Re: Rodzice i dzieci wrzesień-październik 2011 *43*
Ja bym poszła na spacer, bo młody jest jakiś taki niespokojny. Bez suszarki nie da rady go położyć spać w ciągu dnia.
U mnie jest -6, więc nie jest źle, ale mi się jakoś tak nie chce...
rozwiń
Ja bym poszła na spacer, bo młody jest jakiś taki niespokojny. Bez suszarki nie da rady go położyć spać w ciągu dnia.
U mnie jest -6, więc nie jest źle, ale mi się jakoś tak nie chce ogarniać. Siedzę w szlafroku i dziś chyba nie będę się nawet ubierać, bo po co...
Z. wczoraj miał wyjść na miasto z bratem na 2 godziny, wrócił po ponad 4. Nie dociera do niego, że w weekend chciałabym spędzić z nim trochę czasu, wyjść na spacer czy nawet na zakupy, cokolwiek. A tymczasem znów mnie skazał na siedzenie samej z młodym w domu. Dobrze, że już niedługo wracam do pracy. Życie towarzyskie przy okazji znów mi rozkwitnie.
Marzy mi się zostawienie ich obu samych na kilka dni (gdybym tylko mogła zostawić im cycki i się nie martwić karmieniem i laktatorem), żeby do tatusia dotarło w końcu, że to strasznie męczące, gdy nie możesz liczyć na to, że ktoś cię zastąpi na jakiś czas.
A żeby było śmiesznie, to on śmie twierdzić, że życie się aż tak mocno nie zmienia, jak się pojawia dziecko. Przy mnie już tego nie mówi, po tym jak mu wrzasnęłam kilka razy: chyba ku*wa tobie!!, ale jestem pewna, że jak mnie nie ma w okolicy, to prawi innym takie mądrości.
Powrót do pracy jest mi potrzebny nawet nie po to, żeby od małego odpocząć, ale po to, żeby Z., sam w końcu przy małym się zmęczył na tyle, żeby zrozumieć (i docenić!) moje zmęczenie.
Pytanie do mam starszych bobasów wrześniowych: czy u was dało się wyraźnie zauważyć trwanie i koniec tego ostatniego skoku rozwojowego?
zobacz wątek