy do Narzeczonego po storczyki na dekoracje sali, przy okazji nasze mamy szybko stroily samochody.
Mialam isc na makijaz, ale zabraklo na to czasu i zrobilam na szybko w domu.
No i juz zaraz miala wybic 14.00 czyli czas sie ubierac. no i chwile pozniej przyjechal Narzeczony z rodzicami, szybkie przypiecie butonierki, blogoslawienstwo rodzicow i juz wyjezdzalismy do kosciola.
W kosciolku wciaz sie stresowalam lecz gdy podszedl do nas o. Sebastian i nas bardzo milo przywital, caly stres znikl.
Msza byla cudowna, taka typowo dla nas, zadne z nas sie nie pomylilo przy przysiedze, bylismy bardzo spokojni. Nim sie spostrzeglismy juz organista gral Mendellsohna.
Po wyjsciu oczywiscie zyczenia i jacys chlopacy przyniesli biale golabki
no to je wypuscilismy.
Impreza rowniez sie udala, goscie zadowoleni. Skonczylismy po 2 ale ja poczulam ulge bo bylam sie juz bardzo zmeczona i prawie zasypialam na stojaco. Dodam, ze nie lubie tego typu imprez tanczonych wiec trudniej mi bylo sie w tym odnalezc.
A teraz kilka fotek, najpierw od naszego fotografa Artura Łastowskiego, ktorego od razu przepraszam za jakosc, ale tak mi sie zeskanowaly.







i kilka zdjec od znajomych i rodziny:


moja swiadkowa uklada tren


i juz sie udalo :)






tu z rodzicami i moim rodzenstwem

i z chrzestnym



Teraz czekamy na bezdeszczowy dzien aby pojechac na sesje plenerowa. Na weselu dostalismy maly bonusik od fotografa w postaci kilkunastu zdjec, ktore sa sliczne i nie moge sie doczekac calosci.
Dziekuje kochane za mile slowa i gratulacje. Przyznam sie wam, ze w tym dniu tak sie stresowalam, iz chcialam aby juz byla niedziela. Na weselu prawie nic nie zjadlam, zoladek mialam caly czas scisniety. Jedyny czas kiedy sie zupelnie nie stresowalam to byl czas mszy w kosciele. No i bukiet, w sumie jego robienie, ktory dodatkowo podniosl mi cisnienie bo jedna roza caly czas wypadala i sie balam, ze mi wyleci jak bedziemy szli do ołtarza. Na szczescie bylo dobrze, zreszta Artur mnie pocieszal, ze i tak nikt tego nie zauwazy. Specjalow z wesela sprobowalam dopiero na poprawinach juz w domku.
malinko wloski robilam w salonie kolo rynku U Doroty, salon polecila mi nasza forumka Ona23 ktora tez tam robila fryzure slubna i byla bardzo zadowolona tak jak i ja. Wesele mielismy w Różanej, tak nietypowo ale nie mielismy nawet 50 osob wiec sie spokojnie zmiescilismy a i miejsca do tanca bylo wystarczajaco.
Pozdrawiam i zycze wam cudownego slubu i wesela. Powiedz gdzie bierzecie slub to przyjde zlozyc wam zyczenia.
Pozdrawiam i zycze wam cudownego slubu i wesela. Powiedz gdzie bierzecie slub to przyjde zlozyc wam zyczenia.
no prosze rzeczywiscie malutki ten swiat. O. Sebastian jest cudownym ksiedzem, nie wyobrazalam sobie nikogo innego, zaluje tylko, ze zostal przeniesiony (do Lublina jesli sie nie myle) bo niedawno go poznalam i ujal mnie nieziemsko, a teraz juz sie bede z nim zegnac. Myslalam tez, ze ktoras forumka bedzie znala o. Sebastiana bo zanim do nas trafil do Lęborka to byl w Gdyni.
Ślicznie :-) piekna relacja. Raz jesczez chcę życzyć Wam wsyztskiego naj... naprawdę ślicznie wyglądaliście, żałuję okropnie, że nie mogłam być w Kościele tego dnia...
P. S.
Daj znać jak będziesz miała troszkę czasu i zdjątka... może kawa w Różanej :-)??
Widze, że na forum jest kolejna przyszła Panna Młoda z Lęborka... jak miło :-) Pozdrawiam
P. S.
Daj znać jak będziesz miała troszkę czasu i zdjątka... może kawa w Różanej :-)??
Widze, że na forum jest kolejna przyszła Panna Młoda z Lęborka... jak miło :-) Pozdrawiam
rybcia6 ciesze sie, ze Ci sie podoba no i innym forumkom. Teraz majac pewne dosiadczenie moglabym zrobic nawet ladniejszy no ale juz po ptakach jak mowia.
Pamietam jak dzien wczesniej siedzialam z siostra i przyjacielem, obcinalismy kwiaty-storczyki z lodygi, przeciagalismy drucikiem i robilismy sztuczna lodyzke aby je pozniej podoczepiac do roz.
Takze tym bardziej sie ciesze, ze wysilek i nerwy na cos sie zdaly. Mi osobiscie sie tez bardzo podobal.
Pamietam jak dzien wczesniej siedzialam z siostra i przyjacielem, obcinalismy kwiaty-storczyki z lodygi, przeciagalismy drucikiem i robilismy sztuczna lodyzke aby je pozniej podoczepiac do roz.
Takze tym bardziej sie ciesze, ze wysilek i nerwy na cos sie zdaly. Mi osobiscie sie tez bardzo podobal.
Wszystkiego najlepszego i ogromne gratulacje!
My znamy ojca Sebastiana odkad sie pojawil w Gdyni. Mial nam slubu udzielac w tym roku, ale niestety akurat w tym czasie wylatywal do Australii... i sie nie udalo... Szkoda, ze przenosza go tak daleko... Jesli uda Ci sie go spotkac przed jego przeniesieniem, pozdrow go od Asi i Krzysia z Gdyni :) Bedzie wiedzial ;)
My znamy ojca Sebastiana odkad sie pojawil w Gdyni. Mial nam slubu udzielac w tym roku, ale niestety akurat w tym czasie wylatywal do Australii... i sie nie udalo... Szkoda, ze przenosza go tak daleko... Jesli uda Ci sie go spotkac przed jego przeniesieniem, pozdrow go od Asi i Krzysia z Gdyni :) Bedzie wiedzial ;)
ślimac bede sie widziala z o. Sebastianem jeszcze, wiem, ze w sobote ma udzielac slubu jednej parze no i w niedziele o stalej godzinie jeszcze msze poprowadzi takze pozdrowienia przekaze na 1000%
A jesli chodzi o robienie bukietow w tym stylu to odpowiadam: nigdy wczesniej nie robilam sama. Ale mialam przeczucie, ze dam rade i sie zdecydowalam nie zamawiac w kwiaciarni.
A jesli chodzi o robienie bukietow w tym stylu to odpowiadam: nigdy wczesniej nie robilam sama. Ale mialam przeczucie, ze dam rade i sie zdecydowalam nie zamawiac w kwiaciarni.