Widok
Bazylika Mariacka
Chcąc nie chcąc, zostałam zmuszona do zmiany planów związanych z lokalizacją ceremonii. Padło na bazylikę Mariacką. Czy ktoś był tam na ślubie? Jakie to sprawia wrażenie?
Goście chyba zupełnie nikną w tak potężnym budynku.
Gdzie znajdę tak długi dywan?
Ile kasy pójdzie na przystrojenie kościoła?
Czy można tam osiągnąć "przytulne" wrażenie?
Goście chyba zupełnie nikną w tak potężnym budynku.
Gdzie znajdę tak długi dywan?
Ile kasy pójdzie na przystrojenie kościoła?
Czy można tam osiągnąć "przytulne" wrażenie?
Bywają tam ładne śluby. Gdy gości zgromadzą się blisko ołtarza, w kupie, widać, że jest ich dużo. Gorzej, gdy komuś przyjdzie do łba siadać w ostatniej ławce. Nie pamiętam jak jest z dywanem, ale wiem że był - może mają dla swoich celów? Spróbuj się dowiedzieć, czy jest szansa, żeby ślubu udzielał Ci ks. Bock - będzie niezapomniany. A ołtarz w bazylice jest bliżej i lepiej widoczny niż np. a katedrze. Też byłoby mi przykro, ale bazylika to nie jest najgorsza opcja. Najgorsi z wad są dla mnie turyści. A czy rozważałaś Katarzynę?
Mariacji był moją parafią przez 14 lat. Ksiądz Witold jest wspaniały i z pewnością uczyniłby ceremonię bardziej zindywidualizowaną, a nie taśmową.
Co do rozsadzenia gości, jedyne sensowne rozwiązanie, które nasuwa mi się na myśl, to powierzenie komuś zadania rozsadzenia ludzi. To idiotycznie wygląda, gdy goście rozsieją się po całym kościele.
Biorę pod uwagę tylko Mariacki, przede wszystkim z sentymentu. Tam miałam komunię, bierzmowanie, mieszkałam praktycznie w podwórku. W dzieciństwie chodziło się owszem oglądać "śluby", ale niewiele z tamtego okresu pamiętam.
Do mikołaja tez miałam sentyment, ale przede wszystkim chodziło mi o urokliwe wnętrza. Brałam jednak pod uwagę sprowadzenie bardziej sympatycznego księdza do samego ślubu.
Co do rozsadzenia gości, jedyne sensowne rozwiązanie, które nasuwa mi się na myśl, to powierzenie komuś zadania rozsadzenia ludzi. To idiotycznie wygląda, gdy goście rozsieją się po całym kościele.
Biorę pod uwagę tylko Mariacki, przede wszystkim z sentymentu. Tam miałam komunię, bierzmowanie, mieszkałam praktycznie w podwórku. W dzieciństwie chodziło się owszem oglądać "śluby", ale niewiele z tamtego okresu pamiętam.
Do mikołaja tez miałam sentyment, ale przede wszystkim chodziło mi o urokliwe wnętrza. Brałam jednak pod uwagę sprowadzenie bardziej sympatycznego księdza do samego ślubu.
Ja z dwóch kościołów - Mariackiego - parafii przyszłego męża i Zmartwychwstania Pańskiego we Wrzeszczu - mojej parafii wybrałam ten drugi. Wolę mniejsze, przytulniejsze i cieplejsze kościoły. Chociaż z drugiej strony to duże ułatwienie (mniej załatwiania) jak bierze sie slub w swojej parafii. Moi teściowie i pół ich rodziny brało tam sluby i byli trochę rozczarowani, że my nie. Jak widać każdy lubi co innego.
Jest dla mnie jasne, że Mariacki nie równa się z Mikołajem, bo to wielka hala. Ale ubiegłoroczny ślub przekonał mnie, że nie należy go skreslać. Gości nikt nie rozsadzał, widać sami porszli po rozum do głowy. O ile pamiętam cześc ławek od przodu miała takie kwiatowe zawieszki z boku i może to był podświadomy drogowskaz. Głowa do góry, może ojczulkom w Mikołaju jeszcze wróci uprzejmość.