Widok
Po prostu nie zawsze wszystko jest czarne lub białe:) A często tylko tak się wszystko kwalifikuje. Nie widzę powodów by po rozstaniu nie zostać dobrymi kumplami. Wszystko zależy od tego w jakich okolicznościach to się odbyło i jaki w tym związku był układ. Bo jeżeli chodziło tylko o sex, to faktycznie później nie ma zbyt wielu tematów do rozmów. Ale jeśli łączyły pasje i wspólne zainteresowania i jeżeli rozpad nie był burzliwy, to dlaczego taki kontakt urywać.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Zawsze wszystko jest czarne lub białe, tylko często te kolory są blisko siebie i tym którym nie chce się przyglądać wszystko zlewa się w szare.
Ja ci mogę podać dwa powody - miłość i zazdrość.
Zazwyczaj jest tak że zrywa jedna strona, a druga wcale nie jest z tego zadowolona. Jedna wciąż kocha, a druga ją zostawia.
Zostawiona osoba może chcieć koleżeństwa jako przedłużenia związku i będzie dążyć do powrotu do tego co było, jednocześnie męcząc się z tym co jest. Osoba kończąca związek chce zjeść ciastko i mieć ciasto, chce mieć możliwość bycia z innymi jednocześnie zachowując wszystkie profity ze znajomości z tamtą osobą (spędzanie czasu, rozmowy, pasje).
Z drugiej strony jest też zazdrość i szczerość. Często po związku okazuje się że osoba zrywająca nie mówiła nam o 90% tego co czuje. Teraz zmienia się w przyjaciela i zaczyna nam się zwierzać, jednocześnie zwierzając się ze spraw sercowych - nowych związków czy przelotnych miłostek. Mniej lub bardziej świadomie prowadzi to do bólu i konfliktów.
Często ta strona porzucona aby stłumić ból także zaczyna poszukiwać zapomnienia w innych osobach i nawet ten zerwany zaczyna czuć zazdrość.
Bywa też tak że obie strony próbują siebie pouczać, i nawet jeśli mają dobre chęci, to zawsze kończy się to źle.
Funkcjonujemy w świecie w którym związek jest pewną formą własności (mówi się "ona jest moja", "on jest mój"). To samo prawo własności odnosi się do wielu aspektów związku, słów które sobie wypowiadamy, miejsc w które chodzimy, tego jak spędzamy razem czas. Gdy naraz okazuje się że te nasze rzeczy, ta druga osoba oddaje tak zwyczajnie swojemu nowemu partnerowi, to czujemy się zdradzeni, okradzeni i wykorzystani. Znów ból i złość - w efekcie kłótnie i inne problemy (przygodny seks, alkohol, obżarstwo etc).
Zerwanie kontaktu jest dużo lepszym rozwiązaniem niż męczenie się z tymi wszystkimi uczuciami które później mogą w nas uderzyć. Nie musi to być na zawsze, 5-10 lat powinno wystarczyć;)
Ja ci mogę podać dwa powody - miłość i zazdrość.
Zazwyczaj jest tak że zrywa jedna strona, a druga wcale nie jest z tego zadowolona. Jedna wciąż kocha, a druga ją zostawia.
Zostawiona osoba może chcieć koleżeństwa jako przedłużenia związku i będzie dążyć do powrotu do tego co było, jednocześnie męcząc się z tym co jest. Osoba kończąca związek chce zjeść ciastko i mieć ciasto, chce mieć możliwość bycia z innymi jednocześnie zachowując wszystkie profity ze znajomości z tamtą osobą (spędzanie czasu, rozmowy, pasje).
Z drugiej strony jest też zazdrość i szczerość. Często po związku okazuje się że osoba zrywająca nie mówiła nam o 90% tego co czuje. Teraz zmienia się w przyjaciela i zaczyna nam się zwierzać, jednocześnie zwierzając się ze spraw sercowych - nowych związków czy przelotnych miłostek. Mniej lub bardziej świadomie prowadzi to do bólu i konfliktów.
Często ta strona porzucona aby stłumić ból także zaczyna poszukiwać zapomnienia w innych osobach i nawet ten zerwany zaczyna czuć zazdrość.
Bywa też tak że obie strony próbują siebie pouczać, i nawet jeśli mają dobre chęci, to zawsze kończy się to źle.
Funkcjonujemy w świecie w którym związek jest pewną formą własności (mówi się "ona jest moja", "on jest mój"). To samo prawo własności odnosi się do wielu aspektów związku, słów które sobie wypowiadamy, miejsc w które chodzimy, tego jak spędzamy razem czas. Gdy naraz okazuje się że te nasze rzeczy, ta druga osoba oddaje tak zwyczajnie swojemu nowemu partnerowi, to czujemy się zdradzeni, okradzeni i wykorzystani. Znów ból i złość - w efekcie kłótnie i inne problemy (przygodny seks, alkohol, obżarstwo etc).
Zerwanie kontaktu jest dużo lepszym rozwiązaniem niż męczenie się z tymi wszystkimi uczuciami które później mogą w nas uderzyć. Nie musi to być na zawsze, 5-10 lat powinno wystarczyć;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Anty:)
Nawet moja córka wie, że czarny NIE ISTNIEJE;)
To jest mieszanka kolorów niebieskiego, czerwonego, pomarańczowego, czarnego i innych;)
Może ja jestem inna, ale mi szkoda życia na rozdrabnianie się, rozpamiętywanie....nie lubię żyć przeszłością.
Nawet moja córka wie, że czarny NIE ISTNIEJE;)
To jest mieszanka kolorów niebieskiego, czerwonego, pomarańczowego, czarnego i innych;)
Może ja jestem inna, ale mi szkoda życia na rozdrabnianie się, rozpamiętywanie....nie lubię żyć przeszłością.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Czarny jest połączeniem czarnego i innych kolorów? No nie brzmi to wiarygodnie:P
Twoja córka musi być już dorosła, bo dzieci bardziej wierzą w istnienie czarnego niż białego;)
Czarny nie istnieje? Czarny jest jedynym który istnieje, jedynym prawdziwym. W końcu tylko czarny widzimy naprawdę. Reszta to tylko iluzja światła.
I przypomniał mi się kawał:
- Jak się nazywa człowiek który nie odróżnia kolorów?
- Daltonista.
- A taki który odróżnia?
- Rasista:)
Masz dobrze że żyjesz wyłącznie teraźniejszością i tak od ręki potrafisz odrzucić wszystkie uczucia i emocje nawiązujące do przeszłości. To chyba przejaw przebudzenia, na pewno pomaga to prowadzić szczęśliwe życie.
W wielu kwestiach też tak potrafię, ale w kwestii miłości i związków teoria często mija się z praktyką.
Twoja córka musi być już dorosła, bo dzieci bardziej wierzą w istnienie czarnego niż białego;)
Czarny nie istnieje? Czarny jest jedynym który istnieje, jedynym prawdziwym. W końcu tylko czarny widzimy naprawdę. Reszta to tylko iluzja światła.
I przypomniał mi się kawał:
- Jak się nazywa człowiek który nie odróżnia kolorów?
- Daltonista.
- A taki który odróżnia?
- Rasista:)
Masz dobrze że żyjesz wyłącznie teraźniejszością i tak od ręki potrafisz odrzucić wszystkie uczucia i emocje nawiązujące do przeszłości. To chyba przejaw przebudzenia, na pewno pomaga to prowadzić szczęśliwe życie.
W wielu kwestiach też tak potrafię, ale w kwestii miłości i związków teoria często mija się z praktyką.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie miałam wpisywać w powyższy spis, koloru czarnego.
Nie, moja córka ma 6 lat i była w parku doświadczalnym, gdzie pokazywali jak powstaje kolor czarny:) I gdy wróciła, akurat jakoś byłam bez humoru - i nagle informuje mnie brzdąc jeden "MAMO! Czy Ty wiesz, że kolor czarny NIE ISTNIEJE?" Poprawiła mi nastrój bardzo. I od tamtego czasu, uświadomiłam sobie, że tylko od nas zależy czy to co widzimy będzie mieszaniną kolorów - czyli tzw czarnym, czy też skupię się na tychże kolorach i będę widzieć piękną czerwień, czy błękit.
Nie lubię, gdy ktoś szufladkuje i zakłada, że wie lepiej ode mnie co akurat czuję w danej sytuacji. Bo przecież statystyki mówią.....
Być może zażywam zbyt dużych dawek endorfin i stąd takie podejście do życia.:)
Nie, moja córka ma 6 lat i była w parku doświadczalnym, gdzie pokazywali jak powstaje kolor czarny:) I gdy wróciła, akurat jakoś byłam bez humoru - i nagle informuje mnie brzdąc jeden "MAMO! Czy Ty wiesz, że kolor czarny NIE ISTNIEJE?" Poprawiła mi nastrój bardzo. I od tamtego czasu, uświadomiłam sobie, że tylko od nas zależy czy to co widzimy będzie mieszaniną kolorów - czyli tzw czarnym, czy też skupię się na tychże kolorach i będę widzieć piękną czerwień, czy błękit.
Nie lubię, gdy ktoś szufladkuje i zakłada, że wie lepiej ode mnie co akurat czuję w danej sytuacji. Bo przecież statystyki mówią.....
Być może zażywam zbyt dużych dawek endorfin i stąd takie podejście do życia.:)
Ha!
Rasistka!
http://www.zgapa.pl/zgapedia/Addytywna_metoda_mieszania_barw.html
Wychodzi kolor biały :P
..co innego subtraktywne mieszanie barw..ale co tam Twoja córka może wiedzieć ;)
Rasistka!
http://www.zgapa.pl/zgapedia/Addytywna_metoda_mieszania_barw.html
Wychodzi kolor biały :P
..co innego subtraktywne mieszanie barw..ale co tam Twoja córka może wiedzieć ;)
Sugerujesz, że ją okłamali? ;>
No to teraz muszę się tam udać i zrobić z tym porządek....;)
Prosz:) Czrny to nie kolor;):
http://www.eioba.pl/a/1roa/czy-bialy-i-czarny-to-kolory
No to teraz muszę się tam udać i zrobić z tym porządek....;)
Prosz:) Czrny to nie kolor;):
http://www.eioba.pl/a/1roa/czy-bialy-i-czarny-to-kolory
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
"Czy czarny to kolor?
Nie, czarny nie jest kolorem, ponieważ pochłania wszystkie kolory i nie odbija ich do naszego oka, dlatego nie widzimy tego koloru.
Czy biały to kolor?
Tak, biały jest kolorem. Odbija wszystkie kolory tęczy i przekazuje je do naszego oka, dlatego możemy je zobaczyć.
Kolor to wrażenie psychiczne a ich widzenie to subiektywne wrażenie psychiczne powstające w mózgu człowieka."
Czyli tak jak pisałem, kolory nie istnieją, tylko czerń jest prawdziwa:P
Autor chyba myli światło z kolorem, a czasem nie wiem z czym jeszcze. Czarny pochłania kolory? Czyli kolory istnieją samoistnie a czarny jest dla nich tym czym "czarna dziura" dla światła?:)
Moje "subiektywne wrażenie" podpowiada mi że ja całkiem nieźle widzę czarny - inaczej nie mógłbym tu nic napisać:P
Nie, czarny nie jest kolorem, ponieważ pochłania wszystkie kolory i nie odbija ich do naszego oka, dlatego nie widzimy tego koloru.
Czy biały to kolor?
Tak, biały jest kolorem. Odbija wszystkie kolory tęczy i przekazuje je do naszego oka, dlatego możemy je zobaczyć.
Kolor to wrażenie psychiczne a ich widzenie to subiektywne wrażenie psychiczne powstające w mózgu człowieka."
Czyli tak jak pisałem, kolory nie istnieją, tylko czerń jest prawdziwa:P
Autor chyba myli światło z kolorem, a czasem nie wiem z czym jeszcze. Czarny pochłania kolory? Czyli kolory istnieją samoistnie a czarny jest dla nich tym czym "czarna dziura" dla światła?:)
Moje "subiektywne wrażenie" podpowiada mi że ja całkiem nieźle widzę czarny - inaczej nie mógłbym tu nic napisać:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"