Widok
Alergia tramwajowa
Wsiadam do tramwaju, och, nie, pardon, przecież są na forum osoby cierpiące na alergię tramwajową, więc zacznę inaczej.
Wsiadam ci ja do autobusu marki Solaris, no nie, co mi ta klawiatura wystukuje, żaden Solaris, to za bardzo przypomina Solidarność, a są na forum osoby z alergią na Solidarność, a poza tym co to za marka ta Solaris, taka jakaś nacjonalistyczna i ksenofobiczna, niech więc będzie to autobus marki Mercedes lub co najmniej MAN, bo są tu osoby rozkochane w markach, pewnie pozostało to po fascynacji dojczmarkami, kolekcjonujące metki.
No więc wsiadam do autobusu, marki Mercedes, prawda, że to brzmi światowo, więc od razu poczułem się kosmopolitycznie, rozsiadam się wygodnie na foteliku i rozglądam się wokoło. A wokoło siedzą dziewczęta jak malowanie, i kurczowo trzymają się porę..., nie, chciałem powiedzieć: smartfonów i co chwila nerwowo zerkają na ekran lub siedzą nieruchomo wpatrując się jak zahipnotyzowane w ekran jak w oczy kobry. Brrry, takie jakby modele na uwięzi, znaczy – modelki.
Ja zwykle jeżdzę dość późno, gdy jest już dość luźno, więc mogę sobie tylko wyobrazić, co sie dzieje w godzinie szczytu, gdy tak wszyscy w zatłoczonym tra..., znaczy autobusie, uruchamiają swoje smartofony – to dopiero jest smog elektroniczny i jak on przekroczy kiedyś punkt krytyczny, to jak taki tra..., to jest autobus, pierdyknie to nie będzie co zbierać.
Dlatego zaczynam lepiej rozumieć osoby jeżdżące samochodem, najlepiej marki Audi, Lexus czy Infinity. Wprawdzie korki są większe, ale za to mniejszy elektro-smog i mniejsze ryzyko guza mózgu.
A tak na marginesie, przypomina się mi opowiadanie s-f jeszcze sprzed epoki internetu, w którym autor w sposób metaforyczny przepowiadał pożarcie świata realnego przez ten wirtualny.
Wsiadam ci ja do autobusu marki Solaris, no nie, co mi ta klawiatura wystukuje, żaden Solaris, to za bardzo przypomina Solidarność, a są na forum osoby z alergią na Solidarność, a poza tym co to za marka ta Solaris, taka jakaś nacjonalistyczna i ksenofobiczna, niech więc będzie to autobus marki Mercedes lub co najmniej MAN, bo są tu osoby rozkochane w markach, pewnie pozostało to po fascynacji dojczmarkami, kolekcjonujące metki.
No więc wsiadam do autobusu, marki Mercedes, prawda, że to brzmi światowo, więc od razu poczułem się kosmopolitycznie, rozsiadam się wygodnie na foteliku i rozglądam się wokoło. A wokoło siedzą dziewczęta jak malowanie, i kurczowo trzymają się porę..., nie, chciałem powiedzieć: smartfonów i co chwila nerwowo zerkają na ekran lub siedzą nieruchomo wpatrując się jak zahipnotyzowane w ekran jak w oczy kobry. Brrry, takie jakby modele na uwięzi, znaczy – modelki.
Ja zwykle jeżdzę dość późno, gdy jest już dość luźno, więc mogę sobie tylko wyobrazić, co sie dzieje w godzinie szczytu, gdy tak wszyscy w zatłoczonym tra..., znaczy autobusie, uruchamiają swoje smartofony – to dopiero jest smog elektroniczny i jak on przekroczy kiedyś punkt krytyczny, to jak taki tra..., to jest autobus, pierdyknie to nie będzie co zbierać.
Dlatego zaczynam lepiej rozumieć osoby jeżdżące samochodem, najlepiej marki Audi, Lexus czy Infinity. Wprawdzie korki są większe, ale za to mniejszy elektro-smog i mniejsze ryzyko guza mózgu.
A tak na marginesie, przypomina się mi opowiadanie s-f jeszcze sprzed epoki internetu, w którym autor w sposób metaforyczny przepowiadał pożarcie świata realnego przez ten wirtualny.