Widok
DEBIL w skodzie octavii
UWAGA na debila jeżdzacego niebieska skoda octavia kombi, poruszajacego sie w okolicach ulicy Starodworcowej (Kack, okolice Źródła Marii) koles w wieku okolo 25-30 lat z tatu w postaci bezsensownego wzoru na lewej rece, krótkie włosy. dzis okolo godz 18.15, prawie zepchnał mnie z drogi - tylko fuks uratował mnie przed ciezkim wypadkiem - jechałem prawie 50km/h (ulica Starodworcowa wlasnie), gdy dogonilem go na swiatłach juz po zjezdzie ze Starodworcowej na Chwaszczynska i spytałem o co mu chodzi, to usłyszałem cytuje: - bym w********al z ulicy na chodnik i go nie w****iał, bo zostane rozjechany.
po tym dodał gazu i tyle, go widzialem :/
zastanawiam sie czy isc na Policje, bo nie wiadomo co ten debil jest w stanie zrobic..po tym jak mnie potraktował uznaje, ze to nie byl pierwszy (i ostatni ) raz..
po tym dodał gazu i tyle, go widzialem :/
zastanawiam sie czy isc na Policje, bo nie wiadomo co ten debil jest w stanie zrobic..po tym jak mnie potraktował uznaje, ze to nie byl pierwszy (i ostatni ) raz..
Powinieneś bezzwłocznie zgosić to zdarzenie na policji. Może i tak nic z tym nie zrobią, ale przynajmniej będą mieli w kartotece, jeśli sytuacja się powtórzy to będzie już jakaś podkładka.
Swoją drogą niestety takich idiotów jest cała masa, sam jeżdżę 40km dziennie przez cały rok z czego kilka po ulicy świętokrzyskiej w Gdańsku. Jest dość wąska, szczególnie pod górę na zakrętach jest niewesoło. Raz miałem lądowanie za barierkami bo jakiemuś debilowi się spieszyło, drugi raz otrzymałem w tył kasku (!!!) lusterkiem od busa - lot przez kierownice (pozdrawiam kierowcę), a za trzecim razem pęknięta obręcz po spotkaniu z kołem felicji i lot przez maskę. I tylko ostatni kierowca zatrzymał się i szczerze przepraszał i rozstaliśmy się w pokoju.
Parę lat tamu miałem spotkanie z grand cherokee - skończyło się na szpitalu i skasowanym rowerze, "nie zauważyłem" jak stwierdził kierowca...
Dodam jeszcze że jestem też kierowcą i codziennie jeżdżę także samochodem.
Trochę szacunku dla rowerzystów!!! Przynajmniej nie generują korków, pomyślcie o tym, szanowni zmotoryzowani.
Swoją drogą niestety takich idiotów jest cała masa, sam jeżdżę 40km dziennie przez cały rok z czego kilka po ulicy świętokrzyskiej w Gdańsku. Jest dość wąska, szczególnie pod górę na zakrętach jest niewesoło. Raz miałem lądowanie za barierkami bo jakiemuś debilowi się spieszyło, drugi raz otrzymałem w tył kasku (!!!) lusterkiem od busa - lot przez kierownice (pozdrawiam kierowcę), a za trzecim razem pęknięta obręcz po spotkaniu z kołem felicji i lot przez maskę. I tylko ostatni kierowca zatrzymał się i szczerze przepraszał i rozstaliśmy się w pokoju.
Parę lat tamu miałem spotkanie z grand cherokee - skończyło się na szpitalu i skasowanym rowerze, "nie zauważyłem" jak stwierdził kierowca...
Dodam jeszcze że jestem też kierowcą i codziennie jeżdżę także samochodem.
Trochę szacunku dla rowerzystów!!! Przynajmniej nie generują korków, pomyślcie o tym, szanowni zmotoryzowani.
Tyś chyba zwariował! Ja debila nie będę bronił bo sie zachował jak ch... złamany ale ja mieszkam na Starodworcowej i samochodem tam nie jadę 50 km/h bo właśnie tam łazi pełno ludzi, rowerów, jest wąsko, dziurawo i i tak zaraz się do chaty skręca. A ty rowerem tam zapierniczasz jak luxtorpeda. Uważaj też na pacana w złoty WV golfie ze Starodworcowej bo robi podobny numer i jeszcze po heblach daje przed kołem :D
Ziarno a nie uważasz że ten typ z Oktavi być może uratował Ci życie ??
To była z jego strony przestroga, może w jego mniemaniu niezamierzona i chamska ale powinieneś wziąć to pod uwagę.
Fakt zapierniczasz na tak niebezpiecznej i zapchanej drodze szybciej niż samochód. A pomyśl: samochód zahamuje spokojniej i prostoliniowo przed przeszkodą w dodatku jest bardziej widoczny. A Ty ? udajesz supermana czy innego batmana a może Capitana Americę ?! OK. możesz się w to bawić tylko wiedz że jesteś małym punkcikiem przemykającym po ulicy który może złamać kręgosłup jakieś babci czy dziecku !! A to że sam się połamiesz na samochodzie to już mnie w ogóle nie obchodzi.
Życzę długiego życia.
To była z jego strony przestroga, może w jego mniemaniu niezamierzona i chamska ale powinieneś wziąć to pod uwagę.
Fakt zapierniczasz na tak niebezpiecznej i zapchanej drodze szybciej niż samochód. A pomyśl: samochód zahamuje spokojniej i prostoliniowo przed przeszkodą w dodatku jest bardziej widoczny. A Ty ? udajesz supermana czy innego batmana a może Capitana Americę ?! OK. możesz się w to bawić tylko wiedz że jesteś małym punkcikiem przemykającym po ulicy który może złamać kręgosłup jakieś babci czy dziecku !! A to że sam się połamiesz na samochodzie to już mnie w ogóle nie obchodzi.
Życzę długiego życia.
Opornik
dobrze się czujesz? czy może jesteś tym debilem z oktavii? Rowerzysta ma takie samo prawo jechać 50km/h jak samochód, jeśli taka jest dopuszczalna prędkość na danej ulicy. I żaden pajac w samochodzie nie ma prawa wyprzedzać tylko dlatego że to rower.
Rozumiem że nie przekraczasz 20km.h na rowerze, jeśli wogóle takowy posiadasz.
pozdro.
Rozumiem że nie przekraczasz 20km.h na rowerze, jeśli wogóle takowy posiadasz.
pozdro.
opornik31 napisał(a):
> Ziarno a nie uważasz że ten typ z Oktavi być może uratował Ci
> życie ??
> To była z jego strony przestroga, może w jego mniemaniu
> niezamierzona i chamska ale powinieneś wziąć to pod uwagę.
> Fakt zapierniczasz na tak niebezpiecznej i zapchanej drodze
> szybciej niż samochód. A pomyśl: samochód zahamuje spokojniej i
> prostoliniowo przed przeszkodą w dodatku jest bardziej
> widoczny. A Ty ? udajesz supermana czy innego batmana a może
> Capitana Americę ?! OK. możesz się w to bawić tylko wiedz że
> jesteś małym punkcikiem przemykającym po ulicy który może
> złamać kręgosłup jakieś babci czy dziecku !! A to że sam się
> połamiesz na samochodzie to już mnie w ogóle nie obchodzi.
> Życzę długiego życia.
>
>
Jesli w ten sposob ktokolwiek ratuje zycie, to to chyba cos sie komus pomyliło...
Sorry, ale nie bede komentował Twoich zapiskow, niech kazdy oceni to sam. jakos nie slyszy sie o "rowerowych zabojcach" łamiących kregoslupy babciom, czy cos w ten desen - Wg Kodeksu nie popelnilem zadnego wykroczenia. jesli twierdzisz inaczej, to proponuje doksztalcic sie z Przepisow Ruchu Drogowego, a nie robic z siebie publicznie błazna.
> Ziarno a nie uważasz że ten typ z Oktavi być może uratował Ci
> życie ??
> To była z jego strony przestroga, może w jego mniemaniu
> niezamierzona i chamska ale powinieneś wziąć to pod uwagę.
> Fakt zapierniczasz na tak niebezpiecznej i zapchanej drodze
> szybciej niż samochód. A pomyśl: samochód zahamuje spokojniej i
> prostoliniowo przed przeszkodą w dodatku jest bardziej
> widoczny. A Ty ? udajesz supermana czy innego batmana a może
> Capitana Americę ?! OK. możesz się w to bawić tylko wiedz że
> jesteś małym punkcikiem przemykającym po ulicy który może
> złamać kręgosłup jakieś babci czy dziecku !! A to że sam się
> połamiesz na samochodzie to już mnie w ogóle nie obchodzi.
> Życzę długiego życia.
>
>
Jesli w ten sposob ktokolwiek ratuje zycie, to to chyba cos sie komus pomyliło...
Sorry, ale nie bede komentował Twoich zapiskow, niech kazdy oceni to sam. jakos nie slyszy sie o "rowerowych zabojcach" łamiących kregoslupy babciom, czy cos w ten desen - Wg Kodeksu nie popelnilem zadnego wykroczenia. jesli twierdzisz inaczej, to proponuje doksztalcic sie z Przepisow Ruchu Drogowego, a nie robic z siebie publicznie błazna.
opornik31 napisał(a):
> Fakt zapierniczasz na tak niebezpiecznej i zapchanej drodze
> szybciej niż samochód.
opornik31, czy ty kiedykolwiek widziałeś ulicę Starodworcową? Na fragmencie, gdzie rodzinki z dziećmi i bez sobie spacerują, rowerem za szybko się nie da jechać, a co więcej samochód (chyba że terenowy albo firmowy) ma średnią możliwość jechania szybciej niż rower, więc nie podejrzewam, aby tam opisywane zdarzenie miało miejsce. A na tym odcinku przed Chwaszczyńską, gdzie miszczowie kierownicy sobie lubią depnąć, jest prosto, gładko, a dreptacze mają wygodny chodnik kilka metrów od ulicy. Nie odwracaj kota ogonem. To nie zapchany deptak nadmorski ani chodnik, gdzie rowerzysta bywa zagrożeniem dla pieszych.
pozdr
> Fakt zapierniczasz na tak niebezpiecznej i zapchanej drodze
> szybciej niż samochód.
opornik31, czy ty kiedykolwiek widziałeś ulicę Starodworcową? Na fragmencie, gdzie rodzinki z dziećmi i bez sobie spacerują, rowerem za szybko się nie da jechać, a co więcej samochód (chyba że terenowy albo firmowy) ma średnią możliwość jechania szybciej niż rower, więc nie podejrzewam, aby tam opisywane zdarzenie miało miejsce. A na tym odcinku przed Chwaszczyńską, gdzie miszczowie kierownicy sobie lubią depnąć, jest prosto, gładko, a dreptacze mają wygodny chodnik kilka metrów od ulicy. Nie odwracaj kota ogonem. To nie zapchany deptak nadmorski ani chodnik, gdzie rowerzysta bywa zagrożeniem dla pieszych.
pozdr
wop, nie widziałem tej ulicy ale kieruję się sugestią kolegi:
rB napisał(a):
> Tyś chyba zwariował! Ja debila nie będę bronił bo sie zachował
> jak ch... złamany ale ja mieszkam na Starodworcowej i
> samochodem tam nie jadę 50 km/h bo właśnie tam łazi pełno
> ludzi, rowerów, jest wąsko, dziurawo
ale to nie jest ważne. ROWER raczej nie jest przeznaczony (może teraz to zabrzmi dziwnie) do jazdy z prędkością 50km/h po ulicach w terenie zabudowanym ! Oczywiście :D wg kodeksu można, tak, nikt nikomu nie zabroni ... ale miejmy trochę rozsądku i ... WYOBRAŹNI !!
Jak już napisałem rower nigdy nie zahamuje bezpiecznie przy takiej prędkości jak samochód !
oczywiście ja także jeżdżę na rowerze niekiedy i przekroczyłem 60 km/h np w nocy po remoncie ul Słowackiego ale jak wiadomo nie było tam zagrożenia z faktu późnej pory (brak samochodów a tym bardziej ludzi) a jazda z góry sama w sobie wymusza taką prędkość a może raczej chęć rozwinięcia takowej.
Czy nadmorska ścieżka rowerowa też pozwala na takie prędkości ?
Jeśli ktoś odpowie twierdząco - to grubo się myli ! To że nie ma tam znaków ograniczających prędkość to nie znaczy że jest to trasa bez ograniczeń jak na autobanie.
Zresztą jest to ścieżka REKREACYJNA bardziej dla dzieci i starszych (niestety też i dla rolkarzy którzy notabene wg kodeksu powinni mieć zakaz poruszania się na tych kółeczkach) ale co zrobić ? Na razie powinien decydować rozsądek i rozwaga.
Można robić wiele (o ile nie zabrania tego prawo. Tak, tak wop ;) PRAWO - chyba wiesz coś na ten temat ;)) ale przy sprzyjających okolicznościach bez szkody dla innych i dla siebie.
BTW: 50 km/h rowerem to raczej trudno rozwinąć na lekkim pochyleniu. Do tego trzeba się postarać na poszukanie dobrego zjazdu lub mieć parę w nogach. A to znaczy że ktoś "trenuje" pomiędzy piaskownicami dla dzieci lawirując wśród źle poruszających się starców o lasce lub uprawia dziwne "lansy" :D
pozdrawiam.
rB napisał(a):
> Tyś chyba zwariował! Ja debila nie będę bronił bo sie zachował
> jak ch... złamany ale ja mieszkam na Starodworcowej i
> samochodem tam nie jadę 50 km/h bo właśnie tam łazi pełno
> ludzi, rowerów, jest wąsko, dziurawo
ale to nie jest ważne. ROWER raczej nie jest przeznaczony (może teraz to zabrzmi dziwnie) do jazdy z prędkością 50km/h po ulicach w terenie zabudowanym ! Oczywiście :D wg kodeksu można, tak, nikt nikomu nie zabroni ... ale miejmy trochę rozsądku i ... WYOBRAŹNI !!
Jak już napisałem rower nigdy nie zahamuje bezpiecznie przy takiej prędkości jak samochód !
oczywiście ja także jeżdżę na rowerze niekiedy i przekroczyłem 60 km/h np w nocy po remoncie ul Słowackiego ale jak wiadomo nie było tam zagrożenia z faktu późnej pory (brak samochodów a tym bardziej ludzi) a jazda z góry sama w sobie wymusza taką prędkość a może raczej chęć rozwinięcia takowej.
Czy nadmorska ścieżka rowerowa też pozwala na takie prędkości ?
Jeśli ktoś odpowie twierdząco - to grubo się myli ! To że nie ma tam znaków ograniczających prędkość to nie znaczy że jest to trasa bez ograniczeń jak na autobanie.
Zresztą jest to ścieżka REKREACYJNA bardziej dla dzieci i starszych (niestety też i dla rolkarzy którzy notabene wg kodeksu powinni mieć zakaz poruszania się na tych kółeczkach) ale co zrobić ? Na razie powinien decydować rozsądek i rozwaga.
Można robić wiele (o ile nie zabrania tego prawo. Tak, tak wop ;) PRAWO - chyba wiesz coś na ten temat ;)) ale przy sprzyjających okolicznościach bez szkody dla innych i dla siebie.
BTW: 50 km/h rowerem to raczej trudno rozwinąć na lekkim pochyleniu. Do tego trzeba się postarać na poszukanie dobrego zjazdu lub mieć parę w nogach. A to znaczy że ktoś "trenuje" pomiędzy piaskownicami dla dzieci lawirując wśród źle poruszających się starców o lasce lub uprawia dziwne "lansy" :D
pozdrawiam.
Opornik
Ziarno napisał(a):
jakos nie slyszy sie o "rowerowych zabojcach"
> łamiących kregoslupy babciom, czy cos w ten desen - Wg Kodeksu
> nie popelnilem zadnego wykroczenia. jesli twierdzisz inaczej,
> to proponuje doksztalcic sie z Przepisow Ruchu Drogowego, a nie
> robic z siebie publicznie błazna.
słuchaj Ziarno, poczytaj to co napisałem poniżej do wop-a (nie będę się powtarzać).
A jeśli nikt nie napisał o "rowerowych zabójcach" tzn że nie zdarzają się takie przypadki. Raczej może nie o zabiciu ale o zderzeniach a tym samym ciężkich potłuczeniach pieszych przez rowerzystę. (niekiedy nawet potłuczeniach rowerzysty podczas nagłego hamowania z powodu źle poruszającego się pieszego). Ok. możesz wg wszelkiego prawa i kodeksu mieć pierwszeństwo i być pozbawionym winy w jakimkolwiek wypadku. I teraz pomyśl: jak się poczujesz jeśli w najlepszym wypadku zrobisz z kogoś kalekę ?
Ja nie bronię tego kierowcy i chętnie bym pomógł skuć mu mordę ! ale czy Ty jesteś całkowicie bez winy ?? Tylko dlatego że nic i nikomu się nie stało ?
kodeks przewiduje zasadę ograniczonego zaufania. Ja np jadąc samochodem widząc że z pola (ścieżki polnej) z prawej strony wyjeżdża ciągnik - uważnie go obserwuję z daleko co będzie chciał zrobić. Hamuję tylko silnikiem lub w bliższej odległości trzymam nogę nad hamulcem.
Taka zasada OBOWIĄZUJE też dla samochodów skręcających w prawo przed sygnalizatorem dla pieszych (a niekiedy są też i ścieżki rowerowe) ja wiem że mam pierwszeństwo (mimo zapalonej zielonej strzałki lub bez takiego sygnalizatora) ale ......... ludzie i ROWERZYŚCI są różni. Zwłaszcza że rower przejedzie jezdnię w ciącu sekundy. (lub nigdy już nie przejedzie).
i proszę tutaj bez emocji bo błaznem jest ten kto tylko słyszał o kodeksie drogowym i to bardzo dawno temu.
jakos nie slyszy sie o "rowerowych zabojcach"
> łamiących kregoslupy babciom, czy cos w ten desen - Wg Kodeksu
> nie popelnilem zadnego wykroczenia. jesli twierdzisz inaczej,
> to proponuje doksztalcic sie z Przepisow Ruchu Drogowego, a nie
> robic z siebie publicznie błazna.
słuchaj Ziarno, poczytaj to co napisałem poniżej do wop-a (nie będę się powtarzać).
A jeśli nikt nie napisał o "rowerowych zabójcach" tzn że nie zdarzają się takie przypadki. Raczej może nie o zabiciu ale o zderzeniach a tym samym ciężkich potłuczeniach pieszych przez rowerzystę. (niekiedy nawet potłuczeniach rowerzysty podczas nagłego hamowania z powodu źle poruszającego się pieszego). Ok. możesz wg wszelkiego prawa i kodeksu mieć pierwszeństwo i być pozbawionym winy w jakimkolwiek wypadku. I teraz pomyśl: jak się poczujesz jeśli w najlepszym wypadku zrobisz z kogoś kalekę ?
Ja nie bronię tego kierowcy i chętnie bym pomógł skuć mu mordę ! ale czy Ty jesteś całkowicie bez winy ?? Tylko dlatego że nic i nikomu się nie stało ?
kodeks przewiduje zasadę ograniczonego zaufania. Ja np jadąc samochodem widząc że z pola (ścieżki polnej) z prawej strony wyjeżdża ciągnik - uważnie go obserwuję z daleko co będzie chciał zrobić. Hamuję tylko silnikiem lub w bliższej odległości trzymam nogę nad hamulcem.
Taka zasada OBOWIĄZUJE też dla samochodów skręcających w prawo przed sygnalizatorem dla pieszych (a niekiedy są też i ścieżki rowerowe) ja wiem że mam pierwszeństwo (mimo zapalonej zielonej strzałki lub bez takiego sygnalizatora) ale ......... ludzie i ROWERZYŚCI są różni. Zwłaszcza że rower przejedzie jezdnię w ciącu sekundy. (lub nigdy już nie przejedzie).
i proszę tutaj bez emocji bo błaznem jest ten kto tylko słyszał o kodeksie drogowym i to bardzo dawno temu.
Opornik
juz widze te nagłowki w gazetach: "Rowerowy dzieciobójca" :-)
Specjalny program w "Pod napięciem" / TVN:
dookola ludzie: kobiety z dziecmi, starsze panie,
kolesie w kamizelkach ...i prowadzacy, grobowym glosem:
"- tak, to stało się tutaj...tego fatalnego wieczoru, ofiara
7letni Jozek, bawił się piłeczką na podworku...jego matka,
nie podejrzewajac najgorszego, spokojnie myła naczynie po obiedzie,
czekajac na kolejny odcinek "Na wspolnej"...
Ojciec malucha zmeczony po pracy drzemał w fotelu przed tv nie wiedzac,
za za pare chwil jego spokojna egzystecja zmieni sie w koszmar,
ktory nie bedzie mial konca.
nagle, przez dzieciece roztargnienie Jozek pojawil sie na srodku ulicy;
zauwazyl nadjezdzajcego z oszałamiajaca predkościa
ubranego na czarno rowerzyste, ktorego czapka SS-mana jazyla sie
w sloncu jak pochodnia, a trupie główki rzucaly cien
niewypowiedzianej grozby
...mimo dzieciecej zwinosci jozek
nie zdazyl uniknac zderzenia...jego ciało z impetem odbiło się od roweru
i w swietle zachodzacego slonca osunelo sie na ziemie...jozek byl martwy,
zanim zdazyl pomyslec "czekoladowy milki-shake"
Pani Irena byla swiadkiem tego zdazenia, prosze nam
opowiedziec co stalo sie potem..."
"-wlasnie wracalam do domu po pracy, zauwazylam czlowieka pedzacego
na rowerze, w jego oczach palila sie nienawisc...gdyby nie policja,
to zabilabym tego sk.syna własnymi rekoma"
"tak, to oburzajace, ze tacy ludzie sa wsrod nas...
spotykamy sie po krotkiej przerwie"
:)
Specjalny program w "Pod napięciem" / TVN:
dookola ludzie: kobiety z dziecmi, starsze panie,
kolesie w kamizelkach ...i prowadzacy, grobowym glosem:
"- tak, to stało się tutaj...tego fatalnego wieczoru, ofiara
7letni Jozek, bawił się piłeczką na podworku...jego matka,
nie podejrzewajac najgorszego, spokojnie myła naczynie po obiedzie,
czekajac na kolejny odcinek "Na wspolnej"...
Ojciec malucha zmeczony po pracy drzemał w fotelu przed tv nie wiedzac,
za za pare chwil jego spokojna egzystecja zmieni sie w koszmar,
ktory nie bedzie mial konca.
nagle, przez dzieciece roztargnienie Jozek pojawil sie na srodku ulicy;
zauwazyl nadjezdzajcego z oszałamiajaca predkościa
ubranego na czarno rowerzyste, ktorego czapka SS-mana jazyla sie
w sloncu jak pochodnia, a trupie główki rzucaly cien
niewypowiedzianej grozby
...mimo dzieciecej zwinosci jozek
nie zdazyl uniknac zderzenia...jego ciało z impetem odbiło się od roweru
i w swietle zachodzacego slonca osunelo sie na ziemie...jozek byl martwy,
zanim zdazyl pomyslec "czekoladowy milki-shake"
Pani Irena byla swiadkiem tego zdazenia, prosze nam
opowiedziec co stalo sie potem..."
"-wlasnie wracalam do domu po pracy, zauwazylam czlowieka pedzacego
na rowerze, w jego oczach palila sie nienawisc...gdyby nie policja,
to zabilabym tego sk.syna własnymi rekoma"
"tak, to oburzajace, ze tacy ludzie sa wsrod nas...
spotykamy sie po krotkiej przerwie"
:)
AKI piszesz bzdury, a prawda jest taka, że także w przypadku rowerzystów/kolarzy zdarzają się ludzie nieodpowiedzialni i nie myślący (po prostu z ptasim móżdżkiem), oczywiście odsetek takich osób jest podobny jak wśród użytkowników aut i innych pojazdów.
Tak przy okazji: http://fakty.interia.pl/news/9-latek-na-rowerze-potracil-staruszke-i-uciekl,1121631,219
Więc nie mówcie, że matka siedzi z tyłu!!!!!!!!!!!!!!!
Tak przy okazji: http://fakty.interia.pl/news/9-latek-na-rowerze-potracil-staruszke-i-uciekl,1121631,219
Więc nie mówcie, że matka siedzi z tyłu!!!!!!!!!!!!!!!