Widok
Mamtu, przesadzasz i tyle...nie uważam że danonek jest najzdrowszy na swiecie, jak również wiele innych produktów dla dzieci ale nie jest też szkodliwy...to ze rozmawiasz z profesorami z GUMedu nie jest dla mnie żadnym przekonywującym argumentem...
i nie jestes osobą która w jakikolwiek sposób może podważać czyjes wykształcenie i kogoś obrażac, bo z tego co czytam sama nie przeprowadzałaś badań na danonkach więc nie uważam abys była ekspertem w tym temacie ;););)
podobno najnowsze badania pokazują (może uda mi sie znaleźć artykul, w tym autora oraz instytut ktore te badania przeprowadził) że najczęsciej na alergie różnego rodzaju zapadają dzieci, których rodzice są wysoko wykształconymi osobami , przesadnie analizującymi co podaja swojemu dziecku do jedzenia oraz przestrzegającymi ponad normę zasad higieny . Te dzieci charakteryzuja się obniżona odpornością gdyż nie maja styczności z cząstkami alergizującymi i innymi szkodliwymi patogenami, z którymi dziecko powinno mieć styczność aby ich organizm sam sobie z nimi poradzil i aby mogł zbudować naturalna bariere ochronną...ja wierze w takie korelacje... trochę rozsądku i dystansu bo takim postępowaniem krzywdzimy swoje dzieci...
i nie jestes osobą która w jakikolwiek sposób może podważać czyjes wykształcenie i kogoś obrażac, bo z tego co czytam sama nie przeprowadzałaś badań na danonkach więc nie uważam abys była ekspertem w tym temacie ;););)
podobno najnowsze badania pokazują (może uda mi sie znaleźć artykul, w tym autora oraz instytut ktore te badania przeprowadził) że najczęsciej na alergie różnego rodzaju zapadają dzieci, których rodzice są wysoko wykształconymi osobami , przesadnie analizującymi co podaja swojemu dziecku do jedzenia oraz przestrzegającymi ponad normę zasad higieny . Te dzieci charakteryzuja się obniżona odpornością gdyż nie maja styczności z cząstkami alergizującymi i innymi szkodliwymi patogenami, z którymi dziecko powinno mieć styczność aby ich organizm sam sobie z nimi poradzil i aby mogł zbudować naturalna bariere ochronną...ja wierze w takie korelacje... trochę rozsądku i dystansu bo takim postępowaniem krzywdzimy swoje dzieci...
Mamtu, zgadzam się z Tobą w 100%.
Instytut Matki i Dziecka dodatkowo zezwala na pojawienie się swojego loga na produktach za "drobną" opłatą tudzież datkiem na rzecz tej szacownej instytucji :///
Więc sorki ale nie jest on dla mnie żadną wyrocznią.
Nie mogę oglądać reklamy Actimelu ; PIJ CODZIENNIE!!!! Masakra!!! owszem napij się przy i po praniu antybiotyków lub gdy masz rozwolnienie ale gdzie codziennie!!! Upośledzają organizm, który potem sam nie potrafi się bronić :(
Instytut Matki i Dziecka dodatkowo zezwala na pojawienie się swojego loga na produktach za "drobną" opłatą tudzież datkiem na rzecz tej szacownej instytucji :///
Więc sorki ale nie jest on dla mnie żadną wyrocznią.
Nie mogę oglądać reklamy Actimelu ; PIJ CODZIENNIE!!!! Masakra!!! owszem napij się przy i po praniu antybiotyków lub gdy masz rozwolnienie ale gdzie codziennie!!! Upośledzają organizm, który potem sam nie potrafi się bronić :(
modliszzzka, nie chciałam Cię obrazić, ani nawet urazić - jeśli poczułaś się w jakikolwiek sposób dotknięta, to przepraszam.
Natomiast, jeśli chodzi o "zdrowe" chowanie dzieci - to, że jestem "wysoko wykształconą osobą" (jak pewnie większość mam tutaj) wcale nie oznacza, że chowam dziecko pod kloszem. To, że analizuję skład produktów, które podaję swojemu dziecku, wcale nie musi świadczyć o tym, że chronię je przed nimi jak przed najgorszą zarazą. I nie przestrzegam ponad normę zasad higieny - ale wcale nie wykluczam, że mój syn może być w przyszłości alergikiem (podobnie zresztą jak jego tata i dziadek).
Ale to, że wiem jak jest, nie pozwala mi bezczynnie siedzieć i słuchać / czytać, jak się ludziom wmawia, że czarne jest białe i odwrotnie. ;) I tak jak napisałam - nie chcę zbawić świata (ja nie z tych ;) ), chcę tylko powiedzieć innym, co wiem. Bo skoro wiem, to dlaczego mam zachować tę wiedzę tylko dla siebie? Nie znaczy to oczywiście, że inni muszą się do tego stosować - Ty twierdzisz, że ja czytając etykiety i wiedząc, co siedzi w produktach spożywczych, krzywdzę swoje dziecko, ja mogę stwierdzić, że Krzywdzi je ten, kto tego nie robi - i co z tego wyniknie? Nic, zupełnie nic. A nie o to przecież nam chodzi, prawda?
Dlatego posłuchajmy / poczytajmy siebie nawzajem, wyciągnijmy (albo i nie) wnioski i pozwólmy każdemu robić to, co uważa za słuszne i stosowne w stosunku do jego własnych przecież dzieci. Każdy ma wybór - każdy postąpi tak, jak uważa. :)
A tak w ogóle, to ja tam lubię dyskutować - spokojnie dyskutować, nie kłócić się i spierać kto ma rację, więc o ile fajnie mi się z kimś "dyskutuje", to mogę tak godzinami. ;)))
Natomiast, jeśli chodzi o "zdrowe" chowanie dzieci - to, że jestem "wysoko wykształconą osobą" (jak pewnie większość mam tutaj) wcale nie oznacza, że chowam dziecko pod kloszem. To, że analizuję skład produktów, które podaję swojemu dziecku, wcale nie musi świadczyć o tym, że chronię je przed nimi jak przed najgorszą zarazą. I nie przestrzegam ponad normę zasad higieny - ale wcale nie wykluczam, że mój syn może być w przyszłości alergikiem (podobnie zresztą jak jego tata i dziadek).
Ale to, że wiem jak jest, nie pozwala mi bezczynnie siedzieć i słuchać / czytać, jak się ludziom wmawia, że czarne jest białe i odwrotnie. ;) I tak jak napisałam - nie chcę zbawić świata (ja nie z tych ;) ), chcę tylko powiedzieć innym, co wiem. Bo skoro wiem, to dlaczego mam zachować tę wiedzę tylko dla siebie? Nie znaczy to oczywiście, że inni muszą się do tego stosować - Ty twierdzisz, że ja czytając etykiety i wiedząc, co siedzi w produktach spożywczych, krzywdzę swoje dziecko, ja mogę stwierdzić, że Krzywdzi je ten, kto tego nie robi - i co z tego wyniknie? Nic, zupełnie nic. A nie o to przecież nam chodzi, prawda?
Dlatego posłuchajmy / poczytajmy siebie nawzajem, wyciągnijmy (albo i nie) wnioski i pozwólmy każdemu robić to, co uważa za słuszne i stosowne w stosunku do jego własnych przecież dzieci. Każdy ma wybór - każdy postąpi tak, jak uważa. :)
A tak w ogóle, to ja tam lubię dyskutować - spokojnie dyskutować, nie kłócić się i spierać kto ma rację, więc o ile fajnie mi się z kimś "dyskutuje", to mogę tak godzinami. ;)))
Mamtu, dokładnie tez tak myslę i bardzo podobnie wychowuję swoje dziecko ale uważam że niektorzy przekaraczją granice rozsadku i dziecko jest chowane jak w laboratorium, sterylne warunki, jedzenie tylko ekologiczne...te dzieci wcale nie sa tak zdrowe jak myslą ich rodzice...Ja zawsze z przymrużeniem oka podchodze do tych wszystkich słoiczków, serków i żywności dla dzieci...Wolałam sama utrzeć jabłuszko lub zrobic sok malinowy niż kupować w sklepie, ale nie można też popasc w paranoję...Bo wystarczy ze poślemy dziecko do pzredszkola i ono prędzej czy później będzie miało styczność z gorszą jakościową żywnoscią i zaczną się problemy...ale zgadzam się z Wami, że są mamy ktore danonki podają dziecku przy kazdym posilku bo same nie mają pomysłu na obiadek, no coż możemy tylko wspólczuć tym dzieciom...
Mamtu,nie poczułam się obrażona :) a dyskusje są jak najbarzdiej potzrebne...mysle ze są tematy w obrębie naszego macierzyństwa które tak naprawdę nigdy nie przyniosą jednoznacznych odpowiedzi i tylko nasza matczyna mądrośc musi zweryfikować co jest najlepsze dla naszego dziecka.
Mamtu,nie poczułam się obrażona :) a dyskusje są jak najbarzdiej potzrebne...mysle ze są tematy w obrębie naszego macierzyństwa które tak naprawdę nigdy nie przyniosą jednoznacznych odpowiedzi i tylko nasza matczyna mądrośc musi zweryfikować co jest najlepsze dla naszego dziecka.
Mamtu, najzupełniej sie z Tobą zgadzam. :)
moj synek jest alergikiem, bez objawów skórnych , natomiast usg jamy brzusznej dopiero wykazało nieprawdiłowości , jednak nasza ukochana lekarz, ordynator ze szpitala z Polanek, (nie będę wymieniać nazwiska), która dla mnie ze wzgledu na doświadczenie jest guru w dziedzinie pediatrii sama zaproponowała aby co jakiś czas (pomimo całkowitego na codzien odstawienia nabiałów) podaac dziecku pół szklanki mleka, bądź przysłowiowego danonka, aby organizm próbował sobie radzić z nietolerancją...Ja szczerze mówiąc wolę podać serek Maćkowy ale wiem, że moja mama czasami mu tego danonka zaaplikuje :) i wiedząc, ze nie robi tęgo często to nie oponuję ;)
moj synek jest alergikiem, bez objawów skórnych , natomiast usg jamy brzusznej dopiero wykazało nieprawdiłowości , jednak nasza ukochana lekarz, ordynator ze szpitala z Polanek, (nie będę wymieniać nazwiska), która dla mnie ze wzgledu na doświadczenie jest guru w dziedzinie pediatrii sama zaproponowała aby co jakiś czas (pomimo całkowitego na codzien odstawienia nabiałów) podaac dziecku pół szklanki mleka, bądź przysłowiowego danonka, aby organizm próbował sobie radzić z nietolerancją...Ja szczerze mówiąc wolę podać serek Maćkowy ale wiem, że moja mama czasami mu tego danonka zaaplikuje :) i wiedząc, ze nie robi tęgo często to nie oponuję ;)