Widok
Hejka Czerwcowa.
Moja kolerzanka jeszcze ze studiów licencjackich odwołała ślub na niecałe 3 a może 2 (nie pamietam dokładnie) tygodnie. Był to oczywiście szok dla wszystkich lecz z perspektywy czasu to było najlepsze co mogła zrobić. Powodem tak drastycznego "rozstania" była totalna chorobliwa wręcz (nieuzasadniona) zazrość jej niedoszłego męża. Facet myśląc "że już będzie jego" na nic jej nie pozwalał wręcz ponoć wymyślał jej od dziewek i takich podobnych epitetów na przykład w sytuacji kiedy ona chciała wyjść z kumpelą na zwykłe zakupy. SZOK!!
Teraz (minęło blisko 5 lat od tamtej sytuacji) jest szczęsliwą żoną innego cudownego faceta i przeszczęśliwą matką małej Vanesssy.
Moja kolerzanka jeszcze ze studiów licencjackich odwołała ślub na niecałe 3 a może 2 (nie pamietam dokładnie) tygodnie. Był to oczywiście szok dla wszystkich lecz z perspektywy czasu to było najlepsze co mogła zrobić. Powodem tak drastycznego "rozstania" była totalna chorobliwa wręcz (nieuzasadniona) zazrość jej niedoszłego męża. Facet myśląc "że już będzie jego" na nic jej nie pozwalał wręcz ponoć wymyślał jej od dziewek i takich podobnych epitetów na przykład w sytuacji kiedy ona chciała wyjść z kumpelą na zwykłe zakupy. SZOK!!
Teraz (minęło blisko 5 lat od tamtej sytuacji) jest szczęsliwą żoną innego cudownego faceta i przeszczęśliwą matką małej Vanesssy.
Kawa napisał(a):
> Hejka Czerwcowa.
> Moja kolerzanka jeszcze ze studiów licencjackich odwołała ślub
> na niecałe 3 a może 2 (nie pamietam dokładnie) tygodnie. Był to
> oczywiście szok dla wszystkich lecz z perspektywy czasu to było
> najlepsze co mogła zrobić. Powodem tak drastycznego "rozstania"
> była totalna chorobliwa wręcz (nieuzasadniona) zazrość jej
> niedoszłego męża. Facet myśląc "że już będzie jego" na nic jej
> nie pozwalał wręcz ponoć wymyślał jej od dziewek i takich
> podobnych epitetów na przykład w sytuacji kiedy ona chciała
> wyjść z kumpelą na zwykłe zakupy. SZOK!!
> Teraz (minęło blisko 5 lat od tamtej sytuacji) jest szczęsliwą
> żoną innego cudownego faceta i przeszczęśliwą matką małej
> Vanesssy.
>
>
A ja bym nic nie odwołała, tylko przed ołtarzem powiedziała NIE! :-) przynajmniej jakaś ciekawa historia dla wnucząt.. ;-)
> Hejka Czerwcowa.
> Moja kolerzanka jeszcze ze studiów licencjackich odwołała ślub
> na niecałe 3 a może 2 (nie pamietam dokładnie) tygodnie. Był to
> oczywiście szok dla wszystkich lecz z perspektywy czasu to było
> najlepsze co mogła zrobić. Powodem tak drastycznego "rozstania"
> była totalna chorobliwa wręcz (nieuzasadniona) zazrość jej
> niedoszłego męża. Facet myśląc "że już będzie jego" na nic jej
> nie pozwalał wręcz ponoć wymyślał jej od dziewek i takich
> podobnych epitetów na przykład w sytuacji kiedy ona chciała
> wyjść z kumpelą na zwykłe zakupy. SZOK!!
> Teraz (minęło blisko 5 lat od tamtej sytuacji) jest szczęsliwą
> żoną innego cudownego faceta i przeszczęśliwą matką małej
> Vanesssy.
>
>
A ja bym nic nie odwołała, tylko przed ołtarzem powiedziała NIE! :-) przynajmniej jakaś ciekawa historia dla wnucząt.. ;-)
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
aaaa......jesli chodzi o sprawy zdrowotne to hmmm......
ja mogę tylko napisać tak:
mój niedoszły śp. teść, był nieuleczalnie chory i brat mojego narzeczonego miał zaplanowany ślub, ale chcieli go odwołać ze względu na chrobę ojca,
ale postanowili jednak się pobrać, ponieważ później mogłoby być jeszcze gorzej ze zdrowiem teścia, no i pol roku po slubie teść umarł, ale przed śmiercią powiedział, że cieszy się, że mógł być na ślubie swojego najstarszego syna, i cieszy się, że jego drugi syn (czyli mój narzeczony) znalazł sobie wspaniałą dziewczynę i żałuje, że nie będzie mu dane być na naszym ślubie.......
więc jak widzisz Czerwcowa.......życie płata nam różne niespodzianki i ciężko przewidzieć, jaka decyzja w danej sytuacji będzie najrozsądniejsza
bądź silna.......
ja mogę tylko napisać tak:
mój niedoszły śp. teść, był nieuleczalnie chory i brat mojego narzeczonego miał zaplanowany ślub, ale chcieli go odwołać ze względu na chrobę ojca,
ale postanowili jednak się pobrać, ponieważ później mogłoby być jeszcze gorzej ze zdrowiem teścia, no i pol roku po slubie teść umarł, ale przed śmiercią powiedział, że cieszy się, że mógł być na ślubie swojego najstarszego syna, i cieszy się, że jego drugi syn (czyli mój narzeczony) znalazł sobie wspaniałą dziewczynę i żałuje, że nie będzie mu dane być na naszym ślubie.......
więc jak widzisz Czerwcowa.......życie płata nam różne niespodzianki i ciężko przewidzieć, jaka decyzja w danej sytuacji będzie najrozsądniejsza
bądź silna.......
Czerwcowa...sa niekiedy takie sytuacje, gdzie lepiej odwołać ślub...właśnie taką sytuacją jest ciezka i nagła choroba bardzo bliskiej osoby...Musicie się nad tym poważnie zastanowić, czy będziecie umieli się dobrze bawić, czy inni z Waszej Rodziny też będą potrafili być w dobrym humorze na Waszym ślubie...Ja wiem, że byłoby mi ciężko...
Trzymaj się dzielnie i nie trać wiary!!
Trzymaj się dzielnie i nie trać wiary!!
Nie martw!!!wszystko będzie oki!!! Mi też się ryczeć chce od jakiś 2 miesięcy!!! Mój narzeczony od tego czasu tuła sie od szpitala do szpitala, nie wiedzieli co mu jest i w końcu wydano "wyrok"!Wczoraj miał operację, czeka Go jeszcze jedna!! powiem ci tylko tyle, że wiadomość o tym co mu jest zwaliła się na nas jak piorun z jasnego nieba!!! :(( też myśleliśmy o przesunięciu daty ślubu(ślub 11 czerwca) ale jestesmy, mimo wszystko, dobrej myśli i nie odwołujemy!Głowa do góry, 3maj się i niepoddawaj!!
trzymam kciuki
trzymam kciuki
ojejka, dziewczyny, widzicie jak to jest, to nasze życie wcale nie jest usłane różami......
ale miłośc zwycięża wszystko.....
mój narzeczony w wakacje zachorował na "mononukleozę" i uszkodził sobie śledzionę i wątrobę, a do tego ma wrzody i cierpi bardzo mocno z tego powodu ;((
a mi pęka serce, bo nie moge mu pomóc, jedyne co to musze pilnować żeby zdrowo sie odżywiał.........
głowa do góry Monia......trzeba sie dużo modlić o zdrowie naszych przyszłych mężów, a także o zdrowie naszych najbliższych ;))
trzymajcie sie ciepło
ale miłośc zwycięża wszystko.....
mój narzeczony w wakacje zachorował na "mononukleozę" i uszkodził sobie śledzionę i wątrobę, a do tego ma wrzody i cierpi bardzo mocno z tego powodu ;((
a mi pęka serce, bo nie moge mu pomóc, jedyne co to musze pilnować żeby zdrowo sie odżywiał.........
głowa do góry Monia......trzeba sie dużo modlić o zdrowie naszych przyszłych mężów, a także o zdrowie naszych najbliższych ;))
trzymajcie sie ciepło
Nacheba - mononukleoza - "choroba pocałunków" - wiem ( z własnego doświadczenia), co to za chróbstwo - jedni przechodza to łagodnie, inni nie - ja byłam tym 2 przypadkiem - po 4 latach wszystko wróciło do normy - czasami tylko odzywa mi sie watroba po jakiś cebulach, czosnkach i kapustach :)...
teraz wiem, że są o wiele groźniejsze chroby tzw. cywilizacyjne - nowotwory, zawały, wylewy :(((( i tutaj niestety prawie nic nie możemy zrobić i ta bezsilność jest niestety najbardziej doskwierająca...
Dlatego uważam, że trzeba bardzo szanować bliskich i kocahć Ich bardzo dopóki są z nami...
teraz wiem, że są o wiele groźniejsze chroby tzw. cywilizacyjne - nowotwory, zawały, wylewy :(((( i tutaj niestety prawie nic nie możemy zrobić i ta bezsilność jest niestety najbardziej doskwierająca...
Dlatego uważam, że trzeba bardzo szanować bliskich i kocahć Ich bardzo dopóki są z nami...
hej Della, mój narzeczony akurat miał pecha......zanim sie zorientowaliśmy, że mu coś jest leczyłam go na grypę ;(( prawie 1,5 tygodnia......
myślalam, że to z przepracowania sie pochorował i boli go brzuch od wrzodów, a to już był ostatni gwizdek żeby pojechać do szpitala no i leżał tam miesiąc czasu......i ma jakies tam dziwne komplikacje ;((
ale pewnie, wiem że są o wiele, wiele gorsze choroby.... i dziekuje Bogu że to tylko mononukleoza czy jakies tam wrzody .... a nie np. nowotwór jakiś ;((
myślalam, że to z przepracowania sie pochorował i boli go brzuch od wrzodów, a to już był ostatni gwizdek żeby pojechać do szpitala no i leżał tam miesiąc czasu......i ma jakies tam dziwne komplikacje ;((
ale pewnie, wiem że są o wiele, wiele gorsze choroby.... i dziekuje Bogu że to tylko mononukleoza czy jakies tam wrzody .... a nie np. nowotwór jakiś ;((
własnie,nie wolno się łamac,najwazniejsze to byc razem w zdrowiu i chorobie
jezeli juz mowimy o naszych obawach,to moja najwieksza jest nalog palenia mojego Miska;/ Pali juz okolo 10 lat;/probowal rzucic,ale u niego to tak silne,ze sobie nie wyobrazacie.Jak w nocy wstaje to musi zapalic,rano najpierw papieros.Sama kiedys palilam,nie pali przy mnie,otwiera okno badz wychodzi.Boje sie o jego zdrowie,boje...
jezeli juz mowimy o naszych obawach,to moja najwieksza jest nalog palenia mojego Miska;/ Pali juz okolo 10 lat;/probowal rzucic,ale u niego to tak silne,ze sobie nie wyobrazacie.Jak w nocy wstaje to musi zapalic,rano najpierw papieros.Sama kiedys palilam,nie pali przy mnie,otwiera okno badz wychodzi.Boje sie o jego zdrowie,boje...
ja odwoływałam-ale z powodu niezgodności chatakterów. jeżeli przyczyną jest choroba to przecież tak jakby się przesuwało- od strony przywiązania do daty slubu.
Oczywiście jest to ogromnie tragiczne, jeśłi jest taka choroba w rodzinie,że uroczystość trzeba odwołac.
Ale wierz mi,że gorzej jest gdy się z kims rozstajesz 3 miesięce przed śłubem i wszystko sama odkręcasz przy okazji zbierając wspólczujące spojrzenia oraz pocieszenia że tak bedzie lepiej i opowiadając po 100 razy ta sama historię.
Gdy zostaje przy tobie ten jedyny-to pierwszy choc smutny sprawdzian waszego małzeństwa.
A co do odwolania slubu z powodu czyjes choroby to jestem za. Umnie w miescie bylo wesele (mieli odwolac ale chcieli zeby ojciec mlodej - to on byl chory jeszcze byl na slubie),wiec wszystko odbylo sie jak bylo zaplanowane na weselu ojciec dostal zawalu i zmarl. Mloda dowiedziala sie pare godzin po tym zajsciu. Wesele sie zakonczylo poprawin nie bylo.
U mnie było tak że moja młodsza siostra była chora na raka. Wiedzieliśmy że chcemy się pobrać we wrześniu, zaręczyliśmy się w Boże Narodzenie gdy z Madzią było już b.źle. Zmarła tydzień później. Ślub poczekał po czerwca kolejnego roku bo nie mogłam tego zrobić mojej mamie. Jednak te przygotowania dopiero wyciągnęly ją z żałoby, bo była w b. złym stanie.
Moja chrzesna miała ślub w tydzień po śmierci naszej babci. Wesele cichsze, jadnak jak wszystko było zaplanowane to nie należy odwoływać bo widocznie tak ma być.
Moja chrzesna miała ślub w tydzień po śmierci naszej babci. Wesele cichsze, jadnak jak wszystko było zaplanowane to nie należy odwoływać bo widocznie tak ma być.