Widok
Czy cierpienie uszlachetnia...?
Chce Was wszystkich oficjalnie powitac, mimo, ze zostawilam tu juz kilka postow.Nie licze na czerwony dywan, ale na konkretne, interesujace dyskusje.
Moj pierwszy jako nowy:) dotyczy cierpienia.Czy Waszym zdaniem, kiedy chcemy uniknac cierpienia, szukajac prostrzych drog i rozwiazan...jestesmy tchorzami?Czy czlowiek, ktory cierpi wiekszosc zycia, jest szlachetniejszy?Czym jest cierpienie i jakie ma dla nas skutki?Czy buduje poczucie w nas wartosci, czy wrecz przeciwnie...zamyka nas na ludzi i na siebie przede wszystkim.Czy celem czlowieka jest cierpiec, czy byc szczesliwym, bo czy cierpienie (nawet dla wielkich idei) moze byc szczesciem...?
Moj pierwszy jako nowy:) dotyczy cierpienia.Czy Waszym zdaniem, kiedy chcemy uniknac cierpienia, szukajac prostrzych drog i rozwiazan...jestesmy tchorzami?Czy czlowiek, ktory cierpi wiekszosc zycia, jest szlachetniejszy?Czym jest cierpienie i jakie ma dla nas skutki?Czy buduje poczucie w nas wartosci, czy wrecz przeciwnie...zamyka nas na ludzi i na siebie przede wszystkim.Czy celem czlowieka jest cierpiec, czy byc szczesliwym, bo czy cierpienie (nawet dla wielkich idei) moze byc szczesciem...?