Widok

Czyto juz alkocholizm Pomóżcie mi!!

Moj partner a w przyszlym roku prawdopodobnie juz mąż codziennie pije min 4 piwa a w wekeend jak ma wolne to od rana i nie ma umiaru.nie zaniedbuje obawiazkow pracuje robi wszystko co do niego nalezy sprzata pomaga mi itp.ale ja juz nie mam siły niewiem co robic jestem załamana jak mam do niego dotrzec.Pomozcie mi Prosze
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
jak dla mnie picie regularnie to juz alkoholizm, moj mąż byl takim czlowiekiem, dopiero gdy zabralam dzieci i odeszlam zrozumial ze przeginal, probowal sam sie ograniczyc ale to nie dalo efektu, ostatecznie zapisal sie do Wisły do ośrodka Tratwa i tam pomogli mu calkowicie wyjsc z alkoholizmu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Polecam dobry Ośrodek Terapii Uzależnień symptom http://www.uzalezniony.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety taka jest właśnie smutna prawda kobiety żyjące z alkoholikiem są współuzależnione ja również niestety należe do tych kobiet już od 8 lat czekam na zmianę i cóż prawda jest taka że nigdy się nie doczekam. mój mąż może nie pić kilka miesięcy ale co z tego jeśli wraca do chlania regularnie(zaznaczam że mój mąż również nie zaniedbuje pracy) a ja przy nim trwam i wyczekuje tych okresów trzeźwości jak dziecko świętego mikołaja. skutki są dla mojej psychiki niestety opłakane po urodzeniu dziecka nie miałam wystarczającego wsparcia ze strony męża ponieważ właśnie rozpoczął swój ciąg na początku nie winie po to by później chlać codziennie co przyczyniło się do narastającej u mnie depresji no i cóż puenta taka że mój mąż chleje i się nie leczy a ja jego żona lecze się u psychiatry na depresje i nerwice więc kochana nie wychodz za niego ,nie rób tego błędu co ja uciekaj !!!
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
Pan "przyszły mąż" nie nadaje się ani na męża, ani tym bardziej na ojca.Uzależniony od alkoholu człowiek, żyje we własnym świecie gdzie jest tylko on i alkohol, wystarczą dwa piwa dziennie by już był alkoholikiem.Ta choroba śmiertelna to długotrwały proces degradacji, wiele lat zmian w osobnika bez uczuć.Nikt i nic go nie zmieni dopóki sam nie pozwoli sobie pomóc, jego dno może nigdy jednak nie nastąpić.
Głupotą jest teraz mieć nadzieję i trwać przy takim kimś kto jeszcze wiele lat będzie uważał, że ma maleńki problem, a to już jest wielki mega problem. Jak masz jeszcze wybór to odejdź, nie łudź się, że będą zmiany, bo ty nie decydujesz tylko on, a do tego czasu za jakieś 30 lat będziesz wrakiem człowieka który żyje życiem alkoholika...
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
@baa
właśnie choroba alkoholowa to tak jakby choroba zakaźna
zaraża całą rodzine. pijący to alkoholik a reszta rodziny to współuzaleznieni. Tak to niestety działa....
Alkoholik to osoba, ktora musi pic. nieważne ile, niewazne jak. Wazne co jej daje picie.I alkoholem rozwiązuje problemy. I nie musi to być morze wódki, wystarczą dwa piwka dziennie, uwierz...
A ograniczenia? Ja nie wierzę że to dziala, sorry ale nie....i w tej kwestii zgadzam sie w 100% z FK

Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba znać umiar--------- alkoholik nie zna umiaru niestety......
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 5
ech... zapomnialam ze tu jak cos napiszesz to ci zaraz wmówią setki rzeczy...
Po pierwsze:
"czy waszym zdaniem włosi lub francuzi to alkoholicy??"- i właśnie takie myslenie prowadzi do alkoholizmu, w Polsce jest taka tradycja by pić więc często nie jest to widziane jako coś złego"
- to nie jest myslenie,takie są fakty.
Po drugie:
z tym ograniczaniem na pewne osoby to działa(mojemu mężowi się udało) nie został abstynentem ale pije sporadycznie,ale oczywiscie fakt że niektórzy powinni natychmiast przestac pic.
"FK"- chyba musiales miec cieżkie przejscia w grupie AA jesli wydaje ci sie ze skoro jedno z dwojga jest alkoholikiem to drugie tez musi byc :) jakby to była jakas choroba zakazna:)

"Błyskotko" ja nie wmawiam autorce watku ze pijąc te 4 piwa dziennie itd nic złego sie nie dzieje,proszę udowodnij mi to ze tak gdzies napisałam...albo czytaj ze zrozumieniem. I na pewno nie zamierzam brac odpowiedzialnosci za cudze życie!;) dzieci mam i za nie jestem odpowiedzialna.
tyle w temacie bo zaraz mi wmówicie że oprócz alkoholizmu jestem równiez narkomanem bądz ze pochodze z rodziny patologicznej i inne tego typu rzeczy :D
Wszystko jest dla ludzi ale trzeba znac UMIAR
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
@baa myśle że załamaną , mało interesują Włosi czy Francuzi , a bardziej jej narzeczony, facet z którym planuje spędzić życie. Czy wmawiając jej że nic złego się nie dzieje , weźmiesz w przyszłości odpowiedzialność za jej życie , jeśli okaże sie że po ślubie , facetowi całkowicie puszczą hamulce i zacznie pić na umór? Wątpie. Jeśli ktoś uparcie twierdzi , że nie ma problemu z piciem powinien to udowodnić, i nie pić ani kropelki przez miesiąc. Myśle , że problem może być niewielki w tym przypadku i należy go zwalczać w zarodku , bo z czasem będzie tylko gorzej.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ten/Ta kto nie rozumie problemu będzie sie upierał ze ograniczanie to krok do przodu w "leczeniu".
Zeby pozbyć sie problemu trzeba go wyeliminować.
Jeśli problemem jest alkohol to po prostu trzeba przestać pic.A ograniczanie to taka zasłonka dla naiwnych....po kilku tygodniach a może dniach dwa piwka przy TV a pięc w warsztacie, p[iwnicy, na spacerze z psem itp.
Alkoholik takie chwyty zna zeby ukryc ilośc wypitego alkoholu ze hej...nawet sie wam nie snilo co potrafi zrobić i jak zakręcic otoczeniem.
alkoholikiem jest sie do końca zycia, to stygmat jak napisał F-K
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie rozumiem dlaczego Kafkę się minusuje...czyżby współuzależnione wypierające się problemu?
Ograniczać...jasne. Kokainowiec ograniczający się tylko do jednego odlotu tygodniowo już narkomanem nie jest...dżizas.
Zejdzcie na ziemię. Alkoholizm zostaje jak taka stygmata, do końca życia. A pisanie - się ogranicza - tylko świadczy, że jesteście współuzależnione.
Terapia dla pary, nie tylko dla niego.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
"czy waszym zdaniem włosi lub francuzi to alkoholicy??"- i właśnie takie myslenie prowadzi do alkoholizmu, w Polsce jest taka tradycja by pić więc często nie jest to widziane jako coś złego
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
załamana, byłaś kiedyś powiedzmy na diecie?
i co? jak ograniczałaś słodycze do powiedzmy raz na tydzień czy na miesiąc to po jakimś czasie nie wracałaś do starych nawyków?
To nie ma znaczenia, że ograniczył, to jest tylko złudne budowanie kontroli- sam sobie poradzę, nie jestem alkoholikiem. Mówienie o lampce, a jednocześnie zaprzeczanie alkoholizmowi to WYPARCIE i tyle. Tak jak mówiłam, skoro nie jest alkoholikiem to czego się obawia na terapii? Niech to udowodni. A słowa "i tak mi nie pomogą" to co to w ogóle jest? Przecież on problemu rzekomo nie ma, to w czym mu mają pomagać?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
nie bronie pijących ale chyba dobrze ze facet ograniczyl do dwóch?mysle ze to dobry krok pod warunkiem ze pojdzie dalej i ograniczy do np. 2 razy w tygodniu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
sluchajcie,a czy waszym zdaniem włosi lub francuzi to alkoholicy?? włosi piją codziennie wino do obiadu,a po obiedzie i deserze popijają sambuce lub inny likier,, francuzi natomiast zaczynają od rana ale szampanem
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Alkoholik niestety umie sobie czasem pozwolić na przerwę - jak się zaweźmie, także na ograniczene
Nie wiem czy ograniczenie ilości to dobry krok- z jednej strony tak, z drugiej nie bardzo, bo powinien zaprzestać picia całkowicie , od razu

no i sam sobie z tym nie poradzi
wiem, bo mój Tato był alkoholikiem
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
A czy waszym zdaniem jest szansa na poprawe jak od ok 2 tygodni pije 2 piwa dziennie a nie min 4??? Mówi ze mam dac mu troche czasu az ktoregos dnia sama zobacze ze nic nie pije codziennie
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeśli zdaje sobie sprawę z tego , że ma problem to jest dobrze. Gorzej gdyby sie wypierał problemu. Jeśli z tego wyjdziecie , to myśle że to bardzo umocni Wasz związek. Skoro nie chce iść na terapię , to niech pokaże , że jej nie potrzebuje i sam odstawi picie na jakiś czas, wtedy dobitnie się przekona czy miał rację. Spróbujcie też popracować nad tym co skłania go do picia. Stresująca praca? Może warto szukać innej . Trzymaj się , bo teraz musisz być silna za Was oboje
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
niech idzie na terapie lub na spotkanie AA. Może najpierw na spotkanie otwarte idźcie razem?
Można pójśc razem do poradni.
Tam sie dowie jak sie zmienić, a właściwie jak nie pić, jak sie czuć dobrze bez alkoholu.
A problem nie jest mały niestety:(

Alkoholik kojarzy sie z menelem, bezdomnym lub innym żulem spod budki z piwem zataczającym sie lub leżącym w rowie.
Z awanturnikiem bijącym żonę i dzieci, z kimś kto przepija całą wypłatę itp. ale to tylko pospolite skojarzenie, pozorne.
alkoholik to osoba mająca problem z piciem, nieważne ile i jak pije...ale po co pije, dlaczego.
Zreszta chyba już o tym pisałam.

trzymaj sie ciepło ~załamana
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wczoraj mi powiedział ze wie ze ma maly problem z alkoholem i pali sie czerwona lampka ale alkoholikiem nie jest. Poprostu pije bo lepiej sie pozniej czuje. Zaproponowałam żeby poszedł na terapie to powiedziłał ze mu i tak tam nie pomogą .On chce się zmienic tylko nie wie jak..
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
nie...życie pod wpływem alkoholu jest piękniejsze (radość)
pozdrawiam.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Typowe tłumaczenie - mam kontrolę, mogę przestać kiedy zechce. Podejrzewam, że ktoś faktycznie nie mający z tym problemu powiedziałby raczej coś w stylu "nie wiedziałem, że to tak wygląda, ok, robimy przerwę w piciu". To znak, że głowa szuka usprawiedliwienia.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
do góry