Widok
Adaś
Po pierwsze, nie jestem na bieżąco w temacie.
Szczególnie, jeżeli chodzi o ceny.
Cenę sprawdziłem na necie.
Bardzo mi pasuje.
Chciałbym go poczuć na stromym podjeździe, gdzie trzeba depnąć.
(konieczne byłyby "rogi")
Mam wrażenie, że ta bestia to nowość.
Akcesoria mi odpowiadają.
Bardzo dobre.
Zastanawia mnie tylko:
przedni amorek (wolałbym coś włoskiego tj. Marzocchi, Adaś to naprawdę pracuje)
Pierwsze wrażenie, jeśli idzie o kształt ramy to nasuwa mi się firma Corratec, tyle, że "oni" robią tak, od lat, z górną rurą przedniego trójkąta.
Do tej firmy U. nie mam jednak zaufania.
,3 lata temu bardzo podobał mi się czeski Author model 'Egoist' rama też Easton
(trochę inna jak w moim Stevens)
Szczególnie, jeżeli chodzi o ceny.
Cenę sprawdziłem na necie.
Bardzo mi pasuje.
Chciałbym go poczuć na stromym podjeździe, gdzie trzeba depnąć.
(konieczne byłyby "rogi")
Mam wrażenie, że ta bestia to nowość.
Akcesoria mi odpowiadają.
Bardzo dobre.
Zastanawia mnie tylko:
przedni amorek (wolałbym coś włoskiego tj. Marzocchi, Adaś to naprawdę pracuje)
Pierwsze wrażenie, jeśli idzie o kształt ramy to nasuwa mi się firma Corratec, tyle, że "oni" robią tak, od lat, z górną rurą przedniego trójkąta.
Do tej firmy U. nie mam jednak zaufania.
,3 lata temu bardzo podobał mi się czeski Author model 'Egoist' rama też Easton
(trochę inna jak w moim Stevens)
:)
Całe życie z bokserami. Ponad 20 lat. Ostatnie kilka z Hasiorami. Zapomniałam już jak się boxy cieszą. Pamiętam tylko, że box z radości ugina przednie łapy i merdając ogonem (króciutkim) wprawia w wibry całe ciało, na widok każdej przychylnej istoty. Nie tęsknię. I sama się sobie dziwię. Hasior olewa wszystkich, poza tymi, którzy go karmią. Można go pogłaskać, ale on i tak spojrzy na intruza z dystansem. Jedyne, co go interesuje, to jego pan i bieganie. A jeśli się nudzi, to może być bochenek chleba plus kostka masła (w papierze) na raz (wykradzione z kuchni). Albo serweta eligancko wygryziona we wszystkich rogach. Ewentualnie skarpety pożarte, wyrzygane i zakopane w różnych miejscach (TAJNYCH) ogrodu. I sto tysięcy innych niedozwolonych zachowań, na które państwo załamują ręce, ale się godzą :)
Fajne są hasy, ciepło się z nimi sypia. natychmiast wiedzą, że ich zadaniem jest ogrzewać pana/panią w terenie. Niesamowite jest ich spokojne usposobienie i opiekuńczość. Fakt, trzeba czasu, żeby nawiązały więź. Ale jak już to zrobią, to są towarzyszami do grobowej dechy. Ich łagodność wtedy bywa zdradliwa. Potrafią zerwać się do obrony i walczyć do ostatniej krwi. Wierność ponad wszystko. Wyczucie terenu ponad wszystko. Przewodnictwo na pierwszym planie. To jedno z fajniejszych przeżyć, kiedy mówisz im „ do domu” …i one prowadzą ciebie do domu.
Kiedy Has się cieszy, to nie rzuca się całym ciałem. Mruga oczami i jednocześnie strzyże uszami. Ledwo zauważalnie, ale jak się już nauczysz czytać ich humory, to każde machnięcie uchem wzbudzi twoją radość (bo oznacza, że one mają bekę).
Mogłabym o nich rozprawiać godzinami, ale to i tak mało. Po prostu trzeba je spotkać, a najlepiej przespać z nimi przy ognisku noc.
Fajne są hasy, ciepło się z nimi sypia. natychmiast wiedzą, że ich zadaniem jest ogrzewać pana/panią w terenie. Niesamowite jest ich spokojne usposobienie i opiekuńczość. Fakt, trzeba czasu, żeby nawiązały więź. Ale jak już to zrobią, to są towarzyszami do grobowej dechy. Ich łagodność wtedy bywa zdradliwa. Potrafią zerwać się do obrony i walczyć do ostatniej krwi. Wierność ponad wszystko. Wyczucie terenu ponad wszystko. Przewodnictwo na pierwszym planie. To jedno z fajniejszych przeżyć, kiedy mówisz im „ do domu” …i one prowadzą ciebie do domu.
Kiedy Has się cieszy, to nie rzuca się całym ciałem. Mruga oczami i jednocześnie strzyże uszami. Ledwo zauważalnie, ale jak się już nauczysz czytać ich humory, to każde machnięcie uchem wzbudzi twoją radość (bo oznacza, że one mają bekę).
Mogłabym o nich rozprawiać godzinami, ale to i tak mało. Po prostu trzeba je spotkać, a najlepiej przespać z nimi przy ognisku noc.
:)
Ja bym zamroziła ten moment, kiedy ktoś zanim jeszcze zdąży się przestraszyć, spogląda na dół, na swoją dłoń, na której właśnie zaciskają się czyjeś szczęki. Jego wzrok, pełen bezbrzeżnego zdumienia. Mój wzrok, naturalnie, pulsujący obłędem i dziki spod zmierzwionej grzywki. Ostatnie promienie słońca. Długie cienie kładace się na nagrobkach. Gdzieś w oddali szczekał pies ;p