Re: Czy Wasi męzczyzni duzo pomagaja przy dziecku??:)
Mój na początki pomagał.Było super aż miałam wyrzuty sumienia.Strasznie wymęczona byłam po porodzie i slaba.Upalne lato do tego w domu zaduch,problemy z zagojeniem blizny itd.Wracal po ciężkiej...
rozwiń
Mój na początki pomagał.Było super aż miałam wyrzuty sumienia.Strasznie wymęczona byłam po porodzie i slaba.Upalne lato do tego w domu zaduch,problemy z zagojeniem blizny itd.Wracal po ciężkiej tyrze o 17-18 i jeszcze robil mi obiad.A ja sporo spałam.Potem jak mały miał ok.6mies. przestal pomagać ja wrócilam do formy (wcześniej oczywiści nie 6mie.) i może dlatego.Wole sama niektóre rzeczy zrobić.Też żadko z nami gdzieś wychodzi zwlaszcza jak juz jest chłodno bo zanim wróci z pracy to już nie wychodzimy na spacery.Czasem zrobi mlodemu mleko albo przygotuje kąpiel ale nie wykąpie.Jak byliśmy w szpitalu jak mały mial 3 tyg. to wszystkie babki na sali go chwalily jak pomaga kąpał,przewijal,ubierał.Przychodzil o 6 rano zrobić mi śniadanko i mnie nie budzil tylko buziaka dawał jak wychodził i po pracy był a często na kolacji.Przywizl nam telewizorek żeby większe dzieciaczki które oglądaly bajki miały co oglądac.I jedna babka z banku powiedziała,że taki typ faceta to tylko na początku tak ma bo na ludziach się zna i niestety ale się znala.
Ja też pracuje w nocy i w dzień i zawoże mlodego do żlobka i go odbieram.Przychodze robie obiad i ogarniam ale jak mam okres buntu i zmęczenia to nie ma nawet dobrego obiadu aby mlody się najadl.A jak mój marudzi to tylko pomyślcie co byście powiedziały.
No a teraz zamieszkamy z teściową która trzyma dość krótko synka i zobaczymy jak będzie.
zobacz wątek