Widok

Czy to już ten czas by się zacząć martwić?

Jutro mam 27 urodziny i w związku z tym naszła mnie dzisiaj pewna refleksja.. Otóż, jutro wejdzie mi na kark dwudzieste siódme lato, a mimo to nie mogę pochwalić się ŻADNYM dotychczasowym związkiem z facetem. I nie chodzi tu o to, że żaden nie był godny "pochwalenia się", ale chodzi o to, że ŻADNEGO do tej pory nie udało mi się z nikim stworzyć. Zaraz pewnie ktoś napisze, że wciąż jestem młoda i całe życie przede mną- ok, racja, ale... ale to lekko dołujące/frustrujące, że wciąż jestem sama. Rzekłabym nawet, że zaczyna być już to nawet trochę niepokojące.. Jestem osobą dość towarzyską- spotykam mase ludzi zarówno w pracy, jak i na różnych zajęciach tańca, a nawet obozach tanecznych w całej Polsce i MIMO "nie ukrywania się" w domu to wciąż jestem sama. Czy Wy również odnosicie wrażenie, że kobiety, które w wieku 27 lat nie nawiązały żadnych bliższych relacji z żadnym facetem są jakieś... dziwne? Tylko szczerze, bo to anonimowe forum, więc bajek pisać nie musimy :)

Dodam jeszcze pewne fakty, które pewnie prędzej czy później ktoś by poruszył..
- nie jestem żadną zaniedbaną i brzydką kobietą- wizualnie nie odbiegam od kobiet mijanych na ulicy :)
- radzę sobie w życiu, więc to też nie jest tak, że mój sposób bycia może zniechęcać mężczyzn- skończyłam studia, znam języki obce, pracuję w dobrej firmie i poświęcam trochę czasu tańcowi.
- nie mam też jakichś bajkowych wymagań wobec mężczyzn.. Zauważyłam jednak, że oni lubią przebywać w moim towarzystwie, aczkolwiek nigdy "nie proponują" nic więcej..

Czy znacie w swoim środowisku dziewczyny o podobnym "dorobku" prywatnym jak ja? Czy może jestem jakimś ewenementem, z którym jest coś nie tak? :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

wydaje mi sie że przyczyna twoich niepowodzeń z mężczyznami jest brak lub słabe wydzielanie kobiecych feromonów. Czasami tak jest że nawet niezbyt atrakcyjna kobieta ma w sobie to coś co przyciąga facetów jak muchy. Mało tego nawet samotne matki itp... Po prostu jest potrzebna tak zwana kobieca energia. Ja miałam podobnie jak Ty i długo się zastanawiałam nad przyczynami tego stanu rzeczy. Moja trenerka Fitnessu poleciła mi takie tabletki pobrać o nazwie Feminam Libido. To jest zestaw ziół wpływających na libido, kobiecość i hormony wraz ze zwiększonym wydzielaniem feromonów. Po około 2 tygodniach stosowania zauważyłam większe zainteresowanie ze strony mężczyzn ale i zmiany w swoim zachowaniu jak i stylu ubierania si. Zamiast luźnych spodni zaczęłam nosić obcisłe, sukienki krótkie oraz buty na wysokim . Polecam wszystkim szarym myszkom kuracje tymi tabletkami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hej Kasiu. u mnie było podobnie. Z tym, że swoją miłość znalazłam w wieku 25 lat. ale też nie byłam w żadnym konkretnym związku na dłużej. spotykałam się z dwoma facetami. w jednym byłam szaleńczo zakochana, ale on się tylko mną bawił. z drugim było podobnie, z tym, że to nie była żadna miłość. Nigdy nie załamywałam się z tego powodu, że jestem sama.
Byłam rozrywkową osobą, miałam dużą grupę znajomych (i single i pary), często gdzieś z nimi wyjeżdżałam, pracowałam w dużej formie wśród wielu młodych osób, działałam w pozarządowej organizacji z wieloma ludźmi. i nic. zdarzyło się, że miałam adoratorów, nie wielu, ale byli. ale nie byłam nimi zainteresowana, bo pierwsi lepsi. chciałam poczuć "to coś", że to jest właśnie ten jedyny. A chciałam już kogoś mieć, żeby się sobą dzielić, ot tak:)
Faceci dziwili się, że taka fajna babka ze mnie i jestem sama. Koleżanka kiedyś mi powiedziała (o dziwo, samotna 35-latka) "zobaczysz, miłość sama przyjdzie. nawet się nie zorientujesz. na zakupach ci facet jabłko podniesie i to będzie ten". i dosłownie 2-3 miesiące później, na babskim spotkaniu (m.in. z tą właśnie 35-latką) spotkałam mojego ukochanego:) było trochę alkoholu, więc byłam odważniejsza niż zwykle. dużo rozmawialiśmy, wzięłam jego numer, swojego mu nie dałam. po dwóch dniach napisałam. jedno spotkanie, drugie...:) jesteśmy już prawie 3 lata, za rok planujemy ślub.
Kasiu, Tobie też ktoś kiedyś jabłka podniesie w spożywczaku jak ci z koszyka wypadną;) jak jesteś fajna babka, to na pewno. wiem, że smutno czasem tak patrzeć jak koleżanki są w szczęśliwych związkach. ja mam przyjaciółkę co od 16 roku życia nigdy nie była sama, a poważnych związków w sumie 5. z jednego związku w drugi. farciara;) ale jak już kogoś znajdziesz, to chyba się bardziej docenia to uczucie i to, co ci się przytrafiło. doceniasz i dbasz o to.
życzę powodzenia:)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sęk w tym, że żyję własnym życiem- praca, podróże, hobby, ale mimo to istnieje we mnie potrzeba dzielenia się tym życiem z inną osobą.
Chciałabym wyjeżdżać na urlop z mężczyzną obok, a nie z koleżanką czy też siostrą, pomimo tego, że takie wyjazdy też mają swój urok. Nie czuję się w żadnym wypadku stara, tylko bardziej martwi mnie ten brak jakichkolwiek relacji z mężczyznami w moim życiu.
Chciałabym też kiedyś założyć rodzinę, urodzić dziecko :) A tutaj 28 rok wskoczył na kark i w tej jednej jedynej płaszczyźnie mojego życia nie zmieniło się kompletnie NIC. Trochę to mnie martwi, ot co.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy nie jest trochę tak, że z racji wieku (młodego, ale mam wrażenie, że wydaje Ci się, że to już bardzo dużo i jesteś "stara") albo presji jesteś trochę zdesperowana? Takie mam odczucia po przeczytaniu wątku, dlatego że szukasz tu rad, wskazówek i recept na znalezienie faceta, byle jakiego, ale żeby był. A przecież nie o to chodzi. Generalnie teraz to bardzo trudno znaleźć kogoś wartościowego. Połowa to geje, połowa połowy to maminsynki i kluchy, część zajęta a ci wolni, którzy zostają albo nie nadają się do związku albo nie chcą się wiązać. Zacznij żyć dla siebie, a nie z myślą, że skoro masz 27 lat to musisz od raz szukać męża i mieć dzieci. Wyluzuj trochę, a miłość sama Cię znajdzie : )
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak to się mówi: kolejny rok mija, a ja wciąż niczyja... Naprawdę nie znacie żadnej cudotwórczej rady? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widocznie wiesz czego chcesz i tego szukasz nie bierzesz byle czego byle być z kimś. To nie jest przykre to się nawet ceni.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widze ze rozni nasw w tym klopocie jaki masz tyko płeć. Jestem facetem i za nic nie moge stworzyc zwiazku powaznego bo ciagle poznane dziewczyny nei sa gotowe na nic powaznego/ moze poadgamy ze soba? jakeis spostrzezenia wymienimy co nam pomoze w przyszlosci. Mam 26 alt ta w ogole i identycnzy klopot jak ty
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myśle, że ma znaczenie:) Człowiek bez ludzi dziczeje:)) A kobieta bez faceta tym bardziej:))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Karina przyznam Ci rację w tym, że z wiekiem rosną oczekiwania od drugiej osoby. Wśród moich koleżanek - nie u wszystkich, które są samotne czasem wyczuwam takie "staropanieńskie naleciałości" (np w sposobie wypowiedzi, albo zachowanie w pewnych sytuacjach), ale czy to ma wpływ na bycie samotnym? Nie wiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Hej, tylko nie odbieraj tego negatywnie co teraz napisze:) Przejrzałam tak pobieżnie początek i odebrałam to trochę tak: jestem ładna, wykształcona, znam pięć języków, mam super znajomych i wszystko dookoła mnie jest super, tylko dlaczego jestem wciąż sama?

Może coś w Twoim zachowaniu jest, że faceci zatrzymują się na etapie koleżeństwa?

Jestem w Twoim wieku, mam koleżanki, które również są singielkami. Niestety w większości wynika to z tego, że albo chcą za bardzo (i widzą w każdym napotkanym facecie materiał na męża, niekoniecznie ze wzajemnością), albo są to karierowiczki, naburmuszone, oczekujące księcia na białym koniu, bo im się to przecież należy:)

Ok, rozumiem - z jednej strony presja otoczenia (to Ty nikogo nie masz jeszcze?), z drugiej strony wraz z wiekiem rosną wymagania i jest trudniej kogoś znaleźć.

Jestem od niedawna sama, ale to, że mam 27 nie jest żadnym wyznacznikiem, że muszę mieć już za rok, bo już czas i pora.

Dodam, że na miłość nie ma recepty, bo nie ma leków na niedoskonałości drugiej osoby:)))

P.S. Pomyśl o zmianie towarzystwa, taką odskocznie, pięć samotnych kobiet = większa konkurencja :)

Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kasiu chyba nie ma reguły na bycie samotnym. W gronie swoich znajomych mam koleżanki- mądre, wykształcone, potrafiające sobie radzić w życiu, z poczuciem humoru - a mimo wszystko tak jak Ty nadal samotne. Myślę, że tyle ile samotnych babek tylu samotnych facetów, tylko nie mogą na siebie "trafić".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Odpuść sobie, a wtedy samo przyjdzie:)

Gorzej wygląda sytuacja, jeśli obracasz się w środowisku par. Znajdz kumpele do wypadów na podryw. Po prostu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
8 m-cy minęło od założenia tego wątku, a u mnie nic się nie zmieniło. Jakieś dalsze pomysły, rady, wskazówki, refleksje? Będę wdzięczna.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jestem szczęśliwą mężatką a na brak zainteresowania męskiego specjalnie nie narzekałam i jedno mogę stwierdzić: na początku znajomości nie ma nic złego w elikatnym oszukiwaniu czy ukrywaniu tego, owego. Ktoś tu napisał, że nie po to babka się kształciła, by teraz zgrywać głupszą... Pewnie że nie ale na samym początku, kiedy spotyka się dwoje obcych sobie ludzi, każdy z nich chce się pokazać z jak najlepszej strony - czyli takiej, która lepiej widziana jest w oczach tego drugiego. I tak, mozna troszeczkę poukrywać swoją zaradnośc, skończonych pięc fakultetów. Jeżeli dwoje ludzi się polubi na początku, to te rzeczy wyjdą z czasem i nie będą przeszkadzały. I nie trzeba czekać na to rok czy dwa. O tym, że babka skończyla pięc fakultetów i zna trzy języki może powiedzieć na trzeciej, piątej randce. Bo jak do tej piątej dojdzie to znaczy, że ci dwoje już się trochę lubią i te fakultety już nie stanowią dla faceta takiego zagrożenia (w myśl zasady, że boi się mądrzejszej kobiety od siebie). A na początku jesteśmy dla drugiego człowieka wielką niewiadomą i nie trzeba odkrywać wszystkiego od razu. Wg mnie nie ma nic złego, by przy pierwszym kontakcie próbować nie robić niczego, co mogłoby spłoszyć faceta. Dajmy sobie czas na poznawanie. dajmy sobie czas na zainteresowanie sobą. I to nie jest jakieś perfidne kłamstwo czy oszustwo, wielu z nas (jeśli nie każdy) przy pierwszym kontakcie chce dobrze wypaść. Jeśli taka znajomość miałaby się rozwinac w poważny związek, to takie małe "kokietowanie" na początku nie będzie miało żadnego znaczenia, ba nawet facet byłby szczęśliwy, że ma mądrą partnerką. Ale to wszystko z czasem, bo do poważnego związku dochodzi się nie w miesiąc czy dwa ale znacznie dłużej, kiedy już o sobie sporo wiemy. A jakby z takiej znajomości związku nie miało byc... Cóż, to ani 100% szczerość na początku ani jakieś ukrywanie własnego ja nic nie pomoże.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pani autorka dziękuje :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No tak, tylko pytanie czy jesteś na tyle inteligentna, że potrafisz ustąpić.

Jeśli to wygląda jak tresowanie słonia, w którym tylko tresujący czuje się dobrze, to świeć panie nad tymi męskimi duszami.

Tak czy siak, w końcu każdy pokazuję prawdziwą twarz :)

Btw Dużo szczęścia z okazji urodzin pani autor :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sądzę, że z wyborem faceta jest jak z kupnem butów albo będą od razu wygodne albo rozejdą się razem ze stopą deformując ją. Nie po to się kształciłaś, żeby teraz udawać idiotkę przed facetem!
Jeśli będziesz się przymilać i głupkowato śmiać żeby tylko on czuł się pewniej to co to będzie za partner na resztę życia? On będzie zachwycony i pełen nadziei że się już nie zmienisz a ty pokażesz w końcu prawdziwą twarz i będziesz próbowała jego zmienić, poprawić, dokształcić. Znajdź kogoś równego sobie lub nawet bystrzejszego żeby czerpać z tego związku satysfakcję a nie zażenowanie. Szkoda czasu na typa który się boi i nie potrafi zawalczyć o ciebie. Spotykam wiele dojrzałych kobiet na codzień w pracy i najwyżej 10% jest zadowolonych ze swoich związków bo w większości liczyły że ich mężowie się zmienią z czasem na lepsze a nic z tego nie wyszło i tak się męczą nawzajem ze względu na dzieci lub finanse.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie naruszasz żadnych.

Ok, może słowo desperacja, to dla Ciebie zbyt groźne pojęcie.

Może poczucie uciekającego czasu jest lepsze?

Właśnie dobre pytanie, czy aby to długie szukanie partnera nie zawęziło Ci dokładnie wizji tego jaki on ma być?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chyba nie dałbyś rady nikogo obrazić...Nie wiem skąd wzięło Ci się przeświadczenie, że którakolwiek z powyższych dziewczyn jest desperatką. Na jakiej podstawie tak stwierdzasz?

"Powstawanie obłędu, zbaczanie z odpowiednich wartości"-jakiego obłędu? Jakie wartości według Ciebie naruszam szukając inteligentnego, wartościowego faceta, a nie wiążąc się z pierwszym lepszym w nadziei, że jakoś to będzie?

PS: Nie przyszłoby mi do głowy szukać potencjalnych partnerów w klubach :DDD
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak sobie z ciekawości czytam, te różne przypadki, i widzę poniekąd tutaj jedną ciekawą prawidłowość, a mianowicie powstawanie obłędu, zbaczanie z odpowiednich wartości.

Szukanie czegoś na siłę desperacko zmienia to co finalnie oczekujemy.

Mały przykład z życia.
Pewna para starała się o dziecko. Jednakże po jakimś czasie, mniej więcej roku, dalej partnerka nie mogła zajść w ciążę, a bardzo pragnęła tego dziecka, gdyż uważała, że miała wszystko. Zaczęło się od drobnych gestów, intymności na czas, specjalnych kalendarzyków, cudownych diet, i innych różnych cud, czego partner nie mógł w końcu zmieść, jako, że miał trudną pracę, zamiast spokoju w swoim domu znajdował jedynie konkretne problemy. Związek taki oczywiście finalnie rozpadł się, ze względu na to, iż partner nie mógł już wytrzymać emocjonalnie.

W "Waszym" przypadku, za bardzo chcecie kogoś poznać kto by się "wam" spodobał. Wpadacie na imprezę, i już przeszukujecie cały klub w poszukiwaniu możliwych partnerów, okazuje się, że jest ich dwóch lub trzech, jednak, żaden nie wykazuje żadnych zainteresowań co do Was. Udaje się Wam poznać jakiegoś miłego pana, jednak nie spełnia On wszelkich Waszych oczekiwań i pomimo tego, że kiedyś uznałybyście go za ciekawą osobę, i może przyszłego partnera, desperacja klinuje pewne psychiczne podstawowe relacje i uczucia.

To jest jak chodzenie do sklepu spożywczego na głodniaka :)
Chce się wszystko i nic.

Nie było moim zamiarem kogoś obrazić, jednak, niektóre rzeczy są warte przemyślenia.

Jednakże jedno co każdy facet potrafi poczuć u kobiety to desperacja. I faktycznie, dla faceta desperatka to kandydatka jedynie do łóżka.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Kobieta

Gadżety erotyczne na rocznicę z żoną (43 odpowiedzi)

Dzień dobry! W niedalekiej przyszłości będę wraz z (teraz już) żoną obchodzić okrągłą rocznicę...

do góry