Widok
Absorbujące dziecko-już nie mam siły
Nie wiem co mam robić, jak długo jeszcze to potrwa, mam małego bąbla w wieku 17 miesięcy, widzę, że jest dzieckiem bardzo ruchliwym, żywym, psotnym, nie umie zająć się nawet przez kilka sekund sobą, wzięcie prysznica przeze mnie jest cudem, jeśli śpi, ale i wtedy mogę nie zdążyć, bo np. pies sąsiada idąc na spacer szczeka na klatce, nie mówię już o wychoAbsorbujące dziecko-już nie mam siłydzeniu do toalety, jest koszmar, do tego jeszcze doszło bicie mnie po głowie różnymi przedmiotami lub rączkami, zabawa z kuchenką, i innymi niebezpiecznymi sprzętami, mówienie w kółko nic nie daje, czasami przestaje mówić, jestem wycieńczona, podczas zmian pieluszek szarpanina, ubierania to samo, stale jestem sama w domu z dzieckiem, ojciec dziecka stale pracuje, poratujcie, doradźcie
Ojciec dziecka jak jest w domu jest za nerwowy w stosunku do dziecka,za mało poświęcacie dziecku uwagi. gdy dziecko zacznie Cie bić pokaż mu palec i powiedz głośniej lecz nie krzykiem "no no" gdyż to nie pomorze powiedz jeszcze raz. więcej baw się wspólnie z dzieckiem np układajcie klocki,daj mu jakąś stara gazete do oglądania i długopis żeby mogło popisać po gazecie pokaz mu jak np rysujesz kółka i ono będzie chciało tez rysować po swojemu i się wyciszy na około 5-15 minut. spróbuj i napisz czy coś pomogło
też mam takiego absorbującego Syna ;) ile razy wkurzam się, że nie usiądzie jak inne dzieci i nie pobawi się chwilę sam...
Jego pomysły na zajęcie się sobą - to najczęściej łobuzowanie albo wymyślanie co by tu jeszcze nabroić? ;P
czasem jak Mu podpowiem - to na kilka minut sam zajmie się autami albo torami i kolejką... ale najlepiej żeby siedzieć z Nim na podłodze (nawet nie koniecznie bawić się - ale być tuż obok)
też mam często tego dosyć i nie wiem co z tym zrobić :/
Jego pomysły na zajęcie się sobą - to najczęściej łobuzowanie albo wymyślanie co by tu jeszcze nabroić? ;P
czasem jak Mu podpowiem - to na kilka minut sam zajmie się autami albo torami i kolejką... ale najlepiej żeby siedzieć z Nim na podłodze (nawet nie koniecznie bawić się - ale być tuż obok)
też mam często tego dosyć i nie wiem co z tym zrobić :/
nie zabraniaj duzo tylko pokazuj jak mozna bawic sie bezpiecznie (moja 1,5roczna corka skacze z krzesla na wersalke- robia to razem z synem ale tylko przy mojej asekuracji, jak mnie nie ma to nie skacza, czekaja az podejde albo ostroznie schodza jak akurat nie moge podejsc)
gotuj razem, daj garnek z suchym makaronem i lyzke niech miesza , czasem niech pomoze cos wrzucic do gara, niech ziemniaki do wody wklada , warzywa do melaksera ale pokretelk nie wolno bo gorace garnkow na kuchence tez nie... pokarz ze gorace(przyblizajac raczke) nauczy sie moi w kuchni bezpiecznie sie poruszaja, jak lezy noz w zasiegu reki to tylko slysze OJEJOJEJ i wytyka palcami.
wydaje mi sie ze dzieci ktore sa "małpkami" slyszac ciagle nie ,niewolno itp i tak tego nie beda sluchac i dotego beda ciagle ograniczane,
przy ubieraniu u moich dziala zobacz jaka sliczna koparak, zalozysz ja, o kotki i rybki beda na twoim brzuszku itp.... czasem troche poganiali na golasa zanim w koncu ich ubieram ale mamy cieplo w domu... na mloda juz dziala ze dostaniesz zabawke dopiero jak bedziesz miala rajstopki - i sama przynosi...
gotuj razem, daj garnek z suchym makaronem i lyzke niech miesza , czasem niech pomoze cos wrzucic do gara, niech ziemniaki do wody wklada , warzywa do melaksera ale pokretelk nie wolno bo gorace garnkow na kuchence tez nie... pokarz ze gorace(przyblizajac raczke) nauczy sie moi w kuchni bezpiecznie sie poruszaja, jak lezy noz w zasiegu reki to tylko slysze OJEJOJEJ i wytyka palcami.
wydaje mi sie ze dzieci ktore sa "małpkami" slyszac ciagle nie ,niewolno itp i tak tego nie beda sluchac i dotego beda ciagle ograniczane,
przy ubieraniu u moich dziala zobacz jaka sliczna koparak, zalozysz ja, o kotki i rybki beda na twoim brzuszku itp.... czasem troche poganiali na golasa zanim w koncu ich ubieram ale mamy cieplo w domu... na mloda juz dziala ze dostaniesz zabawke dopiero jak bedziesz miala rajstopki - i sama przynosi...
ja sposob na Blanke znalazlam, stoliczek i ksiazeczki rysowanie, ogladanie, ukladanie, przez 5 minut, a 10 minut spokoju, oczywiscie mlodsza wpatruje sie w nas,
no i jednak spacery i place zabaw, ale na przymorzu ciezko znalezc dla 1-2 latkow w miare bezpiecznych itp, jednak 2h wylatania sie robi swoje hihi
no i jednak spacery i place zabaw, ale na przymorzu ciezko znalezc dla 1-2 latkow w miare bezpiecznych itp, jednak 2h wylatania sie robi swoje hihi
hmmm trochę cię rozumiem - też miałam taki okres ale zauważyłam że przejmuję się pierdołami bo w końcu jak powyjmuje gary z szafki to nic sie nie stanie,jak wysypie piach z donicy tez sie nic nie stanie bo sprzatne, jak nabalagani tez nic sie nie dzieje - teraz przestałam wielu rzeczy zabraniać. Młoda lubi wode puszczam jej wode z kranu wkladam do zlewu pare rzeczy i stoi na krzesle i miesza, pozwalam wyciagac i podawac naczynia ze zmywarki - poki co jestem na minusie 1 talerz i 1 miska ale co tam do odkupienia, wyciaga pranie ze zmywarki
nie nalezy zbyt duzo zakazywac tylko wymyslac zabawy z niczego - lub pokazywac rzeczy które mogą dziecko zainteresowac
nie nalezy zbyt duzo zakazywac tylko wymyslac zabawy z niczego - lub pokazywac rzeczy które mogą dziecko zainteresowac
a i daje duzo swobody dla Blanki, teraz ma okres na wrozki i spi z nimi, majtki maja byc z wrozkami itp...mam kryzys jak we dwie syreny wlacza, choc malo jest takich momentow, no i jak jednoczesnie chca jesc...ale kazdy dzien jest lepszy, zaraz do Gda lece, troszke odpoczac i niech babcia z dziadkiekm naciesza sie...a i zlota zasada o g.20 obie spia, noo i w sumie mlodszajuz przesypia noc, ze starsza, budzi sie na toalete...
te bicie to sie zaczęło kiedy kilka tygodni spędził w żłobku, tego się nauczył, i żadne pokazywanie palce nic nie pomaga, mówienie też, ale spróbuje Twojej rady Iwonko, dziecka uwaga to kilka sekud, boję się mu dawać kredki, raz se wsadził w oko, to do buzi, bambino znowuż gryzie i połyka, ja juz sie boję dawać mu cokolwiek, bo u Fabisia zabawka to niebezpieczeństwo dla nie niego i osób innych
mój mąż dużo bawi się z dziećmi, na pewno nie mogę powiedzieć, żeby był nerwowy, bawimy się non stop, w zasadzie nic innego nie robimy tylko się bawimy:))) jak układamy klocki, to my musimy układać, a Lenka tylko patrzy :))) jak idziemy porysować, to Lenka wręcza mi kredkę i mama ma rysować, a Lenka patrzy, czasami coś bazgrnie, ale mama ma rysować non stop, jak tylko przerwę, to zaczyna histeryzowac hehe :)))) a przy tym wszystkim jeszcze najlepiej jak śpiewamy piosenki, wtedy małą ma teatrzyk i jest zadowolona, jak jest koniec, bo trzeba coś zrobić to zaczyna się histeria i tak ciągle dzień po dniu
widzę dziewczyny, że działecie, i nie zostawicie mnie na lodzie, macie dużo pomysłów, rzeczywiście zaganiana jestem od jednej pracy do drugiej, stale się spieszę, bo przecież sma i tak musze to wszystko zrobić, żółwie mi się rozbiegaja, ale i widzę, że dziecko jest pozostawione, i wyłancza telewizor, byc może chce mi coś przekazć,
moj tez taki jest i czasem mi rece opadaja juz i brakuje mi sil, ale kolejny dzien jest inny i nastawiam sie pozytywnie.
Moj to wulkan energi mimo ze spi srednio w nocy min 2 pobudki, w dzien spi ale tez kiepsko. staram sie jednak ukladac z nim klocki tzn ja ukladam on ma frajde z rozwalania no ale ma zajecie inen niz wspinanie sie po meblach itp.
rysujemy to go nawet zajmie puki nie wymysli ze pora na jedzenie kredek:))
ukladanki niestety nie dzialaja lubi ksiazeczki ale tez nie ma za duzo cierpliwosci raptem jena krotka poczytam i na tym koniec sam woli ogladac do puki nie wymysli zeby sobie drzec.
czasem sie zamachnie ale kategorycznie mowie ze nie wolno bic i wtedy albo odchodze od niego albo krzykne albo tlumacze to zalezy i z reguly poslucha albo sie rozplacze ze ide sobie i tez zareaguje.
ciezko z takim malym urwiskiem ale chodzimy tez na spacery jak sie da to codziennie jak nie to do innych dzieci albo na plac zabaw i tam sie tak wyszaleje zawsze ze potem w dzien ladnie spi chciaz:)
ostatnio bylismy na takim placu zabaw w pomieszczeniu szalal niesamowicie mimo ze ma 18mscy oczywiscie go pilnowalam ale w domu tak padl ze az bylam zdziwiona bo bylismy tam raptem 30min:)
jedyne co mnie pociesza ze kiedys zacznie spac normalnie i moze troszke sie wyciszy lub pobawi sie sam chociaz chwile:))
glowa do gory my czesto jestesmy sami w domu przez okolo pol roku w roku i dajemy jakos rade ale wiadomo czasem przychodza chwile zwatpienia i ma sie ochote uciec jak najdalej:)
Moj to wulkan energi mimo ze spi srednio w nocy min 2 pobudki, w dzien spi ale tez kiepsko. staram sie jednak ukladac z nim klocki tzn ja ukladam on ma frajde z rozwalania no ale ma zajecie inen niz wspinanie sie po meblach itp.
rysujemy to go nawet zajmie puki nie wymysli ze pora na jedzenie kredek:))
ukladanki niestety nie dzialaja lubi ksiazeczki ale tez nie ma za duzo cierpliwosci raptem jena krotka poczytam i na tym koniec sam woli ogladac do puki nie wymysli zeby sobie drzec.
czasem sie zamachnie ale kategorycznie mowie ze nie wolno bic i wtedy albo odchodze od niego albo krzykne albo tlumacze to zalezy i z reguly poslucha albo sie rozplacze ze ide sobie i tez zareaguje.
ciezko z takim malym urwiskiem ale chodzimy tez na spacery jak sie da to codziennie jak nie to do innych dzieci albo na plac zabaw i tam sie tak wyszaleje zawsze ze potem w dzien ladnie spi chciaz:)
ostatnio bylismy na takim placu zabaw w pomieszczeniu szalal niesamowicie mimo ze ma 18mscy oczywiscie go pilnowalam ale w domu tak padl ze az bylam zdziwiona bo bylismy tam raptem 30min:)
jedyne co mnie pociesza ze kiedys zacznie spac normalnie i moze troszke sie wyciszy lub pobawi sie sam chociaz chwile:))
glowa do gory my czesto jestesmy sami w domu przez okolo pol roku w roku i dajemy jakos rade ale wiadomo czasem przychodza chwile zwatpienia i ma sie ochote uciec jak najdalej:)
No wlasnie,ja mysle ze chodzenie do pracy bardzi duzo daje.
Ja przynajmniej w pracy sie odstresowuje.
Kocham mojego synka ale nie wyobrazam sobie zebym miala nie pracowac i siedziec z nim w domu ale to pewnie kwestia charakteru.
Teaz ma 4 lata i juz potrafi dluzej zajac sie soba ale jak byl mlodszy to tak jak piszesz,nie mogalm doslownie wyjsc do toalety.
Dlatego tak bardzo nie moglam sie doczekac kiedy wroce do pracy.
Teraz maly chodzi do przedszkola ale i ja tez dluzej pracuje nad czym teraz z kolei ubolewam,bo za malo czasu z nim spedzam:(
Takze jesli masz na tyle jeszcze sil to ciesz sie spedzaniem tego czasu z dzieckiem.Uzbroj sie w cierpliwosc.Mysle,ze to tez zaowocuje.
Ale z drugiej strony bardzo Cie rozumiem,ze czasem masz dosc.
Ja przynajmniej w pracy sie odstresowuje.
Kocham mojego synka ale nie wyobrazam sobie zebym miala nie pracowac i siedziec z nim w domu ale to pewnie kwestia charakteru.
Teaz ma 4 lata i juz potrafi dluzej zajac sie soba ale jak byl mlodszy to tak jak piszesz,nie mogalm doslownie wyjsc do toalety.
Dlatego tak bardzo nie moglam sie doczekac kiedy wroce do pracy.
Teraz maly chodzi do przedszkola ale i ja tez dluzej pracuje nad czym teraz z kolei ubolewam,bo za malo czasu z nim spedzam:(
Takze jesli masz na tyle jeszcze sil to ciesz sie spedzaniem tego czasu z dzieckiem.Uzbroj sie w cierpliwosc.Mysle,ze to tez zaowocuje.
Ale z drugiej strony bardzo Cie rozumiem,ze czasem masz dosc.
Mój syn był i jest bardzo absorbującym dzieckiem,ma 3 latka.Od małego łóżeczko go parzyło,trzeba było nosić bo inaczej krzyk,i nie żabym tak nauczyła bo czasem musiałam pójść do toalety czy ugotować obiad i wtedy niestety płakał,nie biegałam zaraz do niego,jak niektóre przewrażliwione mamusie.Jak tylko zaczął pełzać(5 miesięcy)tak go miałam w całym pokoju i już mi do szuflad sięgał i pózniej już otwierał i paski wyciągał,jak zaczął raczkować to już w całym mieszkaniu był i przemieszczał sie z prędkością światła,zajżał w każdą dziurę,psocił co na jego siłach było jak go wkładałam do kojca żeby móc obiad zrobić to wył,wściekał się ze ograniczam jego wolność,pózniej jak zaczął chodzić jeszcze bardziej psocił,zabawki WOGÓLE go nie interesowały,przez cały dzień nie zabawił sie ani na chwilę,ze mną też nie chciał,zawsze zostawałam sama z zabawkami,a ten mi z szafek wszystko wywlekał,kwiaty niszczyl,ziemię wywalał,ogólnie zajmował sie tylko i wyłącznie brojeniem.
Dziecko niezwykle ruchliwe,szybkie,energiczne każda czynność przy nim to nie lada wysiłek był,szarpanina jak pieluche zmieniałam,myłam czy ubierałam.
Zabawkami zaczął sie interesować po 2 roku życia a bawić się sam dopiero 2,5 roku i to tak na chwilę,teraz od niedawna bajki go zainteresowały noi jakieś zabawki,myślałam ze ta chwila nigdy nie nadejdzie,dodam że w każdej czynności mi zawsze towarzyszy,ale nie żeby patrzeć tylko po to żeby coś spsocić,albo na złość mamie wyłączę odkurzacz,albo we wiadrze z wodą pogrzebię...itp,do tego trudny temperament,bunt,złość,histerie na kazdym kroku,ciężko mi samej z tym wszytkim.
Dziecko niezwykle ruchliwe,szybkie,energiczne każda czynność przy nim to nie lada wysiłek był,szarpanina jak pieluche zmieniałam,myłam czy ubierałam.
Zabawkami zaczął sie interesować po 2 roku życia a bawić się sam dopiero 2,5 roku i to tak na chwilę,teraz od niedawna bajki go zainteresowały noi jakieś zabawki,myślałam ze ta chwila nigdy nie nadejdzie,dodam że w każdej czynności mi zawsze towarzyszy,ale nie żeby patrzeć tylko po to żeby coś spsocić,albo na złość mamie wyłączę odkurzacz,albo we wiadrze z wodą pogrzebię...itp,do tego trudny temperament,bunt,złość,histerie na kazdym kroku,ciężko mi samej z tym wszytkim.