Widok
Perypetie grillowe
Przepalałem dziś pierwszy raz grill'a,
bo
stworzyłem takie "cuś" murowanego z kominem,
docelowo z możliwością rozbudowy dla wędzarni.
Paliłem cały dzień węglem drzewnym i brykietem (ok 8godz)
I szok. "Poszło" ok. 8kg.
Kilka lat temu spaliłbym
max 4-5 kg (tej samej firmy)
Nie wiem co się stało z jakością powszechnie sprzedawanego węgla do grilla.
Wiem jedno, jak w Afryce rozpaliliśmy, na jednej zasypce, "ichnim"
węglem drzewnym to po 4 godz.
o 2 w nocy piekliśmy dalej.
bo
stworzyłem takie "cuś" murowanego z kominem,
docelowo z możliwością rozbudowy dla wędzarni.
Paliłem cały dzień węglem drzewnym i brykietem (ok 8godz)
I szok. "Poszło" ok. 8kg.
Kilka lat temu spaliłbym
max 4-5 kg (tej samej firmy)
Nie wiem co się stało z jakością powszechnie sprzedawanego węgla do grilla.
Wiem jedno, jak w Afryce rozpaliliśmy, na jednej zasypce, "ichnim"
węglem drzewnym to po 4 godz.
o 2 w nocy piekliśmy dalej.
a mój grill...
cóż... z powodu nadmiernego używania w sezo ie który zaczynamy już w marcu! wygląda jak strach na wróble- nóżki mu sie lekko rozchodzą a ruszt..hmm.... woła nie tylko o porządne szorowanie ale i wymianę;)
Ale co jest najważniejsze?
Nie grill ale towarzystwo w jakim spożywa sie te zacne pokarmy!
Ale co jest najważniejsze?
Nie grill ale towarzystwo w jakim spożywa sie te zacne pokarmy!
Adaś
Alternatywa to moja specjalność;)
Zawsze posiadam zapasowe wyjście.
Gdy wskazują mi palcem, ja mam swoją drogę.
Zgromadziłem trochę drzewa czereśni i wiśni (1m3 :], które są najlepsze do pozyskania aromatu mięs (pieczenie, wędzenie itd.)
Mam też "ciut" dzikiej róży.
Niech "specjaliści" rozcieńczają, ale jeżeli wpadnie do PL konkurencja z Cape Town to pozamiata- wysyłając cała resztę na zieloną trawę.
Co do reszty :)))
Plan robót burzył mi, co chwilę, sąsiad kusząc własnej roboty nalewką.
Można by teraz pomyśleć: zabrał się za grill'a a powstała drewutnia. ;)
Ostatecznie jednak wyszedł z tego spory grill z wysypką, paleniskiem i kilku stopniowym rusztem.
Zawsze posiadam zapasowe wyjście.
Gdy wskazują mi palcem, ja mam swoją drogę.
Zgromadziłem trochę drzewa czereśni i wiśni (1m3 :], które są najlepsze do pozyskania aromatu mięs (pieczenie, wędzenie itd.)
Mam też "ciut" dzikiej róży.
Niech "specjaliści" rozcieńczają, ale jeżeli wpadnie do PL konkurencja z Cape Town to pozamiata- wysyłając cała resztę na zieloną trawę.
Co do reszty :)))
Plan robót burzył mi, co chwilę, sąsiad kusząc własnej roboty nalewką.
Można by teraz pomyśleć: zabrał się za grill'a a powstała drewutnia. ;)
Ostatecznie jednak wyszedł z tego spory grill z wysypką, paleniskiem i kilku stopniowym rusztem.
Kropeczko
Masz rację towarzystwo jest najważniejsze.
To ono zdeterminowało mnie do tego, żeby wszyscy jedli wspólnie, ciepłe a nie letnie lub zimne strawy.
Ponieważ serwuję na raz 4 dania.
Więc sama widzisz, że na tym co Ty nazywasz grill'em ciężko byłoby tego dokonać.
Więc towarzystwo najważniejsze-a nie grill.
To ono zdeterminowało mnie do tego, żeby wszyscy jedli wspólnie, ciepłe a nie letnie lub zimne strawy.
Ponieważ serwuję na raz 4 dania.
Więc sama widzisz, że na tym co Ty nazywasz grill'em ciężko byłoby tego dokonać.
Więc towarzystwo najważniejsze-a nie grill.
C
Tylko pozazdrościć- grill czterostopniowy! Wów!
Moja rodzinka i znajomi muszą zadowolić się mniejszym ale cóż-ktoś to musiałby zbudować a chętnych-nawet przy nalewce;)-brak!
Jednak sam grill to doskonały pomysł aby rodzina i przyjaciele spotkali się przy wspólnym stole. Takich chwil jest niewiele i każda okazja jest dobra.
Do tego szklaneczka czegoś wykwintnego... mniam;P
Moja rodzinka i znajomi muszą zadowolić się mniejszym ale cóż-ktoś to musiałby zbudować a chętnych-nawet przy nalewce;)-brak!
Jednak sam grill to doskonały pomysł aby rodzina i przyjaciele spotkali się przy wspólnym stole. Takich chwil jest niewiele i każda okazja jest dobra.
Do tego szklaneczka czegoś wykwintnego... mniam;P