Widok
Akurat nie :)
Po pierwsze dlatego, że poprzez taką klinike masz pewnosc, ze nie bedzie problemow natury prawnej.
Po drugie to ona specjalnie selekcjonuje plemniki, azeby bylo duze prawdopodobienstwo zajscia w ciążę
Po trzecie to pewnie nasienie jest badane pod wzgledem chorob genetycznych
Po czwarte nie kazda kobieta chce miec zblizenie z obcym meżczyzną
Po pierwsze dlatego, że poprzez taką klinike masz pewnosc, ze nie bedzie problemow natury prawnej.
Po drugie to ona specjalnie selekcjonuje plemniki, azeby bylo duze prawdopodobienstwo zajscia w ciążę
Po trzecie to pewnie nasienie jest badane pod wzgledem chorob genetycznych
Po czwarte nie kazda kobieta chce miec zblizenie z obcym meżczyzną
wszystkiego na temat jakości ludzkiej spermy dowiecie się na stronie http://seksbaza.com Polecam!!!!!!
poszukujemy dawców nasienia
wiek 18-40 lat
zdrowy brak chorób zakażnych
oferujemy
wysokie wynagrodzenie dla dawców( od 500 do 1200zł )jednorazowo
bezpłatne badania
http://dawcynasienia.pl.tl/
wiek 18-40 lat
zdrowy brak chorób zakażnych
oferujemy
wysokie wynagrodzenie dla dawców( od 500 do 1200zł )jednorazowo
bezpłatne badania
http://dawcynasienia.pl.tl/
Gdy czytam w tym wątku wypowiedzi niektórych przedstawicieli płci "silnej", to przypomina mi się pewien artykuł:
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,6737030,Dlaczego_chce_mnie_zaplodnic_34_facetow_.html
Osobiście nie chciałabym "mieć dziecka" z żadnym z opisywanych tam Panów.
Cechy charakteru i osobowości również się dziedziczy.
A przecież nic nie wiesz o "dawcy nasienia". Jakim jest człowiekiem "wewnątrz".
Wzrost, wykształcenie, status społeczny i ekonomiczny i genetyczne choroby to za mało informacji.
Wg mnie naturalnym u mężczyzny jest pragnienie posiadania potomstwa.
Jednak "zapędy reproduktorskie" godne ogiera zarodowego mnie zniesmaczają, szczególnie te pod "płaszczykiem" pomocy.
To nie jest normalne, przynajmniej w mojej ocenie.
Sama swojej komórki jajowej też nikomu bym nie podarowała/sprzedała. To część mnie, moje DNA, z którego może powstać nowe życie, za które należy ponosić odpowiedzialność.
Ogólnie nie zachwycam się in vitro. Obawiam się, że upowszechnienie tej metody odbije się w przyszłości "czkawką".
Oby nie polegała ona m.in. na degeneracji ludzkiego gatunku. Przede wszystkim psychicznie, potem fizycznie.
Co nie znaczy, że w niektórych przypadkach jest jedynym "sposobem" na dziecko.
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,6737030,Dlaczego_chce_mnie_zaplodnic_34_facetow_.html
Osobiście nie chciałabym "mieć dziecka" z żadnym z opisywanych tam Panów.
Cechy charakteru i osobowości również się dziedziczy.
A przecież nic nie wiesz o "dawcy nasienia". Jakim jest człowiekiem "wewnątrz".
Wzrost, wykształcenie, status społeczny i ekonomiczny i genetyczne choroby to za mało informacji.
Wg mnie naturalnym u mężczyzny jest pragnienie posiadania potomstwa.
Jednak "zapędy reproduktorskie" godne ogiera zarodowego mnie zniesmaczają, szczególnie te pod "płaszczykiem" pomocy.
To nie jest normalne, przynajmniej w mojej ocenie.
Sama swojej komórki jajowej też nikomu bym nie podarowała/sprzedała. To część mnie, moje DNA, z którego może powstać nowe życie, za które należy ponosić odpowiedzialność.
Ogólnie nie zachwycam się in vitro. Obawiam się, że upowszechnienie tej metody odbije się w przyszłości "czkawką".
Oby nie polegała ona m.in. na degeneracji ludzkiego gatunku. Przede wszystkim psychicznie, potem fizycznie.
Co nie znaczy, że w niektórych przypadkach jest jedynym "sposobem" na dziecko.
http://newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polish/2010-12/msg00056.html
Tu jest link z pełną trescią, dla osób, które nie mają konta na GW.
Tu jest link z pełną trescią, dla osób, które nie mają konta na GW.
jak to nie mowić? całe zycie okłamywać człowieka ze to Jego Ojciec? Jest to najgorsze co może być. Uwazam ze uczciwie jest w pewnym wielu powiedzieć dziecku ze jest z nasienia innego dawcy. Ja nie chciałabym żyć nie wiedząc o tym fakcie ze gdzies tam jest moj ojciec biologiczny ..mnie sie ta opcja utajania prawdy przed człowiekiem średnio podoba.
Ja bym nie powiedziała. To żaden Ojciec, tylko dawca nasienia.
Tata to ten, który wychowuje.
Poza tym co z tego, że powiesz? I tak go nigdy nie odszuka, a będzie "zaglądał w oczy" każdemu mężczyźnie, który wyda mu się podobny.
Dawca nasienia sobie zresztą takich "bliskich spotkań" z dzieckiem nie życzy, on chce "tylko zapłodnić". I koniec jego roli.
Tata to ten, który wychowuje.
Poza tym co z tego, że powiesz? I tak go nigdy nie odszuka, a będzie "zaglądał w oczy" każdemu mężczyźnie, który wyda mu się podobny.
Dawca nasienia sobie zresztą takich "bliskich spotkań" z dzieckiem nie życzy, on chce "tylko zapłodnić". I koniec jego roli.