Odpowiadasz na:

Ja ciebie doskonale rozumiem. Chociaż nasza przygoda z MM zaczęła się z przymusu.
Przy pierwszym dziecku bardzo nastawiłam się na kp. Kupiłam staniki rozpinane i koszule, wkładki laktacyjne... rozwiń

Ja ciebie doskonale rozumiem. Chociaż nasza przygoda z MM zaczęła się z przymusu.
Przy pierwszym dziecku bardzo nastawiłam się na kp. Kupiłam staniki rozpinane i koszule, wkładki laktacyjne itd. Zero butelek smoczków i MM. W szpitalu zdziwienie, że kompletnie nie miałam pokarmu. Leciały godziny, dni i nic. Przychodziła położna, wspierała, pomagała, pani od laktacji i nic.... Mały tracił na wadze, więc dostawał mm, ja dalej ani kropli. Załamka, bo co inni powiedzą? Nie na to się szykowałam, dół zupełny. Ze szpitala najpierw do sklepu po butelki, smoczki, mm i dopiero do domu. W domu 3 tygodnie cudowania. Wizyty położnej, herbatki, masaże, laktator, kurka czego ja nie próbowałam... I cały czas nic... W końcu mąż powiedział żebym sobie może odpuściła, bo przecież małemu nic się nie stanie jak będzie karmiony mm, które i tak cały czas dostawał. Potem zaczęły się problemy z cyckami, obolałe, zastój się zrobił, gorączka 40 stopni. Przyszła połóżna i mnie ochrzaniła, że kobieta w połogu jak ma ponad 38 gorączki to pogotowie powinnam wezwać a ja ze 4 dni miałam 40 stopni i funkcjonowałam, bo nie wiedziałam, że gorączka w połogu taka groźna. I tak oto odpuściłam kp została butla. 3 lata później przy drugim dziecku od urodzenia było dokładnie to samo, ale byłam już mądrzejsza i odpuściłam starania po 2 dniach. A lekarz w szpitalu nie naciskał. Stwierdził, że mnie rozumie i skoro mam wprawę w mm to dam sobie radę. I tyle. Piękne plany ale nic nie wyszło....

zobacz wątek
2 lata temu
~Miśka

Odpowiedź

Autor

Ogłoszenie
Polityka prywatności
do góry