Widok
> technika grzewcza mnie interesuje, ale z tak debilnymi metodami nigdy się nie spotkałem
No cóż.. na twą ciasnotę umysłową niewiele mogę poradzić.
Koleżanka (ta, od której mam/miałem rzeczoną suszarkę) ma zakład fryzjerski. Czasami wpadam do niej znienacka się ostrzyc. Często w czasie, kiedy ma zakład nieczynny - zatem ma w nim wyłączone ogrzewanie. Na męskie strzyżenie nie opłaca Jej się odkręcać kaloryferów czy włączać grzejnika elektrycznego, bo mają za dużą bezwładność cieplną. Włącza wówczas suszarkę i idziemy na papierosa. Po powrocie jest już w miarę cieplutko. Ani jej o tej metodzie nie mówiłem ani u niej nie podpatrzyłem. Wpadliśmy na nią zupełnie niezależnie.
Natomiast w kwestii pozostawienia ciepłej wody w wannie aby stygnąc oddała ciepło łazience, ty jako wzorcowy "europejczyk", czuły na punkcie "Globalnego Ocipienia", powinieneś jedynie piać z zachwytu ;]
No cóż.. na twą ciasnotę umysłową niewiele mogę poradzić.
Koleżanka (ta, od której mam/miałem rzeczoną suszarkę) ma zakład fryzjerski. Czasami wpadam do niej znienacka się ostrzyc. Często w czasie, kiedy ma zakład nieczynny - zatem ma w nim wyłączone ogrzewanie. Na męskie strzyżenie nie opłaca Jej się odkręcać kaloryferów czy włączać grzejnika elektrycznego, bo mają za dużą bezwładność cieplną. Włącza wówczas suszarkę i idziemy na papierosa. Po powrocie jest już w miarę cieplutko. Ani jej o tej metodzie nie mówiłem ani u niej nie podpatrzyłem. Wpadliśmy na nią zupełnie niezależnie.
Natomiast w kwestii pozostawienia ciepłej wody w wannie aby stygnąc oddała ciepło łazience, ty jako wzorcowy "europejczyk", czuły na punkcie "Globalnego Ocipienia", powinieneś jedynie piać z zachwytu ;]
Brawo geniuszu. Dokładnie jest tak, jak mówisz.
Są tylko dwa "ale":
- nie mam fizycznie miejsca w łazience na jakikolwiek grzejnik. Jakieś 90W podłogówki nie nagrzewa łazienki bo nie ma na to szans. Ma robić wyłącznie przyjemność dla stóp i robi to wyśmienicie. Ogrzewanie łazienki to mój autorski patent, nie korzystający z żadnego źródła energii. Ale ono dopiero będzie. I mam nadzieję, że zadziała. Jeśli jakimś cudem nie, to jedyną alternatywą będzie dmuchawa/kurtyna powietrzna elektryczna zawieszona nad drzwiami, bo tylko tam jest odrobina miejsca.
- czasami sobie po prostu LUBIĘ poleżeć w wannie.
Są tylko dwa "ale":
- nie mam fizycznie miejsca w łazience na jakikolwiek grzejnik. Jakieś 90W podłogówki nie nagrzewa łazienki bo nie ma na to szans. Ma robić wyłącznie przyjemność dla stóp i robi to wyśmienicie. Ogrzewanie łazienki to mój autorski patent, nie korzystający z żadnego źródła energii. Ale ono dopiero będzie. I mam nadzieję, że zadziała. Jeśli jakimś cudem nie, to jedyną alternatywą będzie dmuchawa/kurtyna powietrzna elektryczna zawieszona nad drzwiami, bo tylko tam jest odrobina miejsca.
- czasami sobie po prostu LUBIĘ poleżeć w wannie.
Mój patent nie zawiera elementów zagrażających życiu i zdrowiu.
Ale w przeciwieństwie do "tęczowych", o których tak zatroskany jest bęcwał, ja zatroszczyłem się o sytuacje nieprzewidywalne.
Jest Osoba, która ma klucze od mojego mieszkania. W razie "W" wie, gdzie leży dla Niej przeznaczona koperta, zawierająca instrukcje postępowania, poświadczone notarialnie pełnomocnictwo i moją polisę ubezpieczeniową.
Drugi komplet kluczy ma sąsiad. Zamknięte w bezpiecznej kopercie bankowej, żeby nie było żadnych nieporozumień.
Może z nich skorzystać, jeśli trafi się coś nagłego, typu pożar, zalanie, gaz czy tym podobne a ja akurat będę gdzieś poza domem i nie będę mógł natychmiast wrócić.
Można? Można!
Ale w przeciwieństwie do "tęczowych", o których tak zatroskany jest bęcwał, ja zatroszczyłem się o sytuacje nieprzewidywalne.
Jest Osoba, która ma klucze od mojego mieszkania. W razie "W" wie, gdzie leży dla Niej przeznaczona koperta, zawierająca instrukcje postępowania, poświadczone notarialnie pełnomocnictwo i moją polisę ubezpieczeniową.
Drugi komplet kluczy ma sąsiad. Zamknięte w bezpiecznej kopercie bankowej, żeby nie było żadnych nieporozumień.
Może z nich skorzystać, jeśli trafi się coś nagłego, typu pożar, zalanie, gaz czy tym podobne a ja akurat będę gdzieś poza domem i nie będę mógł natychmiast wrócić.
Można? Można!
> Mój patent...
Kocio kiedyś napisała, że uwielbia moje pomysły budowlane. Ale ten jest naprawdę odjechany i jestem z niego, jeszcze przed realizacją, zarąbiście dumny.
Nie wymyśliłem pepetuum mobile. Wymyśliłem bezkosztowe ogrzewanie łazienki, nie wymagające żadnego zasilania.
Chyba już kiedyś pisałem o tym na "budowlance". Pewności nie mam.
Mam w pokoju piec kaflowy o czym wszyscy oczywiście wiedzą ;)
Ze sporym zapasem mocy. Gdyby nie przegrody typu ściana/drzwi, bez problemów daje radę nagrzać całą chałupę. Prawie bez problemów, bo jednak, mimo braku przegród w sensie drzwi, jest spory gradient temperatury pomiędzy pokojem a kuchnią. Jeśli w niej nie pichcę, to zimą potrafię mieć w kuchni 17° mając w pokoju 24°. Ale to załatwiłem wykuwając niszę pod parapetem i wstawiając tam grzejnik elektryczny. Podpięte pod programator.. ale póki co, włączam go sporadycznie.
Z łazienką miałem problem. Póki była typu "open space" było nieźle :D
Ale jak ją już zrobiłem na porządnie, ze ścianami (!) to witała mnie chłodno. A jak wspominałem, miejsca na grzejnik nie mam.
Mam nadmiarowy piec w pokoju. I mam w przedpokoju wolny kanał wentylacyjny ze swietnym "ciągiem".
Robiąc łazienkę postarałem się o jej szczelność. Sufit podwieszany ma kratkę wentylacyjną i przejście na korytarz. Podwieszę tam kanał wentylacyjny do pionu komina. Będzie mi wysysać powietrze z łazienki, powodując podciśnienie. Nawet drzwi od łazienki mam docięte do szpary rzędu 2-3mm a dojdzie jeszcze szczotka dodatkowo uszczelniająca tę szparę.
Podłogi zrobiłem idealnie poziome i płaskie, zatem mogę sobie pozwolić na taką precyzję.
Mając podciśnienie w łazience, wystarczy zassać powietrze znad pieca w pokoju. W tym celu będzie zrobiony kanał (oczywiście izolowany termicznie) w pokoju zasysający ciepłe powietrze nad piecem spod sufitu. Wylot kanału tuż nad podłogą, w łazience.
Grawitacyjnie by to nie zadziałało, bo nie zmuszę ciepłego powietrza, żeby spadło w dół. Stąd wizja podciśnienia w łazience.
Jeśli nie zadziała, wsadzę wentylator, który będzie wtłaczał ciepłe powietrze do łazienki. Zużycie mocy rzędu kilka Wat. Zupełnie nieistotne. Jeśli i to nie zadziała (choć nie mam pojęcia, dlaczego nie miałoby zadziałać), to pozostaje dmuchawa, o której wspominałem.
Przy standardowej zimie, mając średnią temp w pokoju w okolicach 22-23°, pod sufitem mam ok. 35°. Przy zaizolowanym kanale więcej niż 2-3° po drodze nie stracę.
Ale to wszystko dopiero będzie, kiedy wyjdę z remontem z przedpokoju i przejdę do pokoju.
M.in. chcę machnąć na sufit 1cm styropianu, Na to siatka i tynk cienkowarstwowy.
Z dwóch powodów. Jeden to kwestia właśnie ogrzewania. Przynajmniej połowa mojego opału idzie na podgrzanie podłogi mojemu sąsiadowi z góry. Nie płaci mi za to, zatem nie czuję się zobowiązany ;)
Drugi to "pracujący" budynek. Przy drewnianych stropach nie ma ch.. żeby tynk na suficie nie pękał. Styropian, nawet tak cienki, to zamortyzuje.
Kocio kiedyś napisała, że uwielbia moje pomysły budowlane. Ale ten jest naprawdę odjechany i jestem z niego, jeszcze przed realizacją, zarąbiście dumny.
Nie wymyśliłem pepetuum mobile. Wymyśliłem bezkosztowe ogrzewanie łazienki, nie wymagające żadnego zasilania.
Chyba już kiedyś pisałem o tym na "budowlance". Pewności nie mam.
Mam w pokoju piec kaflowy o czym wszyscy oczywiście wiedzą ;)
Ze sporym zapasem mocy. Gdyby nie przegrody typu ściana/drzwi, bez problemów daje radę nagrzać całą chałupę. Prawie bez problemów, bo jednak, mimo braku przegród w sensie drzwi, jest spory gradient temperatury pomiędzy pokojem a kuchnią. Jeśli w niej nie pichcę, to zimą potrafię mieć w kuchni 17° mając w pokoju 24°. Ale to załatwiłem wykuwając niszę pod parapetem i wstawiając tam grzejnik elektryczny. Podpięte pod programator.. ale póki co, włączam go sporadycznie.
Z łazienką miałem problem. Póki była typu "open space" było nieźle :D
Ale jak ją już zrobiłem na porządnie, ze ścianami (!) to witała mnie chłodno. A jak wspominałem, miejsca na grzejnik nie mam.
Mam nadmiarowy piec w pokoju. I mam w przedpokoju wolny kanał wentylacyjny ze swietnym "ciągiem".
Robiąc łazienkę postarałem się o jej szczelność. Sufit podwieszany ma kratkę wentylacyjną i przejście na korytarz. Podwieszę tam kanał wentylacyjny do pionu komina. Będzie mi wysysać powietrze z łazienki, powodując podciśnienie. Nawet drzwi od łazienki mam docięte do szpary rzędu 2-3mm a dojdzie jeszcze szczotka dodatkowo uszczelniająca tę szparę.
Podłogi zrobiłem idealnie poziome i płaskie, zatem mogę sobie pozwolić na taką precyzję.
Mając podciśnienie w łazience, wystarczy zassać powietrze znad pieca w pokoju. W tym celu będzie zrobiony kanał (oczywiście izolowany termicznie) w pokoju zasysający ciepłe powietrze nad piecem spod sufitu. Wylot kanału tuż nad podłogą, w łazience.
Grawitacyjnie by to nie zadziałało, bo nie zmuszę ciepłego powietrza, żeby spadło w dół. Stąd wizja podciśnienia w łazience.
Jeśli nie zadziała, wsadzę wentylator, który będzie wtłaczał ciepłe powietrze do łazienki. Zużycie mocy rzędu kilka Wat. Zupełnie nieistotne. Jeśli i to nie zadziała (choć nie mam pojęcia, dlaczego nie miałoby zadziałać), to pozostaje dmuchawa, o której wspominałem.
Przy standardowej zimie, mając średnią temp w pokoju w okolicach 22-23°, pod sufitem mam ok. 35°. Przy zaizolowanym kanale więcej niż 2-3° po drodze nie stracę.
Ale to wszystko dopiero będzie, kiedy wyjdę z remontem z przedpokoju i przejdę do pokoju.
M.in. chcę machnąć na sufit 1cm styropianu, Na to siatka i tynk cienkowarstwowy.
Z dwóch powodów. Jeden to kwestia właśnie ogrzewania. Przynajmniej połowa mojego opału idzie na podgrzanie podłogi mojemu sąsiadowi z góry. Nie płaci mi za to, zatem nie czuję się zobowiązany ;)
Drugi to "pracujący" budynek. Przy drewnianych stropach nie ma ch.. żeby tynk na suficie nie pękał. Styropian, nawet tak cienki, to zamortyzuje.
>Ciąg wentylacyjny nie może być połączony z szybem komina. Z tego co pamiętam zabrania tego prawo budowlane.
Litości ! Ludzie !
A do czego ma być podpięty ciąg wentylacyjny, jak nie do komina ?
Byleby nie był podpięty do kanału spalinowego, ale podobno ten kanał jest nadmiarowy, wiec ok.
Wykorzystanie do ogrzewania ciepłego powietrza przed wyrzuceniem na zewnątrz to żadna nowość. Tak działa rekuperacja
Litości ! Ludzie !
A do czego ma być podpięty ciąg wentylacyjny, jak nie do komina ?
Byleby nie był podpięty do kanału spalinowego, ale podobno ten kanał jest nadmiarowy, wiec ok.
Wykorzystanie do ogrzewania ciepłego powietrza przed wyrzuceniem na zewnątrz to żadna nowość. Tak działa rekuperacja
Wczoraj miałem mieć przegląd kominiarski. Niestety, parę minut spóźniłem się do chaty i kominiarzy już nie było.
Nurtuje mnie fakt, że komin ma 8 kanałów, gdzie wystarczyłoby 6. Zatem podejrzewam, że mam więcej nadmiarowych kanałów.
Ale ten, który sprawdzałem to był dawny dymowy. Odprowadzał spaliny z westfalki w moim przedpokoju.
Nikt już oczywiście westfalek nie ma, zatem ta "przedpokojowa" połowa komina robi już wyłącznie za wentylację.
@Cross:
Zawsze wiedziałem, że umiesz dodać człowiekowi otuchy :P
Nurtuje mnie fakt, że komin ma 8 kanałów, gdzie wystarczyłoby 6. Zatem podejrzewam, że mam więcej nadmiarowych kanałów.
Ale ten, który sprawdzałem to był dawny dymowy. Odprowadzał spaliny z westfalki w moim przedpokoju.
Nikt już oczywiście westfalek nie ma, zatem ta "przedpokojowa" połowa komina robi już wyłącznie za wentylację.
@Cross:
Zawsze wiedziałem, że umiesz dodać człowiekowi otuchy :P
Przez Święta robiłem "fuchę". Świeżo wynajęty od miasta lokal użytkowy. Jeszcze nie ma prądu. Stał parę lat nieużywany.
Miałem go m.in. "uruchomić" elektrycznie, żeby Energa prąd mogła włączyć.
Czegoś takiego w życiu nie spotkałem. Jedenaście bezpieczników. Jeden obsługiwał jedno gniazdo. Max dwa.
Przeznaczenia trzech z nich (i trzech obwodów do nich przyłączonych) nie rozgryzłem do dzisiaj. Wszystko działa cacy bez ich podłączania. Nie mam pojęcia dokąd prowadzą kable.
Dodatkowo oddzielny bezpiecznik trójfazowy na gniazdo siłowe (to oczywiste) i różnicówka na całość. W niczym oczywiście ta nadmiarowość nie przeszkadza, ale elektryk, który kladł tam instalację, nieco zaszalał :)
Ja u siebie mam 5. Pralka, bojler, gniazda w kuchni, oświetlenie i gniazda w reszcie chałupy. I już to uznałem za szczyt fanaberii :)
Może jeszcze różnicówkę dołożę, jak już wymienię całą instalację. Na razie nie ma to sensu ;)
Miałem go m.in. "uruchomić" elektrycznie, żeby Energa prąd mogła włączyć.
Czegoś takiego w życiu nie spotkałem. Jedenaście bezpieczników. Jeden obsługiwał jedno gniazdo. Max dwa.
Przeznaczenia trzech z nich (i trzech obwodów do nich przyłączonych) nie rozgryzłem do dzisiaj. Wszystko działa cacy bez ich podłączania. Nie mam pojęcia dokąd prowadzą kable.
Dodatkowo oddzielny bezpiecznik trójfazowy na gniazdo siłowe (to oczywiste) i różnicówka na całość. W niczym oczywiście ta nadmiarowość nie przeszkadza, ale elektryk, który kladł tam instalację, nieco zaszalał :)
Ja u siebie mam 5. Pralka, bojler, gniazda w kuchni, oświetlenie i gniazda w reszcie chałupy. I już to uznałem za szczyt fanaberii :)
Może jeszcze różnicówkę dołożę, jak już wymienię całą instalację. Na razie nie ma to sensu ;)
A gdzieś dalej wszystko pewnie się spotyka przy liczniku na jednym wspólnym bezpieczniku. Ja to mam dosyć firmy energa. Też mam wiele bezpieczników na poszczególne gniazda, więc nigdy ich nie wywala. Za to spalił się właśnie ten przy liczniku, przy szosie, jakieś 50 metrów od domu. Zadzwoniłem na pogotowie energetyczne. Byli niemili, kazali biegać do sąsiadów, sprawdzać domowe bezpieczniki i czekać czy ktoś jeszcze nie zgłosił awarii. Zrobiłem sobie kawę, posiedziałem na kanapie parę minut i zadzwoniłem ponownie mówiąc, ze to wszystko zrobiłem. Przyjechali łaskawie, zmienili bezpiecznik i mówią z szyderstwem w głosie, ze teraz zapłacę za przyjazd aż dwóch elektryków i biuro wystawi fakturę. No jak tak to ma być, to będę pisał do nich z reklamacją, co pewnie nic nie da, ale muszę dać upust frustracji. Bo sam bym to zrobił za parę złotych (koszt bezpiecznika), gdyby nie cholerna plomba. Zerwę plombę i przywalą mi za to 500 zł kary. Nie zerwę - musze ich wzywać. Skoro jest plomba, to sprawa jest tylko po ich stornie, ja nic nie moge zrobić. I jeszcze się dowiedziałem, ze kolejną fakturę - 35 zł - wystawią niedługo za ponowne założenie plomby. Ciekaw jestem czy inni dostawcy też tak traktują swoich odbiorów. Któryś tam się reklamował, że za zawarcie umowy nie tylko będą obsługiwać to co przed plombami, ale oferują darmowych fachowców również do domowych awarii
Jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobiłem w moim mieszkaniu, było pociągnięcie nowego przyłącza od licznika na klatce schodowej. Dałem 2x2,5mm². W zupełności styknie. Podpisując umowę z Energą przeliczyłem najmniejszy możliwy przydział mocy, żeby musieli mi założyć zabezpieczenie przedlicznikowe 25A a nie 16, jak robią standardowo.
Musiałem oczywiście rozbebeszyć tablicę licznikową, zrywając plomby. Od razu oczywiście zgłosiłem to do Energi, kłamiąc, że świeżo się wprowadziłem i już nie było plomb. Niech to zaplombują. Ponad rok czasu trwało. Zaplombowali dopiero przy okazji wymiany licznika na elektroniczny. Ale zrobiłem im awanturę, podając wyciągnietą z bilingu datę i godzinę mojego zgłoszenia, to nawet tych 30 zł za nową plombę mi nie policzyli :D
Ale... przy okazji zauważyłem, że sąsiad ma od licznika pociągnięte 3x4mm²
Pytam się go, na ch..?
Raz, ze i tak nie ma uziemienia w tablicy licznikowej i w pionie. Ja sobie zrobiłem kompletnie niezgodnie z prawem, ale zgodnie z logiką, przyłączając je do instalacji wodnej (nieizolowana ocynkowana stal, zakopana w ziemi) :)
Dwa - WLZ to aluminiowe 4x2,5mm. Robienie przyłącza czwórką to czyste naciągactwo.
Przyznał mi oczywiście rację. Ciut się pospieszył. Wymieniał przyłącze jakieś 2 tygodnie przed moim wprowadzeniem się. Gdyby ciut poczekał, byłby 8 stówek do przodu, bo na tyle skroił go elektryk :D
Nawet mieliśmy kiedyś po pijaku pomysła, żeby w warunkach kontrolowanych, z gaśnicami w ręku, przeciążyć WLZ na tyle, żeby się przyjarał co zmusiłoby administrację do wymiany na chociaż czwórkę. Choć na moje oko powinna być szóstka. Część mieszkańców wywaliła piece i przeszli na ogrzewanie elektryczne.
Jednak po wytrzeźwieniu daliśmy se na luz. Mimo, ze byłoby to znacznie mniejsze ryzyko, niż pożar instalacji w środku nocy, kiedy wszyscy śpią i nikt się go nie spodziewa. Zapędy ostudziły potencjalne konsekwencje prawne :D
Musiałem oczywiście rozbebeszyć tablicę licznikową, zrywając plomby. Od razu oczywiście zgłosiłem to do Energi, kłamiąc, że świeżo się wprowadziłem i już nie było plomb. Niech to zaplombują. Ponad rok czasu trwało. Zaplombowali dopiero przy okazji wymiany licznika na elektroniczny. Ale zrobiłem im awanturę, podając wyciągnietą z bilingu datę i godzinę mojego zgłoszenia, to nawet tych 30 zł za nową plombę mi nie policzyli :D
Ale... przy okazji zauważyłem, że sąsiad ma od licznika pociągnięte 3x4mm²
Pytam się go, na ch..?
Raz, ze i tak nie ma uziemienia w tablicy licznikowej i w pionie. Ja sobie zrobiłem kompletnie niezgodnie z prawem, ale zgodnie z logiką, przyłączając je do instalacji wodnej (nieizolowana ocynkowana stal, zakopana w ziemi) :)
Dwa - WLZ to aluminiowe 4x2,5mm. Robienie przyłącza czwórką to czyste naciągactwo.
Przyznał mi oczywiście rację. Ciut się pospieszył. Wymieniał przyłącze jakieś 2 tygodnie przed moim wprowadzeniem się. Gdyby ciut poczekał, byłby 8 stówek do przodu, bo na tyle skroił go elektryk :D
Nawet mieliśmy kiedyś po pijaku pomysła, żeby w warunkach kontrolowanych, z gaśnicami w ręku, przeciążyć WLZ na tyle, żeby się przyjarał co zmusiłoby administrację do wymiany na chociaż czwórkę. Choć na moje oko powinna być szóstka. Część mieszkańców wywaliła piece i przeszli na ogrzewanie elektryczne.
Jednak po wytrzeźwieniu daliśmy se na luz. Mimo, ze byłoby to znacznie mniejsze ryzyko, niż pożar instalacji w środku nocy, kiedy wszyscy śpią i nikt się go nie spodziewa. Zapędy ostudziły potencjalne konsekwencje prawne :D
heh, jak widać energia działa tak we wszystkich miastach
miałam dokładnie identyczne sytuacje z głównym bezpiecznikiem i rozdzielnikiem z plombami parę lat temu
A pomysły sadyla są naprawdę godne uwagi bo pozwalają na optymalizację kosztów i są genialnie proste
W betonowych, zbyt szczelnych budynkach zawsze jest problem z prawidłową cyrkulacją powietrzna
Podczas budowy obiektów nie zwraca się uwagi na trzy istotne moim zdaniem rzeczy:
na cyrkulację powietrza (brak cyrkulacji) , na optymalny obieg wody (umieszczenie instalacji) , i na akustykę (!) pomieszczeń
są budynki tak głośne że słychać pierd sąsiada z klatki obok po przekątnej dwa mieszkania niżej
ej ale to chyba budowlane rozważaniana, nie ten dział!
miałam dokładnie identyczne sytuacje z głównym bezpiecznikiem i rozdzielnikiem z plombami parę lat temu
A pomysły sadyla są naprawdę godne uwagi bo pozwalają na optymalizację kosztów i są genialnie proste
W betonowych, zbyt szczelnych budynkach zawsze jest problem z prawidłową cyrkulacją powietrzna
Podczas budowy obiektów nie zwraca się uwagi na trzy istotne moim zdaniem rzeczy:
na cyrkulację powietrza (brak cyrkulacji) , na optymalny obieg wody (umieszczenie instalacji) , i na akustykę (!) pomieszczeń
są budynki tak głośne że słychać pierd sąsiada z klatki obok po przekątnej dwa mieszkania niżej
ej ale to chyba budowlane rozważaniana, nie ten dział!
@Kocio:
Kiedy budowali moją chałupę (rocznik 1900!) nie było problemów z wentylacją, bo drewniane okna były wystarczająco nieszczelne.
Moi poprzednicy wymienili je na plastiki. I mieli chroniczną awersję do wietrzenia mieszkania. Dodatkowo w pomieszczeniu, gdzie zrobiłem sobie kuchnię, mieli sypialnię. Okleili ją od środka 3cm styropianem i na to dali kartongips. Wiadomo, co zobaczyłem, jak ten badziew zerwałem :)
Ja, jako palący, wietrzę praktycznie non-stop. Jednak dodatkowo chcę zrobić ujęcie powietrza z zewnątrz, pod oknem w pokoju, kanał w podłodze (w warstwie cementowo-piaskowo-śmieciowej polepy), powodujący wstępne nagrzanie powietrza na koszt sąsiadki z dołu ;) i wyjście tuż przy piecu.
@C:
Jakbym miał akwarium morskie, to chodziłoby na UPS-ie :D
Przy słodkowodnym nie mam tego problemu. Nawet kilka dni zatkanego filtra ryby dają radę. Oczywiście nie sprawdzałem tego celowo :)
Teraz, nauczony doświadczeniem, przed każdym planowanym kilkudniowym wyjazdem, zmieniam wodę i czyszczę filtr. Bez żarcia spokojnie nawet tydzień (a pewnie i dłużej) wytrzymają.
Kiedy budowali moją chałupę (rocznik 1900!) nie było problemów z wentylacją, bo drewniane okna były wystarczająco nieszczelne.
Moi poprzednicy wymienili je na plastiki. I mieli chroniczną awersję do wietrzenia mieszkania. Dodatkowo w pomieszczeniu, gdzie zrobiłem sobie kuchnię, mieli sypialnię. Okleili ją od środka 3cm styropianem i na to dali kartongips. Wiadomo, co zobaczyłem, jak ten badziew zerwałem :)
Ja, jako palący, wietrzę praktycznie non-stop. Jednak dodatkowo chcę zrobić ujęcie powietrza z zewnątrz, pod oknem w pokoju, kanał w podłodze (w warstwie cementowo-piaskowo-śmieciowej polepy), powodujący wstępne nagrzanie powietrza na koszt sąsiadki z dołu ;) i wyjście tuż przy piecu.
@C:
Jakbym miał akwarium morskie, to chodziłoby na UPS-ie :D
Przy słodkowodnym nie mam tego problemu. Nawet kilka dni zatkanego filtra ryby dają radę. Oczywiście nie sprawdzałem tego celowo :)
Teraz, nauczony doświadczeniem, przed każdym planowanym kilkudniowym wyjazdem, zmieniam wodę i czyszczę filtr. Bez żarcia spokojnie nawet tydzień (a pewnie i dłużej) wytrzymają.