Widok

Budka z lodami

Gdzie według was można by było postawić budkę z lodami, aby zyskać jak najwyższą liczbę klientów? Podajcie konkretne miejsca w Trójmieście. Pytanie jak najbardziej poważne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

> jak najwyższą liczbę klientów?

Que??

Ma dla ciebie znaczenie, czy kolejka będzie liczyła 5 czy 50 osób?
Bo w sezonie w zasadzie tylko tym się różnią budki z lodami. W miejscu uczęszczanym przez przechodniów każda ma wzięcie.
Ale nie tylko oczywisty pas nadmorski czy np. centra miast.
Nawet na uboczu, jeśli pójdzie fama, że mają dobre lody, kolejki są od rana do wieczora.
Koło mnie powstała mała lodziarnia. Teoretycznie czynna do 20. W praktyce jeszcze przed 21 babki miały problem z zamknięciem lokalu, bo ciągle kolejka. Miejsce zupełnie przypadkowe, gdzie klientela jest głównie "tubylcza', bo letnicy tu nie zaglądają.
Teraz jest nieczynna, bo to jednak bardzo sezonowy biznes. Choć dobre lodziarnie, z dobrą lokalizacją, często działają całorocznie, jako miejsce randek choćby. Ale tu już musisz nastawic się na dłuższy czas funkcjonowania (i jakość oferty) aby miejsce było znane i rozpoznawalne.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 6

>Ma dla ciebie znaczenie, czy kolejka będzie liczyła 5 czy 50 osób?

Sam sobie odpowiedziałeś. A w zasadzie autorowi. Bo dłuższa kolejka świadczyć będzie o tym, ile lodów sprzeda, a w konsekwencji ile zarobi. I taka długość kolejki z reguły idzie w parze z jakością. Bo do dobrych lodziarni ustawiają się długie kolejki, bo warto - jak choćby w Eskimo czy dawnym Misiu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

> dłuższa kolejka świadczyć będzie o tym, ile lodów sprzeda

Podejrzewam, anonimie, żeś kobieta. Facet myśli ciut logiczniej i dla niego oczywiste jest, że przy ciągłym dopływie klientów, lodziarz sprzeda tyle, ile zdąży, bez względu na długość kolejki.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

Najstarsza onegdaj gdyńska pijalnia, w której swego czasu uczestnicy niniejszego forum spotykali się na cotygodniowych Obiadach Czwartkowych, gdy zatrudniała nową barmankę przeprowdzała test - obsłużyć klientów przez godzinę od godziny 14.
Pułapka była taka, że o 14 zaczynała się formować kolejka kończących prace stoczniowców. Jak nalać pokal piwa, żeby się nie spieniło, gdy stu ludzi w kolejce pogania, bo trzeba do domu? - to się nazywa umiejętność pracy w warunkach stresu.

Jest jak Sadyl mówi, pijalnia miała obłożenie o 6 rano (piffko przed pracą) i o 14 (piffko po pracy). A poza tymi godzinami stali bywalcy. Szczęśliwie w czasach prosperity przemysłu stoczniowego i sprawności barmanek zarabiała przez te dwie godziny dosyć, żeby się opłacało.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

a moze na jakims osiedlu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

tylko sezon
w pasie nadmorskim rejon jagiellonska obroncow i w strone zaspy
wczesniej niz molo na zaspie
a jesli naprawde pytasz a nie bajerujesz to i gofry do tego ,czy nawet wata cukrowa
lody to troche mało
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

MtF: " Pod Kasztanami
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zdarzylo mi się pracować tuż przed wyjazdem za granicę w lodziarni...tej obok tunelu Wrzeszcz SKM. Kolejki gigantyczne bo i lody dobre. Ludzie przyjeżdżali specjalnie z drugiego końca miasta na lody bo mówili,że tu im smakują najbardziej. A z mojego doświadczenia w gastro mogę śmiało powiedzieć,że lokalizacja jest ważna tylko jak chcesz coś chwilowego. Jeśli chcesz przez kilka lat mieć biznes to nieważne gdzie lodziarnia będzie, będą też klienci o ile oczywiście będziesz mieć świetny produkt. Ileż to restauracji na zapupiach ma utarg większy niż te w centrum właśnie przez jakość jedzenia i dbałość o klienta.
Ah, ludzie często pytali o gofry najbliżej SKM Wrzeszcz i wiem,że w okolicy bardzo brakuje właśnie gofrów. To tak nawiasem mówiąc.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

>Podejrzewam, anonimie, żeś kobieta

Anonimie, ten forumowicz nosi ksywkę @forumowego kretynka.
Nieprzypadkowo....

Otóż jeżeli kolejka będzie miała 50 osób zamiast 5, to.... (fanfary) ... lodziarz zatrudni sobie pomoc, tak aby obsłużyć wiekszy popyt.
Zwiekszona sprzedaż przy zachowaniu marzy da wiekszy zysk.
Tak wiec nie bez znaczenia jest czy będzie 5 czy 50 klientów.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5

miej litosc nad tym dzentelmenskim wpisem
- to skutek braku lodziarni
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lody lody lody!!!!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl ma lodziarnie po sąsiedzku. Ale loda którego mu brakuje to podają w waflu. Ruchomym.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 5
Gdzie jeszcze?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie mam gdzie się wpiąć, śmiecić nie lubię, no to wyszło, że tutaj.

Byłem dzisiaj wszamać lancz w Barze Chińczyk w Koleczkowie.
Tak mi wyszło, że zajechałem w okolicę o odpowiedniej porze, a że już kiedyś ten bar przyuważyłem, to zadecydowałem, że to kiedyś będzie dzisiaj.
Zamówiłem sobie wołowinę po syczuańsku. Z ryżem.
Było ..... dziwnie.
Ja bardzo lubię te chińską tandetę, bambusowe pałeczki, papierowe lampiony, przesłodzone ilustracje.
Ale było po prostu dziwnie.
Nie znam takiej kuchni syczuańskiej, jaką dostałem. Może to wpływ polonizacji potraw i jest to kuchnia typu fusion, może skutki walki o wynik ekonomiczny. Nie wiem, wiedzieć nie chcę.
Do głowy mi przyszło, że Ciacho by zamordowała kucharza za ten seler w jedzeniu.
A wołowina nawet koło polędwicy nie stała.
I było bardzo słodkie, jak dla mnie. I w ogóle nie syczuańskie.
Ale zjadłem, nie narzekam, a jedynie się dziwię, podziękowałem w obu językach i zajrzę tam raz jeszcze, tym razem poproszę o najostrzejszą rzecz, jaka podają, z nadzieją, że nie będzie to tasak.
Kuchnia to niesamowita przygoda, nawet podążając ścieżką, która myślisz, że znasz, potrafi cię zaskoczyć.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na starej "1" czyli teraz bodaj DK91, tuz za krzyzowka w Dolnej Grupie, jest legendarna wrecz knajpa, gdzie daja zoladki drobiowe w najrozniejszych postaciach.
Znam ja od lat (jesli nie dziesiecioleci) i czasami zagladam. Zawsze jest w pip klientow, bo fama poszla w eter, znaczy CB ;)
I zajezdzam do nich ze 2 tyg temu. I rozczarowanie. Albo oni sie skaszanili, albo moje zoladki doprowadzilem do high-endu,,, bo sa o niebo smaczniejsze :)

> tym razem poproszę o najostrzejszą rzecz, jaka podają,

Kilka dni temu robilem jakas fuche w pizzerii po sasiedzku. Po robocie, pytaja sie "ile". Drobiazg. Pizze mi zrobcie, ale tak za 4-5h, w porze obiadowej.
O tej wlasnie porze dzwonia, ze jest do odbioru. Postarali sie. Nie dosc ze (jak sadze) to byl max, jaki wchodzi im do pieca, to zrobili taka, jaka lubie. Czyli mocno miesiwa i dosyc agresywna. Tym razem nie musialem jej doprawiac :)
Ale ta wielkosc.. 1/4 pozarlem. Druga cwiartke se zostawilem na poxniej. Polowe zanioslem sasiadowi, bo wiedzialem, ze nie dam rady.
Nazajutrz go spotykam. Zona nie chciala, syn nie chcial. On zezarl... ale cyt. "q.. co to bylo, ze piecze dwa razy ... bo i z drugiego konca tyz?"
No coz.. babeczki z pizzerii zdazyly poznac moj gust :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5

@BMtF:

Taka refleksja mnie naszla.. "Ciezki" przypadek z Ciebie ;)
Wyczailem kiedys portal "BedziePieklo" i wpadlem na pomysla, zeby Ci jakis wsciekly sos kupic.
Wtedy mi przywiozles swoj wlasny, z Red Savin. No kuxwa... z czym do ludu?
Na nozach i siekierach sie nie znam. Ale jak tylko wyczaje jakis high-end w necie, to chwile potem piszesz o sprzetach, ktore sa daleko dalej ;)
Nie ma rzeczy, ktorymi moglbym Ci frajde sprawic. Albo jestem zbyt ograniczony i jeszcze na nie nie wpadlem ;)

--
Ktos pamieta, jak sie jezyk na klawiaturze przelacza? Skrotem klawiszowym? Bo wlasnie pl mi wcielo a restart kompa nic nie dal :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4

Za seler bym zamordowała kazdego xD nie dosc,że wstrętny w smaku (szczególnie naciowy) to jeszcze uczula mnie jak cholera. Jest jeden wyjątek selerowy...surówka z selera z rodzynkami. No ale wiadomo, jem tylko kiedy mam ze sobą zestaw małego alergika xD

Niestety wszelkiego rodzaju kuchnie azjatyckie są zdecydowanie przystosowane do polskich podniebień. Bardziej słodkie niz ostre, płaskie w smaku.

Manson, zauważyłam,że wszelkie ostre sosy,ktore próbowałam (a próbowałam wielu) są dokładnie takie same w smaku...tepa ostrosc zwyczajnie piekąca w gardle, przelamana smakiem octu. Uwielbiam za to ostrość wasabi...ten moment kiedy czuć aż w nosie..no kocham xD
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

> wstrętny w smaku (szczególnie naciowy)

Corcia, Ty chyba po listonoszu jestes bo zuoelnie nie moja krew ;)
Podejrzewam, ze zabule w tym miesiacu za prad, jak za zboze, bo dwa dni suszyłem korzenie selera w piekarniku. Moj własny, dzialkowy. Nie przypuszczałem, ze tyle wody ma w sobie, żeby bokami wyciekała
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5

Nie koloryzuję
Zauważyłem plamę na podłodze. Po analizie - skraplająca się woda z drzwiczek piekarnika na termoobiegu.
Trza suszyć z uchylonymi drzwiczkami. To mi szyba w oknie kuchennym zaparowała :D

---
PS: Zażółć gęślą jaźń... Juppiii :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (237 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (156 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

muza na dziś (787 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

do góry