Widok

Błogosławieństwo...

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Kochane, jak to u Was jest z błogosławieństwem???Chodzi o to (mamy problem), że ja z moim lubym zobaczymy się dopiero w kościele przed ołtarzem, kiedy więc zrobić błogosławieństwo które robi się z reguły w domu???
POMOCY!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też nie wiem jak to ma wyglądać, ktoś wie jakie są obyczaje w tym temacie??

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
skoro widzicie sie dopiero w kosciele, to wg mnie jeśli chcecie możecie poprosić rodziców o błogosławienstwo dzien wczesniej (jesli wam zależy)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czerwcowa, właśnie tak myśleliśmy, to chyba dobre wyjście???
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pewnie że dobre, nie przejmuj się za bardzo. Jak zrobicie- tak będzie dobrze...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wielkie DZIĘKI!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my w pełnej gali też spotkalismy się w kościele, więc błogosławieństwo mieliśmy rano w "cywilnych" strojach w kameralnym składzie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a my będziemy mieli błogosławieństwo przed ślubem ...narzeczony wraz z rodzicami przyjedzie wcześniej do mnie do rodziców....a później wszyscy razem pojedziemy do kościoła :o)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my tyż mamy w domu rodziców tuż przed ślubem... z tego co mi się o uszy obija to to jest najczęściej wybierane rozwiązanie. Ale słyszałam też o dzień przed albo następnego dnia - wszysko zależy od was :)

[url=http://www.TickerFactory.com/]
image
[/url]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sorki Panienki, ale rozbrajacie mnie tym podejsciem. Moj luby zobaczy mnie dopiero pod ołtarzem... co wy myslicie ze takie wrazenie na swoich mezach zrobicie w tej bialej kiecce i tonie pudru na twarzy? On bedzie sam tak zestresowany ze nawet jagbyscie w samych gatkach stały to mu to roznicy nie zrobi. A i moze się okazać ze suknia która tak pieczołowicie dobierały wcale mu sie nie spodoba...a nawet stwierdzi ze obciach sie na weselu pokazac z taka panną młoda przerobioną na potworka w makijarzu ,ktory postarzył ja o 20 lat i sukni która dodała jej 20 kilo wagi. Z jednej strony chcecie miec wpływ na wszystko, łącznie z kolorem garniuturu, krawata, butów i butonierki pana młodego a z drugiej robicie z tej sukni slubnej wielkią tajemnicę. Ja z moją przyszłą żoną odwiedziłem kilka salonów i wybieralismy oboje, dzieki temu wiemy że obie strony będą zadowolone...a i ja poczułem sie w pewien sposób wyróżniony.Razem dobieralismy kwiaty, fryzure, makijaż. Nie róbcie więc Panienki z tego takiej tajemnicy, dopuśćcie do tego i swoich facetów którzy często potrafią słyżyc dobrą radą i pomocą. A i miło wam będzie ze robicie to razem. No i problem błogosławieństwa się rozwiąze. Tradycja ta i tak wywodzi się tylko i wyłącznie z wiejskich wesel na mazowszu, przed wojną np. w miastach, nie było takiego zwyczaju, pan młody zawsze przyjezdzał wczesniej do domu panny młodej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miło mi to czytać, bo ja wybierałam sukienkę właśnie z Narzeczonym i rzeczywiście bardzo mi w tym pomógł. Teraz przynajmniej się nie stresuje, że mogłaby mu się nie spodobać :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry