Widok
Brawo Malinka!
Dużo tu na temat cierpienia, braku siły, asertywności.
Rozejść się czy nie? Trwać i więdnąć, czy odważyć się, odciąć od łodygi, po to by znowu zakwitnąć...w innym ogrodzie.
Każda z nas bazuje na własnym doświadczeniu. Nie jedna z nas cierpiała, ale w końcu odważyła się, płacząc w niepewności podjętej decyzji.
Malinka zadała konkretne pytania. Grunt to umieć sobie szczerze odpowiedzieć. A potem...ODWAGI WSCHODZĄCEGO SŁOŃCA!
Podpisuję się pod słowami Malinki i gratuluję wszystkim tym, które w chwilach zwatpienia "dały radę", odcięły łodygę i teraz są szczęśliwe.
Sobie też! :))
Pozdrawiam
Rozejść się czy nie? Trwać i więdnąć, czy odważyć się, odciąć od łodygi, po to by znowu zakwitnąć...w innym ogrodzie.
Każda z nas bazuje na własnym doświadczeniu. Nie jedna z nas cierpiała, ale w końcu odważyła się, płacząc w niepewności podjętej decyzji.
Malinka zadała konkretne pytania. Grunt to umieć sobie szczerze odpowiedzieć. A potem...ODWAGI WSCHODZĄCEGO SŁOŃCA!
Podpisuję się pod słowami Malinki i gratuluję wszystkim tym, które w chwilach zwatpienia "dały radę", odcięły łodygę i teraz są szczęśliwe.
Sobie też! :))
Pozdrawiam
Jesli te podziękowania są skierowne do mnie to miło mi to "czytać".. Mogłabym Wam opisać swoją historię i niektóre z Was chwyciło by to za serce... może byłoby w tym coś z Was.. ale czy to ma sens...? Jestem tego zdania, że jeżeli coś zbyt długo odwleka się w czasie i to nie ma znaczenia czy rozpad czy naprawa związku, to to i tak umrze śmiercią naturalną.. a to jest chyba jeszcze gorsze... Pozdrowienia