Zaufałam Twoim pragnieniom,
dostrzegałam w nich nadzieję.
Na to, że zbłądzę w Twoich ramionach.
Zaufałam przeznaczeniu,
które wiodło mnie przez myśli chore.
Przyrzekałam schować księżyc,
by sen nie dzielił naszych uczuć.
Dotykałam tego, co mi wskazywałeś,
przekonując się, że rąk mi nie sparzy.
Zatracałam każdą myśl rzeczywistości.
By przekonać się, że nie istniałeś.