Widok
Słabsi, silniejsi... guzik prawda. Słabsi są słabsi, bo dali to sobie wmówić. To bardzo wygodne. Powiem, że jestem słabsza i już niczego ode mnie proszę nie oczekiwać tylko wysłuchać i pogłaskać po główce. Aż w końcu sama w to naprawdę uwierzę.
Dalej nie rozumiesz? Wsparcia można udzielić jedynie komuś, kto nie pozwoli sobie wmówić, że jest słaby i chce walczyć. Tu nie ma woli walki, za to jest prośba o to, by utwierdzić go w jego własnym przekonaniu.
I nie będę tego uzasadniać. To nie miejsce na to ani czas.
Dalej nie rozumiesz? Wsparcia można udzielić jedynie komuś, kto nie pozwoli sobie wmówić, że jest słaby i chce walczyć. Tu nie ma woli walki, za to jest prośba o to, by utwierdzić go w jego własnym przekonaniu.
I nie będę tego uzasadniać. To nie miejsce na to ani czas.
5 lat żyłem w związku z kobietą DDA...po prostu koszmar. Nie wiem jak wytrzymałem tak długo (chyba z miłości?) ale i moje wytrzymywanie się w końcu wypaliło, łącznie z pokładami empatii, wszelkiej maści tolerancji i daleko posuniętego rozumienia problemu.
Osoby DDA nie nadają się do związków i póki nie przejdą gruntownej terapii, nie powinny się z nikim wiązać. Amen.
Osoby DDA nie nadają się do związków i póki nie przejdą gruntownej terapii, nie powinny się z nikim wiązać. Amen.
Mikro, ja naprawdę też nie mam życia usłanego różami. Borykam się z takimi problemami, że wiele osób przerasta tylko cząstka z nich. Tylko ja nie mam w zwyczaju obarczania nimi nikogo. Owszem, moi przyjaciele bardzo chętnie mi pomogą, ale mówię o nich tylko wtedy, gdy są w stanie fizycznie pomóc. Na pewno nie dramatyzuje, nie szukam publiczności do "wysłuchania", bo to bez sensu.
Niulka.
Masz SZCZĘŚCIE, że Twój mózg jest tak zbudowany, że produkuje odpowiednią ilość odpowiednich neuroprzekaźników tam gdzie potrzeba.
Dzięki temu masz chęć do życia i wolę walki.
Niestety, z przyczyn somatycznych/genetycznych i/albo na skutek traumatycznych przeżyć równowaga tych neuroprzekaźników może ulec trwałemu zakłóceniu.
Wpływ mamy na to niewielki. Piszesz o "wzięciu się w garść" - ale do tego potrzebna jest wola walki. A tej nie ma, bo choroba ją odebrała. To jak wziąć się w garść?
Masz SZCZĘŚCIE, że Twój mózg jest tak zbudowany, że produkuje odpowiednią ilość odpowiednich neuroprzekaźników tam gdzie potrzeba.
Dzięki temu masz chęć do życia i wolę walki.
Niestety, z przyczyn somatycznych/genetycznych i/albo na skutek traumatycznych przeżyć równowaga tych neuroprzekaźników może ulec trwałemu zakłóceniu.
Wpływ mamy na to niewielki. Piszesz o "wzięciu się w garść" - ale do tego potrzebna jest wola walki. A tej nie ma, bo choroba ją odebrała. To jak wziąć się w garść?
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.