Widok
Dziecko, fajnie się teoretyzuje. Dziecko nie pozostanie zawsze dzieckiem, akurat mam sporo styczność z chorymi osobami i widzę starzejących się rodziców, którzy opadają z sił walczą dosłownie walczą z dorosłą chorą osobą, które z niewielu rzeczy sobie zdaje sprawę...
Ja mając wiedzę, że moje dziecko byłoby chore, usunęłabym, nie dla własnego wygodnictwa, my dalibyśmy sobie radę w końcu z miłości dużo można ale co jak rodziców zabraknie albo opadną w końcu z sił???Przytułek?Hospicjum?Nie chciałabym narażać na to moje potomstwo.
Ja mając wiedzę, że moje dziecko byłoby chore, usunęłabym, nie dla własnego wygodnictwa, my dalibyśmy sobie radę w końcu z miłości dużo można ale co jak rodziców zabraknie albo opadną w końcu z sił???Przytułek?Hospicjum?Nie chciałabym narażać na to moje potomstwo.
moze zamiast tych wywodów niech każdy napisze jakie ma stanowisko?
Kazdy ma swoje racje i przy nich zostanie, a znajac życie za jakiś czas wpadnie tu ktoś i bedzie bluzgał itp i kolejna afera na forum.
Aborcja (farmakologiczna) -Tak
Aborcja w przypadku wady dziecka -Tak
Aborcja w przypadku gwałtu -Tak
Kazdy ma prawo o sobie decydowac tyle w temacie
Kazdy ma swoje racje i przy nich zostanie, a znajac życie za jakiś czas wpadnie tu ktoś i bedzie bluzgał itp i kolejna afera na forum.
Aborcja (farmakologiczna) -Tak
Aborcja w przypadku wady dziecka -Tak
Aborcja w przypadku gwałtu -Tak
Kazdy ma prawo o sobie decydowac tyle w temacie
jakaśtam. Jest dokładnie tak jak piszesz.
Sama nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji. Bo zawsze wcześniej byłam przeciwnikiem aborcji.
Ale dziś wychowuję córkę i muszę też myśleć o niej. I nie wiem.
Na pewno nie zaufałabym jednemu lekarzowi który stawia diagnozę, tylko szukałabym tak długo by mieć 100% wiedzy na temat tego co się może przydarzyć temu dziecku po porodzie.
Tak jak miałam to za pierwszym razem.
Sama nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji. Bo zawsze wcześniej byłam przeciwnikiem aborcji.
Ale dziś wychowuję córkę i muszę też myśleć o niej. I nie wiem.
Na pewno nie zaufałabym jednemu lekarzowi który stawia diagnozę, tylko szukałabym tak długo by mieć 100% wiedzy na temat tego co się może przydarzyć temu dziecku po porodzie.
Tak jak miałam to za pierwszym razem.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Siedzę i przypadkiem weszłam na Wasze forum...tak zupełnie przy okazji na ten wątek....
Temat mnie dotyczył kiedyś....
Pewnie niektóre wbiłyby mi nóż w plecy, ukamieniowały, zwymyślały , oskarżały....ale to moje życie i mój wybór.
Nie jestem za aborcją zdrowych dzieci i nigdy nie byłam.
Jednak jestem osobą, która urodziła martwe, chore dziecko - wcześniej niż to miało nastąpić (poród był wywołany)! Decyzja nie była łatwa i choć minęło kilka lat powraca w myślach, męczy sumienie.
Kilka lat temubędąc w drugiej ciąży dowiedziałąm sie ,że moje dziecko ma niezliczone wady - nie będę wymieniać, nie mogłoby samo funkcjonować i podjąć normalnych funkcji życiowych - oddychania, jedzenia,itp. Ciąża zagrażała mojemu życiu i co ....a było inne dziecko,które też potrzebowało matki!!!
Trzeba było podjąć decyzję i podjęłam ...nie było łatwo, będąc pod aparaturą chciałam uciec ze szpitala - targały mną różne myśli....przecież zabiję własne dziecko....jak mogę, rodzina, znajomi wszyscy wmawiali mi łącznie z profesorem ,że tylko jest takie wyjście - najbardziej rozsądne!
Porodu nie chcę opisywać, bo to trauma i zrozumie to tylko TA, która to przeżyła.
Pochowałam swoje dziecko i chodzę na cmentarz ją przepraszać i prosić aby mi wybaczyła.
Urodziłam kolejne dziecko - chociaż ciąża nie była łatwa ! Jest zdrowe.
Czy dobrze zrobiłam? ??? Nie wiem do dzisiaj się zastanawiam, czy mogłam zaryzykować i poczekać aż los sam zadecyduje - i będę miała "warzywko" w domu, brak zrozumienia najbliższych, brak wsparcia i pomocy, biedę i cierpienie , na które musiałabym codziennie patrzeć!!!
Moja siostra nie miała takiego wyboru, urodziła chłopca z porażeniem, i dzisiaj po paru latach żyje w biedzie, po rozwodzie, ma wieczne problemy z uzyskaniem pomocy lekarskiej, brak kasy na rehabilitację.
I tu pojawia się pytanie, gdzie są Ci zwolennicy życia za wszelką cenę, może ktoś jest chętny pomóc takiej matce, których jest tysiace??????
Najłatwiej jest mówić tym, którzy nic na ten temat nie wiedzą i nie doświadczyli takiej tragediiii!!!
A teraz możecie mnie atakować.
ps. Żeby nie było wątpliwości, po sekcji zwłok mojego dziecko potwierdzono szereg wad, które wykryto w badaniu USG, dodatkowo doszły inne , które nie było widoczne......
Temat mnie dotyczył kiedyś....
Pewnie niektóre wbiłyby mi nóż w plecy, ukamieniowały, zwymyślały , oskarżały....ale to moje życie i mój wybór.
Nie jestem za aborcją zdrowych dzieci i nigdy nie byłam.
Jednak jestem osobą, która urodziła martwe, chore dziecko - wcześniej niż to miało nastąpić (poród był wywołany)! Decyzja nie była łatwa i choć minęło kilka lat powraca w myślach, męczy sumienie.
Kilka lat temubędąc w drugiej ciąży dowiedziałąm sie ,że moje dziecko ma niezliczone wady - nie będę wymieniać, nie mogłoby samo funkcjonować i podjąć normalnych funkcji życiowych - oddychania, jedzenia,itp. Ciąża zagrażała mojemu życiu i co ....a było inne dziecko,które też potrzebowało matki!!!
Trzeba było podjąć decyzję i podjęłam ...nie było łatwo, będąc pod aparaturą chciałam uciec ze szpitala - targały mną różne myśli....przecież zabiję własne dziecko....jak mogę, rodzina, znajomi wszyscy wmawiali mi łącznie z profesorem ,że tylko jest takie wyjście - najbardziej rozsądne!
Porodu nie chcę opisywać, bo to trauma i zrozumie to tylko TA, która to przeżyła.
Pochowałam swoje dziecko i chodzę na cmentarz ją przepraszać i prosić aby mi wybaczyła.
Urodziłam kolejne dziecko - chociaż ciąża nie była łatwa ! Jest zdrowe.
Czy dobrze zrobiłam? ??? Nie wiem do dzisiaj się zastanawiam, czy mogłam zaryzykować i poczekać aż los sam zadecyduje - i będę miała "warzywko" w domu, brak zrozumienia najbliższych, brak wsparcia i pomocy, biedę i cierpienie , na które musiałabym codziennie patrzeć!!!
Moja siostra nie miała takiego wyboru, urodziła chłopca z porażeniem, i dzisiaj po paru latach żyje w biedzie, po rozwodzie, ma wieczne problemy z uzyskaniem pomocy lekarskiej, brak kasy na rehabilitację.
I tu pojawia się pytanie, gdzie są Ci zwolennicy życia za wszelką cenę, może ktoś jest chętny pomóc takiej matce, których jest tysiace??????
Najłatwiej jest mówić tym, którzy nic na ten temat nie wiedzą i nie doświadczyli takiej tragediiii!!!
A teraz możecie mnie atakować.
ps. Żeby nie było wątpliwości, po sekcji zwłok mojego dziecko potwierdzono szereg wad, które wykryto w badaniu USG, dodatkowo doszły inne , które nie było widoczne......
Olimpia. Lekarz który nie dał szans mojemu dziecku był lekarzem, na którego wydałam fortunę.
Później napisałam zrozpaczonego maila do szpitala w Bydgoszczy, a oni pokierowali mnie dalej w Trójmieście. Od tej pory nie zapłaciłam ani jednej złotówki za konsultacje i specjalistycznych lekarzy.
Jeżeli ktoś nie miał siły i chęci w ciąży potwierdzić tezę lekarza to jak chce wychowywać niepełnosprawne dziecko?
Później napisałam zrozpaczonego maila do szpitala w Bydgoszczy, a oni pokierowali mnie dalej w Trójmieście. Od tej pory nie zapłaciłam ani jednej złotówki za konsultacje i specjalistycznych lekarzy.
Jeżeli ktoś nie miał siły i chęci w ciąży potwierdzić tezę lekarza to jak chce wychowywać niepełnosprawne dziecko?
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
pieczulka, przeczytałaś tę miejską legendę na pudelku czy w Fakcie?
No proszę Cię... Przeczytaj jak stanowi prawo o eutanazji w krajach gdzie jest ona dozwolona i nie pisz głupot. Znam ludzi mieszkających w Holandii i mam sporą część rodziny w Niemczech, gdzie również eutanazja jest dozwolona. Na prawdę wierzysz w to, że 70 letniego człowieka uśmiercają lekarze, bo tak chce rodzina, bo tak im wygodnie? Ręce opadają.
No proszę Cię... Przeczytaj jak stanowi prawo o eutanazji w krajach gdzie jest ona dozwolona i nie pisz głupot. Znam ludzi mieszkających w Holandii i mam sporą część rodziny w Niemczech, gdzie również eutanazja jest dozwolona. Na prawdę wierzysz w to, że 70 letniego człowieka uśmiercają lekarze, bo tak chce rodzina, bo tak im wygodnie? Ręce opadają.
magda nie twierdzę że narzucasz :) ładnie posumowałaś swój pogląd na tę sprawę. Tinkerbell tez nikomu nic nie narzuca tak jak i reszta.
Konkluzja jest taka że w sytuacji gdy dowiadujemy się o chorobie swojego dziecka pozostajemy sami z tą najtrudniejsza w życiu decyzją.
Jedyne pytanie które mi się nasuwa dlaczego politycy chcą nam tego prawa odmówić ? Prawa do decydowania.
Konkluzja jest taka że w sytuacji gdy dowiadujemy się o chorobie swojego dziecka pozostajemy sami z tą najtrudniejsza w życiu decyzją.
Jedyne pytanie które mi się nasuwa dlaczego politycy chcą nam tego prawa odmówić ? Prawa do decydowania.
no a takie przypadki moga się zwyczajnie zdarzyć.... a jesli stałoby się tak, że to nastepny lekarz się pomylił?
A też nie wszysycy ludzie mają pieniądze, siłe, czas by odiwedzac wszytskich specjalistów.
są dwie strony medalu.
Poza tym jednak ja też uważam, że jest wiele historii gdzie dziecko miało być z wielkimi wadami, a okazywało się co innego i nie jesteśmy w stanie powiedzieć i stwierdzic tego, czy mówił to jeden lekarz czy kilku.
Lekarz to tez człowiek i ma prawo sie mylic.
Moje chrześniaczki niedługo po przyjściu na świat (bliźniaczki) były leczone (w zasadzie jedna) w centrum zdrowia dziecka.
Miały się urodzic z wadami serca. I jedna i druga. Jak się okazało. Jedna dziewczynka była zdrowa, a druga faktycznie miała wade, która usuwali operacyjnie.
i tez nie była to opinia jednego lekarza, ze dwójka dziecki będzie chora.
A gdyby to była jakas poważniejsza wada? jakas genetyczna czy cos? i matka dziewczynek zdecydowałaby się na usunięcie tej dwójki?
Nie jestem ani prorokiem ani Bogiem. i dlatego bym się bała usuwac dziecko.
A też nie wszysycy ludzie mają pieniądze, siłe, czas by odiwedzac wszytskich specjalistów.
są dwie strony medalu.
Poza tym jednak ja też uważam, że jest wiele historii gdzie dziecko miało być z wielkimi wadami, a okazywało się co innego i nie jesteśmy w stanie powiedzieć i stwierdzic tego, czy mówił to jeden lekarz czy kilku.
Lekarz to tez człowiek i ma prawo sie mylic.
Moje chrześniaczki niedługo po przyjściu na świat (bliźniaczki) były leczone (w zasadzie jedna) w centrum zdrowia dziecka.
Miały się urodzic z wadami serca. I jedna i druga. Jak się okazało. Jedna dziewczynka była zdrowa, a druga faktycznie miała wade, która usuwali operacyjnie.
i tez nie była to opinia jednego lekarza, ze dwójka dziecki będzie chora.
A gdyby to była jakas poważniejsza wada? jakas genetyczna czy cos? i matka dziewczynek zdecydowałaby się na usunięcie tej dwójki?
Nie jestem ani prorokiem ani Bogiem. i dlatego bym się bała usuwac dziecko.
Ja nie jestem nastawiona wrogo na nikogo. Podziwiam ludzi, którzy się decydują na urodzenie takiego dziecka.
Sama nie wiem co bym zrobiła w ich sytuacji. Ale wiem jedno, chciałabym mieć wybór.
Jestem nastawiona wrogo, na polityków, którzy zaciekle bronią życia dziecka nienarodzonego a nie obchodzi ich już dziecko urodzone. Bo może gdyby kobiety wiedziały, że Państwo pomoże w wychowywaniu tak chorego dziecka (dostęp do specjalistów, rehabilitacje i to w cenach ogólnodostępnych), to nie musiałyby stawać przed takim wyborem.
Ale polityków nie obchodzi to, co dzieje się dalej z tym chorym CZŁOWIEKIEM. W zasadzie może sobie zejść. Co ich to obchodzi.
Gdyby było tak słodko pierdząco to niepotrzebny byłby Jurek Owsiak i jego WOŚĆ, fundacje ani 1% podatku który można odprowadzić na różne chore dzieci.
Tymczasem Ci ludzie są zostawieni sami sobie. Bez pomocy i współczucia państwa. Wyrzuca się kolejne leki refundowane z koszyka, ogranicza dostęp do leczenia narażając dziecko chore na większe cierpienie niż zasłużył
Sama nie wiem co bym zrobiła w ich sytuacji. Ale wiem jedno, chciałabym mieć wybór.
Jestem nastawiona wrogo, na polityków, którzy zaciekle bronią życia dziecka nienarodzonego a nie obchodzi ich już dziecko urodzone. Bo może gdyby kobiety wiedziały, że Państwo pomoże w wychowywaniu tak chorego dziecka (dostęp do specjalistów, rehabilitacje i to w cenach ogólnodostępnych), to nie musiałyby stawać przed takim wyborem.
Ale polityków nie obchodzi to, co dzieje się dalej z tym chorym CZŁOWIEKIEM. W zasadzie może sobie zejść. Co ich to obchodzi.
Gdyby było tak słodko pierdząco to niepotrzebny byłby Jurek Owsiak i jego WOŚĆ, fundacje ani 1% podatku który można odprowadzić na różne chore dzieci.
Tymczasem Ci ludzie są zostawieni sami sobie. Bez pomocy i współczucia państwa. Wyrzuca się kolejne leki refundowane z koszyka, ogranicza dostęp do leczenia narażając dziecko chore na większe cierpienie niż zasłużył
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)