Re: Mamusie kwietniowe 2014 (11)
domikaj no hormony robią swoje, chociaż częściej jestem zła niż płaczę, ale myślę że na panikę jeszcze przyjdzie czas jak mąż wróci do pracy. W sumie najważniejsze że już jest po, teraz tylko...
rozwiń
domikaj no hormony robią swoje, chociaż częściej jestem zła niż płaczę, ale myślę że na panikę jeszcze przyjdzie czas jak mąż wróci do pracy. W sumie najważniejsze że już jest po, teraz tylko przyzwyczajać się do malucha, nasz robi najgorsze akcje w okolicach północy jak chcemy spać i ma potrzeba ssania, więc sporo płacze, ale wczoraj udało się go przekonać do smoczka i trochę pomogło :)
Ru.minka heh, wiesz co, to chyba jednak nie katar, mały tyle je że czasami mu mleczko noskiem wylatuje, pierwszy raz coś takiego widzę :) Starsza na szczęście nadal pozytywnie podchodzi do brata, wita się z nim rano, pomaga przy ubieraniu i karmieniu, czyli pogania mnie żebym szybciej się rozbierała ;) Niestety u mnie nadal 9kg zostało i stoi, chyba trzeba wrzucić bardzo lekką dietę na ruszt :/ Przez karmienie czuję się jak mleczarnia, od zeszłego wtorku mam nawał i mały aż się krztusi, ale potrafi po godzinie i tak wołać o jedzenie, niepojęte.
Rahhel no to super, trochę się wyczekałaś, aż mała urosła solidnie :) Fajnie że szybko poszło i szybko Was wypuścili. Niestety w prawie każdym szpitalu patologia jest wzorowa żeby nie stresować mam, ale jakimś cudem po porodzie stresować już można i kiepsko wygląda opieka, smutne, ale niestety prawdziwe. Szkoda że męczyły Cie kobity z tym karmienie, ale może i tak lepiej, bo dziewczyna z którą leżałam miała inny problem. Jej mała nie miała odruchu ssania i do tego opiła się wód płodowych, a do tego nie miała pokarmu. Po 12h mała nadal nie dostała nic do jedzenia, nawet sztucznego, bo uznali że widocznie nie potrzebuje skoro ciągle śpi. Nikt nie powiedział jak ma pobudzać laktację więc w końcu uznała że zabierze się za to po powrocie do domu, a w szpitalu siedziałą tydzień :/
zobacz wątek