Widok

Czy w pracy wypada romansować?

jak wyżej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Czy czarny to kolor?

Nie, czarny nie jest kolorem, ponieważ pochłania wszystkie kolory i nie odbija ich do naszego oka, dlatego nie widzimy tego koloru.

Czy biały to kolor?

Tak, biały jest kolorem. Odbija wszystkie kolory tęczy i przekazuje je do naszego oka, dlatego możemy je zobaczyć.

Kolor to wrażenie psychiczne a ich widzenie to subiektywne wrażenie psychiczne powstające w mózgu człowieka."

Czyli tak jak pisałem, kolory nie istnieją, tylko czerń jest prawdziwa:P

Autor chyba myli światło z kolorem, a czasem nie wiem z czym jeszcze. Czarny pochłania kolory? Czyli kolory istnieją samoistnie a czarny jest dla nich tym czym "czarna dziura" dla światła?:)

Moje "subiektywne wrażenie" podpowiada mi że ja całkiem nieźle widzę czarny - inaczej nie mógłbym tu nic napisać:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sugerujesz, że ją okłamali? ;>

No to teraz muszę się tam udać i zrobić z tym porządek....;)

Prosz:) Czrny to nie kolor;):

http://www.eioba.pl/a/1roa/czy-bialy-i-czarny-to-kolory
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ha!
Rasistka!
http://www.zgapa.pl/zgapedia/Addytywna_metoda_mieszania_barw.html

Wychodzi kolor biały :P

..co innego subtraktywne mieszanie barw..ale co tam Twoja córka może wiedzieć ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie miałam wpisywać w powyższy spis, koloru czarnego.

Nie, moja córka ma 6 lat i była w parku doświadczalnym, gdzie pokazywali jak powstaje kolor czarny:) I gdy wróciła, akurat jakoś byłam bez humoru - i nagle informuje mnie brzdąc jeden "MAMO! Czy Ty wiesz, że kolor czarny NIE ISTNIEJE?" Poprawiła mi nastrój bardzo. I od tamtego czasu, uświadomiłam sobie, że tylko od nas zależy czy to co widzimy będzie mieszaniną kolorów - czyli tzw czarnym, czy też skupię się na tychże kolorach i będę widzieć piękną czerwień, czy błękit.

Nie lubię, gdy ktoś szufladkuje i zakłada, że wie lepiej ode mnie co akurat czuję w danej sytuacji. Bo przecież statystyki mówią.....

Być może zażywam zbyt dużych dawek endorfin i stąd takie podejście do życia.:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czarny jest połączeniem czarnego i innych kolorów? No nie brzmi to wiarygodnie:P

Twoja córka musi być już dorosła, bo dzieci bardziej wierzą w istnienie czarnego niż białego;)

Czarny nie istnieje? Czarny jest jedynym który istnieje, jedynym prawdziwym. W końcu tylko czarny widzimy naprawdę. Reszta to tylko iluzja światła.

I przypomniał mi się kawał:
- Jak się nazywa człowiek który nie odróżnia kolorów?
- Daltonista.
- A taki który odróżnia?
- Rasista:)

Masz dobrze że żyjesz wyłącznie teraźniejszością i tak od ręki potrafisz odrzucić wszystkie uczucia i emocje nawiązujące do przeszłości. To chyba przejaw przebudzenia, na pewno pomaga to prowadzić szczęśliwe życie.
W wielu kwestiach też tak potrafię, ale w kwestii miłości i związków teoria często mija się z praktyką.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty:)

Nawet moja córka wie, że czarny NIE ISTNIEJE;)

To jest mieszanka kolorów niebieskiego, czerwonego, pomarańczowego, czarnego i innych;)

Może ja jestem inna, ale mi szkoda życia na rozdrabnianie się, rozpamiętywanie....nie lubię żyć przeszłością.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zawsze wszystko jest czarne lub białe, tylko często te kolory są blisko siebie i tym którym nie chce się przyglądać wszystko zlewa się w szare.

Ja ci mogę podać dwa powody - miłość i zazdrość.

Zazwyczaj jest tak że zrywa jedna strona, a druga wcale nie jest z tego zadowolona. Jedna wciąż kocha, a druga ją zostawia.

Zostawiona osoba może chcieć koleżeństwa jako przedłużenia związku i będzie dążyć do powrotu do tego co było, jednocześnie męcząc się z tym co jest. Osoba kończąca związek chce zjeść ciastko i mieć ciasto, chce mieć możliwość bycia z innymi jednocześnie zachowując wszystkie profity ze znajomości z tamtą osobą (spędzanie czasu, rozmowy, pasje).

Z drugiej strony jest też zazdrość i szczerość. Często po związku okazuje się że osoba zrywająca nie mówiła nam o 90% tego co czuje. Teraz zmienia się w przyjaciela i zaczyna nam się zwierzać, jednocześnie zwierzając się ze spraw sercowych - nowych związków czy przelotnych miłostek. Mniej lub bardziej świadomie prowadzi to do bólu i konfliktów.
Często ta strona porzucona aby stłumić ból także zaczyna poszukiwać zapomnienia w innych osobach i nawet ten zerwany zaczyna czuć zazdrość.
Bywa też tak że obie strony próbują siebie pouczać, i nawet jeśli mają dobre chęci, to zawsze kończy się to źle.

Funkcjonujemy w świecie w którym związek jest pewną formą własności (mówi się "ona jest moja", "on jest mój"). To samo prawo własności odnosi się do wielu aspektów związku, słów które sobie wypowiadamy, miejsc w które chodzimy, tego jak spędzamy razem czas. Gdy naraz okazuje się że te nasze rzeczy, ta druga osoba oddaje tak zwyczajnie swojemu nowemu partnerowi, to czujemy się zdradzeni, okradzeni i wykorzystani. Znów ból i złość - w efekcie kłótnie i inne problemy (przygodny seks, alkohol, obżarstwo etc).

Zerwanie kontaktu jest dużo lepszym rozwiązaniem niż męczenie się z tymi wszystkimi uczuciami które później mogą w nas uderzyć. Nie musi to być na zawsze, 5-10 lat powinno wystarczyć;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po prostu nie zawsze wszystko jest czarne lub białe:) A często tylko tak się wszystko kwalifikuje. Nie widzę powodów by po rozstaniu nie zostać dobrymi kumplami. Wszystko zależy od tego w jakich okolicznościach to się odbyło i jaki w tym związku był układ. Bo jeżeli chodziło tylko o sex, to faktycznie później nie ma zbyt wielu tematów do rozmów. Ale jeśli łączyły pasje i wspólne zainteresowania i jeżeli rozpad nie był burzliwy, to dlaczego taki kontakt urywać.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
LOL :D
Ale skoro tak piszesz...to gdzie mam złożyć podanie o pracę? :P

żart ofcoz :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zostańmy przyjaciółmi - Twój kot zdechł, ale możesz go zatrzymać;)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zostańmy przyjaciółmi? d(o_O)b
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja:)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Myślę inaczej. często jest tak, że osoby zrywające ze sobą z powodu nieudanego związku najzwyczajniej nie chcą mieć już ze sobą nic wspólnego, albo jak najmniej.
No, chyba, że ktoś miał na tyle szczęścia aby traktować się później jak kumple...ale kto w to tak naprawdę wierzy? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeżeli mówimy o romansie gdzie jedna strona ma już zobowiązania rodzinne, to takich nie widziałam w otoczeniu służbowym.

Natomiast, flirty i tak zwane "spotykanie się" owszem. I nawet jeśli takie związki rozpadały się, nie było szczególnej histerii w miejscu pracy ani zaniedbań, zgrzytów czy co tam było sugerowane jeszcze wyżej.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
To jest coś co wie średnio inteligentny lemur ;)
Zadam pytanie - słyszałaś kiedyś o "udanym" romansie w pracy? Jeśli tak, to ile ich było w porównaniu z nieudanymi?
Czysta statystyka :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Halewicz, z własnego doświadczenia;> ;);)?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z życiowego doświadczenia wiem, że bliższe znajomości w pracy zawsze prowadzą do katastrofy - z naciskiem na słowo "zawsze".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Tinker Bell - Halewicz mieszka w Gdyni:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokładnie tak jest. Niektórzy mają problem z postami, w których jest nieco więcej słów niż jest w stanie przeczytać...a nie daj Boże - zawierają one słowa, których nie rozumie ;)
Ale to problem tych osób.
Ja osobiście lubię czytać takie wypowiedzi. Czasami się z nimi zgadzam, czasami nie. Czasami mnie krew zalewa, czasami cieszę się, że ktoś myśli podobnie. I piszę.
Trochę to jak sport - jak nie masz odpowiedniego doświadczenia to inni Cię zjedzą podczas dyskusji ;) Dlatego ćwiczysz, ćwiczysz i ćwiczysz..mój Padawanie :P
Halewicz? Podczas krótkiego pobytu na tym forum uważam, że facet ma co do napisania. Czytam chętnie bo jestem ciekawy. A to czy udziela się gdzieś indziej - co mnie to? :]
PS. Podobieństwo bardzo łatwo znaleźć w każdym poście, który jest napisany bez błędów, zgodnie ze stylistyką, stosując znaki interpunkcyjne i pisząc ciekawie. A wielu ludków na szczęście to potrafi :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hm.. ciekawe pytanie aczkolwiek jak już Anty wspomniał nie tak sformułowane...
Znam osoby, które tak zaczynały, potem stawały się sobie bliższe...
aż w końcu byli na tyle blisko, że nic z tego dobrego nie wyszło a tym bardziej nic pożytecznego bo spadła wydajność pracy, pracodawca nie był raczej zadowolony no i można się domyślać co było później..
Bo jeśli romans nie przerodzi się w coś więcej to może to być dosyć ciekawe doświadczenie. Pod warunkiem, że nie romansujesz z szefem z myślą o podwyżce czy awansie ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Szukam kobiety dla mojego męża (3 odpowiedzi)

Jak w tytule szukam kobiety która uwiedzie mojego męża. Pali ale nie pije, pracuje i potrafi w...

Gdzie dziś znaleźć ludzi którzy chcą budować znajomość? (3 odpowiedzi)

Cześć, gdzie dziś pozyskać nowe znajomości? Do aktywności rodzinnych lub solo? Grupy internetowe?...

Ja chyba zostanę rolnikiem... (78 odpowiedzi)

Czy ktoś z Was ma tę samą przypadłość co ja, polegającą, na tym, że w okresie...

do góry