Widok
Cukiernia T.Deker-przestrzegam
Witam przyszłe Panny Młode zastanawiające się nad wyborem tortu weselnego.
Zapewne częśc z Was zastanawia się nad wyborem cukierni Pana Dekera, jeśli by poszukać ja też przed własnym weselem lobbowałam za tymi wyrobami. Dlaczego-mnówsto nowych smaków, kolorów, kształtów, rewelacja.
W połowie sierpnia miałam umówione spotkanie z panem Tomaszem. O 13 bądź 14, później nie mógł. Ja natomiast musiałam się tłumaczyć w pracy, ale tak to już jest przed ślubem. Czekałyśmy 45 minut, bo miał poślizg.
Przed nami zamówienie skłądała zupełnie niezdecydowana para, pan Deker zamiast pomóc w wyborze-przecież świetnie zna się na ciastach powiedział żeby wreszcie się decydowali bo on nie ma czasu na wymyślanie. Wiecie, Forumki co wtedy pomyślałam-pomyślałam jak można przyjśc zamówić tort weselny i nie wiedzieć jaki ma być! przecież ja miałąm ze sobą wydruki kilku tortów które mi się podobają... nie pomyślałam wtedy że coś jest nie tak i że właściciel cukierni powinien być choć odrobinę sympatyczniejszy.
Po niezdecydowanej parze byłą nasza kolej. Gdy pokazałam zdjęcia tortów które mi się podobają pan Deker powiedział że ma trochę inną wizję-pokazał zdjęcie, mi się spodobało, zamówiłam. Tort miał być 3-piętrowy, pokryty masą marcepanową w kolorze piasku a na nim zrobione z czekolady muszle. Z czekolady mlecznej, białej, gorzkiej..
Później zamawiałyśmy ciasta-na szczęscie znałam wyroby tej cukierni, wiedziałąm dokładnie co chcę. Więc były tarty, były serniki, ciasta drożdżowe... jednym słowem-dużo tego.
Gdy zapytałyśmy się ile to ma kosztować-kierownik nie był w stanie określić dokładnie-coś około tysiąca złotych. 200złotych zaliczki teraz, reszta w dni wesela w restauracji.
Jak na razie wszysko ok prawda?
Dzień przed weselem, 18 września dzwonię do cukierni-ile mam dokłądnie zapłacić-nikt nic nie wie. Około 17 dowiedziałam się że do dopłacenia jest jeszcze 1200złotych. Pieniądze zawoziła moja mama do cukierni w Sopocie (chcieliśmy się rozliczyć sami, bez współpracy restauracji). Na miejscu, po pytani dlaczego tak dużo dowiedziała się, że ciasta+tort=1200 a dodatkowo 200złotych jest zaliczki na paterę.
Trochę się zdziwiłam że o zaliczce nikt wcześńiej nie powiedział, ale w ramach przygotowań ślubnych nie zaprzątałam sobie tym głowy.
Dzień ślubu, piękny ślub, pięknie udekorowana restauracja, ciasta takie jak chcieliśmy... Zbliża się 11, wjeżdża nasz tort weselny i co? Nie mogłam uwierzyć-był w kolorze brzoskwiniowym z muszlami z białej czekolady, do tego zmaiast kilkunastu-dwudziestu kilku muszli, było ich 7 i było ogromne. Zupełnie, zupełnie nie to czego się spodziewałam. Na szczęście tort był smaczny.
No ale nie wyglądał.... a nie po to poświęciłam 1,5 roku przygotowań aby w tym najważniejszym dniu tort nie wyglądał....
Niedziela po ślubie. Pojechaliśmy do restauracji odebrać paterę. Forumki, jakiej patery byście się spodziewały za 200zł kaucji? Z restauracji otrzymałam kawał blachy 40x60cm z zaokrąglonymi rogami.
Podejrzewam, że podobną "paterę" mogę kupić w castoramie lub innym obi, za 20zł.
Trochę się zdenerwowałam-myślałam że restauracja nas oszukała i jakąś na prawdę fajną paterę (a w dniu ślubu nie zwróciłam uwagi na czym był tort) sobie zachowała dając nam ten kawał blachy.
Więc dzwonię do cukierni. Tak, to ta blacha, tak to za nią jest kaucja 200zl, tak proszę przywieźć. Jeszcze się przezornie zapytałam czy ważne jest kiedy ją przywiozę-nie, to bez różnicy.
Pojechalismy w tygodniową podróż poślubną. Przed ślubem dowiedzieliśmy się że jestem w ciąży. Ślub, wesele, podróz, emocje-musiałam miesiąc leżeć w łóżku. Tak skończył się październik.
Na początku listopada wybrałam się do cukierni oddać blachę. Wiem ze 1,5 miesiąca po ślubie.
Co się okazało w cukierni-że mają zaznaczone że blachę oddałam i 200zł pobrałam. Wyszłam na oszustkę... ale-miałąm tą nieszczęsną blachę w ręce!!!! Jak mogłąm oddać blachę którą trzymam?
Dowiedziałam się, że oni to wyjaśnie, proszę czekać na telefon. Czekałam 2 tygodnie. Po 2 tygodniach znowu odwiedziłam cukiernię.
Przyznam, mój błąd, że zgubiłąm potwierdzenie wpłaty 1200zł robione dzień przed ślubem, potwierdzenia 200zł kaucji nie otrzymałąm nigdy.
Poprosiłam panią, która tam sprzedaje, aby zdzwoniła do właściciela i dowiedziałą się jakim cudem mają zaznaczone że blachę oddałam jeśli wciąż ją mam. Pan Deker dosyć głośno mowi przez telefon-usłyszałam, czy też podłychałąm że "każ tej babie spadać", "już wszystko zapłaciła i mnie to nic nie obchodzi" i inne takie. Uwierzcie mi, mina sprzedawczyni byłą bezcenna-zaczęła mnie przepraszać, zaproponowała, że zadzwoni do księgowości, może tam coś się uda zrobić.
Zadzwoniła, ja przedstawiłam pani z księgowości całą historię, po 2 dniach do mnie oddzwoniła i dowiedziałam się że kaucji nie dostanę, że faktycznie jej nie odebrałam ale oni ponieśli straty z tytułu nieposiadania tej blachy i je wyceniają na 200zł właśnie i pani księgowa życzy sobie, abym niezwłocznie blachę cukierni oddała bo inaczej straty będą jeszcze większe.
Uwierzcie mi, zdenerwowałam się i to mocno. W sumie chciałąm już wtedy tu napisać i Was przestrzec przed zachowaniem cukierni, ale wolałąm zapomnieć o całej sprawie, nie denerwować się.
Więc dlaczego piszę dzisiaj?
Wyobraźcie sobie jak wielkie była moje zdziwienie jak odebrałąm telefon, przedstawił się pan Deker i poinformował mnie że jesteśmy jeszcze nierozliczeni.
Odpowiedziałam, że bardzo chętnie się rozliczę ale przy ostatnich rozmowach nie chieli ze mną rozmawiać.
Co mi na to pan Deker odpowiedział? zaczął wyliczać ciasta, sernik, tarta, drożdżowe.... i że to kosztuje 950zł. Zapytałąm się o co chodzi? Przecież ja wszystko uregulowałam i teraz czekam tylko na zwrot kaucji.
I co usłyszałam?
Ah zapłacone? Hmmm no dobrze ale jaka kaucja? Jaka patera? Znowu całą historię opowiedziałam od początku, z naciskiem na to że nie mogłam odebrać kaucji jeśli paterę mam wciąż w domu. I jak się sprawa skończyła-że pan Tomasz nie był w stanie w swoich zpaiskach odkryć jakie ja cista zamawiałam, jaki tort, gdzie było wesele ("ah już kojarzę to to wesele na półwyspie?"-"nie, w gdańsku") powiedział że on w takim razie musi posprawdzać w papierach w restauracji co i jak i że mam czekać na telefon.
I ja wiem, że ja tego telefonu się nie doczekam.
Podsumowując-jeśli nie chcecie stresu po ślubie związanego z totalnym bałągnem w papierach, kłótni i wyzywania Was-omijajcie tą cukiernię szerokim łukiem a jeszcze szerszym jej właściciela.
Mam też gorącą prośbę do forumek które też zamawiały tam ciasta i nie wszystko było zgodnie z ustaleniami (a wiem, że taki są) aby tu się dopisały, może w ten sposób oszczędzimy choc jednej Pannie Młodej stresu.
Zapewne częśc z Was zastanawia się nad wyborem cukierni Pana Dekera, jeśli by poszukać ja też przed własnym weselem lobbowałam za tymi wyrobami. Dlaczego-mnówsto nowych smaków, kolorów, kształtów, rewelacja.
W połowie sierpnia miałam umówione spotkanie z panem Tomaszem. O 13 bądź 14, później nie mógł. Ja natomiast musiałam się tłumaczyć w pracy, ale tak to już jest przed ślubem. Czekałyśmy 45 minut, bo miał poślizg.
Przed nami zamówienie skłądała zupełnie niezdecydowana para, pan Deker zamiast pomóc w wyborze-przecież świetnie zna się na ciastach powiedział żeby wreszcie się decydowali bo on nie ma czasu na wymyślanie. Wiecie, Forumki co wtedy pomyślałam-pomyślałam jak można przyjśc zamówić tort weselny i nie wiedzieć jaki ma być! przecież ja miałąm ze sobą wydruki kilku tortów które mi się podobają... nie pomyślałam wtedy że coś jest nie tak i że właściciel cukierni powinien być choć odrobinę sympatyczniejszy.
Po niezdecydowanej parze byłą nasza kolej. Gdy pokazałam zdjęcia tortów które mi się podobają pan Deker powiedział że ma trochę inną wizję-pokazał zdjęcie, mi się spodobało, zamówiłam. Tort miał być 3-piętrowy, pokryty masą marcepanową w kolorze piasku a na nim zrobione z czekolady muszle. Z czekolady mlecznej, białej, gorzkiej..
Później zamawiałyśmy ciasta-na szczęscie znałam wyroby tej cukierni, wiedziałąm dokładnie co chcę. Więc były tarty, były serniki, ciasta drożdżowe... jednym słowem-dużo tego.
Gdy zapytałyśmy się ile to ma kosztować-kierownik nie był w stanie określić dokładnie-coś około tysiąca złotych. 200złotych zaliczki teraz, reszta w dni wesela w restauracji.
Jak na razie wszysko ok prawda?
Dzień przed weselem, 18 września dzwonię do cukierni-ile mam dokłądnie zapłacić-nikt nic nie wie. Około 17 dowiedziałam się że do dopłacenia jest jeszcze 1200złotych. Pieniądze zawoziła moja mama do cukierni w Sopocie (chcieliśmy się rozliczyć sami, bez współpracy restauracji). Na miejscu, po pytani dlaczego tak dużo dowiedziała się, że ciasta+tort=1200 a dodatkowo 200złotych jest zaliczki na paterę.
Trochę się zdziwiłam że o zaliczce nikt wcześńiej nie powiedział, ale w ramach przygotowań ślubnych nie zaprzątałam sobie tym głowy.
Dzień ślubu, piękny ślub, pięknie udekorowana restauracja, ciasta takie jak chcieliśmy... Zbliża się 11, wjeżdża nasz tort weselny i co? Nie mogłam uwierzyć-był w kolorze brzoskwiniowym z muszlami z białej czekolady, do tego zmaiast kilkunastu-dwudziestu kilku muszli, było ich 7 i było ogromne. Zupełnie, zupełnie nie to czego się spodziewałam. Na szczęście tort był smaczny.
No ale nie wyglądał.... a nie po to poświęciłam 1,5 roku przygotowań aby w tym najważniejszym dniu tort nie wyglądał....
Niedziela po ślubie. Pojechaliśmy do restauracji odebrać paterę. Forumki, jakiej patery byście się spodziewały za 200zł kaucji? Z restauracji otrzymałam kawał blachy 40x60cm z zaokrąglonymi rogami.
Podejrzewam, że podobną "paterę" mogę kupić w castoramie lub innym obi, za 20zł.
Trochę się zdenerwowałam-myślałam że restauracja nas oszukała i jakąś na prawdę fajną paterę (a w dniu ślubu nie zwróciłam uwagi na czym był tort) sobie zachowała dając nam ten kawał blachy.
Więc dzwonię do cukierni. Tak, to ta blacha, tak to za nią jest kaucja 200zl, tak proszę przywieźć. Jeszcze się przezornie zapytałam czy ważne jest kiedy ją przywiozę-nie, to bez różnicy.
Pojechalismy w tygodniową podróż poślubną. Przed ślubem dowiedzieliśmy się że jestem w ciąży. Ślub, wesele, podróz, emocje-musiałam miesiąc leżeć w łóżku. Tak skończył się październik.
Na początku listopada wybrałam się do cukierni oddać blachę. Wiem ze 1,5 miesiąca po ślubie.
Co się okazało w cukierni-że mają zaznaczone że blachę oddałam i 200zł pobrałam. Wyszłam na oszustkę... ale-miałąm tą nieszczęsną blachę w ręce!!!! Jak mogłąm oddać blachę którą trzymam?
Dowiedziałam się, że oni to wyjaśnie, proszę czekać na telefon. Czekałam 2 tygodnie. Po 2 tygodniach znowu odwiedziłam cukiernię.
Przyznam, mój błąd, że zgubiłąm potwierdzenie wpłaty 1200zł robione dzień przed ślubem, potwierdzenia 200zł kaucji nie otrzymałąm nigdy.
Poprosiłam panią, która tam sprzedaje, aby zdzwoniła do właściciela i dowiedziałą się jakim cudem mają zaznaczone że blachę oddałam jeśli wciąż ją mam. Pan Deker dosyć głośno mowi przez telefon-usłyszałam, czy też podłychałąm że "każ tej babie spadać", "już wszystko zapłaciła i mnie to nic nie obchodzi" i inne takie. Uwierzcie mi, mina sprzedawczyni byłą bezcenna-zaczęła mnie przepraszać, zaproponowała, że zadzwoni do księgowości, może tam coś się uda zrobić.
Zadzwoniła, ja przedstawiłam pani z księgowości całą historię, po 2 dniach do mnie oddzwoniła i dowiedziałam się że kaucji nie dostanę, że faktycznie jej nie odebrałam ale oni ponieśli straty z tytułu nieposiadania tej blachy i je wyceniają na 200zł właśnie i pani księgowa życzy sobie, abym niezwłocznie blachę cukierni oddała bo inaczej straty będą jeszcze większe.
Uwierzcie mi, zdenerwowałam się i to mocno. W sumie chciałąm już wtedy tu napisać i Was przestrzec przed zachowaniem cukierni, ale wolałąm zapomnieć o całej sprawie, nie denerwować się.
Więc dlaczego piszę dzisiaj?
Wyobraźcie sobie jak wielkie była moje zdziwienie jak odebrałąm telefon, przedstawił się pan Deker i poinformował mnie że jesteśmy jeszcze nierozliczeni.
Odpowiedziałam, że bardzo chętnie się rozliczę ale przy ostatnich rozmowach nie chieli ze mną rozmawiać.
Co mi na to pan Deker odpowiedział? zaczął wyliczać ciasta, sernik, tarta, drożdżowe.... i że to kosztuje 950zł. Zapytałąm się o co chodzi? Przecież ja wszystko uregulowałam i teraz czekam tylko na zwrot kaucji.
I co usłyszałam?
Ah zapłacone? Hmmm no dobrze ale jaka kaucja? Jaka patera? Znowu całą historię opowiedziałam od początku, z naciskiem na to że nie mogłam odebrać kaucji jeśli paterę mam wciąż w domu. I jak się sprawa skończyła-że pan Tomasz nie był w stanie w swoich zpaiskach odkryć jakie ja cista zamawiałam, jaki tort, gdzie było wesele ("ah już kojarzę to to wesele na półwyspie?"-"nie, w gdańsku") powiedział że on w takim razie musi posprawdzać w papierach w restauracji co i jak i że mam czekać na telefon.
I ja wiem, że ja tego telefonu się nie doczekam.
Podsumowując-jeśli nie chcecie stresu po ślubie związanego z totalnym bałągnem w papierach, kłótni i wyzywania Was-omijajcie tą cukiernię szerokim łukiem a jeszcze szerszym jej właściciela.
Mam też gorącą prośbę do forumek które też zamawiały tam ciasta i nie wszystko było zgodnie z ustaleniami (a wiem, że taki są) aby tu się dopisały, może w ten sposób oszczędzimy choc jednej Pannie Młodej stresu.
No cóż,z tego co przeczytałam wynika że ciasta i tort były smaczne i dekoracja była nie do końca tą której oczekiwała panna młoda.I tu cukiernia wypadła pozytywnie,no prócz dekoracji.Jesli chodzi o zaliczki i koszty to lepiej żądać wszystkiego na piśmie(umowa) i ma się jakis dowód.A tak kiedy firma ma mnóstwo zamówień i nikt nie robi umów to takie przypadki mają prawo się zdazyc.I nie powinno byc apelu omijajcie z daleka ale żądajcie wszyskiego na pismie a unikniecie nieprzyjemności i stresu.
My też mieliśmy tort od Dekera, zaliczkę o ile pamiętam wpłacaliśmy ale raczej paragon z kasy fiskalnej dostaliśmy od razu do ręki.
Tort raczej gościom smakował, natomiast co do wyglądu to nie był on do końca taki jak ustaliliśmy, no ale można powiedzieć, że był podobny.
Tort miał przyjechać z 3 racami. Na salę wyjechał z 2 racami, pytałam właściciela restauracji gdzie 3-cia raca a on powiedział,że race są ich, cukiernia przywiozła tylko sam tort.
Gdy bylismy po weselu zaplacic resztę kasy za tort, chcieli nam policzyc 3 race,ktorych tak naprawdę nie dostarczyli :)
Na szczęście od razu postawiliśmy sprawę jasno, ze ich nie było.
Tort raczej gościom smakował, natomiast co do wyglądu to nie był on do końca taki jak ustaliliśmy, no ale można powiedzieć, że był podobny.
Tort miał przyjechać z 3 racami. Na salę wyjechał z 2 racami, pytałam właściciela restauracji gdzie 3-cia raca a on powiedział,że race są ich, cukiernia przywiozła tylko sam tort.
Gdy bylismy po weselu zaplacic resztę kasy za tort, chcieli nam policzyc 3 race,ktorych tak naprawdę nie dostarczyli :)
Na szczęście od razu postawiliśmy sprawę jasno, ze ich nie było.
Niestety ja tez nie polecam DEKERA. tort i ciasta zamówiliśmy w cukierni w Sopocie u samego mistrza 2 miesiace przed weselem (przed nami tez była para wielce niezdecydowana, ale to już pewnie temat na inny watek). Spotkanie przebieglo sprawnie, wiedzieliśmy dokladnie co chcemy, omówiliśmy szczegóły, zostawiliśmy zdjecie. Ustaliliśmy ze tort i ciasta odbierzemy w jedenej z cukierni w Gdanku, w ciagu trzech dni mielismy zapłacić tam zaliczke. Wszystko dogadane. Dzien pozniej pojechałam zapłacić ta zaliczke. Pokwitowanie do tej pory mam. Spokoj. Tydzień przed slubem dzwoni do mnie pani z cukierni z pytaniem „czy my zrezygnowaliśmy już z tego tortu i ciast?” nie wiem o co chodzi…”bo do tej pory nie zapłaciliśmy zaliczki” szybko zajrzałam do portfela, tam mialam powitowanie, wyciągnęłam je i czytam kobiecie którego dnia i ile dokladnie zapłaciliśmy…”ahaaa, to jakas pomylka musiala się wkraść” usłyszałam w słuchawce…mysle sobie: jasne, moglo się zdarzyc.
Dzien slubu, narzeczony pojechal odebrac zamowienie (na godz. 11). Niestety, w cukierni nic nie wiedza na ten temat. Wyjaśniają to przez pol godziny. W miedzy czasie dzwonie do narzeczonego…ciekawa bylam czy tort wyglada tak jak miał wyglądać…no i slysze ze tortu ani ciast nie ma. Dzwonie do Dekera „lekko” zdenerwowana (na szczescie mialam jego numer komorki)…powiedział ze postara się wyjaśnić ta sprawe i oddzwoni….mozecie sobie tylko wyobrazic jak to jest na 5godzin przed slubem dowiedziec sie ze właściwie ale to tortu weselnego nie będzie:] pal licho z tymi ciastami, na szybko daloby rade cos zrobic…po wykonaniu jeszcze kilku telefonow okazalo się ze nasze zamowienie musi być gdzies na samochodzie któregoś z kierowcow….ahaaa….fajnie. powiedziano nam ze za ok2-3 godziny możemy je odebrac. Szok! Powiedziałam im ze sa chyba niepowazni, ze w tych godzinach będziemy robic zupełnie co innego i to jest już ich problem żeby zamowienie dowiesc do restauracji.
Szybki telefon do restauracji żeby dali nam znac czy dojechal ten tort czy nie. Dojechal. O 16.
Był pyszny…szkoda tylko ze nie wyglądał tak jak na zdjęciu…ale był bardzo podobny:]
Dzien slubu, narzeczony pojechal odebrac zamowienie (na godz. 11). Niestety, w cukierni nic nie wiedza na ten temat. Wyjaśniają to przez pol godziny. W miedzy czasie dzwonie do narzeczonego…ciekawa bylam czy tort wyglada tak jak miał wyglądać…no i slysze ze tortu ani ciast nie ma. Dzwonie do Dekera „lekko” zdenerwowana (na szczescie mialam jego numer komorki)…powiedział ze postara się wyjaśnić ta sprawe i oddzwoni….mozecie sobie tylko wyobrazic jak to jest na 5godzin przed slubem dowiedziec sie ze właściwie ale to tortu weselnego nie będzie:] pal licho z tymi ciastami, na szybko daloby rade cos zrobic…po wykonaniu jeszcze kilku telefonow okazalo się ze nasze zamowienie musi być gdzies na samochodzie któregoś z kierowcow….ahaaa….fajnie. powiedziano nam ze za ok2-3 godziny możemy je odebrac. Szok! Powiedziałam im ze sa chyba niepowazni, ze w tych godzinach będziemy robic zupełnie co innego i to jest już ich problem żeby zamowienie dowiesc do restauracji.
Szybki telefon do restauracji żeby dali nam znac czy dojechal ten tort czy nie. Dojechal. O 16.
Był pyszny…szkoda tylko ze nie wyglądał tak jak na zdjęciu…ale był bardzo podobny:]
o rany to mnie nastraszyłyście dziewczyny miałam tam zamawiać tort! uwielbiam ciasta z tej cukierni i w życiu bym nie pomyślała, że takie cyrki mogą się tam dziać!! tym bardziej, że Pan Deker sprawia bardzo pozytywne wrażenie, no ale teraz to muszę to grubo przemyśleć. Co do samych jego cukierni to chyba najgorsza jest w Bałtyckiej, sposób obsługi klienta - masakra
Dziewczyny, zgadzam się ze WSZYSTKIMI negatywnymi opiniami !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (...) Poszłam do właściciela z polecenia. Tak samo: nie miał czasu, włączył tryb olewający, wybraliśmy tort. Miał być kilku piętrowy typowo amerykański. Zaliczka wpłacona. W piątek 12 września (dzień przed ślubem) dzwonię do niego aby się upewnić, że wszystko już gotowe. W ogóle nie pamiętał zamówienia (jakieś płaczące dziecko w tle - tłumaczył się tym, że ma małe dziecko - LITOŚCI !!!!). Wesele - wjeżdża tort (na torcie zależało mi jak na sukni ślubnej) 2 piętrowy placek !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Po ślubie moja mama pojechała do cukierni w Sopocie zrobić raban. Na dzień dobry dostała informację od sprzedawczyni, że nie ma zaliczki !!!!!! Sama podpisywałam wpłatę zaliczki na ich jakiś tabelkach !!! Zadzwoniła do p. Dekera z pretensjami i zapytaniem jak ma zamiar nam zrekompensować tą ewidentną pomyłkę. Powiedział, że oddzwoni. Dziś jest styczeń, od września minęło 4 miesiące !!!!!! ODRADZAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wypowiedź zmoderowana (Admin, 2011-08-17 13:42:18)
No ładnie.
Moj tort pochodził z innej cukierni- znacznie tańszej:) i wyglad miał zblizony do ustalonego-ale był pyszny.
umówiłam się na okresloną dekorację, której w końcu nie zrobili-ale nie zależalo mi na tym za bardzo:)
zresztą nie był to stricte tort, ale czekoladowe cudo na spodzie z cruncherem.
wpłacalam 50zł zaliczki za blaszkę zwaną paterą/stojakiem.
Moj tort pochodził z innej cukierni- znacznie tańszej:) i wyglad miał zblizony do ustalonego-ale był pyszny.
umówiłam się na okresloną dekorację, której w końcu nie zrobili-ale nie zależalo mi na tym za bardzo:)
zresztą nie był to stricte tort, ale czekoladowe cudo na spodzie z cruncherem.
wpłacalam 50zł zaliczki za blaszkę zwaną paterą/stojakiem.
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
podobno p. Deker wywodzi sie z Haffnera...szkoda,ze nie przejal taktyki haffnerowskiej.
Nasz tort byl zamawiany w Haffnerze u p. Michala Wisniewskiego - degustacja gratis, patera gratis, zadnej zaliczki, BA nawet bez umowy (tylko w kalendarzu p. Michala)...ale jakos zaufalam temu czlowiekowi.
Zamawialismy tam tort i 90% ciast na 100 osob.
Tydzien przed weselem mialam tylko zadzwonic i potwierdzic ze sprawa aktualna.
Uprzedzono mnie,ze po slubie, kiedy przywioze patere bedzie na mnie czekala faktura. Chcialam wplacic zaliczke - na co p. Michal odpowiedzial, ze oni absolutnie zadnych zaliczek nie biora, ufaja klientom itp.
Wszystko bylo zgodnie z oczekiwaniem koszt nizszy niz przewidywalismy wstepnie, faktura czekala. Ja polecam Haffnera
Nasz tort byl zamawiany w Haffnerze u p. Michala Wisniewskiego - degustacja gratis, patera gratis, zadnej zaliczki, BA nawet bez umowy (tylko w kalendarzu p. Michala)...ale jakos zaufalam temu czlowiekowi.
Zamawialismy tam tort i 90% ciast na 100 osob.
Tydzien przed weselem mialam tylko zadzwonic i potwierdzic ze sprawa aktualna.
Uprzedzono mnie,ze po slubie, kiedy przywioze patere bedzie na mnie czekala faktura. Chcialam wplacic zaliczke - na co p. Michal odpowiedzial, ze oni absolutnie zadnych zaliczek nie biora, ufaja klientom itp.
Wszystko bylo zgodnie z oczekiwaniem koszt nizszy niz przewidywalismy wstepnie, faktura czekala. Ja polecam Haffnera
U Sowy też tak jest- było już wiele wątków, na których żaliły się forumki. Wydaje mi się, że przy takim obrocie, przy takiej ilości zamówień mogą zdarzyć się niedociągnięcia ;-) Deker-(jego cukiernie) jest nowy na rynku i chyba trzeba dać mu trochę czasu.
Oczywiście takich przekrętów z zamówieniami przed weselem bardzo współczuję.
Oczywiście takich przekrętów z zamówieniami przed weselem bardzo współczuję.
Do martszp - zupełnie się nie zgodzę, że jest nowy na rynku i że trzeba mu dać trochę czasu. Na rynku jest długo, uczył się u najlepszych i zaczęło mu się wydawać, że zawładnie rynkiem. Niestety facet nie zna się na podejściu do klienta i każdego traktuje tak jak opisujemy. Te posty są po to żeby p. Deker zdał sobie sprawę z tego, że jeżeli nie przestanie się chamsko zwracać do klientów to nie utrzyma się na rynku! Nawet fakt, że jego wyroby są smaczne, a są, niestety mu nie pomoże.
annik_k- zgadzam się z Tobą, chciałam tylko dać mu szansę, tym bardziej ,że Sowa już się trochę przejadła ;-), ale oczywiście powinien zadbać o postawę wobec klientów- to jest podstawa, jeżeli chce być na rynku!
i żeby nie było- nie znam osobiście T. Dekera i właścicieli Sowy, nie pracuję i nie znam nikogo kto u nich pracuje :-)
i żeby nie było- nie znam osobiście T. Dekera i właścicieli Sowy, nie pracuję i nie znam nikogo kto u nich pracuje :-)
Jeśli jest nowy na rynku to tym bardziej powinien się starać z tego typu sprawy nie powinny mieć miejscs, chyba żeczywiście uderzyła mu woda sodowa do głowy od kiedy opuścił Hotel Haffner, szkoda bo ja na swoim weselu miałam tort właśnie z Haffnera i to za czasów kiedy Pan Deker tam pracował, a teraz bardzo go polecałam choć już od tej pory przestanę.
(...) Ciasta smaczne i pięknie wyglądają, ale pan Deker to myśli, ze pozjadał wszystkie rozumy i jest pępkiem świata, a co do podejścia do klientów, to powiem jedno - powinien się zacząć tego uczyć, bo nic nie wie na ten temat. A tak, zeby było optymistyczniej na koniec to tort weselny jadłam i widziałam - piękny, pozdro
wypowiedź zmoderowana ( 2011-08-17 13:44:10)