Re: MAMUSIE LIPCOWO-SIERNIOWE 2013 cz.14
Dziewczyny, to po kolei :)
Dziękuje za gratulacje, jestem padnieta i jem za troje :) obiad który mi panie zostawiły był jak z hiltona :)
O 23 z minutami miałam pierwsze lekko...
rozwiń
Dziewczyny, to po kolei :)
Dziękuje za gratulacje, jestem padnieta i jem za troje :) obiad który mi panie zostawiły był jak z hiltona :)
O 23 z minutami miałam pierwsze lekko bolesne skurcze, poszłam spać, a właściwie próbowałam bo w przerwach miedzy skurczami mała kopala intensywnie :( przenioslam sie wiec na kanapę do pokoju i tam przysypialam tak na 10 min pomiędzy skurczami :) wytrzymałam do 5 wtedy skurcze były co 7-5 minut i obudzil męża, zrobiłam mu śniadanie i kanapki i pojechaliśmy :) przyjęli mnie na klinicznej o 6.10 badanie rozwarcie na 1 palec ale zostawili na porodowce, podlaczyli ktg i powiem wam te które pewnie tego nie wiedza, leczenie to masakra w czasie skurczu :( przynajmniej dla mnie :( w miedzy czasie napisałam do mojego gina ze rodze i z wizyty nie skorzystam i do Pani Joli :)
Po wizycie gina wszyscy sie mną ładnie zajęli i myśle ze to dzięki niemu pani doktor przebila mi pęcherz i dała zastrzyk na szyjke i wtedyskurcAe to była masakra :( może mało odporna jestem na ból, piłka prysznic chodzenie a i tak masakra :( miałam dostać znieczulenie ale najpierw dali mi gaz, trochę pomagał a potem miało być znieczulenie ale po gazie rozwarcie miałam pełne, pani doktor chciała spróbować urodzić ale czekała tez sala na cięcie jakby główka nie schodzila, trochę parlam, potem kazali mi iść do wc i orzec na toalecie bo główka miała zejść niżej , jakoś sie udało chociaż błagałam o cesarke lub znieczulenie krzyczalam ze sie zabije itd ale to podobno norma :) myślałam ze nie sam rady ale przyszła cudowna Pani Jola podtrzymala mnie na duchu i była przez wszystkie skurcze parte :) i jakoś sie dało :) oczywiście nacieli mnie no mała duża :) trzymalam ja na piersi i brzuchu przez całe szycia i rodzenia lozyska potem mąż poszedł zmierzyć i zważyć a potem jeszcze mieliśmy z 2 godz dla siebie :) powiem ze mi bywało tak słabo ze 4 godz po porodzie prawie zemdlalam idąc z mężem do wc :/ a dopiero ok 22 poszłam pod prysznic a i tak z przystankami co chwila wiec jak dla mnie fajnie ze maz może być na oddziale :) położne wszystkie jak na razie przemile, lekarze tez :) przynajmniej jak na razie :) mała odpukac grzeczna :) jakoś sie przyzssala jak na razie do piersi wiec mam nadzieje E jakoś pójdzie dalej :) trzymam kciuki za nierozpakowane :) w sumie mi zajęło od pierwszego bolączki skurczu do porodu 14 godzin nie całe wiec chyba jak na pierwszy raz to nie tak zle :) dziękuje za założenie wątku :) w razie pytań piszcie :)
zobacz wątek