Widok
Zależy, jakim jesteś typem. Ja dużo czytałam i właściwie w szkole rodzenia niczym mnie nie zaskoczyli. Jednak mój mąż cieszył się z tych zajęć, bo właściwie nie miał czasu na edukowanie ię w tej kwestii, a tam się wszystkiego dowiedział i właściwie utwierdził w przekonaniu, że warto być przy porodzie.
www.trzeciwymiar.blox.pl
ufff..... Moj synus zasnal wiec moge odpisac. W szpitalu wojewodzkim od razu po porodzie przez dwie godziny lezysz na tzw obserwacji na korytarzu porodowki :( mi Bartoszka przyniesli po 4 godzinach od porodu, polozna bardzo mi pomagala w trakcie porodu ale nie narzucala sie tzn nie bylo jej non stop obok mnie, chociaz w tej kulminacyjnej fazie to juz byla ciagle. Po porodzie kiedy przyniesli mi dziecko przyszla polozna i pokazala jak przystawiac do piersi i jak przewijac noworodka. Ogolnie jestem bardzo zadowolona z opieki poloznych, jak czegos nie wiedzialam czy nie bylam pewna to zawsze udzielaly niezbednych informacji. Podobno mozna bylo oddawac dziecko na noc na oddzial noworodkow zeby sie wyspac ale ja nie chcialam.
Jeśli ktos liczy na swój silny instynkt macierzyński i pomoc np. mamy czy teściowej, to może sobie darować szkołę rodzenia. Ja się taka pewna nie czułam i chodziłam razem z mężem do szkoły rodzenia. Oboje się bardzo dużo nauczyliśmy ( o porodzie, o opiece nad noworodkiem, ciekawych ćwiczeń gimnastycznych...). Cenne były spotkania ze specjalistami (neonatolog, ginekolog, dietetyk itp.) i z innymi przyszłymi mamami.