Widok
Cytat na dzisiaj
Łysiaka bo se przeglądałem w drodze dziś:
" Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności - to znaleźć skarb".
" Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności - to znaleźć skarb".
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Ty potworze. Wspomniałeś coś o Sołżenicynie niedawno i ta myśl wczepiła mi się w kark na tyle uparcie, że wczoraj wyszłam z Emipku z trzema ciężkimi książkami. No dobra, czterema, bo się właśnie przepraszam z Chmielewską (kiedyś, dawno temu próbowałam i trafiłam na Janeczkę i Pawełka, którzy na przemian patrzyli na kogoś zimno i mówili coś do kogoś sucho, więc mi się zrobiło jakoś grudniowo i książki nie skończyłam. Teraz zaczęłam od "Lesia", bulwersując tramwajowych współpasażerów tłumionymi kwiknięciami i po skończeniu lektury zdecydowałam, że bardzobardzobardzo chcę kontynuować znajomość).
No. A Sołżenicyna czyta się wybornie, nawet (a może właśnie dlatego) bez kojącej świadomości, że to wszystko tylko fikcja literacka.
No. A Sołżenicyna czyta się wybornie, nawet (a może właśnie dlatego) bez kojącej świadomości, że to wszystko tylko fikcja literacka.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
znam takie skarby, wręcz skarbeńka czy nawet białe kruki...
Fakt, na palcach u ręki policzeni, ale dzięki temu cenni, a po każdym spotkaniu wzmaga tęsknota, by z białym krukiem porozmawiać, konstruktywnie, mądrze.
Tęsknota i fascynacja przy kazdym spotkaniu na chwilę zaspokojona.
Żal, że tak niewiele ludzi bez płaskostopia mózgowego...
Fakt, na palcach u ręki policzeni, ale dzięki temu cenni, a po każdym spotkaniu wzmaga tęsknota, by z białym krukiem porozmawiać, konstruktywnie, mądrze.
Tęsknota i fascynacja przy kazdym spotkaniu na chwilę zaspokojona.
Żal, że tak niewiele ludzi bez płaskostopia mózgowego...
:) "tłumione kwiknięcia" - widok zapewne bezcenny.
Dla mnie Sołżenicyn wybornie mistrzowsko operuje słowem pisanym zdając relację w "Archipelagu Gułag" nie tylko z najsztywniejszego i najbardziej zbrodniczego w świecie systemu, ale przywołuje w sposób szczery, osobiste, "mniej chlubne"* epizody z przeszłości. Dodatkowo w grę wchodzi masa prosto nakreślonych, tragicznych scen, jak na przykład skrobanie kopyt rozkładających się od tygodni koni i gotowanie tychże ścinek przez żołnierzy rosyjskich pod Leningradem.
* jeśli zabrzmiało jak ocena to nie miało to tak zabrzmieć, chodzi mnie, że nie koloryzuje, trzyma się faktów i nie wynosi się na piedestał. Pisze bardzo ludzko. Dlatego jest moim mistrzem :)
ps. trzeci tom Archipelagu zaginął mi kiedyś u znajomej w Niemczech. (ona chyba miała w domu jakieś osobliwe monstrum pożerające książki, dość, że nie mam trzeciego tomu - amba wcięła i chętnie bym zakupił w związku z powyższym mam pytanie, czy w Empiku kupowałaś pojedynczo każdy tom osobno, czy w jakimś full pack'u?)
Dla mnie Sołżenicyn wybornie mistrzowsko operuje słowem pisanym zdając relację w "Archipelagu Gułag" nie tylko z najsztywniejszego i najbardziej zbrodniczego w świecie systemu, ale przywołuje w sposób szczery, osobiste, "mniej chlubne"* epizody z przeszłości. Dodatkowo w grę wchodzi masa prosto nakreślonych, tragicznych scen, jak na przykład skrobanie kopyt rozkładających się od tygodni koni i gotowanie tychże ścinek przez żołnierzy rosyjskich pod Leningradem.
* jeśli zabrzmiało jak ocena to nie miało to tak zabrzmieć, chodzi mnie, że nie koloryzuje, trzyma się faktów i nie wynosi się na piedestał. Pisze bardzo ludzko. Dlatego jest moim mistrzem :)
ps. trzeci tom Archipelagu zaginął mi kiedyś u znajomej w Niemczech. (ona chyba miała w domu jakieś osobliwe monstrum pożerające książki, dość, że nie mam trzeciego tomu - amba wcięła i chętnie bym zakupił w związku z powyższym mam pytanie, czy w Empiku kupowałaś pojedynczo każdy tom osobno, czy w jakimś full pack'u?)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
heh Lesio:) i Romans wszechczasów -jak dla mnie najlepsze Chmielewskiej..
co do płaskostopia to wśród znajomych zapanowało ostatnio powiedzenie poziom skarpetek..
cytat piosenkowy,który trochę zmieniłam.. A.Osiecka
"Mam wielki plan, autostrady świetne znam,
daj mi rękę - dam ci świat, kto by chciał tańczyć sam.
Niech złączą się dwie młodości, Bóg wie gdzie
i powtarzają prawdziwie,bez końca: kocham cię, kocham cię... "
co do płaskostopia to wśród znajomych zapanowało ostatnio powiedzenie poziom skarpetek..
cytat piosenkowy,który trochę zmieniłam.. A.Osiecka
"Mam wielki plan, autostrady świetne znam,
daj mi rękę - dam ci świat, kto by chciał tańczyć sam.
Niech złączą się dwie młodości, Bóg wie gdzie
i powtarzają prawdziwie,bez końca: kocham cię, kocham cię... "
W trójpaku.
Co do szczerości i mocnych scen, to przypomina mi się proza Grzesiuka i jego dość zaskakujące wyznanie że, choć nigdy wcześniej nie interesował się mężczyznami, to pod koniec obozu czuł pociąg do co przystojniejszych chłopców.
A mocna scena to ta, kiedy piekli sobie ziemniaki w popiele z krematorium, wyciągali je spośród nie do końca spalonych kości i jedli ze smakiem. Trzepnęło mnie to całkiem solidnie.
Co do szczerości i mocnych scen, to przypomina mi się proza Grzesiuka i jego dość zaskakujące wyznanie że, choć nigdy wcześniej nie interesował się mężczyznami, to pod koniec obozu czuł pociąg do co przystojniejszych chłopców.
A mocna scena to ta, kiedy piekli sobie ziemniaki w popiele z krematorium, wyciągali je spośród nie do końca spalonych kości i jedli ze smakiem. Trzepnęło mnie to całkiem solidnie.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Coś co zgięło mnie dziś w duszy:
"Jak woda, świat przez ciebie przepływa i na jakiś czas użycza ci swych kolorów. Potem cofa się i znów cię zostawia samego z tą pustką, którą nosisz w sobie, z czymś w rodzaju organicznej niewydolności duszy, z którą trzeba nauczyć się żyć, którą trzeba zwalczać, a która paradoksalnie stanowi być może naszą najsilniejszą sprężynę działania" Bouvier
I jeszcze zarąbisty wywiad M. Wilkiem (boję się czasami, że normalnych ludzi ;) już nie ma na świecie, ale jednak są). Po lekturze zaraz zabrałem się za mapę Rosji.
Bosze czy ja się tam wreszcie kiedyś ruszę zgodnie z palnem?
Nieee no muszę.
http://muzyka.onet.pl/lampa/1354970,2008,1,artykul.html
"Jak woda, świat przez ciebie przepływa i na jakiś czas użycza ci swych kolorów. Potem cofa się i znów cię zostawia samego z tą pustką, którą nosisz w sobie, z czymś w rodzaju organicznej niewydolności duszy, z którą trzeba nauczyć się żyć, którą trzeba zwalczać, a która paradoksalnie stanowi być może naszą najsilniejszą sprężynę działania" Bouvier
I jeszcze zarąbisty wywiad M. Wilkiem (boję się czasami, że normalnych ludzi ;) już nie ma na świecie, ale jednak są). Po lekturze zaraz zabrałem się za mapę Rosji.
Bosze czy ja się tam wreszcie kiedyś ruszę zgodnie z palnem?
Nieee no muszę.
http://muzyka.onet.pl/lampa/1354970,2008,1,artykul.html
a to jest piękne...(fragm. wywiadu z Wilkiem)
"A czym się Pan tam zajmuje na co dzień?
- Rano chodzę po tundrze 8-10 kilometrów, tak jak w Warszawie po Łazienkach. Potem siadam do komputera i piszę. Potem jem – myśmy w ciągu zimy zjedli dwa całe reny. Więc przygotowujemy jedzenie, jemy, znowu coś czytam, potem idę po wodę – bo ta woda z kranu się do niczego nie nadaje, więc chodzimy z Natalią na spacer 4 kilometry po wodę do źródła. A wieczorem gram w szachy ze Sławą".
http://www.youtube.com/watch?v=1pRwyAqkeJo
"A czym się Pan tam zajmuje na co dzień?
- Rano chodzę po tundrze 8-10 kilometrów, tak jak w Warszawie po Łazienkach. Potem siadam do komputera i piszę. Potem jem – myśmy w ciągu zimy zjedli dwa całe reny. Więc przygotowujemy jedzenie, jemy, znowu coś czytam, potem idę po wodę – bo ta woda z kranu się do niczego nie nadaje, więc chodzimy z Natalią na spacer 4 kilometry po wodę do źródła. A wieczorem gram w szachy ze Sławą".
http://www.youtube.com/watch?v=1pRwyAqkeJo
"Jak woda, świat przez ciebie przepływa i na jakiś czas użycza ci swych kolorów. Potem cofa się i znów cię zostawia samego z tą pustką, którą nosisz w sobie, z czymś w rodzaju organicznej niewydolności duszy, z którą trzeba nauczyć się żyć, którą trzeba zwalczać, a która paradoksalnie stanowi być może naszą najsilniejszą sprężynę działania"
"świat" jako faza maniakalna?
możet byt ;)
"świat" jako faza maniakalna?
możet byt ;)
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Świat jako usilna próba odnalezienia siebie i swojego miejsca.
Świat jest jak woda, bo "wszystko płynie".
Te jego kolory to neony w Hamburgu i Kopenhadze. Koncerty, filharmonie, zgiełk, spaliny i tłum. Po czasie jak odpływ to wszystko cofa i zostajesz sama na cichej łące, wówczas Ty nie tylko nie słyszysz już własnych myśli, ale nawet nie wiesz czego dalej chcesz i w którą stronę się udać. Aby nie wsłuchiwać się w ten (jedyny rozpoznawalny i odwieczny) pochodzący wprost z pierwotnych podwalin duszy krzyk - ludzie szukają sobie substytutów, aby go stłamsić. Ale to niemożliwe raczej. Ten krzyk to ludzki, życiodajny potencjał ;).
Świat jest jak woda, bo "wszystko płynie".
Te jego kolory to neony w Hamburgu i Kopenhadze. Koncerty, filharmonie, zgiełk, spaliny i tłum. Po czasie jak odpływ to wszystko cofa i zostajesz sama na cichej łące, wówczas Ty nie tylko nie słyszysz już własnych myśli, ale nawet nie wiesz czego dalej chcesz i w którą stronę się udać. Aby nie wsłuchiwać się w ten (jedyny rozpoznawalny i odwieczny) pochodzący wprost z pierwotnych podwalin duszy krzyk - ludzie szukają sobie substytutów, aby go stłamsić. Ale to niemożliwe raczej. Ten krzyk to ludzki, życiodajny potencjał ;).
Dzisiaj dwa cytaty Bukowskiego.
Aż się uśmiecham kiedy je czytam, pasują do mnie jak puzzle.
1. "Na tym polega kłopot z piciem, pomyślałem, nalewając sobie drinka. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo".
2. "Na samą myśl, że muszę kimś zostać, ogarniał mnie nie tylko strach, ale wręcz mdłości. Nie mogłem znieść myśli, że zostanę prawnikiem, radnym, inżynierem czy czymś takim. Ożenię się, będę miał dzieci, dam się złapać w strukturę rodzinną. Codziennie będę chodził do pracy i wracał. Niemożliwa sprawa".
Aż się uśmiecham kiedy je czytam, pasują do mnie jak puzzle.
1. "Na tym polega kłopot z piciem, pomyślałem, nalewając sobie drinka. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo".
2. "Na samą myśl, że muszę kimś zostać, ogarniał mnie nie tylko strach, ale wręcz mdłości. Nie mogłem znieść myśli, że zostanę prawnikiem, radnym, inżynierem czy czymś takim. Ożenię się, będę miał dzieci, dam się złapać w strukturę rodzinną. Codziennie będę chodził do pracy i wracał. Niemożliwa sprawa".
:) Charles B. - ostatnio myślałam żeby "do niego' wrócić i do Cicia Zyke i McLiam Wilson "Ulica marzycieli" -polecam!
jeszcze z Ch.B:
-"Alkohol jest prawdopodobnie jedną z najlepszych rzeczy, jakie pojawiły się na ziemi - oprócz mnie"
-"Pieniądze są jak seks - Kiedy ich w ogóle nie masz, wydaja sie szalenie ważne..."
-"Często najlepsze chwile w życiu to te kiedy nic nie robisz, tylko zastanawiasz się nad swoim istnieniem, kontemplujesz różne sprawy. I tak kiedy na przykład mówisz, że wszystko nie ma sensu, to nie może do końca nie mieć sensu, bo przecież jesteś świadom, że nie ma sensu, a Twoja świadomość braku sensu nadaje temu jakiś sens. Rozumiecie o co mi chodzi? Optymistyczny pesymizm."
- to mocne ale..
"ktokolwiek wymyślił tę grę, wymyślił prawdziwy majstersztyk. załóżmy że to Bóg - od dawna zasługiwał na strzał między oczy; tylko ten drań nigdy się nie pokazuje i trudno Go zdybać i wziąć na muszkę. Era Zamachowców ominęła najgrubszą rybę ze wszystkich. jakiś czas temu prawie dopali Syna, ale ten wyślizgnął się jak piskorz i do dziś musimy w łazience, na śliskiej podłodze, lecieć na ryja. Duch Święty? ten się nigdy nie pokazał; rozparł się wygodnie i teraz z całym spokojem wyciera sobie k***** - najbardziej cwany z całej trójki."
"zapiski starego świntucha"; ) "
jeszcze z Ch.B:
-"Alkohol jest prawdopodobnie jedną z najlepszych rzeczy, jakie pojawiły się na ziemi - oprócz mnie"
-"Pieniądze są jak seks - Kiedy ich w ogóle nie masz, wydaja sie szalenie ważne..."
-"Często najlepsze chwile w życiu to te kiedy nic nie robisz, tylko zastanawiasz się nad swoim istnieniem, kontemplujesz różne sprawy. I tak kiedy na przykład mówisz, że wszystko nie ma sensu, to nie może do końca nie mieć sensu, bo przecież jesteś świadom, że nie ma sensu, a Twoja świadomość braku sensu nadaje temu jakiś sens. Rozumiecie o co mi chodzi? Optymistyczny pesymizm."
- to mocne ale..
"ktokolwiek wymyślił tę grę, wymyślił prawdziwy majstersztyk. załóżmy że to Bóg - od dawna zasługiwał na strzał między oczy; tylko ten drań nigdy się nie pokazuje i trudno Go zdybać i wziąć na muszkę. Era Zamachowców ominęła najgrubszą rybę ze wszystkich. jakiś czas temu prawie dopali Syna, ale ten wyślizgnął się jak piskorz i do dziś musimy w łazience, na śliskiej podłodze, lecieć na ryja. Duch Święty? ten się nigdy nie pokazał; rozparł się wygodnie i teraz z całym spokojem wyciera sobie k***** - najbardziej cwany z całej trójki."
"zapiski starego świntucha"; ) "