Dziwny wieczór wczoraj był. Podlewając bób, groch, kabaczki i ogóry jadłem truskawki i se przypomniałem, że wieki całe u Krzysia działkowego nie byłem już. Głupio mi się zrobiło. To kiedy podlałem polazłem na „posesję” Krzyśkową. Ma chłop tam takie dwie newralgiczne miejscówki pod świerkami, dwa zaklęte rewiry, niedostępne dla zewnętrznego świata w których przesiaduje sam, totalnie wkomponowany i zakamuflowany przed otoczeniem. Świerki są ogromne, zaś nieścinane najniższe gałęzie kładą się ku ziemi na wysokości półtora metra zapanbrat zazębiając się sąsiedzko ze sobą. Od frontu wysoki bukszpan, od tyłu kwadrat. Ale, że ja mam wzrok kota i wiem, że tam ćmi i się chłodzi czasem to gospodarza ów miejsca wyczuwam zmysłem, którego bozia poskąpiła większości ludzi. Włażę przez furtkę bez ostrzeżenia. Zginam plery, przedzieram się, coś mnie tam kuje po nagich barkach i widzę siedzącego Krzysia. Smutny jak sto diabłów. A znamy się i rozumiemy jak łyse konie i nic to, że 30 lat ode mnie starszy jest i bagaż nosi cięższy aniżeli ja. Szary, gruby kufajkowaty bezrękawnik, siwe włosy i wąsy, szkliste mądre oczy, zachrypnięty głos, oliwkowa karnacja marokańca, klapki, różowe wełniane skarpety i siedzi. Rzucił mi beznamiętne, kilkusekundowe spojrzenie i równie tępo je ze mnie zdjął zapatrzony gdzieś daleko w kierunku półwyspu helskiego. Se myślę z niemałym wyrzutem „oho mam pole do popisu” bo głupio mnie się przyznawać publicznie, ale wiem jak nastraja się te struny ludzkich dusz (tych dusz co jeszcze się w środku ruszają) tak żeby grały jak organy w oliwskiej katedrze. Chociaż to złe porównanie te piszczałki nie mogą się żadną miarą odnosić do krzyśkowej orkiestry.
- gra ? – rzekłem
- zawsze, tylko dzisiaj trochę ciszej – rzucił pogrążony w sobie jakby sam do siebie to mówił.
- a co grają dzisiaj?
- jakieś barachło, szkoda gadać
- a policzyłeś w końcu to suche igliwie ze świerków co mamy pod stopami?
Tym razem spojrzał na mnie przeciągle z uśmiechem w oczach.
- fajki masz?
- ma się rozumieć.
- to specjala się napijemy tylko się cofnę– zaproponowałem
- mam pod stołem nie fatyguj się c.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Jak Krzyś Twój biznes plan w tym tygodniu?
- Ano nieźle, oczko wodne robię i wycinam jałowce do wędzenia zatrzymam.
- Słusznie.
- Drewno zbierasz na zimę?
I to był przełom. Zerwał się na równe nogi, choć mój dryblasie zobacz okno w piwnicy i powiedz co tam widzisz - a tam drewna pod sufit, że wejść nie można.
- A pytam Krzyśku bo od 6 do 20 stycznia jak szedłem to widziałem na Twoich szybach ładne wzory ze szronu co mróz sobie po nich malował. A mróz był wtedy 20 stopniowy. Myślałem, że zamarzłeś, słój z*******ej grzybowej miałem wtedy dla Ciebie.
- Jaką grubą blachę ma Twój marten?
- szóstkę – odparł rechocząc się w niebo głosy – bo widzisz c ja wtedy 3 tygodnie na Grabówku u Grażynki byłem. Mile wspominam tamten czas.
Wypiliśmy po specjalku.
- Mam ostatnio nowe hobby c.
- jakie?
- wkręcam ludzi, starych ogrodników.
- jak i na co?
- widzisz tą 6 letnią krzywą węgierkę przy granicy ze Zdzichem?
- Ano
- Spójrz, wszystkie inne owocowe jak jedne, stoją prosto niczym słupy telegraficzne a ta leci skosem, ciągle mnie „agrolinia” pyta dlaczego ona taka krzywa. To im odpowiadam, że skoro ta wielka czereśnia Zdzicha dobre 3 metry włazi na moje metry przez płot i sobie zrywam jej owocki to Zdzichu będzie zrywał sobie moje śliwki za parę lat.
Popłakałem się ze śmiechu.
- i oni to łykają?
- Jak młode pelikany.
- a na co jeszcze ich nabierasz?
- na milion rzeczy. Zobacz tą czereśnię. Wcześniej rosła tam inna i wszyscy się nią zażerali, ale musiałem ją wyciąć i posadziłem tą małą. Dziadki gdy idą pytają co to za nowa czereśnia, a ja odpowiadam, że bezpestkowa, najnowsza odmiana prosto ze Skierniewic od profesora Pieniążka. Kosztuje tylko sporo bo 250zł plus dojazd. Skoro są bezpestkowe mandarynki, pomarańcze i winogrona to ja znalazłem bezpestkową czereśnię.
Miło spędziliśmy czas. Krzych rozchmurzył się zupełnie, na odchodne wycedził głośno:
- a jutro będziesz u mnie?
- pewnie, że tak.
- trzymanko
- cześć.
http://www.youtube.com/watch?v=NYHZwPT0f80
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.