Widok

A ja dziś odkryłem

dlaczego obywatel pan Manson czcił św. Patryka!!!
Otóż najwyraźniej gdzieś w zaroślach tudzież w leśnych kniejach musiał odkryć wiosnę z tydzień wcześniej aniżeli ja. I pewno jeszcze ją zawstydził tak się zaczaić musiał na nią :)
Skubaniec no :) a przez chwilę tak się ucieszyłem, że mam dobrą nowinę i jestem pionier :D
Dopiero jak odpaliłem hyde to się zreflektowałem.
Egoista i samolub newsami się nie podzielił.

Ale poważnie, pierwszy raz w życiu słyszałem srokę trajkoczącą inaczej niż pepesza albo ckm. Dała mi się podejść, ale chciałem za blisko to se poleciała do nieba.

Udanej niedzieli :D

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
szybszy byłeś.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jesoo, niech juz Szura wroci.
Człowiek jakoś sie wtedy ogarnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To też znam.
Jak M. siedziała w Turcji trzy tygodnie w styczniu to też już sobie w duchu mówiłem wracaj. Przez duże "W". A ile kolegów wtedy miałem :))
Dwa dni sprzątałem mieszkanie. I tak mnie zaskoczyła z partyzanta :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
C, nie powinienem, ale co ja poradzę na to że sprirt z colą mi pasuje???
Idę po lód.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziwny wieczór wczoraj był. Podlewając bób, groch, kabaczki i ogóry jadłem truskawki i se przypomniałem, że wieki całe u Krzysia działkowego nie byłem już. Głupio mi się zrobiło. To kiedy podlałem polazłem na „posesję” Krzyśkową. Ma chłop tam takie dwie newralgiczne miejscówki pod świerkami, dwa zaklęte rewiry, niedostępne dla zewnętrznego świata w których przesiaduje sam, totalnie wkomponowany i zakamuflowany przed otoczeniem. Świerki są ogromne, zaś nieścinane najniższe gałęzie kładą się ku ziemi na wysokości półtora metra zapanbrat zazębiając się sąsiedzko ze sobą. Od frontu wysoki bukszpan, od tyłu kwadrat. Ale, że ja mam wzrok kota i wiem, że tam ćmi i się chłodzi czasem to gospodarza ów miejsca wyczuwam zmysłem, którego bozia poskąpiła większości ludzi. Włażę przez furtkę bez ostrzeżenia. Zginam plery, przedzieram się, coś mnie tam kuje po nagich barkach i widzę siedzącego Krzysia. Smutny jak sto diabłów. A znamy się i rozumiemy jak łyse konie i nic to, że 30 lat ode mnie starszy jest i bagaż nosi cięższy aniżeli ja. Szary, gruby kufajkowaty bezrękawnik, siwe włosy i wąsy, szkliste mądre oczy, zachrypnięty głos, oliwkowa karnacja marokańca, klapki, różowe wełniane skarpety i siedzi. Rzucił mi beznamiętne, kilkusekundowe spojrzenie i równie tępo je ze mnie zdjął zapatrzony gdzieś daleko w kierunku półwyspu helskiego. Se myślę z niemałym wyrzutem „oho mam pole do popisu” bo głupio mnie się przyznawać publicznie, ale wiem jak nastraja się te struny ludzkich dusz (tych dusz co jeszcze się w środku ruszają) tak żeby grały jak organy w oliwskiej katedrze. Chociaż to złe porównanie te piszczałki nie mogą się żadną miarą odnosić do krzyśkowej orkiestry.

- gra ? – rzekłem

- zawsze, tylko dzisiaj trochę ciszej – rzucił pogrążony w sobie jakby sam do siebie to mówił.

- a co grają dzisiaj?

- jakieś barachło, szkoda gadać

- a policzyłeś w końcu to suche igliwie ze świerków co mamy pod stopami?

Tym razem spojrzał na mnie przeciągle z uśmiechem w oczach.

- fajki masz?

- ma się rozumieć.

- to specjala się napijemy tylko się cofnę– zaproponowałem

- mam pod stołem nie fatyguj się c.

Zaczęliśmy się śmiać.

- Jak Krzyś Twój biznes plan w tym tygodniu?

- Ano nieźle, oczko wodne robię i wycinam jałowce do wędzenia zatrzymam.

- Słusznie.

- Drewno zbierasz na zimę?

I to był przełom. Zerwał się na równe nogi, choć mój dryblasie zobacz okno w piwnicy i powiedz co tam widzisz - a tam drewna pod sufit, że wejść nie można.

- A pytam Krzyśku bo od 6 do 20 stycznia jak szedłem to widziałem na Twoich szybach ładne wzory ze szronu co mróz sobie po nich malował. A mróz był wtedy 20 stopniowy. Myślałem, że zamarzłeś, słój z*******ej grzybowej miałem wtedy dla Ciebie.

- Jaką grubą blachę ma Twój marten?

- szóstkę – odparł rechocząc się w niebo głosy – bo widzisz c ja wtedy 3 tygodnie na Grabówku u Grażynki byłem. Mile wspominam tamten czas.



Wypiliśmy po specjalku.



- Mam ostatnio nowe hobby c.

- jakie?

- wkręcam ludzi, starych ogrodników.

- jak i na co?

- widzisz tą 6 letnią krzywą węgierkę przy granicy ze Zdzichem?

- Ano

- Spójrz, wszystkie inne owocowe jak jedne, stoją prosto niczym słupy telegraficzne a ta leci skosem, ciągle mnie „agrolinia” pyta dlaczego ona taka krzywa. To im odpowiadam, że skoro ta wielka czereśnia Zdzicha dobre 3 metry włazi na moje metry przez płot i sobie zrywam jej owocki to Zdzichu będzie zrywał sobie moje śliwki za parę lat.

Popłakałem się ze śmiechu.

- i oni to łykają?

- Jak młode pelikany.

- a na co jeszcze ich nabierasz?

- na milion rzeczy. Zobacz tą czereśnię. Wcześniej rosła tam inna i wszyscy się nią zażerali, ale musiałem ją wyciąć i posadziłem tą małą. Dziadki gdy idą pytają co to za nowa czereśnia, a ja odpowiadam, że bezpestkowa, najnowsza odmiana prosto ze Skierniewic od profesora Pieniążka. Kosztuje tylko sporo bo 250zł plus dojazd. Skoro są bezpestkowe mandarynki, pomarańcze i winogrona to ja znalazłem bezpestkową czereśnię.



Miło spędziliśmy czas. Krzych rozchmurzył się zupełnie, na odchodne wycedził głośno:

- a jutro będziesz u mnie?

- pewnie, że tak.

- trzymanko

- cześć.





http://www.youtube.com/watch?v=NYHZwPT0f80
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pewnie to zabrzmi pedalsko ale za to Cię kocham.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak było.
Ja nawet wiem dlaczego gapił się na półwysep.

A powiem bo to zapomniane forum i nikt go tu nie wyczai.
Krzych był właścicielem połowy dwu piętrowego bliźniaka na Helu.
Dziś mieszka na parterze, ale to nic.
I ma świerki z gniazdem srok na samym czubku.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja mam świerki z gniazdem p-sójek.
Zbieraj zwłoki i dawaj do mnie.
Mam ochotę napić się z kimś mądrym.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli mnie się uda wyprostować to przyjadę w przyszłym tygodniu z kobietą.
Dam znać wtedy, Szuroczka i M. będą miały tematy na 100%.
My też.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Spoko.
Czekam.
I piję w samotności.
Szura jest mądra, ale słabo pije.
Jak to baby.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dobrze, że komuna minęła.
Uf.
Kiedyś mieli ciężej w mieście.
Spec działa cuda z rana.


http://www.youtube.com/watch?v=GlXQTzn2pHc
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehe

nie pamiętam czy linkowałem

http://www.youtube.com/watch?v=UgWHIguqnGg
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jesoo.
Daj lekką śmierć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie się kończy czerwona oranżada i lód.
Wódy do wieczornego meczu też chyba nie styknie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie styknie.
I tak po browce trza iść.

Popatrz Manson jak wyluzowany poliglota karmiący aligatora może nagle się spocić i stracić pewność siebie.

http://www.youtube.com/watch?v=fFxdDCIAS6c&feature=related
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Jest dobrze
płynę na fali
czasem tylko wpadam
w tłuste oka tęsknoty"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Spiryt + cola + lód - nie ma lepszego sposobu na upały!!!
Jest tylko jeden gwóźdź.

Bo to tak jak obstawiać czerwone w ruletce. Szansa wygrania 50%. Jak przegrasz, to znowu obstawiasz czerwone ale podwajasz stawkę. Teoretycznie grasz w długim okresie na zwrot przegranej stawki z pierwszego zakładu. Jak wygrasz, to znowu obstawiasz czerwone za stawkę podstawową. Powolna metoda, ale pozwalająca w długim okresie czasu przytulic grosz. Z jednym gwoździem. Kiedy zdarzy ci się niezwykle mało prawdopodobna seria np. 15 czarnych pod rząd jesteś spłukany, bo nie stać cie na obstawienie 16 kolejki z powodu braku gotówki.

I zdarzyła się niezwykle nieprawdopodobna seria upałów przez za duż o kolejek.

Popijam zimną wodę z piwnicy, cieszę się, że wróciłem z przedsionka piekła, i staram się przetrwać. Tą razą detox był jak nigdy. Wreszcie rozumiem, co czuł Ged wracając z krainy umarłych z ścigającym go Cieniem. Tym razem zwiałem, ale Cień błąka się gdzieś po świecie żywych ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pozdrawiam z krainy detox'u.

Wszystko jest tu byle jakie, jakby wywinięte na lewą stronę, ale zupełnie nowe dla mnie, dlatego jeszcze się temu wszystkiemu z zaciekawieniem, chociaż bez skupienia i próby analizy przyglądam. Ludzie są ludźmi, kontener z gruzem kontenerem z gruzem, a gardenia gardenią, czyli rozrzedzone, bez esencji, moja sensoryczność stanowi aktualnie poniżej zera absolutnego.
Słabo bóg to wymyślił. Zwyczajnie coś skopał. Na pewno nie jest jak w niebie.

Przetrwać pomagają praca, fajki i muza. I kawałek nadziei, że może kiedyś... że może kiedyś jak to gdzieś ładnie ujął Al Pacino, "zanurzę nos we włosach kobiety i będę czuł jej zapach".


http://www.youtube.com/watch?v=2acYef3fy-s&feature=related
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tym razem zalazłem za daleko do Suchej Krainy. Tam już nie było ani sił na pracę, ani muzy, ani pragnienia. W trakcie to jeszcze łaziłem ze sforą, śpiewałem z Landą na max głos i przepijałem sobie piwkiem. Ale potem to już jest tylko pustka. Szczerze Ci powiem, że do tej pory nie umiem sobie wyobrazić, jak można przez 3 dni wypić 2,5 litra coli z 6 flaszkami spirtu. I dwoma woreczkami lodu. Dobrze, że Szura wróciła. Jej się przyznałem tylko do 2 flaszek bo mi było wstyd. Wczoraj wyszedłem obciąć ogórki i podlać tunel. Po godzinie wróciłem zlany potem i słaby jak mucha. Teraz popijam terere, też fajna. Na jakiś czas ja polubię. Nie wiem skąd się bierze w człowieku taka potęga autodestrukcji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ale mi przypomniałeś. W De mam przyjaciela z Katowic naprawdę wporzo facet. Urodził się bez ręki. Taki kikut ma tylko.
Był okres czasu, że robiliśmy w dwójkę z rana dwie flaszki 0,7 tak do południa i sobie łaziliśmy po mieście.
Pamiętam, że kiedyś jednego wieczora przy stole graliśmy w karty w tysiąca. Kilka osób było. A ja mu dałem karty do tasowania :))
I on zręcznie potasował.

Ja Ci powiem skąd się bierze ta potrzeba autodestrukcji wg mnie.
Wchodzisz w świat na ten padół i widzisz, że do końca to nie tak ma to być.
Bo na przykład:
Sprzątaczkę wykorzystuje cieć, ciecia zwykły szeregowy pracownik, pracownika kierownik, kierownika dyrektor, zaś dyrektora prezes. A prezesa doi jego żona, albo kochanka.
Żeby lecieć swoim samolotem trzy razy do roku na Costa del Sol inne takie, należy wykorzystywać ludzi i sytuacje.
Ja to chromolę, nie ma na to mojej zgody.
Wolę niszczyć siebie niż innych.

http://www.youtube.com/watch?v=M35tNL2rXyg&feature=related
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Trójmiasto do bani (388 odpowiedzi)

Mieszkałem w Warszawie, Mieszkałem w Krakowie, teraz przyszedł czas na trójmiasto i tylko...

Grajdołki (307 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Vibracje (59 odpowiedzi)

Au revoir, Alain Delon... http://www.youtube.com/watch?v=_ifJapuqYiU

do góry